zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 28 lutego 2020

relacja: Anathema, Amplifier, Kraków "Studio" 21.04.2012

25.04.2012  autor: Katarzyna "KTM" Bujas
wystąpili: Anathema; Amplifier
miejsce, data: Kraków, Studio, 21.04.2012

Od ostatniej wizyty Anathemy w Polsce minęły niecałe dwa lata. Mimo to fani ściągnęli na koncert na tyle licznie, że krakowski klub "Studio" ledwie wszystkich pomieścił. Pierwszy przystanek trasy promującej najnowszy album grupy, zatytułowany "Weather Systems", okazał się niezwykle udany i przyjemny dla obu stron. Muzycy zeszli ze sceny po ponad dwugodzinnym show zagranym na najwyższym poziomie, z solidną dawką energii i ogromnym ładunkiem emocji.

Anathema, Kraków 21.04.2012, fot. Verghityax
Anathema, Kraków 21.04.2012, fot. Verghityax

Wieczór rozpoczął set brytyjskiego Amplifier. Zespół, choć bardzo dopasowany stylistycznie do gwiazdy, wypadł nieco statycznie i mało żywiołowo. Warsztat techniczny i zgranie bez zarzutu - sceniczność do dopracowania. Trzeba jednak przyznać, że poziom realizacji koncertu supportu nie odbiegał niczym od produkcji show headlinera. Amplifier dostał świetne światła i porządne, selektywne nagłośnienie. A od publiczności naprawdę przyzwoite przyjęcie.

Amplifier, Kraków 21.04.2012, fot. Verghityax
Amplifier, Kraków 21.04.2012, fot. Verghityax

Anathema powitała fanów utworami rozpoczynającymi najnowszy krążek - "Weather Systems". Dwie odsłony "Untouchable" były zaledwie zwiastunem intensywnej promocji płyty, którą zespół zaplanował na ten wieczór. W set liście dominowały nowe utwory, niestety kosztem hitów z płyt "Judgement" i "Alternative 4". Mimo to publiczność z wielkim entuzjazmem chłonęła dźwięki serwowane przez braci Cavanagh, nie przejmując się nawet piekielną temperaturą panującą w klubie. O ile obsługa sceny pod względem świateł i nagłośnienia była bez zarzutu, o tyle wentylacja poległa na całej linii. Trudno jednak stwierdzić, czy to z tego powodu, czy w rezultacie pewnej monotonii w połowie setu, barowa część klubu zaczęła stopniowo się zapełniać i wiele osób odsłuchało resztę koncertu znad kufla z piwem. Wracając jednak na scenę, zauważmy w jak dobrej formie (i humorze!) był sam zespół. Miłym gestem było polskie "dziękuję" powtarzane przez Vincenta na zmianę z "zajebiście!" pomiędzy utworami. Kondycja Anathemy na początku trasy wyraźnie zwyżkowała i nawet tak długi set został zagrany w dobrym tempie, z polotem i na profesjonalnym poziomie. Nie wypada też nie pochwalić brzmienia. Zarówno akustycznego, elektrycznego, jak i wokalnego. Było czysto, przejrzyście, a tam gdzie trzeba - z pazurem.

Anathema, Kraków 21.04.2012, fot. Verghityax
Anathema, Kraków 21.04.2012, fot. Verghityax

Do najbardziej elektryzujących momentów koncertu zaliczam energiczne zrywy w utworach "Deep" i "Fragile Dreams", nastrojowy "A Natural Disaster" z fantastycznym wokalem Lee Douglas oraz "Flying" zakończony śpiewem publiczności. Szkoda mi tylko, że w natłoku kawałków z płyt "Weather Systems" i "We're Here Because We're Here" do set listy nie zmieściły się takie przeboje, jak "Lost Control" czy "One Last Goodbye". Ale nic straconego. Wspominając słowa Vincenta, który po koncercie stwierdził, że "Polska to wspaniałe miejsce, żeby zacząć trasę", czekajmy cierpliwie na powrót Anathemy już w październiku 2012 r.

Zobacz zdjęcia: Anathema, Amplifier.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co sądzisz o pomyśle utworzenia klasy o profilu disco polo?