zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 21 września 2020

relacja: Anathema, Ozric Tentacles, Airbag, Votum ("Inorock Festival 2010"), Inowrocław "Teatr Letni" 11.09.2010

16.09.2010  autor: Meloman
wystąpili: Anathema; Ozric Tentacles; Airbag; Votum
miejsce, data: Inowrocław, Teatr Letni, 11.09.2010

Kolejny rok minął, jak z bicza strzelił. Na zakończenie relacji z poprzedniej, drugiej edycji "Ino-rock Festival" napisałem, że znowu tu się spotkamy. Tak więc, oto jestem w tym miejscu po raz trzeci wraz z dwoma muzycznymi kamratami oraz wierną osóbką płci żeńskiej, wywodzącą się z mojej krwi. Pogoda wymarzona, chyba jednak Ktoś czuwa nad tą imprezą, bo jak do tej pory zawsze towarzyszy jej słońce i ciepło. Rozpoczęło się z pewnym opóźnieniem, do amfiteatru weszliśmy dopiero kilka minut po siedemnastej. Zaskoczyła mnie frekwencja, oczywiście pozytywnie. Miejsca siedzące na ławkach powoli zapełniały się aż do osiągnięcia kompletu. Przybyło sporo więcej widzów niż w latach ubiegłych. Niemalże natychmiast, gdy amfiteatr się wypełnił, przedstawiciel organizatorów, przepraszając za lekkie opóźnienie, zapowiedział pierwszego wykonawcę. No i zaczęło się. Muzyczna machina poszła w ruch.

Votum, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman
Votum, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman

Votum, 17:20 - 18:10

Kapela była jedynym polskim wykonawcą w Inowrocławiu. Zagrali przede wszystkim numery z ostatniej, bardzo udanej, drugiej w dyskografii płyty - "Metafiction". Widziałem już ich na koncercie w ubiegłym roku, wtedy repertuar oparli na debiutanckim krążku. Dziś usłyszeliśmy jednak na początek "Glassy Essence" z nowego wydawnictwa, z bardzo ładnymi solówkami gitarowymi. Tuż po tym kawałku wokalista Maciej Kosiński przywitał się i poszło zawierające metalowe riffy "The Hunt is On". Ze sceny płynęła solidna dawka progresywnego rocka i metalu. Po jednym z utworów wokalista rzucił pytanie do widzów: "kto zna tytuł?". Prawidłowa odpowiedź padła z prawej strony publiki, a chodziło o starsze nagranie "The Pun". Finałowa kompozycja z "Metafiction", czyli "December 20th" była najdłuższym kawałkiem podczas tego występu, wypadła też najlepiej. To był dobry koncert, pomimo niedogodności polegającej na tym, że zachodzące za drzewa słońce dosłownie biło wykonawców po oczach. Oprócz tego nie mogli zaprezentować w takim układzie pełnego zestawu oprawy świetlnej, która w ich przypadku odgrywa zazwyczaj niemałe znaczenie. Załoga z Votum po swoim secie oczekiwała na fanów z boku sceny. Sporo osób skorzystało z możliwości spotkania z muzykami. Ja także przeprowadziłem krótką rozmowę z Maćkiem, który między innymi zaskoczony był niesamowicie ciepłym przyjęciem zespołu przez widownię.

Lista utworów: Glassy Essence, The Hunt Is On, Falling Dream, Stranger Than Fiction, The Pun, December 20th.

Airbag, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman
Airbag, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman

Airbag, 18:20 - 19:45

Na estradzie bardzo szybko ulokowali się Norwegowie, którzy mieli zaprezentować dawkę "atmosferycznego" (ostatnio modne słowo - i choć za modą nigdy nie idę, to go jednak przekornie użyję) rocka, sięgającego korzeniami do repertuaru Pink Floyd. I tak właśnie to wyglądało. I zabrzmiało. Długie, rozbudowane kompozycje z tworzonym powoli nastrojem. Gilmourowska gitara i klawisze przypominające charakterystyczny sposób gry ś.p. Richarda Wrighta w partiach organowych, a także syntezatorowych. Wokalista o ciepłym głosie, grający także na gitarach. To nic, że już kiedyś coś podobnego słyszeliśmy. Ale ja zwróciłem także uwagę na wyśmienitą grę basisty. W czasie tego występu popłynęły (jedyne trafne słowo) numery z jedynego do tej pory albumu formacji, "Identity", wydanego w roku ubiegłym. Zagrali również inne kawałki, które prezentują na żywo, a także coś premierowego. Był też cover Floydów w postaci "Embryo", w środek którego został wpleciony krótki fragment słynnej suity "Echoes". Na zakończenie najdłuższy z tych wszystkich długasów, czyli "Homesick". Przedstawili łącznie osiem pozycji. Dwóch niestety nie rozpoznałem. Ale mam nadzieję, że zostanie mi to wybaczone.

Lista utworów: Nierozpoznany, The Bridge, Safe Like You, Steel My Soul, Colours, Nierozpoznany, Embryo, Homesick.

Ozric Tentacles, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman
Ozric Tentacles, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman

Ozric Tentacles, 20:10 - 21:45

Na scenie pojawiają się kolorowo ubrane cztery osoby. W tym dwóch długowłosych facetów przy zestawach klawiszowych. Jeden z nich z gitarą. Pomiędzy nimi, z basem, piękna pani. Z tyłu, mało widoczny w skąpych światłach, perkusista. Zaczynają pierwszy utwór w szybkim tempie. W głośnikach elektroniczne dźwięki syntezatorowe, świdrujące solówki gitarowe. Następny kawałek i znowu ostra instrumentalna jazda. Nikt nie śpiewa, bo nie ma miejsca na wokal w tej muzyce. Wszyscy zajęci swoimi zakręconymi partiami. Dalej niezwykle dudniący bas i pośpieszne frazy gitarowe, również galopujące riffy. Tak właśnie gra jedyny w swoim rodzaju zespół na świecie, który obraca się w klimatach space rocka, jazz rocka oraz progresywnej psychodelii. W Polsce po raz pierwszy na żywo. Szalone tempo nie słabnie, nawet wzrasta. Słyszymy kosmiczne klawiszowe pulsacyjne pluskanie, ponownie gitara w szaleńczej solówce. Rytm perkusji narasta, gitara pracuje niesamowicie, bas dudni, odzywają się ponownie syntezatory, także organowe pasaże. Tempo stopniowo rośnie, nikt nie zamierza zwolnić. Tak wyglądał w skrócie cały koncert Ozric Tentacles.

To było o tym, jak grali. Teraz kilka słów, co przedstawili. Czyli jedenaście propozycji podanych z niesamowitą energią, dynamiką i instrumentalną sprawnością. Najwięcej nagrań, bo aż cztery, zaserwowali ze swojej najlepszej i najsłynniejszej płyty - wydanej w 1994 roku "Erpland". Pierwsze i ostatnie oraz numer trzy i siedem. Pozostały repertuar też w dużej mierze oparty został na dokonaniach z lat 90-tych. W tym także tytułowy utwór z równie słynnego longplaya "Jurassic Shift". Nie zabrakło także reprezentacji ostatniego albumu z 2009 roku o niezwykłym tytule "The Yumyam Tree" w postaci "Mooncalf". Ten koncert najlepiej trafił zapewne do wytrawnych słuchaczy, mających do czynienia z różną muzyką. Nie wykluczam, że niektórych, w szczególności młodszych widzów mógł trochę zmęczyć.

Lista utworów: The Throbbe, 0-1, Erpland, Mooncalf, 06-Ha-Be, Myriapod, Eternal Wheel, Jurassic Shift, Chewier, White Rhino Tea, Tidal Convergence.

Anathema, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman
Anathema, "Ino-rock Festival 2010" 11.09.2010, fot. Meloman

Anathema, 22:15 - 0:25

Nad nami gwiaździste niebo, a przed nami gwiazda wieczoru. Muzycy weszli przy dźwiękach elektronicznych dzwonków. Wtedy cały amfiteatr wstał i już tak pozostało do końca imprezy. Wyobrażałem sobie, że rozpoczną od pierwszego nagrania z ostatniego krążka i zgadłem. Czyli "Thin Air" na wejście i od razu zrobiło się magicznie. Dalej kolejne trzy kawałki z nowego albumu, w tym "Dreaming Light" (ależ to pięknie zabrzmiało) z dedykacją dla basistki zespołu Ozric Tentacles. Przy "Everything" magii część dalsza w najczystszej postaci. Wyglądało na to, że pójdzie chronologicznie cała płyta "We're Here Because We're Here", ale zmienili klimat, bo Vincent podszedł do klawiszy i cofnęliśmy się w czasie, zaprezentowali "Closer" (z głosem przez vocoder), a po nim "A Natural Disaster" z wokalnym męsko-żeńskim duetem. Dalej ponownie nowy materiał przeplatany starymi i jeszcze starszymi numerami. Wyśmienicie wypadły "Angels Walk Among Us" (istne cudo) oraz pozostałe nowe nagrania. Rozglądam się wokół. Ludzie twardo stoją ze skupionymi twarzami, zapatrzeni w oświetloną scenę z muzykami. Niektórzy dla poprawienia widoczności weszli na ławki. Do przodu, pod barierkę dopchać się bardzo trudno. A na estradzie: Vincent Cavanagh, główny wokalista, grający także na gitarze, jego brat Danny, również z gitarą oraz śpiewająca Lee Douglas, jedyna dama w zespole. Zupełnie niewidoczni, schowani za sprzęt byli klawiszowiec Les Smith i perkusista John Douglas. Natomiast basista, trzeci z braci - Jamie - jedynie czasami wychodził w zasięg świateł, przeważnie ukrywał się w ich cieniu. Praktycznie widać było tylko dwóch muzyków, czyli Vincenta i Dannego oraz czasami Lee, gdy podchodziła do mikrofonu.

Kiedy zakończyła się promocja nowego materiału, grupa sięgnęła do swoich wcześniejszych, doskonale znanych utworów. Najwięcej, bo aż pięć zabrzmiało z płyty "Alternative 4", pokazując trochę inną twarz zespołu. Bardziej mroczną, z elementami gotyku ("Lost Conntrol" i "Empty"). Pomiędzy nimi znalazła się legendarna nastrojowa ballada "One Last Goodbye" z krążka "Judgement". Na koniec natomiast dynamiczny, z fantastycznie melodyjnym refrenem "Fragile Dreams". Do bisu najpierw wyszedł Danny solo z akustyczną wersją "Are You There?". Później wkroczyli pozostali muzycy i odegrali jeszcze dwa nagrania, rockowe -"Angelica" i na koniec najstarszy tego wieczoru "Sleeples" z elementami gotyckiego metalu.

Wśród humorystycznych odzywek publiczności, gdzieś w okolicach bisu jakiś dowcipniś krzyknął do artystów: "zagrajta coś z Perfecta". Wspomnieć też trzeba o dobrym kontakcie formacji z publicznością. Vincent, który prowadził konferansjerkę, całkiem poprawnie dziękował po polsku. Pochwalił się też znajomością innych słów w naszym języku, a mianowicie: "zajebiście" i "na zdrowie żubrówka". Świetny koncert, świetna setlista, wyśmienita atmosfera. To co, umawiamy się za rok w tym samym miejscu? Pewnie, że tak.

Na zakończenie pozwolę sobie na krótki osobisty wątek, ale związany oczywiście z "Ino-rock" A.D. 2010. Chciałbym podziękować Mirkowi za to, że bezpiecznie dowiózł nas do domu w okropnej mgle, Januszowi za to, że bez przerwy czuwał, a mojej Kasi, że znowu była ze mną.

Lista utworów (tytuł, rok wydania):

1. Thin Air, 2010
2. Summernight Horizon, 2010
3. Dreaming Light, 2010
4. Everything, 2010
5. Closer, 2003
6. A Natural Disaster, 2003
7. Angels Walk Among Us, 2010
8. Deep, 1999
9. Simple Mistake, 2010
10. Flying, 2003
11. Universal, 2010
12. Hindsight, 2010
13. Shroud of False, 1998
14. Lost Control, 1998
15. Destiny, 1998
16. Empty, 1998
17. One Last Goodbye,1999
18. Fragile Dreams,1998

Bis:

19. Are You There?, 2003
20. Angelica, 1996
21. Sleeples, 1993

Komentarze
Dodaj komentarz »
Organizacja
jans (gość, IP: 80.54.88.*), 2010-09-17 23:09:23 | odpowiedz | zgłoś
Stronę artystyczną Meloman opisał znakomicie, tak właśnie było. Ja może więcej bym pochwalił Ozric tentacles - byli z innej galaktyki, rewelacyjni.
Teraz organizacja.
Minus za opóźnienie - było to pierwszy raz i mam nadzieję, że ostatni.
Minus za ochroniarzy - kiedy zrobiło sie chłodniej, nie można było wyjść po kurtkę do samochodu. Na poprzrednich festiwalach nie było z tym problemów - pokazywałeś bilet, stawiali pieczątkę na ręce, wychodziłeś. Wracając pokazywałeś bilet i piczątkę i było OK. Terz trzeba było prosić, wręcz błagać, płaszczyć się i wchodziś w łaski ochroniarzy, aby wyjść po kurtkę. Mam swoje lata, i bardzo się z tym żle czułem. Mam nadzieję, że w przyszłości nie będzi juz takich sytuacji.
Minus handlowy - może więcej stanowisk z kawą, herbatą, jedzeniem, bo to już wrzesień i robi się chłodno. I moze zaproponować innym "podmiotom gospodarczym" handel płytami, koszulkami, i innymi wszelkimi gadzetami. Chwała firmie Oskar, ale może jakaś konkurencja?
Do zobaczenia za rok
inorock
ladybird (gość, IP: 83.18.195.*), 2010-09-16 22:38:45 | odpowiedz | zgłoś
Pierwszy raz byłam na tym festiwalu. I muszę przyznać, że bardzo mi się podobało organizacyjnie, co rzadko się zdarza na dużych koncertach. Atmosfera była świetna, ludzie dopisali i świetnie się bawili. Mi tak samo jak autorowi relacji było bardzo magicznie podczas koncertu Anathemy, niektóre utwory wywoływały ogromną gęsią skórkę oraz łzy w oczach. I choćby po to warto było jechać. Dziękuję Melomanowi, że mogłam przypomnieć sobie te uczucia czytając jego relację. Do zobaczenia za rok!
Alternative 4
Verghityax (wyślij pw), 2010-09-16 22:10:19 | odpowiedz | zgłoś
Szkoda, że nie grywają już na żywo tytułowego wałka z Alternative 4. Ale setlista i tak pyszna :)
re: Alternative 4
winterrrrr (gość, IP: 83.5.227.*), 2010-09-18 17:36:10 | odpowiedz | zgłoś
hmmm.. na pewno chodzi Ci o tytułowy kawałek z Alternative 4? wiesz, chodze na koncerty Anathemy od 10 lat, i akurat nigdy tego numeru nie słyszałem ''live''- z tym że mówie oczywiście o polskich gigach. może to miał być tytułowy utwór z Judgement? ale on też grany był u nas ostatnio z ładnych pare lat temu.. a szkoda, bo genialna jest to piosenka.
e tam :/
gucekOwal (gość, IP: 83.23.43.*), 2010-09-16 16:17:40 | odpowiedz | zgłoś
Anathema skończyła się na Alternative IV, jeszcze Judgement Day jest fajny, ale to co później to porazka
re: e tam :/
Leto (gość, IP: 83.27.143.*), 2010-09-16 21:22:52 | odpowiedz | zgłoś
Tak, misiu kolorowy. A ty nawet nie zdążyłeś się zacząć.
re: e tam :/
icwxdr (gość, IP: 178.218.225.*), 2010-09-17 11:49:32 | odpowiedz | zgłoś
A co to za płyta Judgement Day Anathemy? Posiadam wszystkie a takiej w kolekcji brak :P
re: e tam :/
kudzwaj2 (gość, IP: 83.11.152.*), 2010-10-23 13:04:58 | odpowiedz | zgłoś
Judgment Day to podtytuł II części Terminatora "fanie" Anathemy ...

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło Ci się być w studiu nagrań?