zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 13 grudnia 2017

relacja: Behemoth, Bolzer, Batushka, Katowice 30.09.2016

7.10.2016  autor: Katarzyna "KTM" Bujas
wystąpili: Behemoth; Bolzer; Batushka
miejsce, data: Katowice, Mega Club, 30.09.2016

Katowice były pierwszym przystankiem jesiennej trasy koncertowej Behemoth, która wystartowała w ostatnim dniu września 2016 pod wdzięczną nazwą "Rzeczpospolita Niewierna". Darmową reklamę na największych internetowych portalach informacyjnych zapewniła temu koncertowi kilkunastoosobowa grupa osób, która zebrała się pod "Mega Clubem" na godzinę przed otwarciem bramek, aby w drodze protestu przeciwko bluźnierstwom zespołu i profanacji polskiego godła odprawić publicznie modlitwę różańcową. Zapowiadano co prawda przybycie dużo liczniejszej grupy protestujących, jednak ostatecznie grono to okazało się stosunkowo skromne. Demonstracja przebiegła spokojnie i bez większych incydentów, a koncert odbył się mimo to, zgodnie z planem. Początek trasy "Rzeczpospolita Niewierna" to dwa występy w Katowicach, obydwa wyprzedane do ostatniego biletu. Zespołowi Behemoth w roli supportów towarzyszyli szwajcarski Bolzer oraz rodzima Batushka.

Behemoth, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax
Behemoth, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax

Batushka to formacja, która pojawiła się znikąd i od razu trafiła na największe krajowe sceny za sprawą black metalu wzbogaconego elementami muzyki liturgicznej rodem z prawosławnej cerkwi. Równie tajemniczy jak debiut zespołu, pozbawiona jakichkolwiek informacji o muzykach kampania promocyjna płyty "Litourgiya", jest jego imidż sceniczny. Podczas koncertu Batushki scena zamienia się w blackmetalową cerkiew, gdzie w otoczeniu świec muzycy występują w czarnych ornatach, z zasłoniętymi twarzami, a wokalista odprawia obrzędy stojąc przy kościelnej mównicy, którą okadza ze stylizowanej na liturgiczną kadzielnicy. Widowiskowość koncertów Batushki sprawia, że są one zjawiskiem ciekawym dla oka i efektownie prezentują się na zdjęciach, pytanie jednak, czy gdyby odrzeć występy tej formacji z całej tej wizualnej otoczki, robiłyby one równie piorunujące wrażenie. W Katowicach Batushka zaprezentowała swój standardowy show, zagrany na niezłym poziomie i z dobrym brzmieniem. Okazało się także, że materiał z płyty "Litourgiya" jest fanom Behemoth całkiem nieźle znany, a zatem wygląda na to, że działania promocyjne wytwórni Witching Hour odniosły zamierzony skutek.

Batushka, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax
Batushka, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax

Jako drugi tego wieczoru wystąpił pochodzący ze Szwajcarii zespół Bolzer, złożony z dwóch muzyków - wokalisty i gitarzysty Okoi Jonesa oraz perkusisty Fabiana Wyrscha. Kariera Szwajcarów na scenie blackmetalowej również rozpoczęła się szybkim sukcesem, bo po nagraniu zaledwie jednego dema i dwóch EP-ek duet zyskał popularność, o jakiej wiele zespołów z bogatszą dyskografią może zaledwie pomarzyć. Koncerty Bolzer to ciekawe widowisko, które szczególnie jaskrawo kontrastuje z teatralnym show Batushki - za sprawą bardzo organicznego i surowego podejścia do środków scenicznego przekazu. Plan jest prosty. Wejść na scenę i zniszczyć. Prostota to tak naprawdę największa siła tej kapeli. Szczerość i autentyczność w muzyce Bolzer, jak również w jej wykonaniu na żywo, sprawiają że jest ona wystarczająco przekonująca także bez dodatkowych upiększaczy. Nie daje się również odczuć braku gitary basowej, a charyzma i ekspresja sceniczna Okoi Jonesa wystarcza za cały pięcioosobowy zespół. O tym dlaczego Bolzer nie zdecydował się na poszerzenie składu na występy na żywo oraz jak zespół radzi sobie z brakiem basu, Okoi opowiedział nam ostatnio wywiadzie. W Katowicach set Szwajcarów był solidnym ciosem po nieco melancholijnym wieczorze w czarnej cerkwi w wykonaniu Batushki. Choć Bolzer był jak zwykle świetnie zgrany i dobrze przygotowany, przyznam że w Katowicach nieco zawiodło nagłośnienie. W porównaniu do występu formacji na tegorocznym "Gothoom Open Air Fest", w katowickim "Mega Clubie" zabrakło nieco dynamiki i przestrzeni w brzmieniu gitary. Mimo to zdecydowanie polecam koncerty tej formacji fanom ekstremalnego grania przywiązanym do tradycyjnego, surowego brzmienia. Bolzer to prawdziwa maszyna do zabijania.

Bolzer, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax
Bolzer, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax

Powodem, dla którego w piątkowy wieczór "Mega Club" pękał w szwach, był jednak główny towar eksportowy polskiej ekstremy dowodzony przez "Pierwszego Heretyka RP" Adama "Nergala" Darskiego. Behemoth przyciągnął nie tylko fanów muzyki metalowej, ale i młodzież o nieco bardziej mainstreamowych gustach muzycznych, co w gęstym tłumie pod sceną wywoływało lekkie spięcia i problemy natury filozoficznej - "pogować czy podziwiać koncert jak spektakl w teatrze". Trzeba jednak przyznać, że dwa wyprzedane koncerty pod rząd to osiągnięcie, którym nie może poszczycić się żaden inny polski zespół wykonujący muzykę tego gatunku. Fani upchnięci w klubie jak sardynki być może nie przeżyli najprzyjemniejszych chwil swojego życia pod względem komfortu fizycznego, ale wydaje mi się, że koncert Behemoth w pełni im to zrekompensował.

Ale do rzeczy. Set listę zdominowały utwory z ostatniej płyty zespołu, "The Satanist", którą grupa zagrała w całości, z zachowaniem kolejności numerów. I tak wieczór rozpoczął się od utworu "Blow Your Trumpets Gabriel", a zaraz po nim z rozpędu "Furor Divinus" i "Messe Noire", po których podczas "Ora Pro Nobis Lucifer" po raz pierwszy na scenie zapłonęły ognie. Dalej "Amen", najbardziej znany publiczności "The Satanist", nieco spokojniejszy "Ben Sahar", mocny "In The Absence Ov Light" i zamykający płytę monumentalny "O Father O Satan O Sun!". Druga część setu rozpoczęła się od starszych numerów, począwszy od "Ov Fire And Void", pochodzącego z albumu "Evangelion", reprezentującego "Demigod" "Conquer All" zapowiedzianego przez Nergala krótkim komentarzem o niezwykle aktualnej obecnie potrzebie obrony wolności, poprzez "At The Left Hand Ov God" z płyty "The Apostasy", kończąc na kolejnym utworze z "Demigod" - "Slaves Shall Serve" i "Chant For Eschaton 2000" z albumu "Satanica".

Behemoth, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax
Behemoth, Katowice 30.09.2016, fot. Verghityax

Dobry zestaw kompozycji, okraszony oszczędną konferansjerką Nergala, za to kipiący od scenicznej furii i energii, oprócz promocji ostatniego wydawnictwa zespołu stanowił trafnie dobrany przegląd dotychczasowej twórczości zespołu. I choć miłośników tej formacji jest równie wielu, co jej przeciwników, wyrazem całkowitej ignorancji byłoby kłócić się ze stwierdzeniem, że koncerty Behemoth to produkt równie dobry jakościowo, jak studyjne dokonania tej formacji. Niezależnie od tego, jak odbierana jest przez konserwatywnych fanów muzyki ekstremalnej stale rosnąca popularność Behemoth, nie można zapominać o tym, że poza granicami Polski zespół w dużym stopniu zawdzięcza ją przede wszystkim wielu miesiącom tras koncertowych, w których jakość serwowanego show nigdy nie dawała fanom poczucia, że płacąc za bilet zmarnowali pieniądze. Behemoth to koncertowa machina, w której zgadza się wszystko - począwszy od imidżu muzyków, poprzez dopracowaną scenografię i efekty pirotechniczne, po energię włożoną w zagranie półtoragodzinnego setu i poziom wykonania. Pomimo iż najbardziej jaskrawą i wysuwającą się na pierwszy plan postacią formacji jest niezaprzeczalnie Nergal, jej siła jest w równej mierze zasługą pozostałych muzyków, co widać zwłaszcza podczas występów na żywo. Szczególnie rzuca się w oczy, że gitarzysta Seth i basista Orion, pomimo długiego stażu na scenie, czerpią nadal autentyczną przyjemność z grania koncertów. Nie ma oszczędzania się, zmanierowania ani rutyniarstwa. Nie pozostawia też pola do krytyki solidna robota perkusisty Inferno. W Behemoth nie ma słabego ogniwa.

Nad gustami można dyskutować. Ale twierdzić, że międzynarodowa kariera Behemoth jest wyłącznie dziełem przypadku i rezultatem związku lidera z pewną blondynką, chyba już zwyczajnie nie wypada. Przyznam, że choć ostatnią płytą formacji, która zagościła w moim odtwarzaczu na dłużej, była "Thelema.6", koncertów takich, jak ten w katowickim "Mega Clubie", mogę tylko pogratulować.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Behemoth, Bolzer, Batushka, Katowice 30.09.2016
minus
minus (wyślij pw), 2016-10-08 21:57:26 | odpowiedz | zgłoś
Dobra relacja, Kasiu. Pozdrawiam.
Ja oglądam show jutro w B90, mam nadzieję że w tym klubie nie będzie problemów z brzmieniem Bolzer.
re: Behemoth, Bolzer, Batushka, Katowice 30.09.2016
Marcin Kutera (wyślij pw), 2016-10-08 11:37:51 | odpowiedz | zgłoś
sama relacja fajnie opisana i ciekawe. Ostatni akapit zdecydowanie nie na temat. W ogóle koleżanka za bardzo tłumaczy, komentuje jednocześnie broni niepotrzebnie sukces Behemoth, sławę Nergala czy znaczenie pozostałych muzyków w zespole, bo to jakby nie na temat. Zdecydowanie miłośnicy muzyki ekstremalnego metalu mają dawno wyrobioną opinie na temat zespołu i frontmena. Owszem można o tym pisać, ale jakby w oddzielnym artykule.
re: Behemoth, Bolzer, Batushka, Katowice 30.09.2016
Winterstorm
Winterstorm (wyślij pw), 2016-10-09 09:56:12 | odpowiedz | zgłoś
Robić oddzielny artykuł na temat komercyjnego sukcesu Behemoth? Klękajcie (niewierne) narody.
re: Behemoth, Bolzer, Batushka, Katowice 30.09.2016
Marcin Kutera (wyślij pw), 2016-10-09 11:08:38 | odpowiedz | zgłoś
a dlaczego nie? jeśli ktoś czuje się merytorycznie na siłach a zarazem publicystycznie w formie załóżmy felietonu lub rzeczowego artykułu jest w stanie to zrobić to ja jestem za:)

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Jak często zmieniasz telefon komórkowy?