zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 stycznia 2020

relacja: Colin Bass, Quidam, Kraków "Amfiteatr PTK" 11.04.1999

14.04.1999  autor: Paweł Świrek
wystąpili: Colin Bass; Quidam
miejsce, data: Kraków, Związkowiec, 11.04.1999

11 kwietnia 1999 roku w Amfiteatrze Polskiej Telewizji Kablowej (d. kino "Zwązkowiec") w Krakowie miał miejsce koncert Colina Bassa i przyjaciół. Rozpoczął się o 19.10 czeterdziestopięciominutowym występem grupy Quidam. Zagrali najpierw temat rozpoczynający ich drugą płytę, lecz niestety z falstartem, musięli głos ptaków jeszcze raz odtworzyć z playbacku. Potem usłyszeliśmy "Głęboką rzekę", "Choćbym" i "Jest taki samotny dom". Wykonanie tego trzeciego było tak dobre, że Cugowski i Budka Suflera mogą iść na emeryturę i dać sobie już spokój z przekonywaniem, że "do tanga trzeba dwojga". Dużym plusem było też to, że Emilka błysnęła świetną formą, choć parę wpadek jej się zdarzyło. Następnie wszyscy usłyszęli przedsmak tego, co miało nastąpić za chwilę, czyli utwory "Rhayader" i "Rhayader Goes To Town" z "Snow Goose" Camela. Po tych instrumentalnych fragmentach "Sanktuarium", a w środku zamiast Genesisowskiego "Firth Of Fifth" dla odmiany fragment "Starless" grupy King Crimson. Ten fragment "Starless" został zagrany nieco chaotycznie i odniosłem wrażenie, że muzycy pogubili się nieco. Występ zakończył utwór "Moje anioły" z małą improwizacją w części środkowej. Sam występ Quidamu był o tyle specjalny, że ich perkusista, Rafał Jermakow obchodził urodziny, a publiczność z tej okazji odśpiewała "100 lat".

Parę minut później na scenie pojawił się Colin Bass, a towarzyszyli mu, oprócz ludzi z Quidam, także Szymon Brzeziński i Marcin Błaszczyk z Abraxas i David Stewart z Camel. Zabrakło niestety Andy'ego Latimera. Zaczęło się od trzech Camelowskich niespodzianek, z czego drugim utworem było "Refugee" z płyty "Stationary Traveller". Po tych utworach muzycy zaprezentowali niemalże cały materiał z ostatniej solowej płyty Colina Bassa "An Outcast Of The Island". W utworze "Goodbye To Albion" była okazja zobaczyć przy jednym mikrofonie tercet, który tworzyli gitarzyści wraz z flecistą Quidamu. Zabrakło Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, partie orkiestrowe na syntezatorach zagrał Zbyszek Florek z Quidam. Gitarzyści zagrali znakomicie, a we fragmentach, w których Colin Bass grał na gitarze akustycznej, funkcję basisty przejmował Radek Scholl z Quidam.

O 21.22 zakończyła się główna część koncertu. Potem muzycy wyszli na pierwszy bis, grając dwa albo i trzy utwory, w tym jeden ze "Stationary Traveller". Podczas tego bisu Colin przedstawił muzyków towarzyszących i na scenie pojawili się wszyscy muzycy z Quidam, przy czym perkusista wykorzystał congę (bo jego zestaw okupywał Dave Stewart), a gitarzysta z Abraxas miał okazję wspomagać Colina w chórkach. Później wydawało się, że to koniec koncertu, a tymczasem techniczni zrobili falstart - pospieszyli się z włączeniem wszystkich świateł. Kiedy je zgasili, Colin i przyjaciele zagrali jeszcze jeden utwór - pochodzący z singla "As Far As I Can See", ale przemianowany z "Poznań Pie" na "Kraków Pie". Na tym koncert się zakończył.

Brak Latimera nie dał się w żaden sposób we znaki, gitarzyści godnie zastąpili tego wielkiego mistrza. O ile materiał z solowej płyty Colina jest nierówny, o tyle na żywo wypadł znakomicie. Również utwory z repertuaru grupy Camel zabrzmiały znakomicie. Czasem tylko żałuje, że te właśnie nagrania w takich wersjach nie pojawiły się na płytach. Ogromną zaletą koncertu była bardzo dobra jakość dźwięku i naprawdę normalne nagłośnienie, choć w ostatnim utworze, nie wiadomo dlaczego, akustykowi odbiło, aby przyładować decybelami, chcąc tym samym słuchaczom zmiażdżyć uszy. Nieco gorzej bywało z oświetleniem, światła załączano czasem nie tak, jak powinno się to zrobić. Warto też dodać, że przed koncertem można było nabyć kolejny solowy singiel Colina - "Denpasar Moon", zawierający oprócz tytułowego utworu także dwa utwory niepublikowane. Po koncercie była okazja do zdobycia autografów, porozmawiania z muzykami i robienia wspólnych zdjęć (choć to trochę ironicznie brzmi, bo organizatorzy mięli nie wpuszczać osób z aparatami fotograficznymi).

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Zobacz inną relację

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy widziałaś(eś) "Kult. Film"?