zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 7 maja 2021

relacja: D.O.A., Dezerter, Wrocław "Alibi" 23.10.2013

30.10.2013  autor: Paweł Domino
wystąpili: D.O.A.; Dezerter
miejsce, data: Wrocław, Alibi, 23.10.2013

Kanadyjski zespół D.O.A. istnieje od 35 lat, do inspiracji dokonaniami formacji przyznaje się wiele znanych grup, choćby Red Hot Chili Peppers czy The Offspring. Kiedy więc lider zespołu Joey "Shithead" Keithley postanowił zamienić działalność muzyczną na polityczną i koncert wrocławski miał być częścią prawdopodobnie ostatniej trasy zespołu, był to powód aż nadto wystarczający, by wybrać się w środowy wieczór do klubu "Alibi". Co więcej, okazja była to historyczna, jako że rola suportu przypadła starym znajomym Joey'a - Dezerterowi, który podobnemu koncertowi sprzed ponad ćwierć wieku zawdzięcza m.in. wydanie swojej pierwszej płyty. W dodatku ostatnie krążki obu formacji, czyli "We Come In Peace" oraz "Prawo do bycia idiotą", to albumy znakomite, pełne zjadliwego humoru i ciętych riffów.

Dezerter, Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino
Dezerter, Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino

Krótko po godzinie 20 na scenę wkroczyła trójka członków Dezertera i bez zbędnych formalności dała ognia, zaczynając od utworu tytułowego pochodzącego z debiutanckiego, zakazanego kiedyś przez cenzurę singla "Ku przyszłości", umieszczonego także na albumie "Underground Out of Poland". Biorąc pod uwagę energię, z jaką weterani polskiego punka zaprezentowali własny set, nie dziwiło, że pod sceną bardzo szybko się zakotłowało i tak było już do końca półtoragodzinnego występu. Historyczność wieczoru została przez głównego wokalistę zespołu, Roberta Materę, wyraźnie przypomniana, ale łatwo było wyczytać ją z układu koncertu, wyraźnie zdominowanego przez utwory z singla "Ku przyszłości", który zaprezentowany został niemal w całości, oraz z debiutanckiej płyty, w liczbie dziewięciu.

Potem zespół na chwilę przypomniał po utworze z obu części "Kolaboracji" - "Tchórze" oraz "Rejestr wariatów", by znów na dłuższą chwilę zanurzyć się w "Underground...", grając blok złożony z "Plakat", "Szwindel", "Nie ma zagrożenia", "Uległość", "Niewolnik" i "Spytaj milicjanta" przerobione na "Spytaj policjanta". Widać Dezerter, podobnie jak Big Cyc, uważa, że z perspektywy czasu okazało się, że pomiędzy niegdysiejszą milicją, a dzisiejszą policją niewielka jest różnica. Nie zabrakło także akcentu ze składanki "Jak punk to punk" ("Nie ma nas"), oraz kolejnych fragmentów debiutu - bardzo jak zawsze oczekiwanego "Polska złota młodzież", ze wciąż aktualną, choć gorzką diagnozę stanu, którą publiczność wykrzykiwała radośnie razem z zespołem. Gitarzyści postawili raczej na energię przekazu, jako że konieczność śpiewania na dwa wokale bardzo ogranicza ich mobilność na scenie, choć było parę zawadiackich solówek.

Dezerter, Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino
Dezerter, Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino

Później pojawiły się przykłady nowszej twórczości kapeli, w tym "utwór mistyczny", czyli tytułowy z "Ile procent duszy" oraz tytułowy z "Nielegalnego zabójcy czasu". Lekki uśmiech Roberta Matery zwiastował pierwszy utwór z ostatniej płyty, przewrotny "Ratuj swoją duszę", po którym nastąpił także "Jesteśmy sektą". Jak ważna dla Dezertera płytą jest "Ile procent duszy", łatwo było się domyślić słuchając bloku pochodzącego z niej kawałków - "Jeśli chcesz zmieniać świat" i "Ostatnia chwila" oraz kończący właściwy set "Dezerter". Ale jeszcze większe wrażenie sprawiał lekko szalony "Pierwszy raz", pochodzący z albumu "Blasfemia", opisujący pierwszy dzień pracy w rzeźni.

Po krótkim wywoływaniu trójka muzyków pojawią się na scenie ponownie, by dorzucić jeszcze utwór tytułowy z nowej płyty oraz historyczny, ale również wciąż aktualny "Burdel". Zabrakło kawałków "Jeszcze żywy człowiek", "Salwador" czy "Chrystus na defiladzie", których co jakiś czas domagał się ktoś z publiczności, ale i tak zestaw był więcej niż obszerny. A że kilka płyt zostało całkowicie pominiętych? Takie uroki selekcji... O wartości dorobku tego zespołu najbardziej przekonuje chyba właśnie niezmienna aktualność jego przemyśleń, choć wiele z nich pisane było w na pozór innej rzeczywistości. Biorąc także pod uwagę pozytywną energię bijącą od Dezertera, nie dziwi wcale ich status niezmiennie żywej legendy punka.

D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino
D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino

Po krótkiej przerwie scenę "Alibi" zajęli Joey Keithley i jego dwaj kumple, by przez kolejne półtorej godziny dać pokaz energetycznego, radosnego punka. Energia, jaką wzbudził w publiczności Dezerter, sprawiła że początkowo podczas występu D.O.A. pod sceną było dość spokojnie, ale szybko kolejne utwory Kanadyjczyków pobudziły obecnych do zabawy - tym bardziej, że podeszli do sprawy podobnie, jak support i ich set zdominowany został przez utwory historyczne, pochodzące głównie z debiutu z 1980 roku, "Something Better Change" oraz bardzo ważnej dla nich EP-ki "War On 45" z 1982 roku. Wystarczy powiedzieć, że poza wieńczącym bisy "General Strike", umieszczonym w wersji akustycznej na nowej płycie, oraz "Police Brutality" z wydanego z 2010 roku albumu "Northern Avenger", żaden z kawałek nie był nagrany później niż w 1987 roku. Można narzekać na brak kompozycji z nowej płyty, która jako się rzekło jest znakomita. Za to każdy fan starego D.O.A. musiał być wniebowzięty, o ile można tak powiedzieć o miłośnikach zespołu, który ma na koncie krążek "Festival Of Atheists", a na jednej z płyt umieścił utwór "That's Wy I Am An Atheist".

D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino
D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino

Występ zespołu Joey'a rozpoczął "New Age" otwierający debiutancki album, stanowiący jeden z kamieni milowych sceny hc - punk. Od razu widać było, że muzycy są w bardzo dobrej formie, zaś pot, który pokrył członków formacji dobitnie wskazywał, że dają z siebie wszystko. Joey'a chwilami aż nosiło po scenie, zaś niemal tańczący z basem Dav wyraźnie dawał się ponosić muzyce. Znać, że chemia w zespole dobra i szkoda, że nie przyniesie kolejnej płyty. Po pierwszym z pięciu utworów (na 8!) z "War On 45", czyli "Class War", przyszedł czas na programowy wygrzew w postaci "D.O.A.", z płyty, która nie tylko stanowi jedno z najważniejszych dokonań sceny, ale też dała jej nazwę - "Hardcore '81". A później nastąpiła przeplatanka propozycji z trzech pierwszych płyt zespołu - "2 + 2", sztandarowy niemal "Word War 3", "I Hate You". Seria została przerwana dwoma znakomitymi kompozycjami z "Let's Wreck The Party" - "General Strike" oraz "Race Riot", by doczekać się kontynuacji w postaci "Liar For Hire", "Waiting For U", a zwłaszcza powalającego "War". Kanadyjczycy najwyraźniej maja równie złe zdanie na temat działalności swojej policji, co Dezerter na temat naszej, czego dobitnym przykładem był "Police Brutality". Dalszy ciąg był równie klasyczny - "America The Beautiful" czy porażająco wręcz, energetyczne "The Enemy" oraz wieńczący podstawową część występu D.O.A. "The Prisoner".

D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino
D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino

Nie tylko ja miałem poczucie niedosytu, więc gromkie skandowanie nazwy szybko ściągnęło zespół na bisy, które rozpoczęły się od klasycznego "Fuck You". Skojarzenia z nieco później nagraną wersją Amerykanów z Overkill nasuwały się automatycznie i choć w dalszym ciągu wolę Blitza i spółkę, to publiczność z radością skandowała refren utworu, będący kwintesencją punkowej ideologii, "we don't care, what you say - fuck you!". Nieco uspokoił atmosferę bujający, realizujący ideę punk'n'reggae party "War In The East", występ zakończył definitywnie wciąż aktualny "General Strike".

D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino
D.O.A., Wrocław 23.10.2013, fot. P. Domino

Po koncercie Joey i spółka wyszli do fanów i bez problemu można było sobie zrobić zdjęcie czy poprosić o autografy, zaś ceny płyt na stoisku zespołu były przyzwoite, więc z przyjemnością sprawiłem sobie najnowszy album. Może jednak Joey pomyślisz o tym, żeby czasem zrobić sobie wakacje od polityki i ruszyć w trasę? Będziemy czekać!

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co jest głównym czynnikiem decydującym o tym, że muzyka jest czadowa?