zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 17 sierpnia 2022

relacja: Dark Underground Festival II, Warszawa "Kotły" 12.12.1998

11.01.1999  autor: Qboosh
wystąpili: Atropos; Odium; Melankolia; Whichheaven
miejsce, data: Warszawa, Kotły, 12.12.1998

Pomimo braku zapowiadanej gwiazdy (Atrophia Red Sun), klub okazał się za mały - cały czas trzeba było się przeciskać, a w powietrzu można było porządny topór zawiesić. Z początku myślałem, że będzie to jeden z tych koncertów, na które się chodzi tylko dlatego, że są - ale na szczęście dzięki dwóm zespołom tak nie było.

Nantar i Whichheaven nazywały się (w tej kolejności - red.) dwa pierwsze zespoły - niestety nie wiem który był którym, bo się niewyraźnie przedstawiali. Pierwszy zespół grał trochę za krótko, żeby można było coś konkretnego powiedzieć. Ale jeżeli trochę popracują - może coś z niego być. O drugim też nie mam za dużo do powiedzenia. Wokalista starał się wywołać pewną dramaturgię, ale brakowało mu obycia z mikrofonem. Aha - zagrali cover Europe "The Final Countdown"...

Melankolia - średnie wrażenia... perkusista trochę umie, ale gra dosyć monotonnie, gitarzysta się nie napracował. Wokal przez większość czasu za cichy. Na szczęście tym razem wokalistka wydarła się tylko raz, ale i tak mój słuch ucierpiał... zdecydowanie powinno się puścić jej wokal przez jakiś filtr dolnoprzepustowy ;

Odium spod Warszawy - wolę nic nie pisać... wokalista zmienił image (tym razem nie miał koszulki, czym się nawet pochwalił), a muzyka taka jak poprzednio, czyli nic ciekawego.

Atropos - zespół rozwijający się, coraz bardziej mi się podoba - a był to czwarty jego koncert, na jakim byłem. Coraz lepsza praca perkusistki (a tempo jest całkiem niezłe), gitarzyści też mają co robić... W pewnym momencie można było usłyszeć cytat z Bacha - najpierw na jednej gitarze, potem na basie, następnie na drugiej gitarze - brzmiało to co najmniej ciekawie. Szkoda tylko, że przez pierwszą część koncertu trochę za cicho było słychać gitarę solową oraz wokal.

Odium z Częstochowy - szkoda, że nazwa kojarzy się z tym zespołem spod W-wy... Muzyka nawet nie ma porównania. Byłby zdecydowanie numer 1 na koncercie, gdyby nie podpadli mi pewnym incydentem z MM pod koniec. No i wokalista cały czas chciał podpaść warszawskiej publiczności przez swoje żarty. Muzyka nawet ciekawa, perkusista dobrze radził sobie z szybkimi tempami, gitary też na poziomie... do tego urozmaicone wokale: "normalny" śpiew, zdołowany growling, blackowy wrzask, czasem podchodzący trochę pod CoF. Porządnie rozruszali publiczność coverem Moonspell "Alma Mater". Natomiast nie wiem w jakim celu (chwyt gwiazdorski? "dla każdego coś miłego"? W każdym razie mi się to bardzo nie spodobało) pojawił się pod koniec cover (tfu) Marylin Manson "The Beautiful People". A na bis po raz drugi "Alma Mater" na żądanie publiczności.

Koncert zakończył się około godziny 22.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło Ci się pojechać na koncert rowerem?