zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 1 marca 2024

relacja: Legendary Pink Dots, Warszawa "Riviera-Remont" 26.04.2001

6.05.2001  autor: 11
wystąpili: The Legendary Pink Dots
miejsce, data: Warszawa, Remont, 26.04.2001

Legendary Pink Dots po raz kolejny zawitało do Polski, tym razem na trzy koncerty - w Poznaniu, Krakowie i Warszawie. Po zeszłorocznym odwołaniu występu na Vampira Festival z powodu choroby (zapelenie płuc) Edwarda Ka-Spela obawiałem się, że przyszłość Różowych Kropek stanie pod znakiem zapytania. Na szczęście byłem w wielkim błędzie - panowie zdają się konsekwentnie realizować założenia swojej filozofii "sing while you may" i wyruszyli w tym roku w trasę, prezentując swój najnowszy album "A Perfect Mystery". Koncerty w Polsce były niejako rozpoczęciem tej trasy (wcześniej zagrali tylko w Sittard).

Warszawski koncert odbył się w klubie "Remont". Organizacja była raczej w porządku, nie było żadnych afer czy wpadek. Jedyną przykrością dla publiczności było to, że musiała się dusić w pomieszczeniu "barowym" przez pewien czas zanim Kropki skończyły próby i drzwi do właściwej sali stanęły otworem. No i oczywiście niemalże godzinny poślizg, ale mi to raczej nie przeszkadza... Z przyjaznych rzeczy należy wymienić stoisko z rzeczami związanymi z LPD - płyty Kropek (winyle!) oraz Tear Garden(!), koszulki itp.

LPD grali bez perkusisty - przed rozpoczęciem trasy odszedł od ekipy Ryan Moore, ich bębniarz. Ucierpialo troszkę na tym brzmienie, jako że żywą perkusję zastąpił automat brzmiący nieco płasko. Jeśli jestem już przy brzmieniu, to nagłośnienie było wzorowe. Poza małą awarią jednego z głośników (Ka-Spel klęknął i zmówił za niego cichą modlitwę) wszystko było w jak najlepszym porządku.

Jeśli chodzi o zestaw utworów - poczułem się usatysfakcjonowany. Poznałem kilka kawalków z "Perfect Mystery" - (podobno) bardzo dobrej plyty. Oprócz tego zagrali same "hity" - "Princess Coldheart", "Blue Room", "Just a Lifetime". Mniej więcej w środku koncertu przyszedł czas na zestaw akustyczny - Martin grał na gitarze, Ka-Spel śpiewał. Najpierw wykonali "Friend", a potem (co nie było niespodzianką, bo grali go wcześniej na koncercie w Sittard i w Poznaniu, ale i tak bardzo chciałem usłyszec na żywo) utwór Tear Garden pt. "Isis Veiled", lekko wspomagany przez efekty Silvermana. Kawałek niesamowity, aczkolwiek gdy już raz się usłyszy wrzask Ka-Spela, chce się go słuchać przez następne kilka minut. Zdecydowanie za krótki utwór...

Po tym akustycznym fragmencie panowie zeszli ze sceny, by powrócić po chwili (znowu tylko Martin i Edward). Edward powiedział, że kolejny utwór będzie dla kogoś, kto z pewnością jest z nami i że ten ktoś na pewno wie, że to jest dla niego... Zagrali (fragment?) "Belladonnę".

Reszta Kropek powróciła na scenę - wykonali niesamowitą wersję "Evolution" oraz na bis wspomniane "Just a Lifetime" (zapowiedziane przez Ka-Spela: "Strange Polish Word") i na koniec równie niesamowite "Grain Kings". "Evolution" i "Grain Kings" nie potrafię przywołać z pamięci, dosłownie porwało mi świadomość na strzępy, odfrunąłem do ciepłych krajów... Każdy zaznajomiony z muzyką Kropek wie, iż opisywanie wrażeń z ich koncertu graniczy z profanacją i jest raczej daremne...

Koncert genialny, jednak DUŻE zastrzeżenie do publiki - niemalże zero reakcji na muzykę (poza brawami). Koncert w "Proximie" w 1999 roku o wiele milej wspominam pod tym względem. Do tej pory jestem pod wrażeniem koncertu i tkwię w pewnym błogostanie wywołanym tym nietypowym zestawem dźwięków. Mimo tego czuję ogromny niedosyt i czekam z niecierpliwością na koncert LPD na tegorocznym festiwalu Castle Party w Bolkowie.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Kiedy sztuczna inteligencja zastąpi muzyków?