zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 24 czerwca 2019

relacja: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999

2.06.1999  autor: rick
wystąpili: Metallica; Apocalyptica; Monster Magnet; Mercyful Fate
miejsce, data: Warszawa, Stadion Gwardii, 1.06.1999

Trzydzieści tysięcy długowłosych, odzianych na czarno, młodych (przynajmniej duchem) osób z najdalszych zakątków Polski najechało pierwszego czerwca Warszawę. Oblężenie, mimo sporej ilości zatrzymanych pasów nabijanych zimną stalą, kilku noży nieznanego zastosowania i drewnianych kijów, a także hektolitrów wypitego piwa, miało charakter pokojowy. Spokojny i cichy... Nie! Cicho nie było! Ryk imponujących zestawów głośnikowych słychać było wiele kilometrów od epicentrum kataklizmu, zwanego koncertem Metalliki.

Od rana w okolicach ulicy Racławickiej robiło się coraz tłoczniej. O 15 otworzono bramy, morze ludzi powoli wlało się na teren Stadionu Gwardii. Spóźnialscy mogli kupić bilety u koników za 90-120 złotych, niezbyt drogo, zważywszy na okoliczności. Biada łakomczuchom i spragnionym, ogromne kolejki ustawiły się do kilku punktów sprzedaży. Nie lepiej mieli chcący pozbyć się nadmiaru płynów w organizmie - 500 osób na jedną ubikację to nienajszczęśliwiej dobrana proporcja. Cóż, jak często bywa, zabrakło wyobraźni.

Nie dane mi było zdążyć na występ Mercyful Fate, dlaczego impreza tej rangi odbywa się w środku tygodnia i rozpoczyna wczesnym popołudniem? Nie wiem też, prawdopodobnie mam szczęście, jak wyglądało wpuszczanie na stadion - sądząc po operacji odwrotnej, nie było przyjemnie...

Monster Magnet uraczyli publiczność utworami z ostatniej płyty z przebojowym "Powertrip" na czele. Nowoczesny amerykański metal (cokolwiek by to nie znaczyło) podobał się sporej części przybyłych, mimo wtórności i "pływającego" dźwięku.

"Metallica plays Apocalyptica" - tak Finowie zapowiedzieli na zakończenie swoich kilkudziesięciu minut gwiazdę wieczoru. Wcześniej jednak czterej jeźdźcy apokalipsy, to jest wiolonczeliści, odziani w obowiązkowe fraki (spodnie to nie fraki, więc mogą być poszarpane, ciężkie, czarne glany komponują się z resztą przyodziewku całkiem nieźle) zmusili swoje instrumenty do wydawania niemiłych dla zębów dźwięków. Dynamiczne wykonanie cudzych (oczywiście Metallica, do tego Slayer, Sepultura) i swoich własnych ("Metal Boogie") nie mogło się nie podobać. Apocalyptica wypada równie dobrze na dużym stadionie i w małej salce, muzyka zajmuje całą dostępną przestrzeń i nie pozostawia słuchaczy obojętnymi.

Długa przerwa, rosnące zniecierpliwienie, szczelnie nabita głowami płyta, pełne trybuny. Z taśmy gra Black Sabbath i... Skyclad! Co chwila okrzyki: "Metallica, Metallica", oklaski dla technicznych sprawdzających instrumenty. Napięcie sięga zenitu. Intro z taśmy i zaczyna się!

Muzyka gra, światła świecą, materiały pirotechniczne wybuchają, a dźwięk pływa z lewa na prawo i z powrotem. Co się dzieje, przecież nagłośnienie miało być wspaniałe?! Niestety już do końca koncertu można było mieć zastrzeżenia - zanikające gitary i wokal, po chwili pojawiające się ze zdwojoną mocą. Do tego dość nieszczęśliwie "ustawiono" perkusję Ulricha, stopa nie powinna znajdować się na pierwszym planie. Tylko nieliczni zwracali jednak uwagę na takie drobiazgi, jak słuchanie muzyki, przecież na scenie szaleli Oni! W dodatku materiał nowszy niż czarna płyta stanowił zdecydowaną mniejszość tego, co zaserwowała nam Metallica. Wszyscy oczekiwaliśmy klasycznych "Master Of Puppets", "One", "Creeping Death", "Fight Fire With Fire", "For Whom The Bell Tolls", "The Four Horseman" i... nie zawiedliśmy się! Nie zabrakło improwizacji, nie zabrakło odgłosów wybuchów i prawdziwych eksplozji przed "One". Można żałować jedynie braku "Seek And Destroy", ale nie można mieć wszystkiego.

Główna część koncertu trwała ponad godzinę, drugą godzinę wypełniły trzy bisy. Na koniec muzycy zapewnili nas, że wkrótce wrócą do nas podczas szykującej się trasy. Włączono światła i trzeba było powoli wychodzić. Zdecydowanie zbyt wcześnie.

Wykonanie większości utworów trudno było nazwać żywiołowym, fragmenty pochodzące z "Ride The Lightning" miały zmienione brzmienie. "Pływający" dźwięk również nie pomagał. Prawdopodobnie miałem zbyt wysokie oczekiwania, ale Metallica to przecież nie podrzędny zespół trzecioligowy! Koncert było tylko dobry, a miał być koncertem roku, pozostał niedosyt.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999
wertes (gość, IP: 79.187.230.*), 2019-06-07 10:24:44 | odpowiedz | zgłoś
Metallica dała wtedy żałosny koncert. To gówniane medely jeszcze mogłem wybaczyć bo robili to od lat, ale inne kawałki też grali nie w całości albo grali tylko początek. Mastera dociągnęli do połowy, nothing ucięli po solówce a saitarium zagrali tylko wstęp. Wszystko na zasadzie ch..j wam d... i tak następnym razem przyjdziecie. Po kilku kawałkach przerwy między kawałkami wypełniały nudne popisy muzyków aby reszta odpoczęła. Widać było że kapela na krawędzi rozpadu.
Rozumiem że dla niektórych to wspomnienie młodzieńczych emocji ale koncert był tragiczny. 5 lat póżniej w Chorzowie panowie odpoczęli i wszystkie błędy naprawili.
re: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2019-06-07 11:13:09 | odpowiedz | zgłoś
Fakt, miejsce w porównaniu do późniejszych koncertów na terenie aeroklubu na Bemowie gorsze, nagłośnienie również nie tak dobre, jeśli chodzi o repertuar, to trochę to wynikało z podejścia do tematu przez publiczność, która wtedy domagała się Whiskey in the Jar, którego nie lubię.
Ale na to nie wiele można poradzić, to był już słabszy okres zespołu, a ludzie chcieli słuchać kawałków z load, reload i garage.
re: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2019-06-07 12:30:20 | odpowiedz | zgłoś
Miało być napisane razem "niewiele" :)

Cóż, to był okres przejściowy, kapela się nie rozpadła. Tyle, że potem opracowała żelazny kanon koncertowy
z płyt do czarnej włącznie, czyli to co fani lubią najbardziej i jeździ z nim do tej pory. Czy to dobrze słuchać zawsze seek & destroy jako ostatnie, nie wiem, mi starczyło raz na Bemowie.
re: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999
pik (gość, IP: 79.191.122.*), 2019-06-06 17:32:56 | odpowiedz | zgłoś
Hmm a ja mimo pewnych i oczywistych niedoskonałości (kolejki- masakra!) bardzo dobrze wspominam ten koncert a właściwie już taki mini-fest
a pamiątkę (+ bilet) mam do dzisiaj ;p
re: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999
Wolrad
Wolrad (wyślij pw), 2019-06-07 07:06:13 | odpowiedz | zgłoś
Byłem, impreza się udała, ale nie mam biletu.
Pik odsprzedaj :)
re: Metallica, Apocalyptica, Monster Magnet, Mercyful Fate, Warszawa "Stadion Gwardii" 1.06.1999
pik (gość, IP: 79.191.195.*), 2019-06-07 22:15:09 | odpowiedz | zgłoś
ale co, bilet na koncert, czy..
kostkę do gitary z logiem: metallica?
;)

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy boisz się burzy?