zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 2 lipca 2020

relacja: Perfect, Łzy, Patrycja Markowska, Nowy Jork "Roseland Ballroom" 15.11.2003

20.01.2004  autor: VOLX
wystąpili: Perfect; Łzy; Patrycja Markowska
miejsce, data: Nowy Jork, Roseland Ballroom, 15.11.2003

Roseland Ballroom (www.roselandballroom.com) mieści się w samym sercu Manhattanu, przy 53 ulicy, w tzw. dzielnicy teatralnej. W tym klubie o 75-letniej ponad tradycji, Klub Europa (europaclub.com) zorganizował koncert trzech gwiazd polskiego rocka: Patrycji Markowskiej z Zespołem, Łez oraz Perfectu. Bilety po $40, ale wrażenia były warte każdego centa. Postanowiliśmy pojechać samochodem, żeby mieć łatwy powrót w nocy. Z niewiadomych powodów tego wieczoru były monstrualne korki, skutkiem czego dotarliśmy spóźnieni. Patrycja kończyła swój występ, po czym nastąpiła przerwa "na piwo". W barze były Żywiec, Okocim i wódka Ultimat oraz napoje niealkoholowe. Byliśmy w towarzystwie naszego przyjaciela Adama Tomzy oraz jego znajomych. Ludzie, którzy przyszli na koncert, to przede wszystkim polonia, ale słyszałem też rozmowy po angielsku. Wśród nas była Włoszka - Ana, która jest dziewczyną jednego z kolegów Adama. Tak, jak na poprzednich imprezach, nikt nie miał zastrzeżeń do filmowania koncertu, więc mam bardzo fajną pamiątkę.

Łzy zagrały pierwszorzędnie. Były wszystkie największe przeboje, np. "Agnieszka", oraz piosenki z nowej płyty. Publiczność wykazała się znajomością tekstów i zabawa była genialna. Po jakiś trzech utworach udało mi się dopchać w pobliże sceny, gdzie mogłem się przyjrzeć wokalistce Ani i gitarzyście basowemu Arkowi. Ania była ubrana w białe spodnie z długim rozporkiem na nogawce, spod której widać było jej nogi odziane w wysokie białe skórzane buty z klamrami. Trzeba jej oddać, że nie tylko porusza się z gracją, ale również potrafi nawiązać kontakt z publicznością. Arek ma włosy do pasa. Z rzadka widać jego twarz spod tej falującej jak ogień czupryny. Widać, że on stanowi silną hardrockową podstawę tej grupy. W duecie z perkusistą potrafią wygenerować przemiły łomot, który kontrastuje z melodyjnym, aczkolwiek silnym wokalem i dobrymi gitarami. Najmniej widoczną osobą w zespole jest klawiszowiec. Słychać go we wszystkich utworach, ale podczas show był zdecydowanie z boku (dosłownie też). Atmosfera występu była bardzo sympatyczna. W pewnym momencie Ania zaprosiła na scenę dwie dziewczyny z publiczności. Odśpiewały razem "Anka, ot tak" - utwór z najnowszej płyty. Moją ulubioną piosenką Łez jest "Jestem jaka jestem" z poprzedniej płyty. Na koncercie brzmi jeszcze lepiej. Z najnowszych ich propozycji usłyszeliśmy "Julia, tak na imię mam". Na początku tego utworu posłuszeństwa odmówił mikrofon. Ania skwitowała to stwierdzeniem "nie wolno oszczędzać na bateriach, panowie" i po chwili kontynuowała koncert. Miejmy nadzieję, że piosenka nie okaże się pechowa, ponieważ ma być ona przepustką do nagrody Eurowizji.

Grają już 23 lata, są największą gwiazdą na firmamencie polskiego rocka - zespół Perfect. Już w pierwszej sekundzie występu widać było ich profesjonalizm. Ci weterani już nie zastanawiają się nad tym, co mają robić - po prostu wychodzą i grają z impetem, artyzmem i spontanicznością. Zespół ma długą historię, więc nic dziwnego, że koncert składał się z samych niemalże przebojów. Z nowej płyty usłyszeliśmy ostro brzmiąca "Defloracja". Markowski powiedział, że ciągle odkładają wydanie albumu - "to w piątek, to w poniedziałek i tak nam k*rwa schodzi". Usłyszeliśmy takie hity, jak (niekoniecznie w tej kolejności): "Nie płacz Ewka", "Bla bla bla", "Lokomotywa z ogłoszenia", "Pepe wróć", "Nie mogę Ci wiele dać", "Po co". Nie muszę chyba mówić, że wszystkie utwory były odśpiewane razem z publicznością. "Autobiografia" i "Chcemy być sobą" działały wręcz elektryzująco. Grzegorz Markowski, mimo swojego wieku, prezentuje niesamowitą formę sceniczną i fizyczną. W pewnym momencie wokalista oblał się wodą z butelki, zamaszystym ruchem zerwał koszulę i rzucił ją w publiczność - ku wielkiej uciesze żeńskiej jej części. Trzeba przyznać, że klaty pozazdrościć może mu niejeden facet. Zresztą w ogóle był niesamowity pod każdym względem. Bardzo pozytywnie mówił o Łzach i Patrycji (swojej córce). Powiedział też coś takiego "my mamy już wielkie przeboje, ale kosztowały nas one nasze nerki, płuca [...]. Życzę im, żeby osiągnęli to samo, ale zachowali te wszystkie organy". Dariusz Kozakiewicz zdecydowanie wygląda mi na niezłego "zwyrola", ale kunszt z jakim gra zarówno na gitarze elektrycznej, jak i akustycznej, może budzić tylko podziw. Bardzo udane było duo gitarowe z Jackiem Krzeklewskim - zdawało się, jakby instrumenty prowadziły muzyczny dialog. Jedynym mankamentem występu było przydługie (kilka minut) solo Szkudelskiego na perkusji. Zdaje mi się, że było ono przykrywką dla jakiś problemów technicznych albo może po to, żeby dać trochę wytchnienia wokaliście.

Impreza skończyła się około godziny pierwszej w nocy. Powrót do domu był szybki i przyjemny dzięki temu, że samochód mieliśmy na parkingu koło klubu. Czego by nie mówić o Nowym Jorku, to warto tu być dla takich wrażeń. Jeszcze ewentualnie w Chicago, gdzie zresztą Perfect pojechał następnego dnia, można liczyć na tego typu imprezy.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Jakim typem słuchacza jesteś?