zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 19 września 2020

relacja: Samael, Flowing Tears, Strommousheld, Warszawa "Proxima" 29.10.2004

30.10.2004  autor: Do diabła
wystąpili: Samael; Flowing Tears; StrommoussHeld
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 29.10.2004

Nie przyszedł Mahomet do góry, przyszła góra do Mahometa - tak po krótce można streścić moją bytność na koncertach Samaela. Mimo, że bardzo sobie twórczość Szwajcarów cenię, na Metalmanię zawsze było za daleko. Tym razem, dzięki długiej, nie omijającej Warszawy, trasie, mogłem w końcu przekonać się, jak wypadają na żywo.

Koncert zainaugurował rodzimy Strommousheld. Mogę o ich występie napisać najwyżej tyle, że mieli interesujące wstępy do utworów, a grali ciężko i na cztery. Niestety, kiedy włączali się wszyscy muzycy, nie dało się zupełnie wydedukować o co im chodzi i mimo, że z czasem nagłośnienie stawało się coraz lepsze, nie doszło do oczekiwanego przeze mnie momentu przebicia się przez ścianę dźwięku sampli odpowiedzialnych za melodie. Intrygujące brzmienia i ciekawy zestaw perkusyjny (congi, komputer i tradycyjna perkusja) w jakimś stopniu jednak mnie zaintrygowały. W przeciwieństwie do trywialnych partii gitary i słabego wokalu.

Drugi support, Flowing Tears, zupełnie nie przypadł mi do gustu. Schematyczny gotycki metal, który zaprezentowali idealnie wstrzelił się w moje wyobrażenie o ich muzyce, wykreowane na podstawie nazwy gatunku. Przeciętnie śpiewająca wokalistka (choć, co warto zaznaczyć, zdarzało jej się i ryknąć), mało wyszukane partie instrumentów, które pozwalały muzykom swobodnie chodzić po scenie i ustawiać się w różnych pozach, klawisze z playbacku... zdecydowanie nie moje klimaty. Na obronę zespołu dodam tylko, że wizualnie prezentowali się bardzo dobrze. Szczególnie ciekawy efekt dało użycie wentylatorów, które rozwiewały gitarzystom włosy.

Długa przerwa techniczna, spowodowana problemami z którymś ze sprzętów Xytrasa i na scenie pojawiła się gwiazda wieczoru. Zaczęli od "Rain", choć momentami ciężko było się zorientować, co właściwie leci z głośników. Ten przerażający stan szczęśliwie się poprawił, ale, niestety, koncert był raczej słabo nagłośniony. W repertuarze dominowały utwory z "Passage" i "Reign Of Light". Ciekawie wypadło "The Ones Who Came Before" z ogłuszającą kanonadą perkusji i transowym bitem, znakomite "Jupiterian Vibe", a także "On Earth" z nowej płyty, gdzie publiczność ochoczo, chórem podjęła tekst "Detroit to Warszawa". Od czasu do czasu Xytras odwracał się od swojej elektroniki, by zamaszystymi ciosami zza głowy, niczym bębniarz wybijający rytm wioślarzom na galerze, uderzać w niewielki akustyczny zestaw perkusyjny. Można było to oglądać także na ekranie, na którym, oprócz zbliżeń na poszczególnych muzyków, pojawiały się różne wizualizacje. Z "Reign Of Light" usłyszeliśmy jeszcze "High Above", utwór tytułowy i singlowe "Telepath" i "Inch'Allah". Trochę, jak na mój gust, za dużo, bo te kawałki są dość do siebie podobne i w większej dawce robią znacznie gorsze wrażenie niż w małej. Moim zdaniem, najlepiej broniły utwory z "Eternal", szczególnie "Nautilus & Zeppelin" i "Infra Galaxia". Są ciekawie zaaranżowane i różnorodne brzmieniowo, dzięki czemu brzmiały bardzo czytelnie, a każdy instrument był dobrze słyszalny. Jeśli chodzi o wycieczki w przeszłość, zespół ograniczył się do dwóch kompozycji z "Ceremony Of Opposites" - "Black Trip" i bardzo entuzjastycznie przyjętego "Baphomet's Throne". Wcale na to nie narzekam, bo, choć może wypada uważać inaczej, dla mnie Samael zaczyna się od "Passage". Licznie zgromadzona publiczność reagowała żywiołowo, oddając się rozmaitym zabawom ruchowym i wykrzykując teksty - zarówno te stare, jak i te z najnowszej płyty. Na bis Szwajcarzy zaserwowali "Moongate", "The Cross" i "My Saviour", po czym, po długim samplowym postludium, koncert dobiegł końca.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarzyło Ci się być w studiu nagrań?