zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 12 grudnia 2017

relacja: SBB i goście, Warszawa "Sala Kongresowa" 4.02.1999

2.09.1999  autor: Rafał "Negrin" Lisowski
wystąpili: SBB
miejsce, data: Warszawa, Sala Kongresowa, 4.02.1999

4 lutego odbył się jubileuszowy koncert z okazji 25-lecia działalności legendarnej grupy SBB. Jak wiadomo Sala Kongresowa nie jest idealnym miejscem na koncerty rockowe, lecz cóż począć. Z resztą to nie był zwykły koncert.

Zespół rozpoczął utworem "W kolebce dłoni twych (Ojcu)" z trzeciej płyty. Później było "Odlecieć z wami" ze słynnej "jedynki". Potem następowały kolejne nieśmiertelne kompozycje Skrzeka&Co., gorąco przyjmowane przez licznie zebraną, "wielopokoleniową" (my - młodzi stanowiliśmy jej mniejszą część, dominowali 40-latkowie, wierni SBB zapewne od początku istnienia) publiczność.

Pierwszym gościem zespołu była młoda Ukrainka (nazwiska nie pamiętam), która stworzyła "tło wokalne" do "Erotyku". Jednak prawdziwie owacyjnie powitana została następna osoba, która pojawiła się na scenie: Ewa Bem. W duecie ze Skrzekiem wykonała "Singera" oraz jeszcze jeden utwór. W tym drugim, a także w kilku następnych, już "tylko" z zespołem, wystąpił saksofonista Tomasz Szukalski. Na tym zakończyła się pierwsza część koncertu. Po przerwie SBB zagrało więcej utworów z późniejszych, anglojęzycznych płyt. Po jakimś czasie pojawiła się kolejna słynna postać: Halina Frąckowiak. Zaśpiewała kilka, bodajże trzy, utworów (ta część koncertu interesowała mnie zdecydowanie mniej). Kolejny na scenie pojawił się człowiek, który podobno był znanym wokalistą, ale nikt z ludzi, z którymi byłem na koncercie nie znał go. Swym występem również nie potwierdził tej opinii. Wszedł z gitarą akustyczną na szyi i zaśpiewał (ponownie!) "Singera". I poszedł. To był moim (i nie tylko) zdaniem najsłabszy punkt wieczoru. Później za to nastąpiła chwila na którą, sądząc po okrzykach na widowni, czekało wiele osób - słynne "Figo Fago" ze zwariowaną grą na harmonijce multiinstrumentalisty Józefa Skrzeka. Gdzieś w środku utworu pojawia się ostatni gość tego wieczora - Tadeusz Nalepa. Wśród publiczności okrzyk. Ja, poza SBB oczywiście!, przyszedłem tu właśnie dla niego. Teraz dopiero zaczyna się wspaniała bluesowa jazda. Przerwana została na chwilę balladą z solówkami Nalepy, by za chwilę zacząć się na nowo. Ten występ zakończyło dopiero "wtargnięcie" prowadzących koncert, według mnie z resztą kiepsko wypełniających swe zadanie - sprawiali wrażenie kompletnie nie przygotowanych, popełniali w związku z tym wiele lapsusów (drugi minus wieczoru). Nastąpiły gorące owacje na stojąco (dla zespołu, rzecz jasna!), połączone ze skandowaniem "SBB! SBB!". Nie powiodła się za to nasza próba zaśpiewania "Sto lat" (usadowiliśmy się tuż przy scenie, wśród jakiś "sztywnych" ludzi, chyba z zaproszeniami...). To wszystko uciszyło się dopiero na zapewnienie prowadzących, że zespół jeszcze zagra. Nastąpiła część oficjalna-komercyjna: swoje "trzy grosze" wypowiedział prezes PZU, sponsora koncertu, nastąpiło też wręczenie zespołowi upominków od innego sponsora, browaru Okocim (podobno NIE BYŁO to piwo). Na bis SBB zagrało jeden z moich ulubionych kawałków, "Z których krwi krew moja". Później jeszcze "powtórka ze standing-ovation" i do domu...

Koncert wypadł wspaniale, poza pewnymi wpadkami, o których wspomniałem. Zaś dodatkową pamiątką z koncertu jest bootleg, który nagrałem. Zespołowi nie wypada już życzyć kolejnych 25 lat. Przydałaby się za to jakaś nowa płyta (podobno wyszła koncertówka, ale to nie to samo) i więcej wspaniałych koncertów.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- SBB

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jadasz wegetariańskie burgery?