zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 22 maja 2022

relacja: So I Scream, Zero Signal i Concrete, Warszawa "Progresja" 17.12.2005

6.01.2006  autorzy: RJF, Adam "kalisz" Kaliszewski
wystąpili: So I Scream; Zero Signal
miejsce, data: Warszawa, Progresja (stara lokalizacja), 17.12.2005

Koncert rozpoczął zespół Concrete. Od razu warto pochwalić kilka spraw. Przede wszystkim muzycy, mimo młodego wieku i - zapewne - krótkiego stażu, zaprezentowali naprawdę niezłe zgranie. Po drugie chęć grania dynamicznie i mocno nie przesłoniła im myślenia, które też bywa dość ważne. Po trzecie rzadko zdarza się, aby młody zespół grający jako instrumentalne trio plus wokalista potrafił tak przyłoić. W warstwie muzycznej nie było się do czego przyczepić. Elementy nu-tone'owe przeplatały się z nieco bardziej skomplikowanym graniem, metalowym czadem, melodią... Troszkę słabiej spisywał się natomiast wokalista. Słychać było mnóstwo pomysłów, energii też nie brakowało, ale gardło jeszcze nie to, jeszcze rok-dwa ćwiczeń. No i ta naprawde bardzo wyraźna fascynacja Slipknotem... Z czasem jednak także frontman rozkręcił się i zespół zebrał zasłużone oklaski.

Drugi z występujących tego dnia zespołów przypadł mi do gustu nieco mniej. Choć teoretycznie wykonywana przez Zero Signal energetyczna mieszanka elementów thrashowych, "szwedzkich", melodii i czadu, powinna mi się spodobać. Zabrakło jednak jakiejś iskry, kompozycje były dość podobne do siebie, a na dodatek ogólne zgranie zespołu było jakby słabsze niż w przypadku Concrete. Nie było tej precyzji, uderzenia. Choć skrzywdziłbym zespół pisząc o jego występie jednoznacznie negatywnie. Było całkiem przyzwoicie, ludzie także docenili wysiłki muzyków, a szczególnie piosenkę zadedykowaną użytkownikom nieistniejącego już klubowego forum dyskusyjnego, oraz cover In Flames "Cloud Connected". (Adam "kalisz" Kaliszewski)

Jako gwiazda wystąpił warszawski kwintet So I Scream. Gdy tylko opadła skrywająca scenę kurtyna, widzom ukazał się nowy zespołowy image w stylu "mafioso" - białe koszule, spodnie na szelkach, krawaty... Taki wizerunek robił wrażenie, choć na dłuższą metę zdawał się nieco krępować ruchy muzyków i przeszkadzać w scenicznych szaleństwach. Na szczęście od strony muzycznej koncertowi niczego nie brakowało. Zaczęli tak jak zaczynają na ogół, czyli od zderzenia ze ścianą dźwięku w "Tommy Gun". Utwory takie jak "Ersatz", czy "120" pokazały zespół od tej najmocniejszej, masakrującej strony. Ale So I Scream zdążył już przyzwyczaić słuchaczy do tego, że pomiędzy miażdżące brzmienia lubi wplatać inteligentnie rozplanowane, wielobarwne aranżacje. Najlepszym tego przykładem był utwór "Cheating the Life", znakomicie stopniujący napięcie i płynnie poruszający się po bogatym spektrum form ekspresji, od delikatnej gitary we wstępie, aż do potężnej eksplozji energii w refrenie. (RJF)

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy jesteś w stanie naprawiać swój sprzęt muzyczny?