zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 18 listopada 2017

relacja: TSA, Blackjack, Motorbreath, Warszawa "Proxima" 28.10.2001

2.11.2001  autor: Rafał "Negrin" Lisowski
wystąpili: TSA; Blackjack; Motorbreath
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 28.10.2001

TSA w pełnym, oryginalnym składzie. Dwudzieste urodziny zespołu. Koncert-marzenie. Jakże długo fani czekali, żeby zobaczyć na scenie tych pięciu facetów! Ale zacznijmy od początku...

Na kilka minut przed godziną 20 na deski "Proximy" wyszedł zespół Motorbreath - pierwszy tego wieczora wykonawca. Czytelnikom rockmetal.pl nazwa oraz muzyka zespołu mogą być już znane. Choć grali dosyć krótko, zdołali chyba wywrzeć niezłe wrażenie na publiczności. Kolejne utwory nagradzane były brawami, a pod koniec występu niektórzy nawet skandowali(!) nazwę zespołu. Motorbreath zaprezentował materiał ze swojej płyty "Sny", a także kilka innych utworów, z których ostatni dedykowany był pamięci Tomasza Beksińskiego. Zespół zagrał mocno (mocniej, niż w wersjach studyjnych), energicznie, z metalowym czadem i wykopem, a do tego na dobrym technicznie poziomie. To wszystko niewątpliwie zalety grupy, choć mam wrażenie, iż właśnie przez tę dość zdecydowaną "metalowość" zespół nie najlepiej wpisał się w ogólną stylistykę koncertu - bardziej jednak hardrockowego.

Drugim "rozgrzewaczem" był falenicki Blackjack. Zagrali nieco dłużej niż poprzednicy i bardziej (nie ujmując niczego Motorbreath) w oczekiwanej przeze mnie konwencji. Świeży, energiczny i szczery hard rock w wykonaniu zespołu naprawdę mógł się podobać. Wokalista grupy wyraźnie postawił sobie za cel rozruszać tradycyjnie podczas występów supportów niemrawą publiczność. Początkowo niechętna wobec jego prób nawiązania kontaktu, powoli, bardzo powoli zaczęła się jednak ożywiać. W ostatecznym rozliczeniu można uznać, że tłum przyjął zespół - jeśli nie liczyć zdarzających się raz po raz okrzyków domagających się gwiazdy wieczoru - dosyć dobrze. Sądzę, że oba supporty mogą zaliczyć występy do udanych.

Kiedy scenę opuścił Blackjack, a z głośników popłynęła - co chyba charakterystyczne - muzyka AC/DC, rozpoczęły się przygotowania do występu tych, na których czekała tego wieczora chyba cała "Proxima". Podczas gdy niektórzy razem z nagraniem śpiewali "For Those About To Rock" czy "She's Got The Jack", ogólnie w powietrzu czuć było już wyraźnie gęstniejącą atmosferę i coraz bardziej nerwowe oczekiwanie.

Wreszcie około 21:20 odgrywane z taśmy riffy Angusa Younga niepostrzeżenie, jakby od niechcenia, zmieniły się w grany na żywo riff Stefana Machela. To "Głodny". Po chwili na scenie pojawiło się TSA w komplecie. Poza Markiem Piekarczykiem i Andrzejem Nowakiem, muzycy odmienieni, krótkowłosi - niemal nie do poznania dla fana znającego zespół tylko z archiwalnych zdjęć z lat 80. Ale muzyka nie pozostawia wątpliwości - to oni: Stefan Machel, Janusz Niekrasz i Marek Kapłon - ledwie widoczny zza perkusji. Reakcji publiczności opisywać nie trzeba. Później było chyba wszystko, czego mógł sobie życzyć fan zespołu: między innymi "Spółka", "Zwierzenia kontestatora", "Chodzą ludzie", "51" (tu najlepsza chyba tego wieczoru, najbardziej przejmująca solówka Nowaka), "Alien", "Trzy zapałki", "Heavy Metal Świat", "Maratończyk", "Mass media", "Kocica" (długa zabawa w koty z publicznością - zresztą różnego rodzaju zabaw z publicznością było więcej), "Plan życia", "TSA rock" (przy tym utworze kilka par z tyłu sali autentycznie tańczyło rock and rolla!), na bisy (były aż trzy) zaś "Pierwszy karabin", "Bez podtekstów", "Wpadka" i "Manekin disco". Były, jak wspomniałem, zabawy z publicznością, były żarty Piekarczyka, było przede wszystkim dużo, dużo wspaniałej muzyki spod znaku starego dobrego rocka.

TSA pokazało po prostu, że ich muzyka się nie starzeje. I że dokładnie analogicznie do muzyki, nie starzeją się również jej twórcy. I - wreszcie - że "taka w życiu [ich] rola: rock and rolla dobrze grać". Nie wiem czego życzyć zespołowi, który jest na scenie od tylu lat, od ilu lat ja jestem na świecie. Życzę im więc, żeby niezależnie od tego, jak dalej potoczą się losy TSA jako takiego, zawsze dostarczali swym fanom tylu wrażeń.

P.S. Warto chyba jeszcze pochwalić dobre nagłośnienie wszystkich trzech zespołów. Oby taka jakość stała się w "Proximie" tradycją.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Co robisz, kiedy gwiazda wieczoru gra beznadziejnie źle?