zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 25 lipca 2024

relacja: Wave Gotik Treffen - festiwalowe życie, Niemcy, Lipsk 1 - 4.06.2001

12.06.2001  autor: Elf
wystąpili: Blutengel; Cinema Strange; Deutsche Nepal; Dossche; The Protagonist; Klirrfactor; Sophia
miejsce, data: Lipsk, 1.06.2001
wystąpili: London After Midnight; Laibach; Les Tambours Du Bronx; Suicide Commando; Haujobb; Terminal Choice; Absurd Minds; Prager Handgriff
miejsce, data: Lipsk, 2.06.2001
wystąpili: Coil; Front 242; In Strict Confidence; Stin Scatzor; Monolith; Hybryds; Accessory; Neuroticfish; Davantage; Culture Kultur; Grendel
miejsce, data: Lipsk, 3.06.2001

O festiwalu Wave Gotik Treffen usłyszałem 2 lata temu. W roku ubiegłym byłem zdecydowany jechać, ale zabrakło auta. Tym razem udało się. W dodatku na dzień przed wyjazdem dostałem potwierdzenie akredytacji. Dotarliśmy na miejsce imprezy o godzinie 12, wypatrując choćby odrobiny słońca. Okazało się, że bilety kosztują w dniu festiwalu 120 DM a nie 98DM, jeśli ktoś wybiera się na koncerty w Niemczech, radzę rezerwować bilety wcześniej i płacić na miejscu. Kolejne 45 DM trzeba było wydać na Obsorgekarte, która była dawała czterodniowy wstęp kemping, bezpłatne przejazdy środkami masowego rażenia w Lipsku, program festynu, książeczkę, plan miasta z zaznaczonymi miejscami koncertów oraz ładnie wydaną kompilację na CD. Po zainstalowaniu na polu namiotowym odebrałem fotopass, upoważniający do wchodzenia pod samą scenę i robienia zdjęć. W budynku dla prasy było również stoisko z drinkami (nawet tanie, ale nie próbowałem) oraz darmowy szwedzki stół. Po sprawdzeniu menu spodobał mi się zawód dziennikarza. Łososie, arbuzy, pomarańcze, sałatki, soki, wędliny, 10 rodzajów herbaty - wspaniałe w porównaniu z zupkami i konserwami jakie zebrałem ze sobą. Okazało się jednak, że posiłki były dostępne przez pierwszy dzień, potem chyba popyt przewyższył podaż i trzeba było wrócić do mielonki w namiocie.

Pole namiotowe okazało się tragiczne. Prawie wszystkie miejsce z powierzchnią trawiastą zajęte. Nie było to dziwne, gdyż niektórzy przyjechali przygotowani naprawdę solidnie. Czego ci ludzie nie mieli... Karawany z TV i satelitkami, baseniki z wodą, całe zestawy mebli kuchennych, ogromne kanapy, kolumny o mocy 500W itd. Namiot zaczęliśmy rozbijać przy padającym deszczu w sąsiedztwie kilku karawanów, w którym jak się okazało mieszkała również dziewczyna z Polski. Spotkaliśmy również kolegę, który przyjechał sam z okolic Tarnowa. Sąsiedzi okazali się być bardzo mili, przechowali nam bagaże podczas deszczu, pożyczyli młotek, puszczali miłą muzyczkę od Sol Invictusa do Suicide Commando. Jeśli chodzi o muzykę, to dobiegała ona zewsząd całą dobę, naszych ulubieńców zwinęła zresztą ochrona pola ostatniego dnia o 6 rano. Na terenie pola namiotowego były również prysznice, niestety z wodą chłodną, a na dodatek płatne 3DM, toaleta 1DM. Tak zaporową cenę należało oczywiście jakoś obejść, więc płaciło się za toaletę, a wchodziło do prysznica ;). Zaradnością trzeba się również było wykazać, kiedy to nagle organizatorzy stwierdzili, że na teren kempingu nie wolno wnosić żadnych napojów, nawet czystej wody. Stało się to w najmniej dogodnym momencie. Stoję sobie z 8 browarmi w siatce, zaczyna padać deszcz, a tu pan na bramce mówi, że "kajne drinken". Ulewa przybrała na sile i zebrała się grupka 50 osób pod plastykowym namiotem z torbami pełnymi napojów, piwa, tequilli (polecam, 25 DM, 0,75l) wyrażających się stosownie do napotkanej sytuacji. Na szczęście sprawna akcja przerzutowa pozwoliła wnieść te życiodajne płyny (co, ja nie wniosę ? ;) ). Jeśli chodzi o napoje, to przebojem festiwalu okazało się wino z naklejkami festiwalu oraz energy drinks "for vampires only".

Na terenie kempingu był olbrzymi Gothic Market. Paredziesiąt stoisk z ciuchami, płytami, gadgetami. Jak zwykle dużym zainteresowaniem cieszyło się stoisko Xtrax. Lateksowe i skórzane spodnie, buty, spódnice, gorsety, rękawiczki, łańcuchy, obroże, pejcze - lepsze niż w sexshopie ;). Wystarczyło rzucić okiem, by mieć pewność, że niektóre kobiety wydały tam niemałe sumki. Wśród facetów wyróżniali się osobnicy z wszelkiego rodzaju irokezami, podwójnymi, potrójnymi, różnokolorowymi. Kiedy widziałem ich wysiłki w pielęgnowaniu fryzur, byłem pod wrażeniem.

Jednym z ciekawszych stanowisk było specjalistyczne stoisko z akcesoriami związanymi z substancjami odurzającymi, gdzie można było kupić np. kilkusetstronicowe, bogato ilustrowane wydawnictwo o hodowli pewnego ładnie pachnącego ziela.

Trochę zawiodłem się stoiskami z t-shirtami, przeważnie były one dodatkiem do stoisk z płytami. A wśród płyt wybór był naprawdę duży - winyle, cd, single. Tytuły o jakich w Polsce można pomarzyć. Ceny dość przystępne. CD20-30 DM, single około 10 DM, wśród płyt używanych takie promocje jak 6 płyt za 100 DM. Drogie jedynie były wydania specjalne płyt, okolicznościowe boksy, digipacki z dodatkowymi krążkami.

Imprezy i koncerty odbywały się aż w 11 porozrzucanych po całym Lipsku miejscach. Oprócz koncertów odbywały się pokazy filmów ("Sleepy Hollow", "Blair Witch Project", "Dark City", "The Crow") oraz gothoteki. Wybrałem się na takową ostatniego dnia. O godzinie 3 rano na dużej sali paręset osób. Muzyka bardzo zróżnicowana, od gotyku, synthpop przez trance do elektro. Przy okazji zobaczyłem na własne oczy jak wygląda EBMowy taniec. Zbiera się kilku/kilkunastu kolesi i miarowo maszerują w rytm muzyki do przodu i do tyłu lub na boki. Piwo po 5DM, kolejki mimo to spore.

Same koncerty przygotowane były bez zarzutu. Na przykład w Werkhale II, gdzie przebywałem najwięcej, były dwie sale, na których koncerty odbywały się właściwie naprzemiennie. W ten sposób nie trzeba było w nieskończoność czekać na przygotowanie sprzętu, a sytuacje, w których grały dwie kapele jednocześnie należały do rzadkości. Oczywiście nagłośnienie wzorowe, jedyną awarię jaką widziałem były małe kłopoty z klawiszami na London After Midnight. Akredytacja prasowa dawała przywilej dostępu na koncerty osobnymi wejściami, nie trzeba było tracić czasu na stanie w kolejkach. W budynku dla prasy pojawiały się kapele i można było robić wywiady.

Ostatniego dnia kupiłem pewnej pięknej kobiecie koszulkę Zeromancera z napisem "Clone Your Lover". Zasadniczo gdybym się sklonował na czas tego festiwalu, mógłbym zobaczyć dużo więcej, ale skoro byłem tam w jednej osobie, to co zobaczyłem niniejszym w skrócie wielkim opisałem.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Której dyscyplinie będziesz najbardziej zawzięcie kibicować podczas Igrzysk Olimpijskich 2024?