zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 2 grudnia 2020

wywiad: Corruption

29.01.2006  autor: RJF

Wykonawca:  Anioł - Corruption (gitara basowa, wokal)

Chociaż najnowsza płyta zespołu nosi tytuł "Virgin?s Milk", to Corruption swoje dziewicze kroki na scenie ma już dawno za sobą. W tym roku grupie stuknie piętnaście lat, a nowy album tylko potwierdza, że zespół jest w znakomitej formie, gotowy by zatrząść niejedną salą koncertową w kraju, a być może nawet poza nim. To dobry moment, aby porozmawiać z Piotrem Wąciszem, basistą zespołu i jednym z najważniejszych jego członków. O przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Piotr, zwany także Aniołem, opowiedział, gdy spotkaliśmy się w jednej z warszawskich "klubo-kawiarni?.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Wasza nowa płyta zaczyna się od słów "We're coming to suck your life, to burn your soul". Wnioskuję, że Corruption jest pełen werwy i energii. Co jest waszą siłą napędową?

Anioł: To, że ta płyta jest nowa, są na niej nowe pomysły, a wraz z nimi pojawiło się dużo adrenaliny. Adrenalina była już na próbach, podczas tworzenia utworów, ale upust temu wszystkiemu daliśmy w studiu nagraniowym, chociaż wiadomo, że w studiu trzeba trochę okiełznać emocje, a pomyśleć nad tym jak dobrze zagrać utwory od strony technicznej. Z tą płytą związanych jest bardzo dużo pozytywnych emocji i mamy naładowane akumulatory do tego, żeby grać jak najwięcej koncertów.

Do prac nad "Virgin's Milk" przystąpiliście z dwoma nowymi gitarzystami. Jak nowy skład wpłynął na, gitarową przecież, muzykę Corruption?

Myślę, że bardzo pozytywnie. Nowi gitarzyści to Opath, czyli Arkadiusz Gruszka grający również w zespole Leash Eye, i Eryk, czyli Paweł Niziołek, grający kiedyś w zespole Twisted Cow. Opatha poznaliśmy podczas koncertu na Juwenaliach, na Politechnice. Nie znaliśmy wtedy w ogóle muzyki zespołu Leash Eye, ale spodobała nam się jego technika gry na gitarze i to, że ma ciągotki w stronę zagrywek Zakka Wylde'a. Ma też taką troszeczkę "wylde'owską" posturę, co nas urzekło (śmiech). Opath miał duży wpływ na muzykę Corruption. Przede wszystkim na "Virgin's Milk" są najlepsze solówki, jakie do tej pory znalazły się na wszystkich wydawnictwach Corruption i jest to właśnie zasługa Opatha. Są też dwa utwory Opatha: "Fake Demon" i "Murdered Magicians", co mnie bardzo cieszy, bo wcześniej piosenki pisałem ja i Melon, a kiedy sekcja rytmiczna robi muzykę, jest to trochę dziwne. Skoro ma to być muzyka gitarowa, to powinni ją robić gitarzyści. Eryk to z kolei bardzo kumaty koleś, który bardzo dużo robi w domu. Pierwszy koncert z nami zagrał bez żadnej próby, ucząc się całego materiału w domu. I zagrał bezbłędnie. Wydaje nam się więc, że trafiliśmy na profesjonalistę.

Czy wasze podejście do muzyki zmieniło się od czasu "Orgasmusica"?

Nie, cały czas jest takie samo.

...bo mam wrażenie, że wasza nowa płyta jest poważniejsza i dojrzalsza od poprzedniej...

Być może wpływ na to miał fakt, że nasz styl już się zupełnie wykrystalizował. Tak właśnie miała wyglądać muzyka Corruption. Poza tym duży wpływ na ten materiał wywarł Perła, czyli Przemek Wejmann, który potrafił nas w studiu ukierunkować i zasugerować, co moglibyśmy zrobić lepiej. Na czas tej sesji Perła w pewnym stopniu stał się szóstym członkiem zespołu.

A jak doszło do waszej współpracy?

Poznaliśmy się na koncercie Guess Why w klubie "Paragraf 51". Później, od czasu do czasu, utrzymywaliśmy kontakt e-mailowy. Tak naprawdę to już nie pamiętam, czy to ja jemu zaproponowałem współpracę, czy on mi... W każdym razie chcieliśmy nagrać ten materiał wspólnie. Były pewne problemy, bo Melon złamał nogę, a baliśmy się, czy później Perła będzie miał wolne terminy, ale okazało się, że wszystko ułożyło się po naszej myśli.

Jak przebiegała sama sesja nagraniowa?

Bardzo pozytywnie, bardzo relaksacyjnie i bez żadnych stresów, jeśli chodzi o czas. Sesję zaczęliśmy 12 września, a zakończyliśmy 15 października i po raz pierwszy nie patrzyliśmy na uciekający czas, a myśleliśmy tylko o tym, żeby jak najlepiej nagrać ten materiał. Poza tym sesja przebiegała sprawnie, bo Perła nie pozwalał pić w studiu (śmiech).

Corruption pochodzi z Sandomierza, ale ostatnio rezyduje głównie w Warszawie. Czy zmiana miejsca zamieszkania wpłynęła na tryb waszej pracy?

Nie ukrywam, że tak. Przez to, że Melon nadal mieszka w Sandomierzu i dzieli nas odległość 210 kilometrów, nie może często bywać na próbach w Warszawie. Tak więc próby mamy tylko raz w miesiącu, ale jak już się spotykamy, to gramy przez dwa dni po osiem godzin. Nie ukrywam jednak, że utrudnia to granie i tworzenie nowego materiału.

Chciałbym żebyśmy wrócili do momentu, kiedy w wieku 12 lat, dostałeś radio z gramofonem. Czy to wydarzenie należy uważać za początek twojej fascynacji muzyką?

Powiem ci, że dokładnie nie pamiętam, ale to raczej była telewizja i program Telewizyjna Lista Przebojów. Był taki program w latach osiemdziesiątych i wtedy zacząłem podświadomie interesować się muzyką. Nawet pamiętam do tej pory takie teledyski jak "Piłem z diabłem bruderschaft" zespołu Mech, "Nie ma wody na pustyni" Bajm czy "Ten wasz świat" Oddziału Zamkniętego. Od tamtej pory zaczęła się moja przygoda z muzyką. A później było radio z takim dziwnym okiem, które miało gramofon i wtedy zacząłem sobie kupować płyty analogowe i tak to się zaczęło.

Jakie były pierwsze płyty, których słuchałeś z wypiekami na twarzy i które pochłonęły cię bez reszty?

Jeśli chodzi o metal, to pierwszą płytą było TSA "Heavy Metal World". To było dla mnie ogromne przeżycie. Kupiłem ją w Warszawie, gdy przyjechałem odwiedzić znajomych i kiedy po powrocie do domu puściłem płytę na gramofonie, myślałem, że oszaleję, bo takie dźwięki dotarły do mnie po raz pierwszy w życiu. Później pojawił się death i doom metal i cały mój dotychczasowy świat uległ zmianie (śmiech).

A czy w ciągu ostatnich kilku lat pojawiły się jakieś płyty, które wywołały u ciebie podobne emocje?

Było bardzo dużo takich płyt. Wszystkich ich chyba nie wymienię, ale z ostatnich rzeczy jest to najnowszy Bolt Thrower. Na pewno także płyty Tool, może oprócz "Undertow". Również Edge of Sanity "Purgatory Afterglow", Kyuss "Blues for the Red Sun", płyty Queens of the Stone Age, Spiritual Beggars, pierwszy Orange Goblin... Tego jest cała masa. No i dużo płyt deathmetalowych, których nie wymieniłem, bo musiałaby to być bardzo długa lista.

Corruption zaczynał karierę na początku lat 90., w zupełnie innych czasach. Jak tamte czasy różnią się dla ciebie od obecnych?

Różnic jest wiele. Wtedy jedyną formą kontaktu ze światem były listy. Potrzeba było dużego zaangażowania, żeby zdobyć jakąś płytę. Ja mieszkałem w Sandomierzu, gdzie nie było sklepów muzycznych, więc wszystkie płyty zdobywaliśmy drogą wysyłkową. Szło się do Peweksu, kupowało kasetę, wysyłało się zamówienie i czekało na przesyłkę z nagraną płytą. Myślę, że największą różnicą jest dostępność muzyki. Teraz jest Internet i płytę można sobie ściągnąć za darmo, kompletnie bez żadnego wysiłku, co mnie trochę drażni. Wtedy było większe zaangażowanie i oddanie wśród ludzi, którzy słuchali metalowej muzyki.

Część z publiczności, która przychodzi obecnie na wasze koncerty to z pewnością ludzie, którzy nie pamiętają tamtych czasów. Czy oni bardzo się różnią od tych ludzi, których znałeś, gdy byłeś w ich wieku?

Wydaje mi się, że nie. Każdy w pewnym wieku szuka emocji i to czasami ekstremalnych. Myślę, że zaangażowanie publiki wtedy było takie samo jak i teraz. Młodzi nadal są pełni werwy na koncertach.

Czyli widzisz w nich takie same emocje, jakie miałeś ty, kiedy byłeś w ich wieku?

Myślę, że tak. Takie uczucia drzemią we mnie do tej pory, czego najlepszym przykładem jest ostatni koncert Bolt Thrower, na którym porwały mnie emocje i poszedłem pod samą scenę, gdzie natknąłem się na olbrzymie pogo. Zostałem tam bardzo poobijany, ale przetrwałem cały koncert i wcale tego nie żałuję.

Odnoszę wrażenie, że taka szeroko pojęta muzyka stonerowa jest traktowana trochę po macoszemu, i to nie tylko w Polsce, ale także i na Zachodzie. Jak myślisz, dlaczego?

Ciężko mi powiedzieć dlaczego. Jeżeli chodzi o nasz kraj, to cała muzyka rockowa traktowana jest po macoszemu. Audycji w radiu jest bardzo mało, można je pewnie policzyć na palcach dwóch rąk, a w telewizji nie ma ich w ogóle. Niektórzy stoner rock uważają za gatunek troszeczkę archaiczny, dublujący dokonania zespołów typu Black Sabbath czy Kyuss i nie wnoszący nic nowego. Ja tego zdania nie podzielam, bo można się inspirować twórczością tych zespołów, a wymyślać swoje riffy, udoskonalać je, wprowadzać nowe elementy. Dla mnie ta muzyka rozwija się i ewoluuje, ale z jakiegoś powodu nie jest doceniana. Może to jest taka nisza.

Corruption ma na swoim koncie kilka niezwykłych koncertów, jak na przykład na Przystanku Woodstock, czy przed Deep Purple. Jak wspominasz te występy?

Przystanek Woodstock to przede wszystkim mega wydarzenie ze względu na liczbę uczestniczących w nim ludzi, a było tam ich około czterystu tysięcy. Kiedy wychodząc na scenę ujrzałem ten las rąk, wywarło to na mnie piorunujące wrażenie i nie ukrywam, że trochę drgały mi nogi. Ale już po pierwszym numerze wszystko było dobrze. A koncert przed Deep Purple to ogromne przeżycie i nobilitacja, bo zespół ten to legenda hard rocka. Byliśmy zaproszonym gościem i sam menadżer Deep Purple musiał wyrazić zgodę na nasz występ, po wysłuchaniu naszej płyty. Zostaliśmy też znakomicie przyjęci przez sam zespół i technicznych. Odbyliśmy regularną próbę, na której techniczni doradzali nam jak ustawić brzmienie bębnów, żeby było lepsze. Sam koncert to było mgnienie oka - zaledwie 35 minut. Wiele osób myślało, że jesteśmy zagranicznym zespołem. Największym przeżyciem było chyba jednak to, że po koncercie, kiedy schodziliśmy ze sceny, podszedł do nas Roger Glover, basista Deep Purple, i każdemu z nas przybił piątkę i powiedział, że podobał mu się koncert. Taki gest ze strony takiej osobistości o czymś świadczy i jest dla mnie ogromnym przeżyciem. To coś niesamowitego. Niewielu jest chyba wielkich muzyków, zdolnych do wykonania takiego gestu.

W muzyce Corruption zawsze był i sex, i drugs, i rock and roll. Czy tego typu dewiza znajduje jeszcze dzisiaj miejsce?

Taka aura trochę nas otacza. Seks nieodłącznie towarzyszy człowiekowi od jego początków. Drugs w naszym przypadku oznacza miękkie narkotyki, twardym mówimy stanowczo "nie". A rock and roll to nasza muzyka. Nie utrzymujemy się z muzyki, więc gramy bez żadnych ciśnień. Dla siebie. Muzyka jest dodatkiem do naszego codziennego życia.

Kiedy o to zapytałem, miałem na myśli to, że ta dewiza stała się w pewnym sensie synonimem pewnego podejścia do życia, reprezentowanego przez muzykę rockową. Czy takie podejście może w dzisiejszych czasach znaleźć jeszcze jakieś zastosowanie?

Myślę, że tak, ale nie w Polsce. W Stanach, gdzie pieniądze napędzające muzykę są ogromne, taka dewiza ma odzwierciedlenie. Jak komuś płyta sprzeda się w milionie egzemplarzy, nie musi pracować, to różne głupoty i mądrości przychodzą mu do głowy. Ale nie w naszym kraju. U nas to jest najwyżej sex, drinks and rock and roll (śmiech).

Przez piętnaście lat istnienia Corruption przeszedł przez wiele zakrętów. Ty jesteś w zespole od początku. Co pomogło ci przetrwać te wszystkie lata?

Chyba samozaparcie i upór. Jestem spod znaku byka, a byki dążą do celu bardzo wytrwale, omijając stojące na drodze przeszkody. Na pewno w pewien sposób pomogli mi rodzice, którzy nie wtrącali się do mojego hobby, a czasami nawet pomagali. Także wyrozumiała kobieta, obecnie małżonka, która też rozumie to, że poza tym, że jestem normalnym człowiekiem, to jestem również muzykiem, a tacy mają różne wady.

Pewnie pomogło też uzależnienie od muzyki...

Tak. Uzależnienie od muzyki na pewno. Muzyka pomogła mi przetrwać życiowe niepowodzenia i tragedie... Jest to taki wentyl bezpieczeństwa, który daje ci nadzieję na lepsze.

To może w przypadku Corruption "drugs" to właśnie "rock and roll"?

(śmiech) Tak jest! Zamiast "drugs" jest "rock and roll"!

Jak sobie wyobrażasz Corruption za kilka lat?

Myślę, że będzie coraz fajniej i coraz lepiej. Nie myślę o odległej przyszłości, a o tym, co będzie się działo przez najbliższy rok. Przed nami promocja "Virgin's Milk" na koncertach. Chcemy jak najlepiej wypromować ten album. W maju gramy trasę koncertową - dziesięć koncertów w Polsce w największych miastach. Mam nadzieję na koncerty poza granicami naszego kraju. Bardzo chcemy wyjechać do zachodniej Europy i zagrać jakiś koncert, może nasza muzyka by się tam spodobała. Mam też nadzieję na stabilny skład Corruption, bo w obecnym składzie bardzo dobrze nam się gra, rozmawia i współpracuje, co mnie bardzo pozytywnie nastraja na najbliższe miesiące, a może i lata.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Do czego służą płyty winylowe?