zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

wywiad: Frontside

22.11.2006  autorzy: Face_Hugger, Adam "kalisz" Kaliszewski

Wykonawca:  Dariusz "Daron" Kupis - Frontside (gitara)

Nowa płyta Frontside to muzyczny rozwój, ale i spora niespodzianka w warstwie tekstowej. O bardziej uczuciowej stronie metalcore'owych twardzieli opowiedział nam Daron.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Witaj, na początek powiedz, czy masz już jakiś odzew mediów i fanów na wasz nowy album? Jakie są pierwsze opinie?

Daron: Witam was serdecznie! Muszę przyznać, że pierwsze opinie są takie, jakich się spodziewaliśmy - zróżnicowane, ale w głównej mierze pochlebne.Osiągnęliśmy to, na czym nam zależało, czyli całkowicie zaskoczyliśmy słuchaczy. Jest chyba jeszcze za wcześnie na formułowanie ostatecznych wniosków. Najważniejsze jest to, że jesteśmy zadowoleni z naszego nowego materiału a to co się z nim stanie zależy tylko od was.

Co sprawiło, że zdecydowaliście się na pracę w dwóch różnych studiach, z różnymi realizatorami?

Od lat współpracujemy z Maćkiem Mularczykiem, tym razem chcieliśmy się posunąć o krok dalej. Tworzenie muzyki wymaga spojrzenia z dystansu i poszukiwań. Taką drogę wybraliśmy teraz, chcieliśmy mieć obraz opinii dwóch fachowców. Nie zrywamy starych kontaktów, tylko szukamy nowych rozwiązań! W taki sposób do naszego teamu dołączył właśnie nowy fachman - Tomasz Zalewski. To dzięki niemu na naszej płycie pojawiły się nowe ciekawe brzmienia i kilka nowatorskich rozwiązań, których wcześniej u nas trudno było się doszukiwać. Teraz, gdy płyta jest juz gotowa i rozbrzmiewa u was w domach, możemy spokojnie o niej rozmawiać, wiedząc że jest dopracowana w stu procentach.

Jak to rozdzielenie wpłynęło na efekt końcowy? Czy nie utrudniło wam to istotnie pracy?

Wręcz przeciwnie, to ułatwiło nam bardzo pracę. W Toya Sound Studio w Łodzi zarejestrowaliśmy ślady gitar, bębnów oraz basu. Tam też mieliśmy wstępny mix oraz mastering. Dalszej części nagrań dokonaliśmy już pod okiem Tomka, były to wszystkie wokale, solówki i następny mix i mastering, który ostatecznie przesądził o końcowym brzmieniu "Absolutusa". Problem pojawiłby się w momencie, gdyby zmiana studia niosła za sobą całkowicie odmienną wizję efektu końcowego.W opisywanym przypadku od początku mieliśmy ustalony plan. Udało się go zrealizować bez nacisku czasowego co na pewno polepszało komfort pracy.

Utwory na "Absolutus" są bardzo różnorodne stylistycznie: od rockowych piosenek poprzez emo-core'owe melodie rodem z USA, na miażdżących utworach przypominających wasz debiut kończąc. Jaka jest tego geneza? Utwory były tworzone w różnych okolicznościach, czy ta różnorodność była zamierzona?

Jaka jest tego geneza? Na początku był chaos, jak zawsze. (śmiech) Z biegiem czasu wszystko nabierało odpowiedniego kształtu i mocy. Ponieważ nie lubimy zaszufladkowania i nie chcemy zrezygnować ze swojej muzycznej tożsamości,robimy to na co mamy ochotę. Jeśli nawet kogoś to drażni, to musi się do tego przyzwyczaić. Ta różnorodność stanowi o sile naszego nowego materiału. Było to zamierzone, taki był cel. Nie chcemy uprawiać muzyki która będzie w naszych oczach nudna. W przyszłości spodziewajcie się znów kolejnych niespodzianek. Tworzenie muzyki to naprawdę wielka frajda. Jeśli lubi się to co się robi to zazwyczaj końcowy efekt może tylko cieszyć ucho, Tak jest w naszym przypadku.Ten materiał utwierdził nas w przekonaniu, że praca może przynieść wiele satysfakcji. Dodam tylko, że była to praca z ludźmi, którzy wiedzą jak wykonywać swoje obowiązki. Różnorodność świadczy jedynie o chęci ciągłego poprawiania warsztatu i dążeniu do perfekcji. Sam napierdol nie rozwija tak jakbyśmy tego chcieli, otworzyliśmy sobie nowe rozdziały w naszej twórczości, chyba powinienem powiedzieć: "zacznijcie się bać". (śmiech)

Jak sądzisz, czy w przyszłości na waszych płytach pojawi się więcej ballad i stricte rockowych numerów?

Furtki juz zostały otworzone. Drogi, które znajdują się za nimi, nikną za horyzontem, nikt nie wie dokąd prowadzą. Na to pytanie odpowie czas. Myślę, że zaskoczymy was ponownie. Rozmawialiśmy już o tym co powinno znaleźć się na następnej produkcji, ale oczywiście nie zdradzę szczegółów. (śmiech) To na pewno będzie się zmieniać i ciągle ewoluować. Tak jak my. Demon już ma ogrom pomysłów, które wkrótce będziemy pewnie ogrywać z zespołem. Frontside to płodny twór, czy tego chcemy, czy nie. Przyszłość rysuje się w jasnych barwach, a my skorzystamy z każdej okazji aby wejść na inne szczeble muzycznej huśtawki.

Teksty istotnie różnią się od tych z poprzednich płyt. Co prawda zostaliśmy już przyzwyczajeni do emocjonalnych motywów w lirykach Frontside, ale to co można usłyszeć na "Absolutus" to zdecydowanie nowa jakość. Co spowodowało zmianę, która może być szokiem dla ludzi przyzwyczajonych do bardziej "męskiego" oblicza Frontside?

Krótka piłka - nie jesteśmy nieogolonymi fanatykami szatana, tylko zwykłymi facetami, których tak samo jak innych dotykają problemy codziennego życia. Jak dobrze wiecie, życie ma dwie strony - ciemną: praca, choroby, wojny, obowiązki itd. oraz jasną: przyjaźń, miłość, dobra zabawa, rock'n'roll... To oczywiste, że każdy z nas spotkał lub spotka na swojej drodze kogoś, komu poświęci całą swoją uwagę. Niektórzy mówią wtedy o miłości. Nieważne, czy jesteś hardcorowcem i lubisz bawić się do upadłego, czy też studentem V roku filologii polskiej i w wolnych chwilach czytasz Henryka Sienkiewicza - amor i tak kiedyś trafi cię swoją strzałą. Kilka tekstów poświęciliśmy właśnie temu zagadnieniu. Nie mamy czego się wstydzić, nie jesteśmy bezdusznymi cyborgami szarpiącymi struny. Dopadają nas czasami chwile słabości, czy to miłosnej, czy też egzystencjalnej. Autorem wszystkich tekstów jest Demon i widać że są one coraz równiejsze i bardziej dojrzałe. To cieszy, że potrafi pisać z odwagą o rzeczach, które w równej mierze dotykają wszystkich ludzi. Nie można bez końca pisać tylko o walce dobra ze złem czy też o dominującej roli szatana w mrocznych dziejach ludzkości. Ryzyko zostało podjęte na naszą odpowiedzialność i zanim ktoś zacznie to krytykować, niech pomyśli o tym kilka razy. Nie rozumiem więc czasami tych wszystkich komentarzy na temat tekstów Frontside. Większość z tych osób nawet chyba nie zastanawia się, o czym one są, tylko komentują zwroty wyrwane z kontekstu. Nie sądzę, że Frontside utracił swoją męską twarz. Ukazaliśmy swoje dojrzalsze i ludzkie oblicze.

Które fragmenty tekstów byś wyróżnił? Z których jesteś najbardziej zadowolony, a które są najważniejsze jeśli chodzi o przekaz?

Nie jestem krytykiem literackim tylko normalnym kolesiem, któremu coś sie podoba albo nie. Najbardziej podobają mi się liryki w "Martwych Sercach", ale też "Wspomnienia jak Relikwie" oraz chwytający za serduszko "Nieodwracalny". Z tego co wiem, Demon spędził nad tekstami kilka miesięcy, próbując sformułować swoje myśli i ułożyć je w logiczną, czytelną i jednorodną całość. Słuchając płyty mam wrażenie, że chwile, które spędził w samotności nad kartkami papieru nie były chwilami straconymi. Moc tych słów zwiększa jeszcze fakt, iż są w naszym ojczystym języku. Dzięki temu sens poszczególnych tekstów z bardzo dużą siłą oddziałuje na ocenę słuchaczy. Wszak Polacy nie gęsi i swój język mają. Tu dochodzimy do przekazu. Kiedy zapoznasz się już z zawartością liryczną tej płyty, masz prawo do wszelakiej oceny. Nikt ci niczego nie narzuca i możesz odpowiednio do tego podejść. Jedyną wskazówką jest właśnie ojczysty język. To on kieruje myślami i formułuje obrazy powstające w twojej świadomości. Brzmi to bardzo dziwnie, ale jako Polak nie uciekniesz od tego i powinieneś to docenić.

Skoro jesteśmy przy tekstach to poruszmy jeszcze temat tego, w jaki sposób zostały one zinterpretowane przez Aumana. Niewątpliwie jest to najlepiej pod względem technicznym zaśpiewana płyta w waszym dorobku, melodyjnych partii jest zdecydowanie więcej niż na "Zmierzchu...", są one też znacznie bardziej profesjonalnie zarejestrowane, słychać szlif studyjny - duble itp. zabiegi. Jak wyglądała praca nad rejestracją wokali i kto miał największy wpływ na ich końcowy kształt?

Zacznę od tego, że Auman przygotował sie do sesji znakomicie, a to zaowocowało nowymi elementami w sferze wokalnej. Jego głos nabrał jeszcze silniejszego i bardziej rasowego charakteru, dobrze to słychać na płycie. Jeśli chodzi o interpretację, muszę powiedzieć, że jest ona wynikiem dwustronnych działań. Po pierwsze dopasowaliśmy się w sferze instrumentalnej do możliwości wokalnych. Po drugie Auman wniósł wiele swoich pomysłów w czasie sesji i nie osiadł na laurach. Prace nad rejestracją wokali były prowadzone pod czujnym okiem Demona. Dzięki temu obraz tej płyty ma właśnie taki charakter. Jednak decyzję o kierunku w jakim podąży cały proces wokalny podjęliśmy wspólnie. Zgodzę się że tym razem brzmi to o wiele lepiej, jak zwykle w takich przypadkach jest potrzebny sprzymierzeniec w postaci czasu. Tym razem udało się nam tego sprzymierzeńca przeciągnąć na swoją stronę, do tego trzeba dodać naprawdę świetne chwile w studio i już masz gotowy obrazek całej sesji. Jesteśmy teraz zgranym kolektywem kolesi, którym zależy na tym zespole. Efekt ostateczny to właśnie ta płyta, gdzie każdy z nas pokazał swoją twarz.

Co właściwie chcieliście wyrazić, nazywając płytę "Absolutus"? Czy nazwa, oprawa graficzna, wydźwięk tekstów mają w tym kontekście spójne znaczenie?

Jak zwykle w naszym przypadku wszystko ze sobą współgra - "Absolutusem" jest dla nas pewna idea, pomysł na zespół, naszą muzykę. To egzystuje ponad wszystkim w chwili obecnej. Nierozerwalność młodości ze starością, nierozłączność życia ze śmiercią - to sugeruje okładka. W tekstach poruszamy kwestie absolutnie uniwersalne dla nas - gramy muzykę, którą sami pozbawiamy barier.

Czy "Absolutus", wzorem "Zmierzchu Bogów" ukaże się również w wersji anglojęzycznej?

Tak. Jeszcze w tym roku mamy zamiar zarejestrować angielskie wokale. Nie chcemy aby poślizg był tak duży jak w przypadku dwóch poprzednich płyt.

Jak doszło do niecodziennej sesji zdjęciowej?

Historia jest bardzo prosta. Wcześniej dziewczyny współpracowały z zespołem Decapitated podczas kręcenia ich klipu. Demon znalazł ich stronę w internecie i krok po kroku planowaliśmy już sesję. Okazało się, że dziewczyny są z Krakowa, co bardzo ułatwiło sprawę. Umówiliśmy się na sesję i dalszą historię już znacie. (śmiech) Wiem także, że dziewczyny będą występowały w klipie do utworu "Wybraniec". Zdjęcia odbędą się w ciągu najbliższych tygodni.

Kiedy planujecie rozpoczęcie koncertowej promocji albumu?

Już 17 listopada będzie nas można usłyszeć w Rzeszowie, następnie 25 listopada wystąpimy w Będzinie. Potem dwa koncerty z legendą polskiej sceny - zespołem Hunter, w Krakowie (30 listopada) oraz Bielsku-Białej (1 grudnia). Ostatni koncert odbędzie się w Pszowie, 2 grudnia na dwudniowym festiwalu. Następnie będziemy przygotowywać się do dalszych koncertów, które planujemy na przyszły rok. Będzie tego dosyć sporo, szczegóły niebawem!

Dzięki za rozmowę!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?