zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 25 czerwca 2022

wywiad: Hunter

7.10.2009  autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Wykonawca:  Paweł "Drak" Grzegorczyk - Hunter (wokal, gitara)

Nowa płyta i trasa koncertowa to zawsze dobra okazja, żeby zadać zespołowi parę pytań. Przy okazji można się dowiedzieć, kto i za co powinien dostać Oscara, co dla młodego fana ciężkiej muzyki może oznaczać "granie po stodołach" oraz że każdy normalny Polak świętuje jubileusze chodząc do opery. O tym i o innych równie ciekawych rzeczach dane mi było porozmawiać z Drakiem, liderem zespołu Hunter.

strona: 1 z 1

Hunter - Drak, Ostrołęka 20.03.2009, fot. Robert Rojewski
Hunter - Drak, Ostrołęka 20.03.2009, fot. Robert Rojewski

rockmetal.pl: Trzeba przyznać, że "HellWood" to wyjątkowy album w waszej dyskografii. Zrobiliście swoistą muzyczną wycieczkę po kilku niezłych filmach - czyj to był pomysł?

Drak, Hunter: Właściwie z racji tego, że z jednym wyjątkiem odpowiadam za stronę tekstową tej płyty, rzeczywiście trochę narzuciłem koncepcję innym, ale że mamy niezłą zakrętkę na punkcie filmów, nikt nie protestował (śmiech). Z tym pomysłem nosiłem się zresztą już od dawna, aranżacje filmowe pojawiały się w niektórych wcześniejszych piosenkach. Nigdy jednak nie było to aż tak konkretne. Przynajmniej w warstwie tekstowej.

Mieliście problem z decyzją, które filmy wziąć na tapetę?

Dobrych filmów jest tak dużo, że rzeczywiście był to pewien problem. Czasem w obrębie jednej piosenki są więc wycieczki lub inspiracje kilkoma obrazami. Czasem tylko tytuł związany jest bezpośrednio z filmem. A już sam tekst z innym. Pewnie cię to zdziwi, ale nie mogłem oprzeć się pokusie przemycenia kilku fajnych tytułów choćby w ten sposób. Naprawdę ciężko w 55 minutach i 66 sekundach sprawiedliwie obdzielić wszystkie ulubione filmidła.

Aż trzy utwory są poświęcone "Draculi" w reżyserii F.F. Coppoli. Widziałeś też inne filmy o słynnym wampirze z Transylwanii? A może zaczęło się od książki Brama Stokera?

A to dlatego, że film jest również jakby podzielony na trzy okresy, części. Tak. Widziałem kilka innych, ale żaden nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Zresztą zawsze podkreślam, że motywy wampiryczne są dla mnie drugo- lub nawet trzeciorzędne. Ten film to dość przewrotna historia miłosna i to właśnie ona zrobiła w nim na mnie największe wrażenie. Książkę posiadam, ale nie ma tej głębi, którą ma film. Osobiście uważam go za dzieło sztuki. Coppola Mistrz! A Kilar drugi. Fakt, że nie dostali za to po Oscarze jest godny pożałowania i nie przynosi chluby Akademii. Obraz obdarowali innymi nagrodami, też w pełni zasłużonymi, ale za reżyserię, film i muzykę pożałowali. Dla mnie lipa.

Gdyby ktoś przyszedł do lidera Huntera z propozycją zagrania Księcia Draculi w nowej, holywoodzkiej superprodukcji, usłyszałby "jasne, kiedy zaczynam?" czy "nigdy w życiu"?

To może spójrzmy prawdzie w oczy. "Nigdy w życiu" to coś takiego nie nastąpi. Poza tym nie jestem aktorem, tylko szarpidrutem. To, przyznasz, nieco komplikuje sprawę angażu, a co za tym idzie również takiej propozycji. Dlatego też przelałem swoją frustrację spowodowaną tym faktem na dźwięki i słowa (śmiech).

Chciałbyś być wampirem przez jedną noc?

Czyżby dobijała cię proza życia i nuda życia codziennego jednakowoż? Porozmawiajmy o tym.

Bardzo chętnie, ale może przy innej okazji (śmiech). Teraz powiedz mi, o czym jest "TshaZshyC"?

Nie o czym lecz o kim. Jednym z nas. To może teraz zgaduj? To nietrudne (śmiech). Dodam również w absolutnej tajemnicy, że ta sama osoba wystąpiła niegdyś w "Randce w Ciemno".

Jeśli nie zgadłam do tej pory, to nie zgadnę i za sto lat. Ale będę o tym myśleć (śmiech). Może przejdźmy do następnego pytania. "HellWood" to kolejny album, na którym zdecydowałeś się wyłącznie na polskie teksty. Widać, że lubisz bawić się słowem. Zdobyłbyś się na to, żeby napisać książkę albo zbiór opowiadań? Jeśli tak, to o czym?

A ja myślałem, że mi się to upiecze i nikt nie zauważy... (śmiech) No ok. Tu mnie masz. Myślę o tym od dłuższego czasu, przyznaję, niby mam nawet kilka mrocznych pomysłów, ale nie jestem pewny, czy to jednak dobry pomysł. Tekst to stosunkowo krótka forma. Książka to rzeka, a rzeki mają to do siebie, że wpadają do czegoś znacznie większego, a mnie ponosi, gdy piszę... Istnieje szansa, że nigdy bym się nie zdecydował tego skończyć (śmiech). Ale może jakiś kompromis, jakieś opowiadanie? Kto wie?

Zbliża się HellWood Tour, to dobra okazja, żeby porozmawiać o Hunterze występującym na żywo. Będąc na kilku waszych koncertach zauważyłam, że bardzo dużą wagę przywiązujecie do nawiązania dobrego kontaktu z publicznością, a potem chętnie wychodzicie rozdać autografy. Lubicie poznawać swoich fanów jako różne, ciekawe osobowości, a nie tylko jako głowy w tłumie pod sceną?

Jasne. Skoro przychodzą na nasze koncerty to znaczy, że mamy podobne zdanie w kwestii muzyki i tekstów, czyli idąc dalej, jest szansa, że bez problemu znajdziemy wspólne tematy. Siedzenie w garderobie jest zajebiście nudne. Gramy dla ludzi. Oczywiście, także dla siebie. Siebie mamy na co dzień, ludzi nie, więc koncert jest wprost wyborną okazją wyrównania tej proporcji.

A jak traktujecie supporty? Wszystko wam jedno, kto gra przed wami, czy lubicie czasem posłuchać młodych zespołów, a po koncercie posiedzieć z nimi przy piwie?

Czasem lubimy. Zależy, czy fajnie grają i czy są ku temu warunki. Zazwyczaj staramy się zwalniać garderoby dla innych i nie blokować zazwyczaj ograniczonego miejsca. Lubię słuchać kapel na festiwalach, gdzie jest dużo miejsca, można sobie spokojnie stanąć, pochodzić i jednocześnie słuchać. W zatłoczonym klubie to dużo większe wyzwanie i niestety często się poddaję, zwłaszcza przed naszym koncertem. Zdradzę ci pewien sekret. Nie znosimy grać ostatni. Bardzo.

Od niedawna macie w swoich szeregach Daray'a, który należy do bardzo zapracowanych muzyków. Nie obawiasz się, jak fakt, że Darek gra w tylu zespołach, będzie wpływać na wasze plany koncertowe?

Już wpływa. Jelonek również jest zapracowany. Czasem trudno znaleźć wolny termin, ale staramy się to jakoś ogarnąć. Czasem gra zastępca. Ostatnio na kilku koncertach wspomaga nas Piotrek z Prany, bardzo zdolny, młody człowiek bębniący na czym popadnie (śmiech).

Teraz nieprzyjemne pytanie. Po tegorocznym "Hunterfest" padło wiele przykrych słów, także pod waszym adresem. Czy chciałbyś zająć jakieś stanowisko w tej sprawie? Żałujesz, że ochrzciliście tę imprezę swoją nazwą?

W naszym oświadczeniu przekazaliśmy wszystko, co na tamtą chwilę chcieliśmy powiedzieć. Kto śledził losy festiwalu lub był na nim, ma z pewnością wyrobione zdanie na ten temat. Szczerze mówiąc - nie chciałbym już do tego wracać. Staramy się iść dalej i zamknąć tamten rozdział.

W takim razie spytam teraz o nadchodzącą trasę koncertową. Szykujecie jakieś niespodzianki dla fanów? Może jakiś nowy image nawiązujący do tematyki płyty?

Zamierzamy wprowadzić pewne elementy choreograficzne, nawiązujące do nowej płyty. Nowy klip również będzie tego dowodem. A wierzę, że będzie to bardzo wyjątkowa rzecz. Po czteroletniej przerwie nagraniowej bardzo mocno zresztą postawiliśmy na nowe piosenki. Choćby po to, żeby odpocząć od bardzo mocno eksploatowanej ostatnio setlisty pt. "Best of..." (śmiech).

Kiedyś wystąpiliście w filharmonii w programie "Co tu jest grane?". Zagraliście wtedy "Pomiędzy Niebem a Piekłem". Chcielibyście nagrać płytę z orkiestrą? Coś jak "S & M" Metalliki?

Czemu nie? Większość naszych piosenek ma pewne zacięcie filmowo - symfoniczno - klasyczne. To mogłoby fajnie zagrać. Myślimy też powoli o secie akustycznym. Ale na razie pełna koncentracja na trasie HellWood. To w tej chwili rzecz najważniejsza. Dodatkowo rozpoczęliśmy współpracę koncertową z warszawską "Stodołą", legendarnym klubem, który istnieje ponad 50 lat, czyli dłużej nawet niż Hunter (śmiech). I właśnie z błogosławieństwem Prezesa to właśnie klubowa napastniczka z opaską kapitana, zawodniczka zdecydowanie ofensywna jak się okazało - Ilona Wronkowska - postawiła w ciągu miesiąca dwudziestokoncertową trasę HellWood Tour... To robi wrażenie, przyznasz? Wspólnie z Kasią Siekierdą, szefową promocji, i całą ekipą, robią tam dla nas piękną robotę. No, ale jaki klub, tacy zawodnicy. I na odwrót. Pamiętam, jak za małolata przeczytałem pierwszy raz o "Stodole" w "Non Stopie", jednym z pierwszych pism muzycznych w tym kraju. Zbyszek Hołdys opowiadał o tym, jak po kłótni z Janem Borysewiczem wybiegł ze "Stodoły". Pomyślałem w pierwszej chwili, że zespoły tak znane, jak Perfect czy Lady Pank też nie mają łatwego życia, skoro grają po stodołach... (śmiech) Później my również zagraliśmy na jej scenie i od tego czasu bardzo się tam zadomowiliśmy (śmiech). Najlepsze koncerty w Wawie zagraliśmy właśnie w "Stodole". Nawet i trzy razy w roku (śmiech). Ten klub ma naprawę klimat. Ludzie to doceniają i szanują. I przychodzą. Tłumnie. Cieszę się z całej siły, że 7 listopada, po długiej przerwie, znów tam zagrzmimy (śmiech). Jest szansa, że nawet dodatkowo to zarejestrujemy na potrzeby wydawnictwa DVD.

W jednym z niedawnych wywiadów, pytany czy planujecie coś specjalnego na dwudziestopięciolecie istnienia Huntera, odpowiedziałeś, że jeszcze nie myśleliście o niczym konkretnym. Czy od tamtej pory już zdecydowaliście, jak zamierzacie świętować?

A jak normalny Polak świętuje taki jubileusz? Oczywiście pójdziemy do opery. No dobrze... Nadal nie mamy konkretnego planu, a przynajmniej na razie nie tak konkretnego, żeby się tym chwalić. Ale powoli zaczyna do nas docierać, że zmarnowania takiej okazji do balangi nikt nam nie wybaczy, łącznie z nami samymi. Także myślimy, że coś wymyślimy (śmiech).

Powiedz mi, czego życzyć tobie i zespołowi na następne 25 lat?

Zdrowia?

Okay, w takim razie życzę wam dużo zdrowia i przy najbliższej okazji może nawet zaśpiewam wam "Sto lat" (śmiech). Dzięki za rozmowę i do zobaczenia na HellWood Tour!

To ja dziękuję i cieszę się z wyprzedzeniem z naszego spotkania.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Hunter

Jak oceniasz obecność wielu scen na festiwalach?