zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 stycznia 2020

wywiad: Lady Temptress

22.05.2000  autor: tymothy

Wykonawcy:  Belial - Lady Temptress, Lupo - Lady Temptress

Jest taka miejscowość na południu Polski, która nazywa się Żywiec. Zapewne jest ona dobrze znana fanom orzeźwiających, niskoprocentowych napojów alkoholowych, potocznie zwanych piwem. Jest też w tej miejscowości grupka młodych ludzi, którzy postanowili swoją inwencje twórczą wykorzystać powołując do życia w 1996 roku Lady Temptress. Nie ma sensu zanudzać cię, drogi czytelniku, ich biografią, która po części jest przedstawiona w poniższym wywiadzie. A zatem, lekturę czas zacząć...

strona: 1 z 1

Tymothy: Kim jest Pani Kusicielka (Lady Temptress - przyp. Tymothy)?

Belial: Panią Kusicielkę wykradliśmy Edlundowi z Tiamat (psst...):

"Lady Temptress
Lady Temptress
Lady Temptress
Lucifer's daughter
Meet me in my dreams
You are the blood of Man
Born in my flesh
Trace my dark sides
The remedy of hypocrisy
Arise and be revealed
In the depth of my subconscious
Please stay alive
Unkown for corrupted minds
Open the door
You keep my desires unlocked
She dwells malignancy
To the slumbering sinner
And my desires breed in you
In the distant crypts of your inner self
Rule my evil thoughts
The Lady of temptations
Where Man of God doesn't seek
And let them all out
Hails the human nature"

Jest niedostępna tępym umysłom, tak jak Black Metal Art, no nie? Zamieszkuje okrutny obszar złośliwości i pogardza głupotą. A kim jest? To my jesteśmy Lady Temptress! Na pomysł, jak nazwać zespół wpadła Ania (Lupo). Było to przed trzema zimami.

Wasze liryki są bardzo zróżnicowane pod względem tematycznym, co was inspiruje do ich tworzenia?

Belial: Po pierwsze teksty pisze u nas każdy, kto chce. Nie jest powiedziane, że pisać ma jedna, konkretna osoba i tak samo jest z muzyką (hehehe... w praktyce wygląda to tak, że większość muzy pochodzi z artystycznych głębin duszy mojego brata - przyp. Lupo). Na "Fallen..." są dwa teksty moje ("Legion", "Pierwszy"), jeden gościa, który grał z nami dużo wcześniej ("Oda") i pozostałe siostry ("Fallen", "Your Flame", "Lord"). W nowych utworach dojdą jeszcze teksty Marcina (gitara). Zróżnicowanie tematyczne wiążę się również z tym, że nie mamy ustalonych tematów, czasem będzie to bajka o złych diabełkach ("Legion"), czasem manifest przeciwko głupocie, która dumnie określa się największą mądrością ("Pierwszy", "Lord"). mamy wiele do powiedzenia w różnych dziedzinach życia i się nie ograniczamy. Inspiruje nas życie i jego ciekawsze aspekty.

Lupo: "Lord-The Invented One" to tekst o podłożu zgoła religijnym... "The Fallen Ones" to bardzo osobisty tekst o ludziach, którzy kilka lat temu...

Belial: ...byli kilka lat młodsi (śmiech)...

Lupo:(śmiech) ...sprawili, że zaczęłam samodzielnie myśleć. Niełatwo iść pod wiatr i dostawać w dupę. "Your Flame" opowiada o przemijaniu - carpe diem! Życie jest tylko wątłym płomieniem świecy, który za chwilę zgaśnie.

Jak duże znaczenie przywiązujecie do warstwy tekstowej? Na "The Fallen Ones" znajduje się dużo partii instrumentalnych, muzyka jest rozbudowana, teksty wydają się być tylko dodatkiem.

Belial: Rzeczywiście w naszej muzyce jest dużo partii instrumentalnych. My nie traktujemy muzyki jako podkładu pod wokal. Wokal jest dodatkowym instrumentem, bardzo ważnym i nieraz solowym. Na pewno zauważyłeś to, jak się czasami bawimy wokalem i tu jest on bardzo ważny.

Lupo: Muzyka jest najważniejsza!!! To ona sprawia, że mamy po co wstawać każdego dnia! Muza jest celem samym w sobie. Pokochaliśmy ją w szkole muzycznej dobrych kilka lat temu i odtąd oddajemy jej cześć.

W słowach do "The Legion" znajduje się: "Worshipping the great Fallen / One Worshipping the Satan". Czy wspomniany powyżej Upadły to ten sam, który widnieje w tytule waszej płyty?

Belial: Nie. A odpowiedź na to, dlaczego, znajdziesz wyżej, tam, gdzie o tekście "The Fallen Ones" pisze jego autorka (tytuł demo wziął się od tego utworu). W pewnym sensie my wszyscy jesteśmy upadli, ale nie czcimy żadnego boga, ani dobrego, ani złego (Belial - bez pana).

Lupo: Nie ma tu wielkich mafijnych powiązań. Każdy jest swoim własnym bogiem i tylko on sam jest odpowiedzialny za to, co robi.

Nie jesteście młodym zespołem, powstaliście w 1996 roku, na swoim koncie macie demo "Ode To The Darkness". Jak ten materiał ma się do "The Fallen Ones"?

Belial: Demo "Ode To The Darkness" było nagrane w innym składzie, muzyka była inna i trochę jeszcze niezdecydowana, jakość była nienajlepsza. Je również nagraliśmy na komputerze, ale tylko wersję kasetową. Były na nim dwa utwory, które są na drugim demo: "Oda" i "The Fallen Ones" oraz podobne intro. Na "Ode To The Darkness" wokal był tylko mój (poza mówionym przez Lupo w jednym utworze). Nie będę pieprzył, wole skoncentrować się na przyszłości zespołu.

W swojej twórczości łączycie różne gatunki metalu, ale przez większość słuchaczy zapewne zostaniecie sklasyfikowani jako kolejna kapela black metalowa z klawiszami. Czy nie sądzisz, że przez to zaszufladkowanie trudniej będzie wam się wybić?

Belial: Nie to jest dla mnie najważniejsze, by się wybić, ale to, by grać. Zresztą musiałbym być skończonym głupcem, żeby wierzyć w jakikolwiek większy sukces, grając tak bardzo trudną w odbiorze muzykę, jak black metal. Za to sama możliwość tworzenia i grania muzyki, którą kocham, daje mi ogromną satysfakcję. Przecież problem zaszufladkowania nie dotyczy tylko nas. Nie ma dwóch takich samych zespołów, każdy ma w sobie coś niepowtarzalnego.

Lupo: Robię to co lubię - gram. I robię to z ludźmi, którzy wiele dla mnie znaczą. W ogóle nie myślę o sytuacji komercyjnej tego, co tworzymy, bo ma to dla mnie bardzo osobisty charakter.

Czy muzyka, której słuchacie, ma wpływ na muzykę, którą tworzycie? Trochę to naiwne, gdy kapele przysięgają, że są w 100% wolne od jakichkolwiek wpływów.

Belial: Zgadzam się z tobą i oczywiście u nas nie jest inaczej. Jednak słuchamy bardzo różnej muzyki, nie tylko metalu. Ja, oprócz ciężkiej muzyki, lubię posłuchać, co wyczyniają wielcy gitarzyści tego świata (Sattriani, Vai, Malmsteen). Jednak największy wpływ na moją muzykę mają: Emperor, Gehenna, Limbonic Art (ich piękny "Moon in the Scorpio"), Satyricon. To są ci wielcy, których cząstka na pewno znajdzie się w mojej muzyce Lady. Jednak brzydzę się kopiowania muzyki innych i wpływ, o którym mowa, jest bardzo podświadomy.

Lupo: Kocham Dimmu Borgir, Satyricon i Gehennę, ale fascynuje mnie również klasyka (szczególnie L. van Beethoven i Vivaldi) i - co widać w "Your Flame" - muzyka folk (kotły(!!!), instrumenty smyczkowe, fleciki...) - w tym i średniowieczna. Intryguje mnie techno i np. uważam, że ostatnia płyta Santany jest naprawdę dobra. Generalnie kocham muzykę i nie wyobrażam sobie życia bez niej. Uważam, że black metal, szczególnie symfoniczny black, ma dużo powiązań z klasyką. Z pewnością ma to wszystko wpływ na moją twórczość (bo gram to, co lubię), ale staram się to zminimalizować.

Jak został odebrany "The Fallen Ones" w podziemiu?

Belial: Osobiście nie odebrałem żadnej negatywnej recenzji (może po prostu mało ich było). Demo się podoba i to nie tylko w podziemiu. Utwory takie jak "Marsz", czy "Your Flame" podobają się nawet ludziom nie mającym z metalem nic wspólnego - czysta komercja (śmiech).

Moim faworytem jest "Your Flame", a to ze względu na jego odmienny charakter. Czy na jego powstanie miało wpływ zainteresowanie muzyką średniowieczną?

Lupo: Bardzo się cieszę, że Twoim faworytem jest "Your Flame", bo to mój kawałek (śmiech). Wielu osobom podoba się właśnie ten. Czas założyć własną kapelę grającą takie klimaty.

Belial: Taa - czas nauczyć się grać na gitarach, najlepiej dwóch na raz, na perkusji i basie jednocześnie

Lupo: Czyżbyś nie wierzył w moje możliwości? Jeden uśmiech i zaraz skład by się znalazł...

W tym roku trzech członków kapeli pisze maturę, później egzaminy na studia. W październiku, gdy rozpocznie się rok akademicki i każdy rozejdzie się w różne strony, czy istnienie Lady Temptress nie stanie pod znakiem zapytania?

Belial: Dopóki ja żyję i czuję potrzebę tworzenia muzyki, istnienie Lady Temptress nie stanie pod znakiem zapytania. Liczę na to, że nie zostanę sam.

Lupo: Nie zostaniesz sam... Lady Temptress to coś więcej niż muzyka. To grupa ludzi, którzy podobnie myślą i czują, którzy razem się bawią, piją i grają...

Wspomniałeś mi, że komponujecie nowy materiał. Jaki on będzie, dalej będziecie kroczyć drogą wyznaczoną przez "The Fallen Ones", a może muzykę czekają zaskakujące zmiany?

Belial: Muzyki raczej nie czekają radykalne zmiany. Na pewno będziemy chcieli jeszcze bardziej ją urozmaicić, dodać zwykły śpiew.

Lupo: O, jak ja się tego boję, a jak słuchacze (hehe)?. Czyżby chłopcy mieli zamiar nauczyć się śpiewać?

Belial: Będzie bardziej techniczna, lecz, jak powiedział Peter z Vader, nie to się liczy, jak szybko przebierasz palcami, tylko muzyka, jaką grasz. Technika jest tylko dodatkiem usprawniającym całość, a nie celem samym w sobie. Mamy jeszcze wiele do zrobienia w tym gatunku muzyki i dopiero, jak już stwierdzimy, że już nic od siebie nowego nie damy i jesteśmy ogólnie znudzeni metalem, to zmienimy rodzaj muzyki.

Lupo: Na? Folk z elementami progresywnego black jazzu (śmiech). Nasz pałker świetnie gra na instrumentach perkusyjnych rodem z Jamajki. Każda nowa płyta powinna wnosić coś nowego, powinna świadczyć o rozwoju zespołu. Ale naszą "religią" jest BM i tak zostanie.

Czy w dzisiejszych czasach można stworzyć oryginalną muzykę?

Belial: Zawsze i w każdych czasach będzie można stworzyć oryginalną muzykę (przynajmniej dopóki na tej trzeciej planecie od Słońca przeszkadzają...

Lupo: ...tzn. istnieją...

Belial: ...te malutkie istotki określające się w swoich językach jako ludzie). Jest to jednak cholernie trudne i jeżeli już komuś się to uda, to często jest wyśmiewany, cóż, life is brutal. Uważam, że zawsze, gdy już się wydaje, że wszystko zostało powiedziane w sztuce, pojawia się ktoś, kto zupełnie to zmienia. Poza tym pojęcie oryginalności jest względne, np. dla mnie Emperor i np. Vader to dwa zupełnie inne zespoły, a dla laika to to samo.

W metalowym światku często słyszy się określenie "pozer". Jak byś je zdefiniował?

Belial: Nie lubię o tym mówić, bo to kojarzy się mi z wzajemnym wytykaniem się palcami, które nie prowadzi do niczego dobrego. Pokaż mi kogoś takiego, kto jest w 100% sobą i w ogóle nie udaje kogoś innego, niż jest w rzeczywistości. Czy to nie jest tak, że właśnie w metalu muzycy udają zakurwiście złych? Z czasem w to zaczynają wierzyć i im odbija. Chce mi się rzygać, gdy słyszę słowo "pozer".

Lupo: No właśnie. Moim zdaniem "pozer" to ktoś, kto udaje osobę, którą nie jest ("efekciarz, komediant, człowiek lubiący udawać, przybierać pozy"). Liczą się tylko ci, którzy mają odwagę być sobą. Być sobą albo nie być w ogóle... Zastanawianie się nad tym jest jedynie stratą czasu. A wytykanie sobie nawzajem, kto nosi większy pentagram na szyi, koszulce, dupie, czy gdziekolwiek indziej jest żałosne i bezcześci ten, skądinąd prawdziwie magiczny i pełen mocy, symbol.

Do łask ponownie powraca death metal, wcześniej swoje dni chwały święcił power metal. Zgadzasz się z teorią, iż popularność poszczególnych gatunków metalu jest cykliczna?

Belial: To zależy. Na pewno jest w tym trochę prawdy, to zresztą słychać na najnowszych płytach Gehenny czy Behemoth. Kilka lat temu wydawało się, że Death Metal umarł, a tu okazuje się, że tylko na krótko zszedł ze sceny. Jest to chyba związane ze znudzeniem ludzi danym gatunkiem, które przechodzi po pary latach i tak w kółko. Jednak za krótko możemy to zjawisko obserwować, by mówić o jego cykliczności. Pożyjemy, zobaczymy (nie pożyjemy, nie zobaczymy hehe).

Lupo: Szufladkowanie i przylepianie etykietek... A muzyka umyka gdzieś niepostrzeżenie.

W jednym z wywiadów Morgan (Marduk) powiedział, że ciężki, agresywny metal jest dla facetów, a bardziej melodyjny i łagodny dla kobiet. Ma on rację czy nie?

Belial: Nie jestem męskim szowinistą, zresztą muzyka, jaką tworzę nie jest w 100% ciężkim, agresywnym metalem, więc koleś z Marduk mnie obraża. Jak widzisz nie zgadzam się z tym. Znam dziewczyny, które słuchają muzyki bardzo ciężkiej.

Lupo: Hehehe, ja też znam takie. Stwierdzenie to z jednej strony wygląda mi na stereotyp, a z drugiej..."Mężczyźni są z Marsa, a kobiety z Wenus"... Wszystko zależy od tego, czego się szuka w muzyce. Dla mnie osobiście linia melodyczna ma ogromne znaczenie, a człowiek, który nie odróżnia partii gitary od klawiszy, inaczej odbiera muzykę od tego, który rejestruje selektywnie każdą ścieżkę.

Wasze ostatnie słowa...

Belial: Myślcie, to będziecie!!!

Lupo: Let the music play!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy czytałeś(eś) kiedykolwiek książkową biografię muzyka?