zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 19 września 2021

wywiad: Leon

15.05.2000  autorzy: Achtanga, Paweł

Wykonawcy:  Jerzy - Leon, Jan - Leon

Dziwną muzykę gra ten Leon i trudną do jednoznacznego sklasyfikowania. Elementy symfonicznego black metalu przeplatają się z doom metalowym mrokiem, a całości przesłania dopełnia fascynacja tajemnicą i duszą lasu...

strona: 1 z 1

Uwaga! Zespół zmienił nazwę na April Ethereal!

Paweł: Witajcie! Zaczniemy od takiego oto pytanka: w jakim stopniu czujecie się spełnieni artystycznie po nagraniu "Silva", czy tak różny styl, zaprezentowany na tym materiale jest tym, co chcieliście zawsze osiągnąć?

Jerzy: Jestem bardzo zadowolony z "Silva", jest to pierwszy nasz materiał, którego wciąż słucham, będąc zadowolonym z jego brzmienia, konstrukcji oraz warstwy tekstowej. Przymierzając się do nagrywania "Silva", nie mieliśmy żadnych konkretnych planów oraz oczekiwań co do tego materiału. Wiedzieliśmy tylko, że będzie to koncept-album i chcieliśmy, żeby muzyka dopełniała sensu przemycanego przez teksty. Mieliśmy kilka gotowych pomysłów, które jednak w trakcie pracy nad materiałem przeszły poważną metamorfozę, dostosowując się nieco do tekstów. Jestem bardzo zadowolony z osiągniętego brzmienia, gitary są mocniejsze, tworzą swoistą warstwę podstawową kompozycji, klawisze zostały trochę zepchnięte pod gitary, co spowodowało, że nasze brzmienie zyskało na brutalności i sile. Jest to najlepszy pod względem brzmieniowym nasz materiał, choć przy jego okazji zmieniliśmy nieco brzmienie zestawu perkusyjnego.

Jan: Uważam, że wraz z "Silva" poprzeczka ustawiona została wyżej niż przy poprzednim materiale "Leviathan". Podoba mi się również droga ewolucji, którą podążamy. Z perspektywy czasu z obecnych kompozycji jestem bardzo zadowolony, szczególnie z faktu, iż udało nam się na jednej płycie połączyć wiele różnych wpływów. Nie siedzimy w danym gatunku, danych ramach gatunkowych, udało nam się połączyć wiele nurtów takich jak doom metal, black, gothic w jedną całość, która jest spójna, stanowi pewną całość.

Paweł: Chciałbym teraz poprosić Jana o odpowiedź na kilka pytań dotyczących tekstów. Powiedz skąd bierze się u ciebie tak wielkie uwielbienie do natury, jej potęgi, wieczności i piękna...

Jan: Jest to wpływ zarówno wielu poetów, którzy wywarli na mnie duże wrażenie swoim poglądem na świat i na naturę, jak również domieszka własnej analizy otaczającego nas świata i miejsca, jakie zajmują w nim siły natury. Siły natury są pewnego rodzaju Iliadą dla mnie, ponieważ w zależności od pór roku, jak również barw, które natura przybiera oraz stanu własnej duszy, samemu kreuje się taką krainę i najważniejszą rzeczą jest fakt, iż również od nas zależy to, jak owa kraina będzie wyglądać.

Paweł: Czy mieszkanie w wielkim mieście nie jest dla ciebie uciążliwe, wydajesz się być człowiekiem mocno związanym z naturą?

Jan: Na szczęście nie mieszkam w centrum owego wielkiego miasta, moje miejsce zamieszkania jest tak usytuowane, że za bardzo nie odczuwam piętna wielkiego miasta. Oczywiście chciałbym mieszkać z dala od całego tego mieszczaństwa, lecz póki co, jest to niemożliwe i muszę się zadowolić tym co mam. Mówisz, że jestem mocno związany z naturą. To chyba zbyt mocne słowa. Przyznaję, że natura zajmuje duże miejsce w moim życiu, ale nie wydaje mi się, żebym nie mógłbym żyć w centrum jakiejś wielkiej aglomeracji.

Paweł: Ciekawi mnie jeszcze dlaczego wybrałeś tak rzadką formę pisania tekstów. Sam przyznasz, że niewiele jest zespołów, które piszą je w języku polskim i w dodatku tak aby się rymowały?

Jan: Faktycznie niewiele jest zespołów tak piszących teksty. Piszę teksty w języku polskim, żeby mogły dotrzeć do większości polskiego społeczeństwa, jak również oczywiście w związku z tym, że jestem Polakiem najdokładniej jestem w stanie wyrazić moje odczucia, pisząc właśnie w tym języku. Zależało mi bardzo, żeby teksty były rymowane, gdyż chciałem nadać im nadać swego rodzaju muzykalność. Chciałem, żeby teksty Leona były inne, oryginalne, wyróżniające się na tle tych wszystkich metalowych tekstów, najczęściej pisanych po angielsku i rzadko kiedy rymujących się.

Achtanga: A że się tak bezczelnie wtrącę... Czy mógłbyś Drogi Janie ułożyć jakąś lirykę specjalnie dla czytelników Multum In Parvo 'zine?

Jan:

Czarne ściany wokół, chcę się stąd uwolnić Czemu światło zgasło? Serce poczęło wolniej bić Już wiem co mnie uwolni, wszystko wokół zamarło Nadchodzi mowy numer Multum In Parvo.

Paweł: Cieszy mnie również to, że Twoje wokale wydają się być bardziej dojrzałe, bo muszę szczerze przyznać, że według mnie były one najsłabszą stroną poprzedniego materiału "Leviathan".

Jan: Podczas nagrywania "Leviathan" ważniejszy dla nas był przekaz tekstowy. Chcieliśmy, żeby wokale zawsze były w pełni zrozumiałe, stąd mała różnorodność partii wokalnych. Przy okazji "Silva" wokale miały uzupełniać warstwę muzyczną, stanowić całość z dźwiękami. Chciałem, żeby partie wokalne oddawały klimat muzyki oraz ilustrowały to, co dzieje się w tekście.

Jerzy: Doszliśmy też do wniosku, że nie jesteśmy kapłanami, że nasze utwory nie są mszą, a jedynie artystyczną formą wyrazu uczuć, więc ten, kto będzie chciał poznać całość przekazu tekstowego, po prostu włączy płytę, usiądzie z tekstami (które zawsze są drukowane na wkładkach Leona) i sam zgłębi ten świat.

Paweł: Czy istnieją jakieś ramy stylistyczne, których wasza muzyka z pewnością nie przekroczy?

Jerzy: Na pewno, choć do naszej muzyki wkradają się bardzo różne i odmienne wpływy, to jednak zawsze będzie to muzyka mająca korzenie metalowe, korzenie starego szwedzkiego brzmienia, potęgę norweskiego symfonicznego blacku oraz smutek angielskiego doom metalu. Pewne wstawki akustyczne, klawiszowe oraz miejscami wokalne mogą wskazywać na fascynację gatunkami zasadniczo odmiennymi od metalu, jednak są to zawsze środki używane do wyrażenia pewnej całości. Owa całość jest nierozłączna, jesteśmy malarzami, którzy za pomocą różnych farb i odcieni malują obraz, stanowiący skończone dzieło i posiadający pewien przekaz. Na pewno nigdy nie sięgniemy do stylistyki disco polo czy popowej oraz dance, natomiast nie boimy się eksperymentów. Ostatnio jestem bardzo zafascynowany klimatem angielskiego doomu spod znaku wczesnej Anathemy oraz My Dying Bride, jesteśmy również pod dużym wpływem naszego artystycznego boga Mikaela Akerfeldta. Wszelkie tego typu wpływy na pewno odezwą się w muzyce Leona, choć nigdy nie będziemy w stanie jednoznacznie określić naszego stylu. Nigdy nie zagramy starego norweskiego blacku, jak też nie będziemy grali "czystego" death metalu czy thrashu, czy czegokolwiek innego.

Paweł: Czy czujecie się osobami otwartymi na nowinki stylistyczne, gatunkowe itd?

Jan: Oczywiście. Mają one na nas pewnego rodzaju wpływ i sprawiają, że muzyka nie staje się monotonna, tylko zaskakuje słuchacza. Trzeba wychodzić z różnych przyjętych konwenansów i wprowadzać nowe elementy. Na tym polega ewolucja.

Jerzy: Nowinki stylistyczne oraz brzmieniowe ożywiają muzykę. Nie twierdzę, że będziemy zawsze wprowadzać wszelkiego rodzaju nowości do naszych kompozycji, ale z tej palety nowych pomysłów tworzymy własne amalgamaty i wprowadzamy je do naszej muzyki. Nie zawsze dzieje się to świadomie. Achtanga zauważył niedawno, że nasze partie klawiszy przywodzą na myśl Limbonic Art. Ja nigdy nie wpadłbym na pomysł takiego porównania, ale cieszy mnie to, bo lubię Limbonic i widać że ta fascynacja także przesiąkła do naszej muzyki.

Paweł: Skupmy się teraz na muzyce. Trudno jest mi jednoznacznie określić wasz styl i z pewnością o to wam chodziło. Jestem ciekawy jakie zespoły was inspirują? Można znaleźć w waszej twórczości i elementy symfonicznego black metalu, jest również dużo muzyki klimatycznej, a to głównie za sprawą użycia akustycznych gitar i klawiszy...

Jan: Faktycznie nasz styl jest trudny do określenia, ale przede wszystkim z powodu wyżej wymienionych stylów przewijających się w naszej muzyce. Co do inspiracji, to jej największą częścią są dokonania kapeli Opeth. Z mojej strony mógłbym jeszcze dodać Behemoth, Limbonic Art, My Dying Bride, Anathema.

Jerzy: Na pewno Opeth. To nasza wspólna fascynacja. Dodałbym jeszcze (jeśli chodzi o aranżacje klawiszy) The Gathering oraz Tiamat. Ale to tylko są bardzo dalekie wpływy. Jeśli o mnie chodzi, to za bardzo nie zdaję sobie sprawy z tego, co mnie inspiruje. Nie staram się zawierać konkretnych elementów w muzyce, to przenika samo z siebie. Pewnego wieczoru, gdy będę pod dużym wrażeniem płyty Hurricane #1, być może tego typu wpływ też przeniknie do naszej muzyki. Muzyka jest swego rodzaju odbiciem mojej duszy, więc wszystko, co fascynuje tę duszę, oraz wszystko to, co wzbudza mój gniew i nienawiść, przeniknie na pewno do muzyki.

Paweł: Zespół tworzycie we dwóch, czy kwestia składu jest definitywnie zamknięta, czyżbyście nie chcieli ingerencji innych osób w waszą wizję muzyki?

Jerzy: Przy okazji "Silva" wiedzieliśmy, że chcemy to nagrać tylko we dwóch, bo dobrze się rozumiemy i wiedzieliśmy, że zrobimy dokładnie to, na co mamy ochotę, że przekażemy dokładnie to, co chcemy. Mieliśmy okazję przyjąć przed nagraniami perkusistę oraz gitarzystę, ale doszliśmy do wniosku, że ponieważ mamy już w naszych umysłach pełną wizję materiału, nie chcemy dopuszczać innych do tego. Teraz sprawa wygląda inaczej. Przez jakiś czas próbowaliśmy z dodatkowym gitarzystą, w celach koncertowych. Niestety zanosi się na jego odejście, gdyż nie rozumie on klimatów, w jakich się poruszamy. Jeśli o mnie chodzi, to chciałbym, żeby Leon kiedyś posiadał stały siedmioosobowy skład, ale nie wiem, czy uda nam się to uzyskać. Zobaczymy.

Paweł: Jeszcze nasunęło mi się pytanko a' propos waszego tytułu. Czemu to po łacinie ("Silva" oznacza las - przyp. Paweł)?

Jerzy: Studiuję filologię romańską. W momencie wymyślania tytułu do konceptu sprawa była jasna - koncept jest o lesie, powinien się nazywać tak, żeby tytuł odzwierciedlał zawartość muzyczno-tekstową. Wybraliśmy najprostsze słowo - las. W tym słowie zawarte jest jednocześnie wszystko i nic. Określa ono tematykę konceptu, jak również klimat jaki chcieliśmy oddać. Określenie łacińskie wywodzi się z mojej fascynacji tym językiem, wyniesionej ze studiów. Łacińskie określenie dodaje też wymiaru pradawnego temu tytułowi. W końcu łacina jest językiem martwym dzisiaj.

Jan: Samo słowo "silva" jest tajemnicze, mistyczne. Słowo "las" jest po prostu bezuczuciowe, nazywając materiał "Silva" chcieliśmy wzbudzić ciekawość również tytułem.

Jerzy: Określenie łacińskie jest manifestacją odłączenia się od kultury czysto polskiej. Odłączyliśmy się tym również od panującego przyzwyczajenia do tytułów angielskich.

Achtanga: Pozwólcie, że i ja was trochę pomęczę. A zacznę od dziedziny, która mnie najbardziej pasjonuje - a mianowicie od internetu. Wielu muzyków pytało mnie, czy posiadanie własnej strony internetowej przez mało znany zespół może przynieść im jakąkolwiek korzyść. Co byście im odpowiedzieli?

Jan: Korzyść? Nie wiem. Na pewno jest sporym źródłem informacji i w dużym stopniu przybliża ludziom zarówno działalność jak i kapelę samą w sobie. Jest oczywiście kanałem promocji.

Jerzy: Coś w tym jest, w końcu gdyby nie promocja poprzez internet, nie udałoby się nam sprzedawać naszych demo w warszawskiej Dziupli 2, nie nawiązalibyśmy kontaktu z wami oraz nie posiadalibyśmy możliwości szybkiego kontaktu z ludźmi z podziemia i nie tylko. Jest to nowe medium, daje nowe możliwości komunikacji i za jakiś czas pisanie e-maili będzie tak powszechne jak kilka lat temu pisanie kartek pocztowych.

Achtanga: A teraz słów kilka o studyjnej pracy Leona nad "Silva", pracach związanych z tworzeniem kawałków, remasteringiem oraz oprawą graficzną dema.

Jerzy: Nagrywaliśmy w naszym domowym studio Delirium Tremens. Jest to bardzo wygodne dla nas, bo o każdej porze dnia i nocy mamy możliwość pracowania nad kompozycjami i wprowadzania w życie nowopowstałych idei. Kawałki jak zwykle były pisane do tekstów. Jan napisał koncept, w czasie tworzenia tekstów ja zapisywałem na dyktafonie różne pomysły gitarowe. W końcu usiedliśmy do pracy i do tekstów zaczęła powstawać muzyka. Proces tworzenia muzyki jest zawsze oparty na gitarach. Często nawet partie klawiszy komponuję najpierw na gitarze. Zależało nam na tym, żeby na tym materiale pobawić się harmoniami, zarówno klawiszowymi jak i gitarowymi (tu poważny wpływ kompozycji Opeth). Jeśli dobrze się wsłuchaliście w materiał, na pewno zauważyliście, że rzadko kiedy zdarza się, że obie gitary grają to samo. Harmonie gitarowe zostały wzbogacone o harmonie na klawiszach tak, aby wszystko stanowiło zwartą całość.

Jan: Nagrywanie zaczynało się od ścieżki perkusji, dalej były dogrywane klawisze oraz gitary, bas i na końcu wokale. Mieliśmy sporo roboty ze zmiksowaniem wszystkiego, z dostosowaniem głośności wokalu do całej muzyki, jak również basu. Nagrywanie wokali też było pracochłonne, gdyż najczęściej nagrywaliśmy wokale z chórkami razem na jedną ścieżkę, choć zdarzały się przypadki, kiedy ja nagrywałem główne wokale, a Jerzy dogrywał na innej ścieżce chórki. Wymagało to dużej koncentracji i zgrania się.

Jerzy: Ostateczne dopracowanie brzmienia polegało na ustawieniu jednolitego poziomu głośności całości materiału oraz oczyszczeniem ścieżek z niepotrzebnych szumów.

Achtanga: O ile pamiętam zamierzacie zrobić selekcję wśród waszych dawnych utworów i nagrać je ponownie zmieniając przy tym ich aranżację. Co to będzie za materiał, kiedy będzie można się go spodziewać, no i dlaczego postanowiliście coś takiego zrobić?

Jan: Mamy takie plany. Postanowiliśmy zrobić coś takiego, gdyż doszliśmy do wniosku, że mamy parę fajnych kawałków, które w nowej aranżacji nabrałyby nowego wymiaru i żal byłoby puścić te kompozycje w zapomnienie. Chcemy wybrać najlepsze kompozycje z pierwszych naszych pięciu materiałów. Nie sposób jednak przewidzieć, kiedy zostanie to wydane, ponieważ obaj studiujemy i równocześnie zacząłem pisać teksty na nowy materiał Leona, a Jerzy zaczął już zapisywać swoje pomysły, które też pisane są z przeznaczeniem na nowy materiał.

Achtanga: Pomimo tego, że gracie razem już ładnych kilka lat, to z polskim podziemiem dopiero od niedawna macie styczność, a to przede wszystkim z uwagi na to, że przez dłuższy czas przebywaliście w Tunezji. Jakie są wasze wrażenia po kilkumiesięcznym pobycie na krajowej scenie?

Jerzy: Bardzo pozytywne. Nie spodziewałem się, że polska podziemna scena metalowa działa tak prężnie, że jest tyle 'zine oraz innych tworów wspomagających i wspierających młode zespoły. Kontakt z tym środowiskiem napawa mnie optymizmem, widzę, że Polska nie kończy się tylko na Reni Jusis i tym podobnych knotach.

Jan: Polskie podziemie daje większe szanse debiutującym kapelom, w przeciwieństwie do tunezyjskiego podziemia. W Tunezji mało kto interesuje się debiutantami na scenie metalowej. Byłem bardzo mile zaskoczony tym, jak funkcjonuje nasze podziemie.

Achtanga: Aby ładnie zakończyć naszą pogawędkę powiedzcie jaka jest wasza ostatnia wola?

Jan: Pojechać w trasę razem z Opeth. Przede wszystkim, aby Leon zyskał uznanie i szacunek w polskim podziemiu.

Jerzy: Wypromować "Silva" najlepiej jak się da. W przyszłości zagrać kilka koncertów promujących "Silva", jak tylko uda nam się skompletować koncertowy skład. Napisać nowy materiał jeszcze lepszy i dojrzalszy od "Silva" i wypromować go jeszcze lepiej. Chciałbym, żebyśmy kiedyś zaszczycili naszą obecnością jakieś prawdziwe studio i nagrali materiał o miażdżącym brzmieniu. No i oczywiście, żeby na hasło Leon polskie podziemie reagowało entuzjastycznie. Trasa z Opeth? Oczywiście!

Leon: Zachęcamy do zapoznania się z twórczością Leona. Dziękujemy za wywiad oraz za ciekawe pytania (szczególnie Achtanga z pomysłem wierszyka dla Multum In Parvo). No i być może do zobaczenia niebawem na jakimś koncercie!

Leon:
ul. Wojciechowskiego 48/17
02-495 Warszawa
www: www.aprilethereal.com

Wywiad udostępniony przez Multum In Parvo 'zine (www.mip.av.pl).

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Leon

Czy grałaś(eś) na jakimś instrumencie na lekcjach muzyki?