zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 1 października 2020

wywiad: Moonlight

19.06.2004  autor: Do diabła

Wykonawca:  Maja Konarska - Moonlight (wokal)

Mimo że z ciężkimi brzmieniami Moonlight ma coraz mniej wspólnego, zespół wystąpi jako support na dwóch koncertach Deep Purple. O nowej stylistyce, przedkoncertowych emocjach i przewagach analogowej elektroniki nad cyfrową rozmawiałem z wokalistką Mają Konarską.

strona: 1 z 1

Podobnież gracie przed Deep Purple. To prawda?

Podobnież tak, prawda to. Gramy przed Deep Purple w Szczecinie i w Warszawie, 28 i 29 czerwca. (informacja o warszawskim występie Moonlight nie jest jednak zgodna z prawdą - red.)

Gdyby Moonlight był zespołem grającym hard rocka, czy heavy metal, następne pytanie moglibyśmy sobie odpuścić. Patrząc na obecną stylistykę zespołu i w sumie małą część wspólną z muzyką Deep Purple ciekaw jestem jakie emocje temu towarzyszą.

My się bardzo cieszymy i strasznie chcemy zagrać te koncerty. Poza tym, Moonlight ma już na tyle duży repertuar, że wybierzemy po prostu takie utwory, które mogą zachęcić również słuchaczy, którzy przyjdą na Deep Purple. Więc raczej nie sądzę, żebyśmy tak strasznie odbiegali stylistycznie od tego zespołu. Chcemy zagrać mocny koncert po prostu.

Taki bardziej przekrojowy?

Tak, myślę, że tak. Mocny, przekrojowy. Raczej będzie czadowo - tak mi się wydaje (śmiech).

Obecnie stylistyka zespołu poszła w pewnym, już chyba konkretnym, kierunku - dość daleko od tego, co było wcześniej. Skąd ten pomysł? To była jakaś zewnętrzna inspiracja, systematyczna ewolucja, czy nagły przebłysk?

Ja myślę, że to była systematyczna ewolucja. Jak się posłucha po kolei brzmień naszych trzech ostatnich płyt: "Yaishi", "Candra" i teraz "Audio 136" to widać tę ewolucję w kierunku takiego przestrzennego, bardziej progresywnego grania. Już tego gotyku i metalu tam prawie nie ma. Melodyjnie, piosenkowo... po prostu piosenki, ale cały czas się staramy, żeby to było na poziomie, żeby było jak najlepsze. I jak najbardziej nasze oczywiście.

No właśnie, nowa płyta - "Audio 136"... dlaczego akurat 136?

W ogóle taką żeśmy sobie wymyslili ideologię, że chodzi nam o to teraz, że najważniejsza jest muzyka - żeby jej słuchać, żeby się nie zastanawiać, czy to jest gotyk, czy to jest metal, czy to jest cokolwiek... Po prostu posłuchać tej muzyki - stąd "audio". A 136 stąd, że większość utworów na płycie jest w tempie 136 i chcieliśmy to podkreślić, bo to jest takie hipnotyczne trochę tempo.

Wracając do tej waszej stylistyki - nie gotyk, nie metal... jak byś właściwie określiła to co teraz gracie?

Atmospheric rock. Takie określenie usłyszałam i mi się ono podoba, bo ono jest najbliższe tak naprawdę temu co gramy. Ta nasza muzyka jest taka przestrzenna i stąd ta "atmosfera". Tylko trzebaby to rozszerzyć - atmospheric rock, z elementami... Są elementy gotyckie jeszcze cały czas, są elementy mocne, metalowe, choć coraz mniej.

Na pierwsze przesłuchanie zdaje się, że poszliście w kierunku elektroniki. Po drugim dochodzę do wniosku, że nie ma tam żadnego dźwięku, którego nie wydobyliście z instrumentów.

Tak, wszystkie dźwięki są prawdziwe, z instrumentów. Efekty, których używaliśmy też są analogowe - to wszystko jest bardzo prawdziwe. Tam nie ma ani grama elektroniki i muszę to podkreślić. To może chwilami tak brzmieć, bo są takie dziwne dźwięki, które mogłyby się wydobywać z samplerów, ale to wszystko jest prawdziwe, zrobione w studio - przez producenta przede wszystkim.

Brzmienie jest, powiedziałbym, nowoczesne, natomiast słowo "nowoczesne" kłóci się ze środkami, których do stworzenia tej nowoczesności użyliście. Rhodes, Hammond - to w pewnym sensie relikty minionej epoki, ale, jak widać, da się ich użyć do stworzenia nowoczesnych dźwięków.

I to jest właśnie to (śmiech). To jest to, co się nam podoba. Ja na przykład jestem fanką prawdziwych bębnów, prawdziwych gitar. Z tych prawdziwych instrumentów, które mają... ten Rhodes to ma właściwie tyle lat co ja, bo wiem co to za instrument - to jest mój rocznik można powiedzieć, można wydobyć bardzo piękne rzeczy. I one mają dużo większą przestrzeń, są dużo bardziej kolorowe. Można na nich dużo rzeczy zrobić, a takie sztuczne syntezatory są dużo bardziej ograniczone - te stare instrumenty mają dużo wiecej możliwości.

A skąd pomysł sięgnięcia do tych niezbyt popularnych, choć przechodzących ostatnio pewien renesans, instrumentów?

Te stare instrumenty teraz idą do przodu rzeczywiście - podobają się. Skąd pomysł? Już na poprzedniej płycie było dużo i Hammonda i Rhodesa. To jest pomysł producenta tak naprawdę - on to zaczął w pewnym momencie do naszego zespołu wprowadzać, bo stwierdził, że skoro już gramy tego mrocznego rocka to niech on chociaż w brzmieniach będzie inny i przez to będzie się wyróżniał. To poszło w takim kierunku, że my zaczęliśmy też chcieć grać w taki sposób, zbliżyć się do tej stylistyki takiej trochę może starszej.

Zróbmy małą odskocznię od muzyki do innych elementów płyty - co to jest to coś, które można zobaczyć na okładce?

Tak naprawdę to chyba nic nie jest (śmiech). To jest taki motyw, który bardzo fajnie przyciąga wzrok. Dodatkowo został zrobiony w takich dosyć mocnych, kontrastowych kolorach - czerwono-pomarańczowy i niebieski, w głównej wersji płyty, bo jest jeszcze druga wersja okładki, taka brązowo-beżowa. Chodziło nam przede wszystkim o to, żeby odejść od tych starych okładek, które były gotyckie, które były narzucone przez firmę tak naprawdę. My wtedy tak za wiele nie mieliśmy do powiedzenia, a teraz chcieliśmy wszystko zrobić tak jak nam się podoba. I teraz ta płyta na półce od razu rzuca się w oczy.

Nie tylko okładka się wyróżnia, ale też zdjęcia w środku - potencjometry, przełączniki...

To są właśnie zdjęcia tych urządzeń, których użyliśmy do nagrywania.

Bardzo piękna rozkładówka z lampami.

Tak, to najlepsze zdjęcie w ogóle.

To ma podkreślać te analogowe tendencje zespołu?

Tak, chcieliśmy pokazać, że używaliśmy czegoś takiego. Poza tym te urządzenia są bardzo ładne, więc dlaczegoby nie zrobić im zdjęć?

Grafika, muzyka... zostały teksty. Czy przyświeca im jakaś jedna idea?

Pierwszy raz napisałam wszystkie teksty na płytę sama - wcześniej pisał to inny człowiek. W tym momencie wreszcie wyrażam swoje własne myśli i uczucia. Jeżeli chodzi o to, o czym są te teksty, to są przede wszystkim o relacjach międzyludzkich, o ludziach, o moich obserwacjach. Patrzę na ludzi, na to w jaki sposób oni ze sobą rozmawiają, co tam się dzieje... takie historyjki są tam opowiedziane. Nie ma jakiegoś motywu przewodniego, chciałam żeby teksty były przede wszystkim podkreśleniem muzyki - najpierw powstała muzyka, potem ja do tej muzyki robiłam melodie, a dopiero na końcu dopisałam teksty.

Do jednego utworu, "Protect Me", tekstu nie ma we wkładce. Dlaczego?

Specjalnie, ponieważ tak naprawdę tego utworu miało nie być na płycie - został napisany z myślą o mojej solowej płycie, która, mam nadzieję, w końcu powstanie. Tak jakoś wyszło, że jednak pojawił się na "Audio 136", ale chciałam podkreślić, że on tam się znalazł w ostatniej chwili i że jest to utwór, który tak nie do końca powinien być na tej płycie. Nie wiem, jak to wytłumaczyć - po prostu nie chciałam, żeby ten tekst był we wkładce, chciałam zaznaczyć to, że on jest inny.

Pojawił się wątek solowej płyty - możesz rozwinąć ten temat?

Ja już od dawna myślę o swojej solowej płycie i mam nadzieję, że w końcu uda mi się ją nagrać. Mogę tylko powiedzieć, że będzie ona bardziej moja niż wszystkie płyty Moonlight - postaram się zrobić jeszcze wiecej muzyki sama, wszystkie teksty też, oczywiście, będę chciała napisać sama. Będzie spokojniejsza, będę oczywiście chciała, żeby była zagrana na prawdziwych instrumentach. A także, żeby więcej rzeczy było zrobione wokalem. Więcej niż na Moonlight, choć tu też są chórki, jest momentami bardzo przestrzennie, jeśli chodzi o wokale. Chciałabym, żeby na mojej płycie było tego jeszcze więcej, bo wiem, że mogę wokalem zrobić dużo, dużo rzeczy.

Jakieś konkretne plany, terminy?

Nie, na razie nie ma takowych. Płyta tak naprawdę miała już powstać w zeszłym roku, ale z pewnych przyczyn to się nie udało. Ostatnio stwierdziłam, że chociaż mam piosenki na płytę, napiszę lepsze i może ta płyta będzie jeszcze lepsza niż mi się wydawało. Może się zdarzyć w pewnym momencie, że z tego zrezygnuje, bo chciałabym, żeby ta płyta była na bardzo wysokim poziomie, a do tego, jak wiadomo, potrzebne są środki finansowe i czas, a tego czasu ostatnio nie mam, bo Moonlight pochłania go naprawdę mnóstwo i wiem, że tak napewno będzie do końca roku.

Wracając do nowej płyty Moonlight - jest na niej jeden cover, a właściwie można nawet powiedzieć, że dwa.

Tak, jeden cover w dwóch wersjach. Mieliśmy takie założenie odnośnie muzyki na tej płycie, żeby przynajmniej chwilami przypominała ona soundtrack do horroru, ale takiego, powiedzmy, z lat trzydziestych. I są tam takie momenty, które możnaby wstawić do jakichś strasznych ujęć filmowych. Dlatego "Dziecko Rosemary". To jest zresztą jeden z moich ulubionych filmów, a bardzo lubę oglądać horrory. Pomysł, żeby ten utwór umieścić na płycie wyszedł od producenta, który z jednej strony stwierdził, że by chciał, a z drugiej, że się boi, bo to, wiadomo, światowy temat.

Poza tym to w końcu straszny film.

Tak, straszny (śmiech). Wyszło to fajnie - prawie jestem z tego zadowolona. Poza tym bardzo chciałam to zaśpiewać, bo ten temat jest bardzo piękny; chciałam się z nim zmierzyć.

A dlaczego "prawie"?

Zawsze jak się oddaje nową płytę to już wiadomo, że można było wiele rzeczy zrobić inaczej.

Jakie są najbliższe plany zespołu? Koncerty z Deep Purple - wiadomo. Poza tym Bolków - zagramy tam 30 lipca. Takie trochę dalsze plany to trzecia edycja trasy "Dark Stars" w listopadzie - wtedy będziemy tak naprawdę promować nową płytę. Koncerty będą w całej Polsce i z tego co wiem, również za granicą. Trasa ma być przynajmniej tak długa, jak w zeszłym roku, a wtedy było to 17 koncertów.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy rozróżniasz miksy, mastering i produkcję?