zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 stycznia 2020

wywiad: Non Opus Dei

16.07.2003  autor: tymothy

Wykonawca:  Tomasz - Non Opus Dei (gitara, wokal)

Zawsze lubiłem robić wywiady z Non Opus Dei, bo Tomasz (Klimorh) miał zawsze wiele interesujących rzeczy do powiedzenia. Okazją do porozmawiania była wydana już stosunkowo dawno płyta "Diabolical Metal", a przy okazji wyszło na jaw, że nowy album jest już gotowy, ale na ten temat przeczytać można poniżej. Nie przeciągam już dłużej mojej czczej pisaniny...

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Non Opus Dei wręcz ze szwajcarską dokładnością wydawał swoje materiały raz do roku, teraz jednak od nagrania "Diabolical Metal" minęło niemal już dwa lata a o nowym materiale nic nie słychać.

Klimorth: Prace nad nowym materiałem Non Opus Dei, "Applied Diabology", rozdział dotyczący transformacji w bóstwo zwane Diabłem, zakończyły się w sierpniu 2002 roku. Od tego czasu szukamy wydawcy. Póki co nie dostaliśmy żadnej zadowalającej nas oferty, jednak nie ma to większego znaczenia. "Applied Diabology" niezależnie od okoliczności ukaże się do 24 grudnia roku 2003. Zostało zapisane, hehe...

Wybraliście firmę aż z Półwyspu Iberyjskiego, do gigantów też nie należącą. Czy jest ona w stanie zapewnić wam odpowiednią promocję, czy jesteście zadowoleni ze współpracy z War Is Imminent?

War Is Imminent ograniczyła się jedynie do sprzedaży płyt oraz wymiany z dystrybucjami na całym świecie, zaś promocja typu ulotki, koncerty, wywiady itp. była czymś, o co musieliśmy starać się sami. Poza tym, od dłuższego czasu nie mamy kontaktu z naszą wytwórnią, więc niech ich niebo pochłonie... Z drugiej strony, uczciwie rozliczyli się z nami, a z tego, co wiem, jest to problem w przypadku większości wytwórni... Cóż, sądzę, że wszystko ma swoje plusy i minusy. Wypada też w tym momencie dodać, iż w Polsce "Diabolical Metal" został wydany przez Maleficium.

Jaki oddżwięk na świecie wywołał "Diabolical Metal"?

Hm, głupio to zabrzmi, ale jak to zwykle bywa w przypadku Non Opus Dei, nigdzie nie spotkałem się z negatywną recenzją tego materiału, zaś większość recenzji wysoko oceniła nasz pierwszy pełny album.

Każdy wasz materiał różni się od pozostałych, o ile dwa pierwsze można uzna za poszukiwanie muzycznej drogi o tyle "Diabolical..." jest już materiałem, o którym można chyba powiedzieć, że w pełni ukazuje styl Non Opus Dei?

Z pewnością jest to najbardziej reprezentatywny materiał, natomiast ani on ani "Applied Diabology" nie ukazują jeszcze w pełni stylu Non Opus Dei. Za najdoskonalsze uważam te utwory, nad którymi właśnie pracujemy i które do połowy 2004 roku powinny zostać nagrane.

Zapewne "Diabolical..." uważacie jak na razie za najbardziej udany i najlepszy materiał, a jak z perspektywy czasu patrzysz obecnie na wasze dwa pozostałe wydawnictwa?

Oczywiście, chętnie wracamy do tych taśm demo, utwory z nich gramy na próbach, koncertach. "YFEL" oraz "ILIAEST" to kawał przeszłości, korzenie! Większość ludzi z tamtych lat zmieniło się nie do poznania i tym bardziej jestem dumny z faktu, iż znaleźliśmy w sobie tyle siły, okazaliśmy się na tyle prawdziwi, by do dziś utrzymywać w sobie ten ogień! CHWAŁA NAM!

Czy warstwa liryczna jest utrzymana w podobnym "klimacie" jak na wcześniejszych materiałach?

"Diabolical Metal" to infernalna filozofia zamknięta w metalowych dźwiękach, jedyna słuszna forma black metalu! Wiele aspektów tejże filozofii jest poruszonych w lirykach... Kosmiczny porządek polega na współdziałaniu przeciwnych sił; esencją świata nie jest miłość czy nienawiść, nie dobro czy zło, lecz walka tych przeciwnych sił oraz zmiany powstające w wyniku tej odwiecznej wojny. Hail, Loki - ten, który jest aktywną energią kosmosu, źródłem życia i rozwoju! Pogański kult kamienia, nigdy nie zniszczony przez kościół mimo usilnych starań! Poszukiwanie samego siebie trzeba rozpocząć w dalekiej przeszłości, w końcu stamtąd pochodzimy. To, co nowe, ma swój początek w tym, co stare. Dlatego tam rozpoczynamy nasze poszukiwania. Diabelskie Kamienie - Teufelssteine!!! Ci, którzy prowadzą nas naszą ścieżką - bogowie ognia, burzy i buntu! Hail Perun, Thor, hail Satan! Płonący Dąb, Kamienny Piorun, Pradawny Buntownik! Odwieczny krąg narodzin i zniszczenia! Chwała barbarzyńcom nowego świata, czas powstać, by niszczyć i tworzyć, czas zakończyć wszechobecną słabość dzisiejszej cywilizacji. A dzisiaj to my musimy być tymi barbarzyńcami, niosącymi ogień oczyszczenia zgniłej cywilizacji. Tak więc czas przekroczyć zamarznięty Ren! Imiona skreślone z Księgi Życia czas wymówić powoli w milczeniu. Verbum Diaboli - niepojęte słowo diabelskie. Zrozumieć znaczy umrzeć. Wszystkie drogi prowadzą dopiekła.

Wasza muzyka dla mnie kojarzy się z magią hermetyczną, wiesz w niej jest wszystko na swoim miejscu, jest uporządkowana jak jakiś rytuał, który ma konkretne zadanie, uderza precyzyjnie tam gdzie ma uderzać, nie ma tu przypadkowości.

To dobrze.

Jak większości zespołów i was nie ominęły zmiany personalne. W jakim stopniu nowi ludzie w zespole wpływają na "wylęg" muzyki Non Opus Dei?

W ogóle nie wpływają. Zdecydowana większość partii gitarowych jest mojego autorstwa, a całość aranżacji zwykle składam na próbie razem z perkusistą. Każdy dokłada potem do tego coś od siebie... Tak to zawsze wygląda. Co do zmian personalnych, to po nagraniu "Applied Diabology" pożegnaliśmy się z Nex'em, który zmienił się bardzo... Nie było już sensu współpracować z nim dalej na jakiejkolwiek płaszczyźnie. Obecny skład, w którym gramy koncerty i próby to Klimorh (gitara, wokal), Fux (perkusja), Sarkueil (bas, wokal), Siege (soniczny terror).

Czy w zespole panuje demokracja i każdy komponuje muzykę czy macie "głównego kompozytora", który jest odpowiedzialny za to jak brzmi Non Opu Dei? Różni ludzie w zespole to różne fascynacje muzyczne i charaktery, jak udaje się wam pogodzić różne spojrzenia na to jak ma ten zespół brzmieć?

Na to pytanie w sumie już odpowiedziałem. Mogę jedynie dodać, że "głównym kompozytorem" nie jestem w sumie ja, lecz ten, którego imię jako pierwsze zostało wykreślone z Księgi Życia.

A co z "życiem koncertowym" waszego zespołu? Prawdę mówiąc nie słyszałem o koncertach Non Opus Dei, czyżby tylko były jakieś lokalne gigi? Wytwórni nie proponowała wam chociaż jakiejś mini trasy po Europie czy nawet tylko w Hiszpanii?

Cóż, każdy słyszy to, co chce usłyszeć. Koncerty były, są nadal i, jeśli będziemy mieli na to ochotę, również będą.

Nie spotkałem się z negatywną recenzją jakiegokolwiek materiału Non Opus Dei, co zapewne nie oznacza, że takich nie było? A może się mylę?

Jak już powiedziałem, ja też nie przypominam sobie żadnej negatywnej recenzji Non Opus Dei. Ciągle czekamy, hehe...

Swego czasu Fluttering Dragon wydał i trochę promował wasz uboczny projekt Volfenkreuz. Nie dane mi było wysłuchać albumu tego zespołu, jakie różnice występują między nim a Non Opus Dei?

Muzyki się słucha i muzykę się czci, jest to kult. Ale o muzyce się nie rozmawia. Takie jest nasze podejście; sam zatem wysłuchasz Volfenkreuz i ocenisz. Jedna uwaga - nie jest to żaden projekt, lecz pełnoprawny zespół. Zaś ludzie związani z nim nie pochodzą tylko z Non Opus Dei.

Czy planujecie kontynuację działalności pod szyldem Volfenkreuz?

Oczywiście. Knujemy kolejny atak. Tym razem chcemy nagrać naszą muzykę tak, by jeszcze bliższa była bogom ognia, burzy i buntu.

Na "Diabolical..." są liryki w języku niemieckim, nie uważasz że ten język bardzo dobrze pasuje do metalu dzięki swojej twardości, szorstkości?

W Non Opus Dei używaliśmy i używać będziemy różnych języków, ponieważ każdy z nich posiada własne, specyficzne brzmienie i klimat. Używaliśmy już polskiego, angielskiego, rosyjskiego, łaciny oraz różnych języków magii, łącznie z tymi "nieistniejącymi". Polski jest niesłychanie dynamiczny i bezpośredni, inkantacje przedstawiamy często po łacinie, angielski jest bardziej uniwersalny (gdyż jest to język, który sam w sobie nie ma kompletnie żadnego wyrazu, jest zupełnie "bezpłciowy"). Niemiecki to twardy język rozkazów i zdecydowanych stwierdzeń, rosyjski jest idealny do krótkich, przepełnionych energią okrzyków typu "slava tchortu!" lub, he, na przykład "idzi na huj". Ponadto, niektóre inkantacje wymagają użycia "oryginalnych" języków, ze względu na ten specyficzny rodzaj energii, jaki posiadają. Podsumowując, nie chodzi nam o to, że jakiś konkretny język bardziej lub mniej pasuje do metalu, lecz raczej o to, że każdy język posiada inny rodzaj energii. Jeszcze jedna sprawa - używanie kilku języków przez zespoły metalowe staje się ostatnio modne. Jednak my tworzymy ten trend, a nie jesteśmy jego częścią.

Nakręciliście video do "Teufelssteine", w sumie to typowy obrazek z Selani, no i jak na typowy obraz stamtąd trzeba powiedzieć, że jest bardzo przeciętny. Czy planujecie jeszcze kiedykolwiek robić jakieś klipy do waszej muzyki?

Niestety, muszę ci przyznać rację, nasze pierwsze video nie było najwyższych lotów. Na samym początku zgubiono większą część materiałów, z jakich miał się ten obraz składać, to też jest chyba główna tego przyczyna... Cóż z tego. Nie jesteśmy ludźmi, którzy marnują czas na jałowe rozmyślania o przeszłości - mamy już gotowe nowe video, które jest zdecydowanie lepsze i znajdzie się na "Applied Diabolohy". Chciałbym tez dodać, iż kręcąc jakiś obraz nie przedstawiamy nigdy muzyków grających na swoich instrumentach.

Działacie już na scenie ładnych parę lat, jak mógłbyś podsumować ten okres?

Walczyliśmy, graliśmy, ucztowaliśmy i, co dziwne, jeszcze żyjemy. Vexilla regis prodeunt inferni!

Standardowo, jakie plany na przyszłość? Jakieś nowe projekty?

Jeśli chodzi o mnie, to żadnych projektów, tylko "regularne" zespoły - Non Opus Dei, Volfenkreuz i Mordgier. Choć nigdy nie wiadomo, co przyniesie przyszłość. Nie jestem człowiekiem, który planuje przyszłość; spontaniczność to jedna z diabelskich cech.

Wspomniałeś o kolejnym zespole, w którym się udzielasz, chodzi mi o Mordgier. W nim też zajmujesz się black metalem, nigdy nie czułeś potrzeby, żeby grać inny rodzaj muzy? Tylko black metal przynosi Ci spełnienie?

Dokładnie, każdy z zespołów w których się udzielam, przedstawia różne oblicza black metalu. Jednakże w każdym staram się unikać powielania tych samych wzorów. Mordgier jest zespołem założonym przez Sarkueila. Mordgier to zapomniany duch dawnego black metalu. Wkrótce nakładem Signym Diaboli wyjdzie debiutancka taśma.

Pozostając przy temacie Mordgier, na flyersach tegoż widnieje hasło "De True Satanik Commando", które mi osobiscie przywodzi na myśl zespoły pokroju Witchmaster. Jak się w ogóle zapatrujesz na ten "boom" na granie w takim stylu retro?

Zgadnij.

Dziękuję za poświęcony mi czas. Może jeszcze chcesz coś dodać?

Nie. Najcichsza woda jest najgłębsza.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy czytałeś(eś) kiedykolwiek książkową biografię muzyka?