zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 18 października 2021

wywiad: Quidam

3.07.2002  autor: Dariusz "Brajt" Wędrychowski

Wykonawca:  Zbyszek Florek - Quidam (instrumenty klawiszowe)

Inowrocławski Quidam, czołowy polski zespół nurtu rocka progresywnego, wydał ostatnio swoją czwartą płytę "Pod Niebem Czas". Na pytania dotyczące tego krążka, koncertów promocyjnych i nie tylko, odpowiadał klawiszowiec Zbyszek Florek..

strona: 1 z 1

Ostatnio gościliście po raz drugi w studio im. Agnieszki Osieckiej. Co to był za koncert, jak się wam udał?

To przede wszystkim koncert promujący nowy album, zagraliśmy więc na nim głównie nowe kawałki. Postanowiliśmy poszerzyć z tej okazji nasz skład o chórki (dwie dziewczyny - Kingę i Anię - oraz Marcina), a takze o gitarzystę grajacego na gitarze akustycznej (Marek), aby co nieco wzbogacić nasze aranżacje live. Myślę, że wyszło to całkiem fajnie. Zagraliśmy też kilka starych piosenek (większość już poza anteną), np. "Pod Powieką", "Głeboką Rzekę" czy "Moje Anioły". Koncerty w studio trójkowym są zawsze wyjątkowe... Mają swoją specyficzną atmosferę i klimat. Dzieki temu, iż graliśmy tam już kilkakrotnie (raz z Quidam, dwa razy z Colinem Bassem), czujemy się tam trochę "zadomowieni", myślę więc, że koncert wypadł dobrze...

Na waszą trzecią studyjną płytę "Pod Niebem Czas" czekać przyszło dość długo, ale już od ponad roku słyszymy te kompozycje na koncertach. Na trzy płyty Quidam, dostajemy trzy różne oblicza zespołu. Już przy okazji waszego występu w Bolkowie, wśród komentarzy padały nazwy takie jak Dead Can Dance, Anna Maria Jopek czy obecny już w waszym repertuarze Camel... Gdzie właściwie zmierzacie?

Szczerze mówiąc nie martwi mnie to, że każdy odnajduje w naszej muzyce coś innego, "swojego". Myślę, że świadczy to o tym, że nasza jest ona na tyle bogata, że może kojarzyć się z tak różnymi wykonawcami jak na przykład ci, których wymienileś. To, że trudno nas jednoznacznie "zaszufladkowac", przemawia chyba na nasza korzyść, prawda? Każdy z nas ma jakieś swoje prywatne inspiracje, które znajdują jakąś wypadkową w tym co tworzymy. Gdzie zmierzamy? Właściwie nie mogę odpowiedzieć na to pytanie. Gramy to, co nam "w duszy gra" i już... Dla nas wszystkie trzy płyty maja jakąś logiczną kolejność. Odzwierciedlają nasz rozwój i kolejne stopnie "wtajemniczenia" muzycznego i mimo różnic, dla nas mają wiele rzeczy wspólnych.

Od czasów "Baja Prog - Live In Mexico" wasz repertuar koncertowy zupełnie się zmienił. Album ten podsumowywał pewien okres w waszej twórczości. Jak oceniacie go z perspektywy nowego materiału?

Album ten był zarówno podsumowaniem jak i uwiecznieniem wyjątkowego dla nas koncertu - po raz pierwszy graliśmy za oceanem. Dlatego stwierdziliśmy, że warto go było wydać. Co do oceny naszej twórczosci z perspektywy dnia dzisiejszego...Pozwolę sobie posłużyc się fragmentem tekstu Emilii - "...wszystko ma swój pod niebem czas...". Nie znam chyba muzyka, który po upłynięciu paru tygodni czy miesięcy od wydania płyty, nie stwierdza, że coś by na niej poprawił, czy zmienił. Ale myślę, że poprzednie płyty dobrze "bronią się" do dnia dzisiejszego. Zawsze ta nowa płyta jest dla zespołu tą "najlepszą", bo jest swieża i oddaje to, co w danej chwili jest najbardziej aktualne w muzyce, którą się tworzy. Tak samo jest z nami. Myślę, że udało nam się pokazać na "Pod Niebem Czas" najbardziej dojrzałe oblicze Quidam. Dzięki temu, że dzisiejsza technika pozwoliła nam nagrać, zmiksować i wyprodukować płytę od poczatku do konca samemu, jest to zdecydowanie najbardziej dopracowany nasz album. Przy poprzednich płytach zabrakło w wielu momentach czasu lub doświadczenia na to, żebyśmy do końca oddali to, co zamierzaliśmy. Było tak zwłaszcza w przypadku drugiej płyty, która miksowana była w tempie ekspresowym i w związku z tym sporo tam "niedoróbek", które drażnią co nieco nasze uszy. Tym razem mieliśmy czas, nikt nas nie gonił (no może trochę nasz menago), mogliśmy więc spokojnie wszystko nagrać, bez stresu i liczenia czasu w studio (który nieubłaganie zamienia się w złotówki). Sięgnęliśmy też po nowe instrumenty - kontrabas, trąbke, mandolinę i akordeon.

Podczas trasy z RPWL niemal odlożyliście na bok "Sny Aniołów". Graliście jedynie fragment z "Wesołej". Czy to znaczy, że uważacie tą płytę za nieudaną? Czy też utwory z niej nie pasują do nowego oblicza zespołu? Takie kompozycje jak "Łza", "Pod Powieką" czy quidamowa wersja "Jest Taki Samotny Dom" są przecież wymieniane jako jedne z waszych najlepszych kawałków.

Nieudana....myślę, że nie. Na pewno wielka szkoda, że nie mogliśmy dopracować jej tak jak "Pod Niebem Czas". Powtórzę - sporo na niej rzeczy nagrywanych i miksowanych w pośpiechu, a to nigdy nie służy muzyce. Krążyło nad nią od początku jakieś fatum technicznych złośliwości, które "ukradły" sporo studyjnego czasu przeznaczonego na nagrania i miks. Same kompozycje są dobre i bronią się do dziś. Dlaczego ostatnio ich nie gramy? Czasem trzeba trochę odpocząć od "starych" kawałków. Za jakiś czas będziemy na pewno je grali.

Grywaliście już z Colinem Bassem, Camel, Johnem Wettonem i wieloma innymi wykonawcami. Jak oceniacie RPWL? Jak wspominacie sam zespoł, koncerty oraz przyjęcie publiczności?

Myślę, że koncerty były udane. Publika - OK. Może w Poznaniu było nieco "chłodniej", ale myślę, że to ze względu na salę (same miejsca siedzące). Kontakt z ludźmi był co nieco utrudniony, ze wzgledu na dystans dzielący scenę od publiczności. Co do RPWL, to osobiście miałem okazję usłyszeć ich po raz pierwszy. Myślę, że to dobry zespół, wykorzystujścy w interesujścy sposób ciekawostki techniczne (kwadrofonia). Może momentami ich piosenki trochę zbyt mocno kojarzyły się z dokonaniami Pink Floyd. Ale to moje prywatne zdanie.

Kiedy będzie was można zobaczyć na "pełnej" trasie po Polsce?

Myślę, że we wrześniu lub październiku.

Macie zrealizowane dwa teledyski do piosenek z poprzednich albumów, "Warkocze" osiągnęły pierwsze miejsce w plebiscycie Muzycznej Jedynki, promowany w radio był też utwór "Moje Anioły". Czego spodziewacie się pod względem komercyjnym po nowej płycie?

Cóż, zobaczymy... Mam nadzieję, że uda nam się zdobyć nowych fanów, którzy do tej pory albo nas nie znali, albo byli nastawieni nieco sceptycznie do naszej twórczości. Jeśli chodzi o sukcesy na listach przebojów, to nie spodziewamy się wiele. Ale płyta jest dobra i mam nadzieje, ze mimo tego, iż nie jest poparta machiną promocyjną którejś z wielkich firm, to muzyka sama się obroni i dotrze do szerszej grupy odbiorców. Zresztą już odbieramy takie sygnały.

W poprzednim roku jak zwykle grywaliście koncerty za granicą naszego kraju. Jakie to były tym razem festiwale i jak odbierano waszą nową muzykę? Jakie są plany na przyszłość?

W roku ubiegłym zagraliśmy na festiwalu we Francji. Był to "Crescendo Festival" w Saint Pale sur Mare. Była to duża, plenerowa impreza. Grali tam również Iconoclasta (Meksyk), After Crying (Węgry) i parę innych zespołów... Przy okazji tego festiwalu zagraliśmy w okolicy Saint Pale jeszcze dwa koncerty. Graliśmy na nich sporo nowego materiału i generalnie oddźwięk był taki, że wszyscy z niecierpliwością czekali na nową płyte... Również i utwory z poprzednich płyt były odbierane pozytywnie. Plany na przyszłość to trasa we wrześniu (Holandia, Belgia, Francja, Niemcy, może Hiszpania). Po tejże trasie zagranicznej planujemy zagrać koncerty w Polsce, a w listopadzie mamy zaproszenie na festiwal do Rio De Janeiro.

Grywaliście koncerty w różnych okolicznościach - na międzynarodowych festiwalach artrockowych, jako support zachodnich gwiazd, w małych klubach dla lokalnej publiczności, na gotyckim festiwalu Castle Party, a nawet dla trzystu tysięcy widzów na Przystanku Woodstock. Jak wspominacie te dwa właśnie występy dla często nie znających waszej grupy słuchaczy - w Bolkowie '01 i w Zarach '99?

Na Przystanku było trochę mało czasu na to, by "rozwinąc skrzydła". Trzy kawałki to niewiele. Ale generalnie występ wspominamy miło. Mam nadzieję, że ci którzy nas słuchali również. Co do Bolkowa... Kiedy tam przyjechaliśmy, pierwsze co nam przyszło do głowy to "Kurde, nie jesteśmy chyba z tej bajki...". Ale jak się okazało na koncercie nasze obawy były niepotrzebne. Ci, którym nasza muzyka nie bardzo przypadła do gustu, poszli sobie na piwko, natomiast reszta calkiem dobrze się bawiła. Koncert ten do dziś wspominamy bardzo miło.

Teksty utworów Quidam są dość osobiste, w ktorymś z komentarzy odnośnie "Snów Aniołów" padło stwierdzenie słuchaczki, że właściwie każdy tekst z tej płyty mogłaby odnieść do własnego życia i za to tak ceni tę płytę. Jak wyglądał proces pisania tekstów do "Pod Niebem Czas"?

Na to pytanie musi odpowiedzieć Emilia. Teksty są faktycznie bardzo osobiste i chyba pisze je samo życie, dlatego są prawdziwe, szczere i chyba w tym tkwi ich urok....

Nick Barret pytany w wywiadach o polską muzykę, odpowiada, że bardzo ceni sobie Quidam. Co słychać w jego muzyce. Słyszałeś ostatnią płytę Pendragon? Konkretnie pierwszy utwór, "If I were the wind (and you were the rain)"? W części instrumentalnej wyraźnie słychać w nim dość nachalną inspirację "Niespełnieniem", żeby nie powiedzieć więcej..

Cóż... cieszy mnie to, że nasza twórczość staje się inspiracją dla kogoś, kto czasem nas inspirował. To miłe i w jakimś sensie nobilitujące. Płyty Pendragonu nie słyszałem.

Udzielacie się czasem w projektach solowych (na przykład z Colinem Bassem), Jacek Zasada w swojej własnej formacji, gdzie gra rownież na klawiszach. Ktoś z was planuje wydanie jakiejś płyty poza Quidam? Dostaliście może kolejną propozycję od Colina Bassa?

Zespół Jacka nazywał się Belgrad. Już niestety nie istnieje. Co do Colina - swego czasu padła z jego strony propozycja nagrania wspólnie kolejnej płyty, więc być może kiedyś do tego dojdzie. Jak na razie nikt z nas nie myśli o solowym albumie. Niestety życie sprawia, że czasem trudno nam znaleźć wystarczajacą ilość czasu dla Quidam, trudno więc mysleć o solowych projektach.

Wydanie "Pod Niebem Czas" przekładane wielokrotnie. W zamian dostaliśmy dodatkowy utwór - "Kozolec". Na koncertach zawsze grywacie tę piosenkę, zrezygnowaliście natomiast z "Bajkowego". Czy traktujecie "Kozolca" jako następcę przeboju z pierwszej płyty?

"Kozolec" jest po prostu fajną piosenką. Czy stanie się przebojem... To już nie zależy od nas. Może kojarzyć się z "Bajkowym" ze względu na ten sam "trójkowy" rytm i melodię graną między innymi na flecie prostym. Na koncertach nie gramy go z tego samego powodu, z którego nie gramy innych "starych" kawalków - żeby trochę od nich odpocząć.

Co kierowało wami, gdy decydowaliście się na zmianę aranżacji "Sanktuarium" i obcięcie solówki? Nowa aranżacja jest świetna, wspaniały początek, ale wiele osób czuje się zawiedzionych drugą częścią utworu. Zwłaszcza że obcięta została nie tylko partia z "Firth Of Fifth", ale również oryginalna solówka Maćka.

Ten sam powód co powyżej. Solo z "Firth Of Fifth" grało się nam świetnie, ale w pewnym momencie złapaliśmy się na tym, że zaczynamy je trochę "odgrywać" i zaczyna być ono pozbawione tego ładunku emocjonalnego co na początku, więc stwierdziliśmy, że lepiej coś zmienić, ponieważ nie chcieliśmy rezygnować z grania "Sanktuarium" na koncertach.

Czy macie już jakieś pomysły na kolejną płytę? Jakiś niewykorzystany materiał?

Pomysł jest. Kawałek materiału również. Prawdopodobnie kolejna płyta ukaże się jeszcze w tym roku, na jesieni.

Dziękuję za rozmowę.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Quidam

Ile razy źle oceniłaś(eś) album po okładce?