zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 24 maja 2022

wywiad: W.A.S.P.

21.10.2004  autor: Justi

Wykonawca:  Blackie Lawless - W.A.S.P. (gitara, wokal)

Zespół W.A.S.P jest legendą metalu i jednym z moich ulubionych zespołów, dlatego gdy w słuchawce usłyszałam "Hi Justi, this is Blackie" mało nie spadłam z krzesła. Na szczęście szybko doszłam do siebie i porozmawiałam z Blackiem Lawlessem o koncercie w Polsce, nowej płycie, a także o przeszłości zespołu.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl Przyjeżdżacie do Polski po raz pierwszy. Czy wiesz coś o naszym kraju i polskich fanach?

Blackie Lawless: Znajomi od bardzo dawna opowiadają nam jak wspaniali, entuzjastyczni i zwariowani są fani w Polsce. I mam nadzieję, że ty mi powiesz, czy to prawda.

Tak, to prawda.

Cieszę się i mam nadzieję, że na koncercie będzie świetnie.

Co usłyszymy na waszym koncercie, tylko nowe kawałki, czy może także coś starszego?

To będzie klasyczny W.A.S.P., zagramy sporo starszych kawałków, takich jak na przykład "Blind In Texas", "Wild Child" czy "Headless Children", ponieważ będziemy u was po raz pierwszy chcemy zaprezentować przekrój naszej twórczości.

Koncerty W.A.S.P. słyną z ciekawej i atrakcyjnej scenografii, czy przygotowaliście jakieś niespodzianki na tą trasę?

Tak, oczywiście, ale nie powiem jakie (śmiech). Trzeba przyjść i zobaczyć.

Porozmawiajmy w takim razie o przeszłości. Zanim założyłeś W.A.S.P, grałeś w zespołach The Underside i New York Dolls. Jak wspominasz tamte czasy?

The Underside był pierwszym moim zespołem, takim w którym uczyłem się grać. Był pierwszym stopniem mojej muzycznej ewolucji. Każdy muzyk od czegoś musi zacząć, zanim znajdzie odpowiedni zespół, musi znaleźć odpowiedź na pytanie kim tak naprawdę jest. A co do New York Dolls, to ja tam nie byłem pełnoetatowym muzykiem, grałem tam tylko przez moment na zastępstwo. NYD grają zupełnie inną muzykę i to nie było to, co ja chciałem robić.

W.A.S.P od początku jest wierny swojemu stylowi, czy ten rodzaj muzyki wciąż jest popularny?

Myślę, że tak, pop i hip-hop nie są w stanie nam zaszkodzić, bo to zupełnie inna muzyka, a wciąż są ludzie, którzy preferują rock i metal.

A co sądzisz o współczesnej muzyce rockowej i nowych zespołach?

Nie wiem. Szczerze mówiąc nie mam zbyt wielu okazji żeby ich słuchać, bo jestem zbyt zajęty robieniem tego, co robię.

Wróćmy więc do W.A.S.P. Kilka lat temu głośno było o waszych problemach z cenzurą. Czy to już przeszłość, czy wciąż macie kłopoty?

Właściwie to nie były to kłopoty z cenzurą jako taką, tylko z jedną organizacją, która rozdmuchała sprawę tekstu do "Fuck Like The Beast", bo usiłowała zrobić sobie w ten sposób reklamę i dostać się do Białego Domu. (Przewodniczącą tej organizacji była Tipper Gore, żona kandydata na prezydenta USA - przyp. red). Po prostu ugrupowanie polityczne wykorzystało nas, żeby zwrócić na siebie uwagę. Zespoły rockowe zawsze były kontrowersyjne i zachowywały się w specyficzny sposób, więc z prawdziwą cenzurą nigdy nie mieliśmy do czynienia.

Kiedyś nagrywaliście sporo coverów, które trafiały głównie na single, dlaczego zaprzestaliście tego? Moim zdaniem były bardzo fajne.

Dzięki. Gramy je często na koncertach. Z coverami jest tak, że czasami mamy ochotę coś nagrać i lubimy jakiś kawałek, więc go nagrywamy. To nie jest tak, że decydujemy wcześniej, że "nagrywamy ten i ten kawałek". To wychodzi samo z siebie, po prostu nam się chce i już. Może wkrótce coś nagramy, ale to musi przyjść naturalnie.

A co z perspektywy czasu sądzisz o płycie "Kill Fuck Die". Jest nieco inna od pozostałych.

Różnica jest głównie w brzmieniu, po prostu zmieniliśmy technikę nagrywania, ale jak dobrze wsłuchać się w "KFD", to słychać tam tradycyjny W.A.S.P. Z czasem każdy zespół się zmienia i my też chcieliśmy trochę poeksperymentować. Dlatego zmieniliśmy brzmienie.

Przerwaliście trasę "Dying For The World", żeby jak najszybciej wziąć się do pracy nad "The Neon God". Wnioskuję z tego, że wciąż masz mnóstwo pomysłów do wykorzystania i boisz się, żeby nie uciekły (śmiech).

(śmiech) Oczywiście. Kocham to, co robię, dlatego zostałem muzykiem i gram od kilkunastu lat. Uwielbiam grać na żywo, ale także lubię nagrywać płyty, wybrałem sobie taki zawód i wciąż sprawia mi to przyjemność.

"The Neon God" jest albumem koncepcyjnym, czy miało być to nawiązanie do "The Crimson Idol" i sukcesu, jaki ta płyta odniosła?

Nie, nie było takiego założenia. Moim zdaniem te płyty są całkiem inne, są dwa całkiem inne fragmenty twórczości. Wiem, że ludzie lubią wszystko porównywać i doszukiwać się powiązań, bo taka jest natura, ale to są po prostu dwie koncepcyjne płyty i na tym wszelkie podobieństwa się kończą.

A czego dotyczy historia opowiedziana na "The Neon God"?

Dotyczy ona indywidualnego spojrzenie na sens życia. Dla każdego sens ten jest inny i każdy osobiście musi go znaleźć żeby zrozumieć, po co jest na ziemi i po co żyje. Pierwsze zdanie tej historii, na "The Rise", jest pytaniem: "Tell me my Lord, why am I here?" ("powiedz mi Panie, dlaczego tu jestem?" - przyp. red). Jest to pierwsza próba zrozumienia sensu życia. A potem bohater stara się zrozumieć po co żyje i jaką ma rolę do spełnienia.

Dlaczego zdecydowaliście się wydać "The Neon God" jako dwie płyty a nie jako podwójny album?

Ze względu na sprzedawców, którzy nie chcą już brać podwójnych płyt. To była ich decyzja, nie moja. Podobno zajmują za dużo miejsca. Nie rozumiem tego, bo dla mnie jest to całość i mam nadzieję, że fani też będą to traktować jako jeden produkt a nie dwa. Postanowiliśmy, więc wydać je w pewnym odstępie czasu i wykorzystać go na zagranie pierwszej część trasy. Nie jesteśmy w stanie zrobić jednej ogólnoświatowej trasy i dotrzeć wszędzie za jednym podejściem. Nie można być wszędzie w tym samym czasie, więc podzieliśmy tournee na dwie części i w ten sposób możemy objechać cały świat.

W jakim stopniu udział pozostałych członków zespołu w nagrywaniu płyty wpłynął na jej zawartość?

Pozostali muzycy mieli bardzo duży wpływ na album, w opisach utworów widać, że każdy z nas grał na róznych instrumentach. Po prostu się zamienialiśmy, ja na przykład grałem na perkusji i na basie, gitarzysta grał na perkusji w trzech kawałkach, a Mike (perkusista - przyp. red), grał w kilku utworach na gitarze. Można więc powiedzieć, że ta płyta jest dziełem całego zespołu.

W.A.S.P. od dawna wydawany jest przez Sanctuary Records, więc jak sądzę, jesteście zadowoleni z współpracy. A co sądzisz o wpływie małych wytwórni na muzykę metalową?

Współpracuję z Sanctuary od 20 lat i to jest dokładnie to, czego nam potrzeba. A co do małych wytwórni to są one bardzo potrzebne, bo dają szansę nieznanym i mało znanym zespołom na zaistnienie. Umożliwiają im nagranie i wydanie płyty i dzięki temu ludzie mogą poznać różne ciekawe i interesujące zespoły, które nie mają szans na kontrakt w największych firmach. Dzięki temu młodzi artyści mają szansę się wybić i stać się znanymi i moim zdaniem jest to bardzo fajna sprawa.

W takim razie na koniec zadam pytanie, które mnie męczy od dawna. Niektóre fragmenty "In Room Of The Rising Sun" są bardzo podobne do beatlesowskiego "Tomorrow Never Knows". Czy to zamierzone podobieństwo, czy przypadek?

Tak i to bardzo (śmiech). Chcieliśmy złapać klimat tamtych lat, tą całą psychodelię lat 60-tych. I ten kawałek jest odniesieniem do takiej muzyki.

To chyba byłoby wszystko, dziękuję za wywiad i do zobaczenia w Warszawie na koncercie.

Dziękuję i do zobaczenia w listopadzie.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy jesteś w stanie naprawiać swój sprzęt muzyczny?