zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 23 maja 2019

wywiad: Yob

6.03.2019  autor: Verghityax

Wykonawca:  Mike Scheidt - Yob (wokal, gitara)

strona: 1 z 2

Yob, Wrocław 20.09.2014, fot. Verghityax
Yob, Wrocław 20.09.2014, fot. Verghityax

Mike Scheidt - gitarzysta i wokalista doommetalowego Yob - to kawał twardziela. W roku 2016 zdiagnozowano u niego zapalenie uchyłków jelita grubego, które nieomal doprowadziło go do śmierci. Pomimo dwóch operacji i niełatwej rekonwalescencji, muzyk zachował pogodę ducha i ukończył pracę nad "Our Raw Heart", ósmym albumem studyjnym swojego zespołu. O przebytej chorobie, monumentalnej - i najdłuższej w dorobku Yob - płycie oraz swych muzycznych korzeniach opowiedział mi na zapleczu krakowskiego klubu "Zet Pe Te", gdzie wystąpił w ramach festiwalu "Soulstone Gathering 2018".

rockmetal.pl: "Our Raw Heart", wasz ósmy longplay studyjny, powstawał w dość niecodziennych okolicznościach, zważywszy na twoje problemy zdrowotne. Kiedy dowiedziałeś się o chorobie?

Mike Scheidt: Jakieś dwa tygodnie po powrocie z europejskiej trasy koncertowej poczułem się naprawdę kiepsko. Z początku byłem przekonany, że to po prostu silne zatrucie pokarmowe, jednak dolegliwości nie ustępowały. W końcu postanowiłem wybrać się do lekarza. Zrobił mi tomografię komputerową, która wykazała zapalenie uchyłków, po czym przepisał antybiotyki, lecz to pomogło tylko na chwilę. To choroba, której nie pozbędziesz się garścią pigułek.

Gdy nastąpił kolejny atak, doszło do perforacji jelita grubego i prawie umarłem na oddziale intensywnej opieki medycznej. Nie było wyjścia, musiałem poddać się operacji.

Yob, Kraków 10.11.2018, fot. Verghityax
Yob, Kraków 10.11.2018, fot. Verghityax

Kiedy fani dowiedzieli się o twojej chorobie, zorganizowali zbiórkę, aby pokryć koszty leczenia. Jak na to zareagowałeś?

Nie chciałem przyjąć tych pieniędzy, wydało mi się to niewłaściwe. Dopiero z czasem się przemogłem. Moi najbliżsi uświadomili mi, że ludzie robią to z dobrej woli, w przeciwnym razie nikt nie dałby ani centa. Usłyszałem potem od wielu fanów, że to był ich sposób, aby wyrazić swoją wdzięczność wobec zespołu. Nie ukrywam, pomogło mi to stanąć na nogi, zwłaszcza że przez kilka miesięcy nie byłem w stanie pracować.

Podobno zabieg, który przeszedłeś, nie należał do najprostszych.

To prawda. Targały mną wątpliwości, czy po wszystkim wciąż będę potrafił śpiewać w takim sam sposób, o ile w ogóle. Pobyt w szpitalu skutecznie uniemożliwił mi korzystanie z wokalu na pół roku, a tak długiej przerwy nie miałem od dawna. Na szczęście pomogły mi lata praktyki i świetny nauczyciel, do tego odkryłem w swoim głosie tembr, którego nie było tam wcześniej. Odzyskanie formy trochę mi zajęło.

Pisanie materiału na "Our Raw Heart" rozpocząłeś w trakcie rekonwalescencji?

Komponować zacząłem jeszcze przed chorobą. Po pierwszej operacji nieco podłubałem przy tych numerach, jednak czas na pracę zespołową z Aaronem (Riesebergiem - przyp. red.) i Travisem (Fosterem - przyp. red.) przyszedł po drugim zabiegu.

Trzymanie gitary nie stanowiło dla ciebie problemu?

Dopóki do siebie nie dojdę, lekarz zakazał mi podnoszenia ciężarów, których waga przekracza 5 kilogramów. Od firmy Monson Guitars otrzymałem specjalny egzemplarz instrumentu - na tyle lekki, by nie podrażnić zabliźniających się ran.

Yob, Wrocław 20.09.2014, fot. Verghityax
Yob, Wrocław 20.09.2014, fot. Verghityax

Wasz poprzedni longplay, pt. "Clearing the Path to Ascend", spotkał się z uznaniem ze strony fanów oraz krytyków. Czy w związku z tym odczuwałeś presję, aby "Our Raw Heart" dorównał mu poziomem?

Nie było żadnej presji. Staramy się przede wszystkim zadowolić własne gusta i wymagania, nie kierujemy się zamiarem dotarcia do określonej grupy odbiorców. To nasza publiczność wybiera nas, nie na odwrót. Poza tym, nigdy nie ma gwarancji, że ci sami ludzie, którzy pokochali twój poprzedni album, oszaleją na punkcie kolejnego. Gdybyśmy zajęli się spełnianiem cudzych oczekiwań, skaziłoby to cały proces twórczy. Nie sądzę, by nasi fani tego chcieli. Zresztą jako słuchacz sam doskonale wiem, że każda kapela ma w swojej dyskografii płyty, które są mniej i bardziej cenione. Grunt to pozostawać w zgodzie z samym sobą.

Co myślisz o zespołach, które co parę lat nagrywają niemal ten sam materiał, zjadając własny ogon, byle tylko wypełnić warunki kontraktu i ruszyć w trasę?

Motywacje mogą być różne, nie wszyscy stawiają na ewolucję. Zdarzają się znakomite formacje, które - stale szlifując swój warsztat - dążą wyłącznie do tego, by stać się lepszą wersją samych siebie... Wiesz, media społecznościowe aż kipią od skrajnych opinii, często utrzymanych w autorytarnym, agresywnym tonie. Zauważyłem, że komentujący traktują swoje zdanie ze śmiertelną powagą. Osobiście dystansuję się od takiego zachowania. Jeżeli muzyka sprawi, że coś we mnie drgnie i będę miał ochotę poderwać się z kanapy, to jestem kupiony. A jeśli mi się nie spodoba, to co z tego? Jestem tylko kolesiem...

Yob, Kraków 10.11.2018, fot. Verghityax
Yob, Kraków 10.11.2018, fot. Verghityax

Wracając do tematu "Our Raw Heart", do produkcji ponownie zaangażowaliście Billy'ego Barnetta. Wasza współpraca trwa nieprzerwanie od 2004 roku, kiedy to zarejestrowaliście "The Illusion of Motion". Jak się poznaliście?

Podobnie jak ja, gość pochodzi z Eugene w stanie Oregon, a swoje pierwsze studio otworzył w 1970 roku. Regularnie nagrywa z orkiestrą symfoniczną, ma do czynienia z dużymi halami koncertowymi i jest niesamowity w tym, co robi. Potrafi odnaleźć się w każdym gatunku muzycznym i uchwycić to, co w nim najistotniejsze, jednocześnie wnosząc coś od siebie.

"Our Raw Heart" ukazał się w barwach Relapse Records. Dlaczego z poprzednią wytwórnią - Neurot Recordings - rozstaliście się po wydaniu zaledwie jednej płyty?

Neurot Recordings wypuścił "Clearing the Path to Ascend" na CD i w formacie cyfrowym, a premierą na winylu zajął się Relapse Records.

Wiesz, był taki moment, gdy związaliśmy się z Metal Blade Records, co okazało się niezbyt szczęśliwym mariażem. Wciąż walczyliśmy o rozpoznawalność, w dodatku nie pasowaliśmy do ich profilu. Pod egidą Metal Blade na rynek trafiły dwa nasze albumy ("The Illusion of Motion" i "The Unreal Never Lived" - przyp. red.). Kiedy przeszliśmy do Profound Lore Records Chrisa Bruniego, po raz pierwszy poczuliśmy, że znaleźliśmy się we właściwym miejscu. Zarówno Profound Lore, jak i Neurot Recordings, to świetne wytwórnie, niestety, niewystarczająco duże, by sprostać naszym potrzebom, zwłaszcza jeśli chodzi o płyty winylowe, których sprzedajemy najwięcej.

Ludzi z Relapse Records znamy od ponad dekady, nie był to z naszej strony przypadkowy wybór, byle tylko podpisać umowę z większą firmą. Naszą decyzję oparliśmy na zbudowanym wcześniej zaufaniu. Wznowienia "Catharsis" i "The Great Cessation", które dla nas przygotowali, wyszły wspaniale.

« Poprzednia
1
Komentarze
Dodaj komentarz »
re: Yob
Lukasss
Lukasss (wyślij pw), 2019-03-08 17:11:23 | odpowiedz | zgłoś
Niecierpliwie czekam na wspólny koncert z Neurosis.
re: Yob
jarema37 (wyślij pw), 2019-03-08 22:04:02 | odpowiedz | zgłoś
Ha! Oczywiście będę. W tym zestawieniu to moze byc koncert roku
re: Yob
jarema37 (wyślij pw), 2019-03-08 14:42:43 | odpowiedz | zgłoś
Świetna kapela

Materiały dotyczące zespołu

- Yob

Kto lepiej zna się na rocku i metalu?