zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 25 marca 2026

wywiad: Zeal & Ardor

25.03.2026  autor: Verghityax

Wykonawca:  Manuel Gagneux - Zeal & Ardor (wokal, gitara)

strona: 1 z 1

Zeal & Ardor, Katowice 28.09.2019, fot. Verghityax
Zeal & Ardor, Katowice 28.09.2019, fot. Verghityax

Zeal & Ardor nie zaczął jak wiele metalowych formacji, nie zmaterializował się za sprawą niesionych falą entuzjazmu nastolatków. Powstał w rezultacie wyzwania i początkowo funkcjonował jako swoista ciekawostka, bazująca na połączeniu bluesa i black metalu. Z czasem jednak ewoluował i nawet przeistoczył się z jednoosobowego projektu w zespół. Pełniący rolę głównego kompozytora, wokalisty i gitarzysty Manuel Gagneux okazał się być muzycznym kameleonem, który nie boi się zmiany kolorów. Zamiast powielać sprawdzony schemat, postanowił zbadać inne terytoria, czego wyrazem jest czwarty album Zeal & Ardor, zatytułowany "Greif". To właśnie tej płycie poświęciliśmy naszą rozmowę. Zapraszam do lektury.

rockmetal.pl: Cześć! Dwa i pół roku po premierze swojego poprzedniego albumu powróciliście z "Greif" - czwartym longplayem studyjnym w karierze Zeal & Ardor. Krążek ukazał się 23 sierpnia 2024 roku, a na jego okładce widnieje tytułowy gryf. Czy to mityczne zwierzę ma dla was jakieś szczególne znaczenie?

Manuel Gagneux: Tak. W Bazylei, skąd pochodzę, kultywujemy siedemsetletnią tradycję znaną jako Vogel Gryff. Wywodzi się ona ze średniowiecza, kiedy miasto podzielone było na dwie części: leżącą na zachodnim brzegu Renu Wielką Bazyleę - zamieszkiwaną przez szlachtę i wysokie duchowieństwo - oraz rozciągającą się na wschód od rzeki Małą Bazyleę, dzielnicę gminu. Co roku (w styczniu - przyp. red.) na Środkowym Moście odbywa się parada, podczas której gość przebrany za gryfa wykonuje swój taniec, a następnie wypina się w stronę ratusza i katedry. Już jako uczeń podstawówki miałem okazję obserwować tę wojnę klas. Jest coś pięknego w symbolicznym pokazaniu zadka bogaczom i dlatego postanowiłem się tym podzielić ze światem. A okładka, o której wspomniałeś, przedstawia właśnie kostium gryfa. Zdjęcie zrobił jeden z moich najlepszych przyjaciół: Noe Herrmann.

W moim odczuciu zawarta na "Greif" muzyka jest dużo łagodniejsza i bardziej melancholijna w porównaniu do tej z albumu "Zeal & Ardor" z 2022 roku, gdzie dominowały przede wszystkim gniew, rozgoryczenie i smutek.

To prawda. Poprzednie dwa krążki charakteryzował zdecydowanie oskarżycielski wydźwięk, co zresztą wynikało z leżącego u ich podstaw komentarza społecznego. "Greif" to płyta na wskroś osobista, nie porusza wielkich tematów. Smutek, choć też obecny, wybrzmiewa tu zupełnie inaczej, bardziej intymnie. To trochę tak, jakbyś czytał mój pamiętnik.

Skąd ta zmiana, jeśli mogę spytać?

Ze zmęczenia. Jasne, dalej mógłbym tworzyć albumy poświęcone bolączkom świata - i kiedyś pewnie do tego wrócę - ale w tamtym momencie byłoby to zwyczajnie nieszczere. Napisałem nawet kilka piosenek utrzymanych w duchu "Zeal & Ardor", po czym dotarło do mnie, że sam nie wierzę w ich słowa. Nie mógłbym tego opublikować z czystym sumieniem.

Zeal & Ardor, Kraków 6.10.2019, fot. Justyna Kamińska
Zeal & Ardor, Kraków 6.10.2019, fot. Justyna Kamińska

Pomówmy zatem o utworach, które się na "Greif" znalazły. Pozwól, że będę w tym celu przywoływał innych artystów jako punkt odniesienia. Pierwszy kawałek - "The Bird, the Lion and the Wildkin" - brzmi jak coś, co mógłby nagrać dzisiejszy Rammstein. To przypuszczalnie zasługa tej gwizdanej melodyjki i marszowego werbla.

Naprawdę? Ten werbel możesz usłyszeć podczas Vogel Gryff i to właśnie stamtąd go podprowadziłem.

Drugi numer, "Fend You Off", to bez dwóch zdań wycieczka w rejony metalu progresywnego. Pomimo okazjonalnych blackmetalowych wrzasków skojarzył mi się on z twórczością Opeth i Katatonii.

Wiem, o co ci chodzi, ale nie dążyliśmy do tego efektu celowo. Większość muzyki Zeal & Ardor pisana jest w tonacji molowej, a ja bardzo chciałem zestawić to z refrenem w skali durowej.

Zeal & Ardor, Kraków 7.12.2022, fot. Justyna Kamińska
Zeal & Ardor, Kraków 7.12.2022, fot. Justyna Kamińska

Najbardziej chyba zaskoczyły mnie ballady, jak choćby "Are You the Only One Now?", raczej introwertyczna w swej naturze. Miałem wrażenie, że śpiewasz tam do samego siebie.

Dokładnie. W pewnym sensie uchwyciłeś sedno całego albumu. Jego osnową są nie idee, tylko zmagania jednostki.

Nasuwa mi się jeszcze jedno nawiązanie. "Sugarcoat" dość mocno zalatuje estetyką Korn i to z czasu, gdy zachłysnęli się Skrillexem.

Przysięgam, że to przypadek (śmiech). Ale masz rację. Teraz, kiedy mi o tym powiedziałeś, nie będę w stanie wyrzucić tego porównania z głowy (śmiech).

Zeal & Ardor, Katowice 28.09.2019, fot. Verghityax
Zeal & Ardor, Katowice 28.09.2019, fot. Verghityax

Oprócz zredukowania elementów blackmetalowych, na "Greif" ograniczyłeś też wpływy folku i bluesa, czyli w sumie wszystkich pierwiastków, które zdefiniowały twój styl na początku kariery. One wciąż gdzieś tam są, ale jakby w tle.

To jest ściśle powiązane ze zmianą, jaka dokonała się w warstwie tekstowej. Powielanie utartych schematów byłoby po prostu cyniczną zagrywką i nie pasowałoby do miejsca, w którym się obecnie znajdujemy. Nagraliśmy już tamte płyty i najgorsze, co moglibyśmy zrobić, to wypuścić kolejny "Zeal & Ardor". Zaszufladkowalibyśmy się na dobre. Dlatego potrzebowaliśmy nowego kierunku. Jednym się on spodoba, inni go znienawidzą, ale jestem skłonny zaryzykować.

Zeal & Ardor, Kraków 6.10.2019, fot. Justyna Kamińska
Zeal & Ardor, Kraków 6.10.2019, fot. Justyna Kamińska

"Greif" to pierwszy longplay, który zarejestrowałeś z pełnym zespołem. Co sprawiło, że wyszedłeś ze swojej strefy komfortu?

Z mojej perspektywy moc Zeal & Ardor tkwi w graniu koncertów, w czym duża zasługa reszty składu i tego, jak zdolnymi są muzykami. Poza tym sześć osób wygeneruje większe pokłady energii, niż jedna. Chciałem, by materiał studyjny to odzwierciedlał.

Czy pozostali mieli swój udział w komponowaniu?

Nie, wszystkie piosenki napisałem sam.

Czyli nadal sprawujesz całkowitą kontrolę nad procesem twórczym?

Absolutnie (śmiech).

Zeal & Ardor, Katowice 28.09.2019, fot. Verghityax
Zeal & Ardor, Katowice 28.09.2019, fot. Verghityax

Na przełomie 2021 i 2022 roku odbyliście europejską trasę u boku Meshuggah. Jak to wspominasz?

Tak naprawdę Meshuggah grał u naszego boku. Lubimy dawać szansę młodym kapelom (śmiech).

Cóż, Meshuggah to pieprzony absolut i klasa sama w sobie. Czuliśmy się jednocześnie zaszczyceni i przerażeni. Po pierwsze nie potrafilibyśmy ich przebić, a po drugie publiczność przychodziła głównie dla nich. To start z przegranej pozycji (śmiech). Ale przynajmniej mogliśmy obserwować tych tytanów w akcji każdego wieczoru. Wiesz, oni to robią od ponad trzydziestu lat, my - jako pełnoprawny zespół - od jakichś siedmiu. Wciąż zdarza nam się zachwycać faktem, że siedzimy za kulisami i możemy się nażreć nachos (śmiech). Dla Meshuggah to fucha na cały etat. Nie chcę odzierać muzykowania z romantyzmu, lecz moim zdaniem istotną częścią ich sukcesu jest rutyna. Tam nie ma miejsca na ekscesy, nikt nie wciąga kokainy z grzbietu aligatora. Zamiast tego idą wcześnie spać, by następnego dnia być w formie.

Zeal & Ardor, Warszawa 29.09.2019, fot. Łukasz "Luxus" Marciniak
Zeal & Ardor, Warszawa 29.09.2019, fot. Łukasz "Luxus" Marciniak

W 2012 roku przeprowadziłeś się do Nowego Jorku. Nadal tam mieszkasz?

Nie, po trzech latach wróciłem do Szwajcarii. Nowy Jork to miasto, które ciągle zmusza cię do rozwijania swojej oryginalności. Jeśli jesteś w czymś dobry, możesz być absolutnie pewien, że niedaleko żyje ktoś, kto robi to znacznie lepiej od ciebie (śmiech).

Chodziłeś tam na koncerty?

Tylko na darmowe występy początkujących artystów, na nic więcej nie było mnie stać. Nie dla biedaka Meshuggah (śmiech).

Ze Szwajcarii wywodzi się kilka rewelacyjnych, kultowych zespołów, ale ciężko mówić o tym kraju w kontekście istnienia sceny metalowej. Czy coś się w tej kwestii zmienia?

To może zabrzmieć dziwnie, ale uważam, że Szwajcaria jest zbyt bogata, by mieć rozwiniętą scenę metalową. Sztuka zwykle rodzi się z konieczności. Znam tu wielu artystów, lecz żaden z nich nie zajmuje się tym w pełnym wymiarze. Każdy ma normalną pracę, a wszelka działalność twórcza uprawiana jest po godzinach.

Zeal & Ardor, Warszawa 29.09.2019, fot. Łukasz "Luxus" Marciniak
Zeal & Ardor, Warszawa 29.09.2019, fot. Łukasz "Luxus" Marciniak

Czy czerpiesz inspirację z innych dziedzin sztuki niż muzyka?

Tak, sporo czytam, lubię też kino, komiksy i gry wideo. Moim ulubionym gatunkiem filmowym są horrory i antologie, do gustu przypadły mi zwłaszcza produkcje wytwórni A24 (studio odpowiedzialne między innymi za "Lighthouse", "Dziedzictwo" czy "Czarownica: Bajka ludowa z Nowej Anglii" - przyp. red.). Swoją drogą, ostatnio przeczytałem artykuł, który mną wstrząsnął. Okazuje się, że istnieje aplikacja o nazwie ScriptBook - jest oparta na sztucznej inteligencji i używa się jej do analizowania i poprawiania scenariuszy filmowych pod kątem przewidywanych zysków. Korzystano z niej przy mnóstwie wysokobudżetowych produkcji. Polecam zagłębić się w temat, zaczniesz serio nienawidzić Hollywood.

Dzięki wielkie za rozmowę.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu