Jak oceniasz tę płytę?
| ocen "plus": |
66% |
| liczba ocen: |
21 |
|
|
|
| recenzje płyt, wybierz literę:
|
0-9
A
B
C
D
E
F
G
H
I
J
K
L
M
N
O
P
Q
R
S
T
U
V
W
X
Y
Z
| recenzja: Daylight Torn "Death Alone from Life Can Save"
|
Nazwa zespołu: Daylight Torn
Tytuł płyty: "Death Alone from Life Can Save"
| Utwory: |
Moments; Desinfection; Calling the End; Falling Christ; Your Love; I Despair; Never Really; Mindless Breed; One Last Summer; Somwhere I Fall |
Wydawcy: CCP Records / AMP
Rok wydania: 1999
Subiektywna ocena (od 1 do 10): 7
"... Nasza muzyka dokładnie charakteryzuje nasze uczucia i dusze. Poza
tym nie wybraliśmy tego gatunku. To raczej on wybrał nas. Ta muzyka
rozkwitała w nas przez lata, od zawsze była częścią nas. Rozejrzyj
się dookoła. Świat, w jakim żyjemy, nie jest kolebką szczęścia i
przyjemności. O tym też są nasze utwory. To życie uformowało naszą
muzykę..." - tymi właśnie słowami muzycy Daylight Torn określają
swoją twórczość. Dziś tego typu "wyznania" brzmią jak oklepane slogany,
często mocno odbiegające od rzeczywistości. Czasem jednak najprostsze
słowa najlepiej odzwierciedlają muzykę. Tak właśnie jest w przypadku
Daylight Torn.
Najpierw nazwa kapeli. Brzmi niezwykle znajomo, przywołuje miłe
wspomnienia. Myślę, że nie tylko ja natychmiast skojarzyłam ją z utworem
Paradise Lost (płyta "Shades of God"). Jak okazało się po wysłuchaniu
"Death Alone From Life Can Save", na czysto teoretycznych skojarzeniach
absolutnie się nie skończyło, członkowie Daylight Torn nie kryją bowiem
miłości do najwspanialszego okresu Paradise Lost ("Icon"). Podobne
brzmienie gitar, bardzo podobne solówki, tak specyficzne dla Paradajsów
("One Last Summer", "Falling Christ"). Nie ukrywają też fascynacji
innymi "klimatycznymi" mistrzami, takimi jak Anathema, The Gathering
czy Tiamat. Wbrew pozorom zespół nie ogranicza się jednak do bezczelnego
powielania sprawdzonych schematów. Mimo nieuniknionych zapożyczeń bardzo
szybko potrafi zdobyć serce zatopione w oceanie samotnej rozpaczy. Ta
muzyka uzewnętrznia zranione uczucia ukryte gdzieś na dnie zdesperowanej
duszy. Oplata zmysły pięknem, smutkiem i melancholią. Każde słowo
usłyszane z ust Mei, każdy dźwięk subtelnie wyłaniający się z otchłani
płaczu przypominaj o zdeptanych marzeniach, przerwanej miłości,
odtrąconych modlitwach, pogrzebanych snach i nadziejach...
"Death Alone From Life Can Save" to urzekająca podróż przez desperację,
tęsknotę i ból. Ból ten jest jednak zbyt potężny, zbyt głęboki
zbyt... cudowny, by tak po prostu nad nim zapanować, zamienić go w
obłok zapomnienia. To Dzieło pomaga zrozumieć, że wszystko to, co cię
otacza to jedna, wielka, bezkresna otchłań, w której zanurzony jest cały
świat. Znasz to, prawda? Ten smutek, rezygnację, to zwątpienie. I na pewno
z własnego życia. Przypomnij sobie przerażające noce, kiedy w pobliżu
nikogo nie było, a ty tak bardzo pragnąłeś umrzeć. Tak, przerabiałeś to
już wiele razy. I być może masz już tego dosyć. Jednak przy tych dźwiękach
sentymenty powracają, choćby były najgłębiej pogrzebane. Czasem tylko
nie dowierzasz faktom. Czasem rzeczywistość cię przerasta...
Ten album to prawdziwy majestarsztyk melancholijnej atmosfery. Bolesne
wspomnienia przeplatają się z nadzieją. Samotność śmiało patrzy w
oczy złudnemu szczęściu. Tęsknota na nowo rozdrapuje niby ukojone
rany... Daylight Torn stworzył dzieło jakich mało na obecnej,
"klimatycznej" scenie. Dzieło, które pozostaje głęboko w pamięci, by
zagrzmieć jak burza w najmniej spodziewanym momencie. Mus dla każdego
kto hołduje Desperacji i Pięknu.
autor: Margaret
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem recenzji? Uważasz, że ocena
płyty jest za wysoka lub za niska? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten album lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną recenzję
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|

| materiały dotyczące zespołu:
|
|