zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 22 października 2017

relacja: "Eleven Bike Fest 2015", Wrocław 4.07.2015

15.07.2015  autor: Mikele Janicjusz
wystąpili: Saxon; Black Label Society; J. D. Overdrive; 4Szmery; Strain
miejsce, data: Wrocław, Pola Marsowe, 4.07.2015

Zastanawiałem się, czy pisać relację z koncertu Saxon, który odbył się we Wrocławiu na "Polach Marsowych" dnia 4 lipca 2015 roku. Koncert zorganizowany został przez wrocławski "Harley-Davidson Club Eleven" w ramach dwudniowego zlotu motocyklowego o nazwie "Eleven Bike Fest 2015". Jak dobrze pamiętamy, ostatni weekend był we władaniu boga Słońca i wytrzymać w temperaturach przekraczających 40 stopni mogli tylko Beduini i Murzyni. W związku z tym zupełnie świadomie i celowo odpuściliśmy sobie pierwszy dzień (kiedy występ miały Złe Psy) i dotarliśmy do Wrocławia na drugi przed godziną 20:00 (kiedy zagrać miał Black Label Society). No i właśnie. Czy ma sens relacja z dwóch koncertów, gdy idzie o cały festiwal? A ponadto czy jest sens pisać sprawozdanie, skoro już jedno zostało napisane (czytaj relację Pawła Kuncewicza)?

Saxon, Wrocław 4.07.2015, fot. Verghityax
Saxon, Wrocław 4.07.2015, fot. Verghityax

Potraktujcie to jako dopełnienie tamtej relacji. Poza tym od początku chciałem zwrócić uwagę na pewne sprawy, o których tam monsieur Paweł Kuncewicz nie wspomniał. Najpierw jednak to, co już się rzekło - sprawa biletów. Rzeczywiście nie były drogie, bo 100 zł za cały dzień, to cena do przyjęcia. Poszedłem do Empiku po wejściówkę na tydzień przed wydarzeniem i tu zaskoczenie - brak biletów w systemie. Po dłuższej chwili okazało się, że są dostępne tylko przez stronę organizatora. Trochę się bałem, czy jeszcze będą w sprzedaży, w końcu ustaliliśmy, aby je nabyć przed samym koncertem. Zadzwoniłem w tej sprawie do organizatora, który poinformował mnie, że zabraknąć nie powinno, a ze sprzedaży sieciowej zrezygnowali ze względu na koszty obsługi. Nie powiedział wprost, jaką prowizję pobierają eventimy i inni dystrybutorzy, ale w ten sposób zaoszczędzono kasę na pokaz laserowy i pirotechnikę. A to oznacza, że prowizja jest naprawdę spora. Bilety w formie opasek na rękę rzeczywiście były dostępne do ostatniej chwili.

Black Label Society, Wrocław 4.07.2015, fot. Verghityax
Black Label Society, Wrocław 4.07.2015, fot. Verghityax

Prócz biletu połasiłem się jeszcze na kupon konkursowy w cenie 20 zł. Wygrać można było harley'a, a cały dochód przeznaczony był na dzieci chore na raka. Oczywiście nie wygrałem, ale to nic; ktoś wygrał, ktoś się ucieszył. Gdy dotarliśmy na pole, sądziłem, że pod sceną będzie już tłum. A tu ludzi było tak mało, że w zasadzie bez większego problemu dotarłem pod scenę. I pasuje! Naprawdę lubię oglądać koncerty, kiedy przede mną jest już tylko zespół. Scena nie była duża, ale naprawdę profesjonalnie przygotowana: po obu jej stronach były banery i telebimy, do przodu wysunięte były postumenty, na których ustawiono zabytkowe motocykle.

"Eleven Bike Fest", gadżety koncertowe, Wrocław 4.07.2015, fot. Mikele Janicjusz
"Eleven Bike Fest", gadżety koncertowe, Wrocław 4.07.2015, fot. Mikele Janicjusz

Scena przygotowana została na występ Black Label Society. Na tylnej ścianie wisiała płachta z logo zespołu. Amerykanie zaczęli grać z ponad dwudziestominutowym opóźnieniem, nie skrócili jednak z tego powodu swego występu, po prostu przesunął się cały program o te pół godziny. Najpierw miało być intro, które się zacięło w połowie. Po kilku minutach wszystko już zadziałało jak należy. Zaczęli od... "The Beginning" i potem w zasadzie lecieli numer za numerem bez żadnych przerw. Lider formacji, Zakk Wylde, w tylko raz się rozgadał na dłużej. Fani dostali do posłuchania "Funeral Bell", w trakcie którego Zakk popisał się zgrabną solówką zagraną na gitarze trzymanej za głową, "Bleed for Me", "Heart of Darkness", "Suicide Messiah", "My Dying Time", "Damn the Flood". Potem było obowiązkowe 10-minutowe solo na gitarze, w trakcie którego wielu ludzi robiło sobie pamiątkowe fotografie. Trudno nazwać je porywającym, ale i tak każdy by chciał tak pykać na gitarze. Po "Godspeed Hell Bound" ustawiono na scenie dodatkowy instrument, chłopcy zwolnili na moment w piosence "In This River", by potem wrócić do cięższego repertuaru. Zakk ponownie zajął miejsce na środku sceny, gdzie grając solówy wchodził na postument, a śpiewając - przystawał przy mikrofonie. Jeszcze trzema utworami obdarzyli nas panowie: "The Blessed Hellride", "Concrete Jungle" i "Stillborn". Bardzo podobał mi się żywioł na scenie, szczególnie basista John DeServio wygłupiał się, ile wlezie. Założył na swój instrument czerwone struny i wyglądało to naprawdę imponująco. Zresztą, co tu dużo gadać. Już Lemmy mawiał, że basiści są trochę zwariowani. I to się potwierdza. Wszyscy, łącznie z frontmanem, pokazali, że bawią się tak po amerykańsku, czyli beztrosko.

Saxon, Wrocław 4.07.2015, fot. Verghityax
Saxon, Wrocław 4.07.2015, fot. Verghityax

Mój czwarty koncert Saxon. Nie wiem, który był najlepszy, bo za każdym razem wracałem z ich występu ubawiony na 110 procent, ale ten we Wrocławiu był zdecydowanie najlepiej nagłośniony. Właściwie na podstawie tego koncertu można by napisać podręcznik, jak powinno brzmieć idealnie nagłośnione live show. Było tak selektywnie, że osobno było słychać każdą gitarę, osobno bas, bębny nie były za głośno, a do tego wokal wzorowo rozprowadzony. Po prostu nie mogłem uwierzyć, że to słyszę. Do tego Saxon w zajebistej formie. Angole nie popełnili żadnych błędów. No tak się przyłożyli, że wszyscy się dziwili, że jeszcze się im chce grać na takim poziomie po tylu latach kariery. Nie ma większego sensu pisać o tym, co grali, bo grali to, co zawsze. Saxoni mają wyjątkowo skostniały repertuar koncertowy. Mają te swoje nieśmiertelne hity z lat 80., których nie są w stanie zamienić na żadne inne. Kiedy słucham tych klasycznych płyt, to rzeczywiście są genialne kawałki i absolutnie średnie. Genialne grane są zawsze i od zawsze, i już nikt sobie nie wyobraża koncertu Saxon bez "Denim and Leather" czy "Crusader". Nawet "Broken Heroes" musi być w zestawie, bo jak nie, to fani i tak go wymuszą, co stało się i tym razem. Biff jak zawsze skory był do żartów i wspólnej zabawy z ludźmi, Nibbs szalał jak wściekły (wiadomo - basista), pozostali bardziej skupieni na swojej grze. Ale koncert wyśmienity. Kto wie, kiedy następnym razem zawitają w tej okolicy. Tym bardziej więc mnie dziwi słaba frekwencja. Że niby za miesiąc BLS będzie na "Przystanku Woodstock"? I co z tego. Sam Saxon byłby wart tej stówy, którą trzeba było wysupłać. Obecnie jest to jedna z najbardziej spektakularnych formacji koncertowych. Mało kto im podskoczy.

Zobacz:

- relacja Pawła Kuncewicza.

Zobacz zdjęcia z koncertu:

- Saxon,
- Black Label Society,
- J. D. Overdrive.

Komentarze
Dodaj komentarz »
re: "Eleven Bike Fest 2015", Wrocław 4.07.2015
JaKubdddd (gość, IP: 93.105.9.*), 2015-07-15 20:43:56 | odpowiedz | zgłoś
No proszę! Doczekałm się! Koncert Saxon, myślę, machnie M. Janicjusz relacje czy nie machnie? Machnie. A tu tydzień mija, prawie drugi, nic zero i posucha. A tu proszę :D. Spodziewałem się co prawda dłuższego i bardziej szczegółowego tekstu, ale ten też fajnie się czyta(jak każdy z resztą).

Co do samej imprezy, to bilety były za bezcen. W Warszawie w listopadzie kosztowały ponad 100. Sam koncert to klasa sama w sobie. Zespół w formie i widać że granie dalej sprawia im radochę. No i nagłośnienie było świetne. Przed koncertem trochę kreciłem nosem że pewnie będzie ten sam set co ostatnio, ale ostatecznie nie zrobiło mi to różnicy. No i wiem jedno, jeśli znowu będą u nas, jadę bez zastonowienia :).

Kto nie był - niech żałuje!
re: "Eleven Bike Fest 2015", Wrocław 4.07.2015
agrius (gość, IP: 176.221.120.*), 2015-07-17 22:47:47 | odpowiedz | zgłoś
Dokładnie, kto nie był niech żałuje!Ja byłem i to był już 10 raz na dziadach!Jak będę miał 64 lata jak Biff to mam nadzieję, że będę choć w połowie w takiej formie i tyle radości z życia czerpał!:-)Swoją drogą miałem dwa razy okazję się z nimi spotkać i powiem tyle spoko goście:-)Następny raz w Berlinie 27.11.br. z Lemmym i spółką - co ciekawe koncert tańszy w Berlinie niż na Torwarze!

Materiały dotyczące zespołów

Zobacz inną relację

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zdarza Ci się nic nie robić?