|
|
| relacja: Sacriversum, Unnamed, Dusst, Nightshade, Łódź "Od Z...
|
| wystąpili: |
Sacriversum; Unnamed; Dusst; Nightshade
|
miejsce, data: Łódź, Od Zmierzchu do Świtu, 17.02.2001
"Od Zmierzchu Do Świtu" to świeżo otwarty klub w Łodzi, w którym
maczają palce muzycy Nightshade i naprawdę należą im się gratulacje za
stworzenie takiego miejsca. Niesie ono ze sobą duży potencjał i myślę,
że stanie się wkrótce jednym z ważniejszych miejsc koncertowych w tym
mieście. A koncertować tu mogą zarówno zespoły undergroundowe, jak i
większego formatu.
Na ten sobotni wieczór zaplanowano otwarcie lokalu. Mimo
przewidzianych trzech zespołów, koncert w ramach niespodzianki rozpoczął
Nightshade. Dwa techniczne, deathmetalowe utwory dały przedsmak
brzmienia, jakie można uzyskac w klubie. Efekt był nadzwyczaj dobry,
Nightshade zabrzmiał dość czysto i potężnie. Zapowiadało się ciekawie.
Na scenie zjawił się kompletnie nieznany mi Dusst. Muzycznie
przypominający czasami Moonspella, w miarę melodyjnie, powiedzmy
"klimatycznie", a to niewątpliwie za sprawą klawiszy Ani. W
gruncie rzeczy muzyka niezbyt nowatorska, ale słucha się tego w
miarę przyjemnie. Kompozycje utrzymane w niezbyt szybkich tempach.
Technika muzyków na dobrym poziomie, jednakże wokalista zdawał się
męczyć śpiewaniem. Na potwierdzenie moich moonspellowych skojarzeń,
jako numer piąty Dusst zagrał cover "Fullmoon Madness", wykonany bez
kopa, odstający lekko od oryginału. Zespół zagrał, o ile się nie mylę,
dziesięć kompozycji, zaprezentował się dobrze, brzmiał również bez
zarzutu i występ na pewno podobał się tłumnie zgromadzonej publice.
Po paru minutach na deskach zamontowała się ekipa warszawska. O muzyce
Unnamed, bo o nich oczywiście mowa, nie będę się rozpisywał po raz
kolejny. W Łodzi zabrzmieli bardzo dobrze, z energią, dynamicznie, a pod
sceną kotłowało się bez przerwy, że aż miło. Niech miernikiem szaleństw
będzie to, że straciłem w trakcie część przedniego zęba. Pośród 10 czy
11 kompozycji, z których większość pochodziła z ich pierwszej płyty
"Id" ("Dancing With Desire", "Saving Myself" czy "Dying Illusion"),
pojawiła się także przynajmniej jedna kompozycja premierowa. Nie mogło
jednak zabraknąć zawsze ciepło przyjmowanego coveru Kat "Śpisz jak
kamień". Myślę, że ten występ chłopaki mogą zaliczyć do jednego z
bardziej udanych, tak pod względem brzmieniowym, jak i przyjęcia przez
publiczność. Widziałem już niejeden koncert Unnamed i mój ząb niech
świadczy, jak świetnie się bawiłem.
Nadszedł czas na Sacriversum, które nie dało długo na siebie
czekać. Po krótkiej chwili na scenie pojawili się Remo i spółka, z
paniami Kasią i Anią włącznie. Cały zaprezentowany materiał zabrzmiał
świetnie. Były co prawda problemy w pewnym momencie z mikrofonem Kasi,
ale w miarę szybko wszystko wróciło to do normy. Utwory, które mogliśmy
usłyszeć, to głównie materiał z najnowszej płyty "Beckettia": "Waiting
For Godot", "The Krapp's Last Tape" (w którym Remek udowadnia, że potrafi
zaśpiewać całkiem fajnym, naturalnym głosem i moim zdaniem powinien to
robić częściej, świetny kawałek), "Lullaby" (chyba), ale również z płyty
"Soteria", a w szczególności mój ulubiony "Overwhelming Monuments". Na
koncercie dobrze współgrały dwa wokale, a wraz z nimi dodające smaku
klawisze Ani. Spora zasługa w tym na pewno nagłośnienia. Uzupełnione
pozostałymi instrumentami, Sacriversum brzmiało dynamicznie, z kopem,
nie tracąc stworzonego klimatu. Kończący cover Motorhead "Ace Of Spades"
czadowo odegrany, uświetnił całą imprezę. Kolejnego bisu nie było. A
szkoda.
Koncert udał się naprawdę doskonale, nie wspominając o późniejszej
imprezie. Klub ma przyszłość i sądzę, że jeszcze niejednokrotnie zawitam
w Łodzi w "Od Zmierzchu Do Świtu". Pozdrowienia i gratulacje dla Małego
za świetny pomysł i realizację.
autor: m00n
Uwaga!
Nie zgadzasz się z autorem relacji? Sądzisz, że jesteś
w stanie opisać ten koncert lepiej? Spróbuj swoich sił, napisz
własną relację z koncertu
i wyślij do nas!
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołów:
|
|