|
|
| Wykonawca: |
Sebastian Wójtowicz - Delight (gitara) |
Data przeprowadzania wywiadu: 5.04.2002
Delight to krakowska formacja, która ma na swoim koncie dwa albumy: debiutancki "Last Tempation" oraz "The Fading Tale". Ostatni ukazał się jeszcze w zeszłym roku, więc przy okazji popytałem także o inne sprawy, wiążące się z historią zespołu. Na pytania odpowiadał gitarzysta Sebastian Wójtowicz.
strona: 1 z 4
rockmetal: Witam. Co nowego w zespole?
Sebastian Wójtowicz: W zespole, jeśli chodzi o jakieś drastyczne zmiany, to nic specjalnego się nie zmieniło. Skład pozostaje bez zmian, humory dopisują, a cały Delight jest jak zwykle na pełnych obrotach.
Jakiś czas temu ukazał się wasz drugi album zatytułowany "The Fading Tale". Czy dostrzegacie jakieś różnice między nową płytą a debiutem? W czym lepszy jest ten nowy materiał?
Różnice między pierwszym, a drugim materiałem są duże, przynajmniej dla nas samych. Nasza pierwsza płyta była czymś w rodzaju przejścia między podziemną sceną metalową, a oficjalnym wydawnictwem na polskim rynku muzycznym. Materiał ten był nagrywany bardzo długo, dlatego też każdy poszczególny utwór jest tak różny od poprzedniego. Moim zdaniem jest to jednak bardzo pozytywne zjawisko, które pozwala każdemu odbiorcy znaleźć coś dla swoich uszu. "The Fading Tale" zostało zarejestrowane w pewnego rodzaju nieprzerwanym ciągu czasowym, który pozwolił nam na dosyć dużą spójność utworów znajdujących się na tym krążku. Różnica między "Last Temptation" a "The Fading Tale" jest bardzo duża, możecie mi wierzyć. A to, który album jest lepszy, to nie mi osądzać...
Czy "The Fading Tale" zawiera jakiś koncept czy jest to po prostu garść luźnych piosenek?
Na pewno nie możemy tego materiału nazwać "garścią luźnych piosenek", ale nie pisaliśmy go też z myślą o połączeniu utworów w jakąś konkretną opowieść czy ciąg zdarzeń zależnych od poszczególnych utworów. Jedyną rzeczą, łączącą utwory na "The Fading Tale", jest brzmienie zespołu, nad którym zawsze pracujemy najdłużej chcąc uzyskać jak najlepszy efekt.
O ile się nie mylę, wasze demo "...And Remember" oraz debiutancki album nagrywane były w domowym zaciszu jednego z muzyków zespołu. Dlaczego tak się wtedy stało? Czy wytwórnia nie była w stanie zapłacić za wynajęcie studio dla was? Czy podobnie było z nagrywaniem nowej płyty?
Jeśli chodzi o nasze pierwsze demo, to nie cały materiał został zarejestrowany w domowym zaciszu, ponieważ partie wokalne Pauliny zostały nagrane w krakowskim studio Radio "Plus". Natomiast debiutancki album został nagrany w całości przez Jarka Barana w Skawinie. Ze względu na to, że jesteśmy muzykami, którzy na co dzień pracują lub się uczą, mamy pewne ograniczenia czasowe z tym związane, a więc studio Jarka pozwala nam na w pełni swobodne nagrywanie utworów, kiedy tylko mamy na to ochotę i czas. Był to od początku nasz wybór i wytwórnia nie ma z tym nic wspólnego. Nie chciałbym tutaj przesądzać sprawy, ale najprawdopodobniej wszystkie płyty Delight będą rejestrowane w ten właśnie sposób.
autor: m00n
|
tutaj od 6.04.2002
|
|
Dodaj swój komentarz!
|
|
wywiady z: Delight
|
autor:
|
Justi (18.11.2003)
|
|
|