|
|
| Wykonawca: |
Mikael Akerfeldt - Opeth
|
Przed warszawskim koncertem Opeth i Katatonii udało nam się porozmawiać z
liderami obu zespołów. W tle próbowała jeszcze Katatonia, Mikael Akerfeldt
męczył się zaś z otwarciem buteleczki "Żywca". Oto zapis naszej rozmowy:
strona: 1 z 4
rockmetal.pl: Już nie pierwszy raz gościcie w Polsce?
Mikael: Nie, to już drugi raz. Pierwszy raz graliśmy jakieś cztery
lata temu z Cradle Of Filth. To chyba najlepszy koncert tamtej trasy. Może
nie z naszej strony, bo nie byliśmy jeszcze rewelacyjni, jeśli chodzi o
granie na żywo, ale ta publiczność... Byli tak szaleni. Nie martwiliśmy
się kiepskim brzmieniem, było po prostu świetnie. Myślę, że polska
publiczność jest jedną z najlepszych na świecie. Na pewno w Europie,
bo nie graliśmy jeszcze poza nią.
Co myślisz o naszym kraju w ogóle? O ludziach, panującej tu
atmosferze... Czy przez kilka lat od waszego poprzedniego koncertu wiele
się zmieniło?
Wiesz, wtedy praktycznie cały czas siedzieliśmy w autobusie i nie
zdążyliśmy nic zobaczyć. Teraz przejechaliśmy pół Polski pociągiem,
przypłynęliśmy do Gdańska i stamtąd już jechaliśmy. Szczerze mówiąc,
nie przypuszczałem, że to tak piękny kraj. Wprawdzie mijaliśmy kilka
paskudnych budynków, jednak większość bardzo nam się podobała. A
ludzie? Wiele nie mogę powiedzieć. Na pewno fani są niesamowici, natomiast
wy jesteście w sumie pierwszymi Polakami, których poznałem. Poza nią
(śmiejąc się pokazuje przez szybę organizatorkę koncertu)... Ale chyba
jesteście w porządku (śmiech).
Ta trasa promuje nowy album - "Still Life", jednak już na
sierpień zarezerwowaliście studio, żeby zarejestrować kolejny
materiał. Współproducentem ma być Steven Wilson z Porcupine Tree. Dlaczego
akurat on?
To było zawsze moje marzenie. Jestem wielkim fanem Stevena Wilsona i
Porcupine Tree. Pewnego razu dostałem od niego maila, jakiś francuski
dziennikarz dał mu naszą płytę i najwyraźniej mu się spodobała,
bo napisał do mnie z propozycją współpracy. To rodzaj internetowej
przyjaźni. Rozmawialiśmy o jakieś formie współpracy i zgodził się, ku
mojemu zaskoczeniu zresztą, bo przecież jest on znany ze współpracy z
wielkimi wykonawcami, jak chociażby Marillion czy Fish. To nie nasza
stylistyka, jednak bardzo podoba mi się jego sposób produkcji. Mamy
spotkać się w Anglii za jakieś dwa tygodnie i wszystko omówić...
Słyszałem, że jesteś wielkim fanem progresywnego rocka, mówiłeś chociażby
o swojej fascynacji muzyką zespołu Camel...
Tak, Camel, uwielbiam ten zespół. Nie jestem fanem nowego art-rocka, jak
na przykład Arena, jednak uwielbiam stare rzeczy, kolekcjonuję winyle
i mam w swoich zbiorach wiele wspaniałych nagrań zespołów, o których
nikt nigdy nie słyszał (śmiech). Wracając jeszcze do Porcupine Tree,
szukam ich kasety, która została wydana tylko w Polsce. Więc musi tu
być duże zainteresowanie muzyką progresywną.
autorzy: Adam "kalisz" Kaliszewski, m00n
Dodaj swój komentarz!
|
|
| materiały dotyczące zespołu:
|
|