zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 17 stycznia 2019

relacja: Anthrax, Virgin Snatch, Warszawa "Proxima" 5.08.2004

7.08.2004  autor: mjr
wystąpili: Anthrax; Virgin Snatch
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 5.08.2004

Kiedy kilka miesięcy temu usłyszałem, że do Warszawy ponownie zawita Anthrax, zatarłem ręce z niekłamanej radości. W marcu 1996 roku nie dotarłem do Stodoły, aby zobaczyć tę żywą legendę thrash metalu. I żałowałem niezmiernie, ponieważ ci co byli, wychwalali Wąglik pod piekłosa. W międzyczasie straciłem kontakt z dokonaniami Amerykanów - ich produkcje z drugiej połowy lat 90 nie przekonały mnie do dzisiaj. Dopiero "We' ve Come For You All" spowodował mój nagły powrót do twórczości Scotta Iana i spólki.

Czwartek, 5 sierpnia - kierunek: Proxima. Koncert rozpoczął się punktualnie, a na scenie pojawił się Virgin Snatch. W składzie zespołu znane osobistości: Titus i Jacek Hiro. Ostry i brudny thrash w ich wykonaniu przypadł publice do gustu. Ja miałem wyraźne skojarzenia z Testament. Szczególnie wokalista wykazywał skłonności do maniery wokalnej pewnego potęznego Indianina (choć nie jest to zarzut). Krótki ale energetyczny i naprawdę udany set zamknęli "Postmortem" powszechnie znanego zespołu z Los Angeles. Jedyne minusy ich występu to słabe nagłosnienie i konferansjerka wokalisty - fajna, ale będąca kalką Tytusa.

Przyszła pora na danie główne wieczoru, czyli legendę thrash metalu - Anthrax! Rozpoczęli od nieśmiertelnego "Got The Time" z najlepszej moim zdaniem płyty w dorobku - "Persistence of Time". Kop prosto w ryj na dzień dobry, chyba lepszego startu nie mozna było sobie wyobrazić. Potem usłyszeliśmy m.in. (dokładnej kolejności utworów nie pamiętam): powalający "Caught In The Mosh" - po prostu rewelacja, "Antisocial", "Indians", "Only", powrót do roku 1984 i "Metal Thrashing Mad". Z ostatniej studyjnej produkcji były też: "Safe Home", "Nobody Knows Anything" oraz "What Doesn't Die". Ponad dziesięć lat temu w jednym z wywiadów Scott Ian stwierdził, że jego zespół nie będzie grał bisów, ponieważ nie posiada gwiazdorskich manier. Na szczęscie gitarzysta zrewidował ten nieszczególny, choć w zamierzeniu szlachetny pomysł. Na dokładkę dostaliśmy serię ciosów podobnych tym, jakie zainkasował ostatnio Mike Tyson. "Be All, End All" wywołał stan euforii pierwszymi dźwiękami. "Bring The Noise" rozgrzał publikę jeszcze bardziej (chociaż ja nie lubię tego numeru - traktuję go raczej jako żart bądź wybryk). Na koniec Anthrax wywołał szaleństwo z domu wariatów rodem - "Madhouse" dokończył dzieła zniszczenia, maniaków ogarnął amok bliski stanom emocjonalnym pensjonariuszy szpitali psychiatrycznych. Tylko dlaczego zabrakło "Belly of The Beast", "Armed And Dangerous" oraz "BlackDahlia"?

Muzycy bawili się świetnie - mimo braku owłosienia ruch sceniczny i żywiołowość porażała niczym Wezuwiusz zalewający Neapol. Świetny i charyzmatyczny John Bush zawładnął tłumem od samego początku. Nawiązał kapitalny kontakt z publiką. Dowiedzieliśmy się między innymi, co sądzi na temat polityki, uprawianej przez swego tyleż słynnego co niesławnego imiennika. Scott Ian opowiedział dlaczego nie pamięta poprzedniej wizyty w Polsce. A jako przerywniki mogliśmy usłyszeć kilkusekundowe wariacje na temat Iron Maiden i Metalliki oraz wyścigi Charliego. Scott Ian przez cały koncert szczerze szczerzył twarz z radości, następca Franka Bello zachowywał się jakby grał w zespole od zawsze, Robb Caggiano natomiast przypomina niejakiego Buttheada, ale wcale mnie to nie razi. Charlie Benante to istny żywioł i klasa sama dla siebie. Nie ukrywam, że czekam na nowe, studyjne wersje utworów śpiewanych niegdyś przez Belladonę, albumem koncertowym również nie pogardzę. Obiektywnie stwierdzam, że czwartkowy koncert Wąglika zaliczę do najlepszych jakie kiedykolwiek widziałem. A zakończę swój wywód oklepanym zwrotem, parafrazując tytuł ostatniej płyty: wróćcie tu do nas jeszcze!

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy masz poczucie humoru?