zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 28 listopada 2021

relacja: Behemoth, Devilyn, Nomad, Wrocław klub "Rocker" 16.05.2000

3.06.2000  autor: Bran
wystąpili: Behemoth; Devilyn; Nomad
miejsce, data: Wrocław, Rocker, 16.05.2000

Kiedyś już miał miejsce koncert w takim składzie, dla mnie jednak odbywał się on pierwszy raz. Bez gadania bzdur, jako pierwszy na scenie pojawił się Nomad - nazwa dość dziwna, przez co nie byłam przekonana do tego zespołu. Jednak moje wątpliwości rozwiały się natychmiast po usłyszeniu ich brzmienia. Nie jest to prosty deathmetalowy łomot, ale "galop" gitar, podkreślony bębnami (tylko jedna centrala?), a do tego świetny wokal - krzykacz gadał ze sobą, jakby zamiast niego stały przed nami trzy (co najmniej!) osoby, a właściwie raczej jakieś demony. Dzięki temu odniosłam wrażenie, że on nam coś opowiada - jakąś historię. Szkoda, że przy takim nagłośnieniu nie da się zrozumieć ani słowa... (ale jeśli ktoś zna teksty Nomad, to chętnie je zobaczę). Cóż, Nomad - oby tak dalej!!!

Następny wyskoczył Devilyn. Słuchy były, że jest nienajlepszy... Hm, chyba im się poprawiło, bo publika szalała, jakby ich łychą w kotle zamieszali. Stanęła przed nami ściana dźwięku... nie, to był sufit, który walił się nam na głowy! Występ i reakcja publiczności wzbudzała obopólny zachwyt, czego nie omieszkał zauważyć gadatliwy wokalista, który pomiędzy utworami wychwalał Wrocław. Chyba możemy być dumni...?

Na deser pozostał Behemoth. Jak to gwiazdy - zanim się rozłożyli z całym majdanem, zanim się dostroili, trochę to potrwało... Po czym zniknęli ze sceny - aby się umalować... Muszę przyznać, że takie zachowanie trochę mnie rozbawiło. Mroczność mrocznością, ale to już jest gwiazdorstwo! Nergal zaprosił na ucztę... I faktycznie - z pierwszym uderzeniem dźwięków ludzie rzucili się jak na krwisty ochłap mięcha. To, czym jest Behemoth ze swoją muzyką, chyba nikomu wyjaśniać nie trzeba. Może i śmieją się z nich, ale kto w takim razie tak radośnie skacze w tłum pod sceną, jak nie ci prześmiewcy (miedzy innymi)? Jak na taką gwiazdę, koncert Behemotha trwał dość krótko. W ogóle pozostałe dwa zespoły też mogły popisać się dłuższym występem. Czyżby nie wiedzieli, że ludzie są niezmordowani?

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Po ilu nutkach rozpoznajesz 'Enter Sandman'?