zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 31 października 2020

relacja: Behemoth, Frontside i Pandemonium, Warszawa "Proxima" 7.03.2005

23.03.2005  autor: m00n
wystąpili: Behemoth; Frontside; Pandemonium
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 7.03.2005

Miano naszego najlepszego zespołu eksportowego, na jakie na pewno zasłużył zespół Behemoth, zobowiązuje - Nergal i spółka często koncertują po całym świecie, przemieszczają się z kontynentu na kontynent, w związku z czym szanse zobaczenia ich w akcji na deskach rodzimych klubów przeważnie są nikłe i taką możliwość trzebaby chyba traktować w kategoriach święta. A przynajmniej jako spore wydarzenie. Wygląda na to, że podobnego zdania było również kilka setek fanów, którzy tłumnie stawili się marcowego poniedziałku w stołecznej "Proximie" na jednym z przystanków dziesięciokoncertowych wojaży twórców albumów "Thelema.6" czy "Satanica".

Kilka minut przed planowanym rozpoczęciem na scenie pojawiła się kultowa legenda polskiego metalu wczesnych lat dziewięćdziesiątych, formacja Pandemonium. Grupa od samego początku dowodzona przez Paula - obecnie w zmienionym składzie - przygotowała na warszawski występ zestaw utworów w większości odpowiadających nieco odmienionemu obliczu muzycznemu. Obliczu, którego siłą napędową są mocne gitary, wsparte zestawem sztucznych i żywych bębnów. Kroczący obecnie elektroniczno-metalową ścieżką zespół, zaprezentował przede wszystkim utwory z dwóch ostatnich płyt, najnowszej "The Zonei" i poprzedniej "Gat Etemmi", a także kilka dawnych numerów, wśród nich nieco przearanżowane "Ritual Combat" i "Unholy Existence". Mimo okrzyków "Hagia Sophia" i "Devilri" z wielu miejsc sali, kapela nie dała się namówić na większą ilość staroci, a kilkudziesięciominutowy koncert Łodzian udowodnił, że ich formę można z czystym sumieniem określić jako dobrą.

Kolejną formacją buszującą na deskach "Proximy" była, wspomagana podczas trasy przez bębniarza Totem Tomę, śląska grupa Frontside, wraz z wejściem której w okolicach sceny nieźle zawrzało. Specjalizujący się w energetycznych koktajlach ciężkich metalowych riffów i hardcore'owej motoryki zespół - wzmocniony od zeszłego roku gardłem nowego wokalisty Aumana operującego zarówno growlem, jak i czystym głosem - uderzył różnorodnymi numerami ze swoich dwóch ostatnich wydawnictw, "...I Odpuść Nam Nasze Winy..." i "Zmierzch Bogów - Pierwszy Krok Do Mentalnej Rewolucji". Niestety dzięki "uprzejmości" akustyka, Frontside pozbawiony został porządnego kopa, wszystko brzmiało jakby na "pół gwizdka". Te niekorzystne warunki kapeli jednak nie przeszkodziły, muzycy poradzili sobie świetnie, a potwierdzeniem tego może być ciepłe przyjęcie warszawskiej publiczności.

Behemoth jest obecnie niemalże synonimem perfekcyjnej maszyny do zabijania, która twardo i niepowstrzymanie podąża do wyznaczonego celu. Przekonać się o tym mógł każdy, kto w poniedziałek znalazł się w pomieszczeniach klubu "Proxima", na którego scenie zespół zademonstrował przykład prawdziwie profesjonalnego podejścia do tematu. Poniedziałkowego wieczoru Nergal i spółka udowodnili, że są grupą światowego formatu, ich czteroosobowa ekipa działa jak w szwajcarskim zegarku, a wszystko dopięte jest na ostatni guzik. Warszawski występ dopracowany był w szczegółach i nie mogło być mowy o żadnej fuszerce - krótko mówiąc było to w pełni precyzyjne, deathmetalowe zniszczenie o okrutnej sile rażenia. Morderczą bronią w rękach czterogłowej bestii były w większości utwory z czterech ostatnich albumów (m.in. "Christian To The Lions", "Antichristian Phenomenon", "Conquer All", "Sculpting The Throne Ov Seth", "Decade Of Therion", "Slave Shall Serve", "Chant For Eschaton 2000", "Heru Ra Ha: Let There Be Might"), które miażdżyły piekielnymi blastami, ciężką sekcją rytmiczną i potężnymi riffami. Każdy numer wgniatał w ziemię niczym kilkunastotonowy kafar, porywając w szaleńczy wir część publiczności - po prostu dynamiczna deathowa annihilacja od pierwszej do ostatniej minuty. Po takim występie zupełnie nie dziwi fakt, że Behemoth został wybrany przez magazyn "Terrorizer" czwartym zespołem koncertowym Europy. To prawdziwe metalowe monstrum, które na scenie potrafi wykorzystać swoje zabójcze atuty.

Żaden z grających zespołów, ani Behemoth, ani "odmłodzone" Pandemonium czy "mentalni rewolucjoniści" z Frontside, nie zawiódł. Każdy z nich zaprezentował się z jak najlepszej strony, co zagwarantowało kilka godzin porządnego metalowego widowiska na dobrym poziomie. Zgromadzona w "Proximie" publiczność powodów do narzekań chyba nie miała.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy lubisz przeglądać sklepowe półki z płytami, nie szukając niczego konkretnego?