zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 21 października 2021

relacja: Danzig, Unnamed, Warszawa "Stodoła" 7.12.2002

16.12.2002  autor: m00n
wystąpili: Danzig; Unnamed
miejsce, data: Warszawa, Stodoła, 7.12.2002

Siódmego grudnia wieczorem w Warszawie mogliśmy być świadkami muzycznego przestawienia, której bohaterem była jedna z ważniejszych postaci sceny rockowej i metalowej lat dziewięćdziesiątych. Jednak zanim na scenie w "Stodole" pojawili się twórcy płyt "Danzig", "Lucifuge" czy "How The Gods Kill", jako support wystąpiła warszawska formacja Unnamed, na której półgodzinny koncert nie udało mi się dotrzeć. Jedynie z zasłyszanych opinii wiem, że zespół podobno nieźle zabrzmiał i wypadli całkiem fajnie.

Kilkadziesiąt minut potem oczom około ośmiuset fanów z całej Polski ukazał się wraz ze swoją świtą Glenn Danzig - wciąż postawnie zbudowany, oczywiście ubrany na czarno, odziany w nieśmiertelną koszulkę bez rękawów (której zresztą w trakcie występu się pozbył) oraz w rękawice z pazurami. Krótkie intro i chwilę potem z głośników buchnęły dźwięki "Black Mass", jednego z najlepszych numerów z najnowszego albumu "777: I Luciferi". Niestety podczas pierwszych kawałków (drugi był "Satan's Child") brzmienie pozostawiało wiele do życzenia - za dużo dudniącego basu, a za bardzo cofnięte gitary. Z biegiem czasu sytuacja się unormowała i można było delektować się muzyką. Od samego początku publiczność przyjęła zespół wręcz doskonałe, a pierwsze apogeum miało miejsce już przy pierwszych riffach "Twist Of Cain" z "jedynki", a był to dopiero trzeci utwór - choć nie ostatnia starsza kompozycja - tego sobotniego wieczoru. Wielkie zespoły odwiedzając nasz kraj chyba wiedzą, że często to właśnie ich stare płyty mają u nas najwięcej zwolenników i z tego też względu na następne minuty ociekającego złem występu złożyły się chociażby takie numery jak "Her Black Wings", "Snakes Of Christ", "How The Gods Kill" ze swoim miażdżącym riffem (podczas spokojnego początku gdzieniegdzie zapłonęły zapalniczki) czy "Bringer Of Death" - wśród nowych numerów z pewnością znalazł się "Kiss The Skull".

Mimo swego wieku - jest przecież po czterdziestce - Glenn przez cały koncert dość energicznie miotał się po scenie, wskakując czasem na odsłuchy, i trzeba przyznać, że głos wciąż ma mocny i pełen pasji - dodatkowo w niektórych refernach wspomagali go gitarzyści. Co do reszty składu, jedyne zastrzeżenia kieruję w stronę perkusisty; mimo świetnej niezaprzeczalnie gry, Johnny Kelly (na co dzień Type O Negative), który wspomógł grupę na całej trasie po odejściu Joeya Castillo, sprawiał wrażenie jakby po prostu "odbębnił" swoje.

W moim przekonaniu występ Danzig składał się jakby z dwóch części, które nakładały się na siebie; pierwsza to stare utwory z pierwszych czterech płyt, druga - kawałki z trzech pozostałych. I prawdę mówiąc nowszymi kompozycjami zespół trochę nudził - szczególnie gdy zagrał trzy z rzędu. Znakomicie bronił się jednak starymi hiciorami, które dominowały w repertuarze. A może to po prostu kwestia sentymentu do tych staroci...?

Czas płynął szybko i nieubłaganie, i ani się obejrzałem, gdy po blisko godzinie zabrzmiał zajebisty "Am I Demon", a odśpiewany wspólnie z publicznością "Mother" - przy którym większości pewnie ciary chodziły po plecach - zakończył część zasadniczą koncertu. Jednak wkrótce potem muzycy Danzig powrócili, by cieszyć uszy publiczności jeszcze trzema numerami - między innymi "She Rides" i "Long Way Back From Hell". Mimo że po ich zakończeniu techniczni zaczęli powoli zabierać się do zwijania sprzętu, to jeszcze nie był koniec - Glenn z ekipą już po raz trzeci tego wieczoru wkroczył na scenę "Stodoły", definitywnie kończąc ponad siedemdziesięciominutowy koncert przeszywającymi gitarami z "Dirty Black Summer", które po raz ostatni rozgrzały do białości publikę w ten mroźny grudniowy dzień. Byłby to znakomity występ, gdyby nie te nieco nudzące nowsze utwory; z drugiej jednak strony patrząc, była to przecież promocja ostatniego albumu, a nie koncert życzeń. Choć bywały momenty, że było wręcz przeciwnie...

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Który kolor najidealniej pasuje do korpusu gitary elektrycznej?