zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 stycznia 2020

relacja: The Gathering, Sirrah, Warszawa "Proxima" 5.06.1997

6.06.1997  autor: Zwierz
wystąpili: The Gathering; Sirrah
miejsce, data: Warszawa, Proxima, 5.06.1997

Warszawa, "Proxima", 05.06.97, tu sie mialo odbyc widowisko... Przyszedlem bylem w owo miejsce juz kolo 19:30. Wszedlem jedna strona schodkow, bo druga nie wolno bylo wchodzic i panowie bramkarze zawracali, nawet jak byles u szczytu juz. Nic to, wlaze do srodka... bilecik przerwany, obmacuja czleka na wejsciu, a potem pieczatka jeszcze znacza co by nie uciekl czy co? Ok. Skoro trza, to trza... idziem dalej. Wchodze do srodka... parkiet nie za duzy... miejsce na podwyzszeniu do siedzenia. Zasiadlem tam wiec z znajomymi i czekamy. Czekamy i czekamy a tu nic... w koncu w okolicach 20:30 cos sie zaczelo dziac...

Na scene wyszli panowie z Sirrah. Zaczynaja grac i... od razu w uszy sie rzuca, ze akustyk, ktorego najpewniej dostarczyl im sam klub Proxima, zna sie chyba tylko i wylacznie na muzyce disco-polo. Po pierwsze: bas byl chyba wysterowany do granic mozliwosci, az trzeszczal. Po drugie: gitary zwyklej slychac nie bylo. Po trzecie: kobiecie grajacej na altowce wyslizgiwal sie przewod i zamiast skrzypiec slyszelismy trzaski, pozniej, gdy to zostalo poprawione, pan ehm "akustyk" tez nie raczyl miejscami nic zrobic, bo i tak slychac trzaski. Po trzecie: perkusja byla slyszalna tylko o ile perkusista w nia mocno uderzal, bo, zdaje sie, pod wzmacniacz nie byla podlaczona... Dobra, dosc narzekania. Poniewaz fanem SiRRah nie jestem, wiec nie bede wymienial utworow jakie zagrali, moge jedynie powiedziec, ze procentowo bylo jakies 75% z nowej plyty, a reszta ze starej. Ludzie chyba jako tako sie bawili, bo widac bylo skakanie itp.

Nastepnie nastapilo cos, na co wszyscy z utesknieniem czekali... 30 minutowa przerwa!!! W tym czasie wymieniony zostal sprzet i po przerwie na scenie pojawil sie The Gathering. I zaczal sie show... Oswietlenie robilo duze wrazenie w porownaniu z SiRRah, gdzie bylo jednostajne. Wyraznie zmiana akustyka na ich (The Gathering) wlasnego przyniosla duze zmiany... Ten pan wiedzial co robi... wychodzil w sale, sluchal, wracal i poprawial. Jedynym mankamentem, jak dla mnie, byla perkusja, a scislej talerze, ktore brzmialy, tak jakby byly zawieszone jakos dziwnie (zupelnie nie podobne do tego, co mozna uslyszec na plycie), jakby byly w ogole prawie nieprzykrecone. No ale nic to. Slyszalnie sie polepszylo i bylo naprawde dobrze. Ludzie skandowali, skakali, "body surfowali", choc panowie ochroniarze co najmniej dwoch takich "surfiarzy" wyrzucili z klubu (eeee... nie potrafia sie idioci-ochroniarze bawic). Zespol zagral duzo z nowej plyty i trzy razy "Strange Machines" i dwa razy "May Song". Na sam koniec na bis byla tylko instrumentalna wersja "Strange Machines" i potem calosc sie rozeszla do domow, lub nie. W sumie bylo niezle, gdyby nie to, ze SiRRah jako polski zespol mial tak fatalne warunki, ale coz... takie to juz u nas preferencje sa, ze sie polskim zespolom podklada noge... ehhh...

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Zobacz inną relację

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy widziałaś(eś) "Kult. Film"?