zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 15 sierpnia 2022

relacja: Metal Masquerade II, Poznań "MO" 27.05.2001

6.06.2001  autor: m00n
wystąpili: Luna Ad Noctum; Viggen; Medebor; Havoc; Demon Days; Decus; Braindead
miejsce, data: Poznań, MO, 27.05.2001

Klub "MO" to nieduża knajpa ze specyficznymi miejscami do siedzenia, mogąca pomieścić ponad 100 osób. Tam właśnie odbyła się druga edycja Metal Masquerade, na której miałem okazję się zjawić. Jej organizatorzy postawili sobie za cel prezentowanie młodych, szerzej nieznanych polskich zespołów metalowych. Cel szczytny, godny pochwały i jak na razie im się to udaje. Impreza niewątpliwie rozrasta się, na pierwszy koncert udało się ściągnąć cztery kapele, a na drugim znalazło się ich już sześć.

Na początek na małej scenie klubu pojawił się pierwszy z poznańskich zespołów Brain Dead. Trudno mi pisać o ich muzyce, gdyż właściwie słychać było tylko wokal i perkusję, czasem gitary. Jeśli jednak miałbym pokusić się o jakąkolwiek ocenę na podstawie około dwudziestominutowego koncertu, to zespół prezentuje raczej nieskomplikowany death metal, z przeciętnym wokalistą. Wypadli słabo, ale podobno był to ich pierwszy koncert w życiu.

Drugi w kolejce miał być gdański Decus, jednak zespół nie przyjechał, a powodem najprawdopodobniej jest jego rozpad. W związku z tym następni scenę okupowali chłopcy z Demon Days. Mam mieszane uczucia do w stosunku do ich muzyki. Brzmieli znośnie, jednak wydaje mi się, że na razie chyba nie wiedzą jeszcze, co chcą grać. Umiejętności nie posiadają nazbyt wiekich, jednak są młodzi i wszystko przed nimi. Cała trudność polega na określeniu stylu. Słychać death, czasem black, próby grania melodyjnego, a oprócz growlingu, także śpiewanie "czystym" głosem. Wielu zespołom wychodzi na dobre mieszanie stylów (choćby rodzima Misteria), jednak w tym przypadku moim zdaniem wskazane byłoby przyjęcie jakiejś konkretnej drogi.

Trzecim już poznańskim zespółem tego popołudnia był Viggen. Makijaże na twarzach młodzieńców nie pozostawiały wątpliwości, z jakim gatunkiem muzyki metalowej będziemy mieli za chwilę do czynienia. I trzeba przyznać, że grany przez nich black metal brzmi całkiem dobrze. Nagłośnienie przyzwoite, jedynym mankamentem była bardzo słaba słyszalność klawiszy. Gdyby nie to, być może ich muzyka stałaby się jeszcze bardziej interesująca. To, co mogłem usłyszeć, to szybsza odmiana black, w której słychać kilka patentów ze starych blackowych czasów, co łechtało mile moje uszy. Oprócz 3 bądź 4 kompozycji własnych, zespół zagrał cover Old Man's Child "The Millenium King" oraz naprawdę dobrze zaaranżowany utwór Slayera "Black Magic", który ruszył kolejną grupkę ludzi do zabawy. Cały koncert sprawnie zagrany, pozostaje tylko pewien niedosyt - jak to brzmi z klawiszami?

Czas na ostatniego reprezentanta Poznania tego wczesnego wieczoru, którym był Havoc. Z tego co wiem, jakiś czas temu zespół zasilił nowy perkusista. Mimo że nie widziałem ich wcześniej na żywo, porównanie poziomu bębniarza z materiału demo i nowego, którego miałem okazję usłyszeć, wypada zdecydowanie na korzyść tego drugiego. Występ Havoc należał do udanych, choć jakośc brzmienia na pewno nie była najlepsza. Ponad trzydziestominutowy koncert składał się przede wszystkim z nowych kompozycji, a także dwóch starszych "Church" i tytułowego z materiału "Haphazard", a całośc utrzymana raczej w deathmetalowej konwencji w średnioszybkich tempach. Nie zabrakło również utworów obcych. Należały do nich wykonany na dwa wokale "Carnal" Vadera i niestety, fajnie zagrany, ale z fatalnie nagłośnionym wokalem "Oblivious To Evil" Deicide.

Medebor, który udało mi się pierwszy raz usłyszeć dwa dni wcześniej na trzeciej edycji "The Night Unholy Metal" w Gdańsku, gdzie wypadli dość przeciętnie, w Poznaniu zagrał bardzo dobry koncert. Ich muzyka to połączenie niezbyt potężnego growlingu (wydobywającego się z gardła słusznego wzrostu wokalisty) i dość melodyjnych riffów, muzyka chwytliwa, z klimatem - mimo braku klawiszy. Takich dźwięków wspartych dobrym brzmieniem słucha się z przyjemnością. Niewątpliwie ludziom także się spodobał ten występ. Na poznańskim koncercie Medebor zagrał utwór "Stars Of Oblivion" (tak się chyba on nazywał), pozostałych tytułów nie znam. Zespół ubarwił swój koncert dwoma coverami. Mniej więcej w połowie występu mieliśmy okazję usłyszeć "Vampiria" Moonspella, które w wykonaniu reprezentantów Trójmiasta bez klawiszy brzmi całkiem ciekawie. Końcówka to cover Tiamat "The Sleeping Beauty", szybszy od oryginału, który rozkręcił publikę całkowicie, a atmosfera udzieliła się nawet wokaliście, który zszedł ze sceny i dołączył do publiczności.

Po dwudziestej drugiej na scenie pojawiła się Luna Ad Noctum. Makijaże na twarzy niestety spłynęły ze spoconych twarzy, psując zaplanowany efekt. Wałbrzyski kwartet widziałem drugi raz w życiu i niedzielny koncert cholernie mi przypadł do gustu. Zabrzmieli naprawdę świetnie, zaskoczyło doskonałe brzmienie gitar, potężne, z domieszką elementów charakterystycznych dla grup grających black ponad 10 lat temu. Podobało mi się również jak "gadała" gitara basowa. Słuchając miało się wrażenie, że z Luny aż kipi energia, a czerń i zło sączy się ze sceny. Koncert trwał przeszło 40 minut, w czasie których zespół zaprezentował chyba cały materiał z materiałów demo "Moonlit Sanctum" i "Lunar Endless Tempation". Starszy materiał w takim brzmieniu wypadł bardzo dobrze. Zespół zagrał także najnowszą kompozycję, ukazującą, że Luna podążą obraną wcześniej drogą. Mankamentem koncertu niewątpliwie było szwankujące nagłośnienie klawiszy, niestety nie pierwszy raz w klubie "MO", ale to na pewno nie przeszkodziło w headbangingu pod sceną.

Impreza była udana, warto promować tego typu koncerty, będące szansą dla bardzo młodych kapel. Wiem, że już planowanaj jest kolejna edycja i wierzę, że wszystko pójdzie po myśli organizatorów. Powodzenia!

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy lubisz chodzić?