zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku niedziela, 7 marca 2021

relacja: Nine Inch Nails, Alec Empire, Poznań "Malta" 23.06.2009

25.06.2009  autor: ider
wystąpili: Nine Inch Nails; Alec Empire
miejsce, data: Poznań, Malta, 23.06.2009

Gdy dotarła do mnie wieść o planowanym koncercie Nine Inch Nails, początkowo pomyślałam, że to tylko kolejna plotka. Zresztą niedowiarków było wielu, o czym świadczyły pełne wątpliwości wypowiedzi na forach internetowych poświęconych grupie. Od lat fani zabiegali o przyjazd NIN do Polski. Pisano petycje, lobbowano organizatorów większych festiwali - bez skutku. Wydawało się, że taka gwiazda, jak Nine Inch Nails, nie przyjedzie do naszego kraju. Tymczasem legendarna grupa Trenta Reznora przybyła na zaproszenie Międzynarodowego Festiwalu Teatralnego "Malta" w ramach trasy koncertowej "Wave Goodbye". Co ma wspólnego legenda industrialu z teatrami ulicznymi? To pytanie zadano na antenie TVP "Kultura" organizatorowi festiwalu "Malta", który bardzo rzeczowym tonem starał się dowieść, że NIN bogato czerpie z tradycji teatralnych. Akurat... Nie uwierzyłam mu zupełnie. Pewnie w młodości fascynował się zespołem i też marzył, aby zobaczyć go na żywo - a teraz, jako organizator wielkiego festiwalu, mógł to marzenie spełnić. I chwała mu za to!

Nine Inch Nails, Poznań "Malta" 23.06.2009, fot. Ider
Nine Inch Nails, Poznań "Malta" 23.06.2009, fot. Ider

Planowany koncert Nine Inch Nails poprzedziła surowa, intrygująca kampania reklamowa - wyraźnie adresowana do fanów zespołu. Czarno-białe plakaty z charakterystycznym logo wydawały się mówić "jeśli poznajesz to logo, to ta wiadomość jest dla ciebie: przyjeżdżamy". Atmosfera wielkiego wydarzenia towarzyszyła wizycie amerykanów od samego początku. Już na dworcu kolejowym w Warszawie, przy wejściu na peron, z którego odjeżdżał pociąg do Poznania, podszedł do mnie obcy chłopak z wyciągniętą ręką i zapytał, czy ja też jadę na koncert Nine Inch Nails? W samym Poznaniu, w centrum i okolicach starego miasta, co chwila napotykaliśmy fanów w koszulkach zespołu. O dziwo, zupełnie nie czuło się atmosfery festiwalu teatralnego, teatrów ulicznych... Można by pomyśleć, że w Poznaniu odbywa się duża impreza rockowa lub wielki zlot fanów industrialu.

Koncert rozpoczął się punktualnie. Na scenę wszedł Alec Empire z muzykami. Niestety, ze względu na bardzo skomplikowane i restrykcyjne regulacje dotyczące dziennikarzy z akredytacją foto - nie mogłam robić zdjęć, ani dokładnie wysłuchać ich występu. W tym miejscu pozwolę sobie na małą dygresję. Pierwszy raz uczestniczyłam w imprezie, na której dziennikarzom karze się zdeponować sprzęt, zabrania fotografowania fanów, kilkukrotnie sprawdza się ich tożsamość, legitymuje - a następnie wyprasza po czasie przeznaczonym na robienie zdjęć. Na szczęście udało nam się w końcu wrócić po wyjściu z fosy, ale cała procedura sprawdzania, eskortowania fotografów trwała bardzo długo. W trakcie pierwszych paru utworów zostaliśmy odizolowani i koncert mogliśmy podziwiać z daleka. Wpuszczono nas dopiero na siódmy, ósmy i dziewiąty utwór - a potem wyprowadzono z terenu imprezy i po raz drugi zdeponowano nam sprzęt. Wszystko to trwało tak długo, że przez jedną czwartą koncertu byliśmy właściwie wyłączeni z imprezy.

Pozwolono mi obejrzeć końcówkę występu Alec Empire, ale tylko z II sektora, w którym nagłośnienie było, niestety, fatalne. Telebimy nie działały, ale nawet z daleka dało się zauważyć, że muzyk próbuje wykrzesać z siebie maksymalnie dużo energii, aby ożywić publiczność wyraźnie oczekującą na występ gwiazdy wieczoru... Alec Empire zaśpiewał między innymi "Revolution Actions", które zadedykował dziadkowi prześladowanemu przez nazistów - nawiązał w ten sposób do tragicznej historii Polski w czasie II wojny światowej.

Punktualnie o 22:00 na scenę, wybudowaną między halami "Międzynarodowych Targów Poznańskich", weszli muzycy Nine Inch Nails. Spodziewałam się, że amerykanie będą promowali swój ostatni album, "The Slip", i z niego będzie pochodziła znaczna część utworów. Jednak, może ze względu na fakt, że Trent Reznor od dawna zapowiada, że jest to ostatnia trasa NIN (do czego nawiązuje sama nazwa tournee "Wave Goodbye") lub z okazji 20-lecia istnienia grupy - repertuar był bardzo przekrojowy - zaraz po sobie mogliśmy usłyszeć "Terrible Lie" z pierwszej płyty, wydanej w 1989 "Pretty Hate Machine", i "Discipline" z ubiegłorocznego albumu "The Slip".

Nine Inch Nails, Poznań "Malta" 23.06.2009, fot. Ider
Nine Inch Nails, Poznań "Malta" 23.06.2009, fot. Ider

Swoim występem NIN udowodniło, że są zespołem światowej klasy. Zagrali dynamiczny, ponad dwugodzinny koncert. Trent Reznor dał się na żywo poznać jako muzyk bardzo wszechstronny - grał na gitarze elektrycznej, tamburynach (które ze świdrującym brzdękiem rzucał w publiczność), samplerach, syntezatorze i dzwonkach chromatycznych. Cały repertuar grany był "na żywo", co stanowiło miłą odmianę pośród wielu ostatnich koncertów, na których połowa melodii odtwarzana jest z playbacku. Kto nie wierzył, że koncert nie był wspomagany podkładem z taśmy - mógł się ostatecznie przekonać, gdy "rozjechał się" muzykom utwór "Echoplex". Frontman mistrzowsko wybrnął z tej krępującej sytuacji, mówiąc dowcipnie, że to był tylko remiks - i rozpoczął granie "Echoplex" od nowa. W sumie amerykanie zagrali 21 utworów i 4 bisy. Usłyszeliśmy m.in. największe hity "Terrible Lie", "Burn" , "Head Like A Hole" (przy którym publiczność po prostu oszalała), cover Davida Bowie "I'm Afraid Of Americans" oraz "La Mer" z gościnnym występem kontrabasisty, "The Day The World Went Away". Można żałować, że nie było "Sin" czy "Closer" - ale podobno grania tego ostatniego zabrania Reznorowi jego dziewczyna. No cóż, siła wyższa... Miło zaskoczyło mnie świetne nagłośnienie, przynajmniej w I sektorze, do którego w końcu się dostałam. W Polsce rzadko zdarza się wysoki poziom realizacji dźwiękowej koncertów na wolnym powietrzu. Tym razem doskonale słychać było nawet te momenty, w których Reznor śpiewał szeptem. Oczywiście na coś Polacy muszą ponarzekać. Wiele do życzenia pozostawiała wizualna strona koncertu. Realizatorzy nie poradzili sobie z telebimami, które uruchomiono dopiero na kilka ostatnich utworów, a pokazywany na nich obraz był chaotyczny. Oświetlenie również było dość kiepskie - ale może ze względu na złe prognozy pogody organizatorzy ograniczyli ilość świateł do minimum? Szkoda też, że wysoka i kiepsko zaaranżowana scena utrudniała podziwianie niesamowitych wyczynów perkusisty NIN, 20-letniego Ilana Rubina.

Ostatnio, na swojej stronie internetowej, Reznor pisał niezbyt pochlebne o występach na starym kontynencie ("czy to normalne, że po jednym koncercie w Europie chcę już uciekać do domu?"). Mam nadzieję, że po poznańskim występie zmienił zdanie. Muzycy docenili polską publiczność. Nawet, jeśli wykrzyczane "jesteście najlepszą publicznością, dla jakiej graliśmy na tej trasie" było jedynie tradycyjną formułką, to wiwatujący, 10-tysięczny tłum wyraźnie robił na muzykach Nine Inch Nails wrażenie. Atmosfera panująca w trakcie koncertu była naprawdę wyjątkowa. Stojąc koło reżyserki, słyszałam jak kamerzyści entuzjastycznie nawołują do siebie, aby koniecznie sfilmować wiwatujący tłum czy płomienie zapalniczek, które falowały ponad głowami fanów przy balladach. Może zapowiedzi o zakończeniu działalności NIN okażą się przedwczesne?

Nine Inch Nails, Poznań "Malta" 23.06.2009, fot. Ider
Nine Inch Nails, Poznań "Malta" 23.06.2009, fot. Ider

Lista zagranych przez Nine Inch Nails utworów:

Home
Terrible Lie
Discipline
March of the Pigs
Metal (cover Garego Naumana)
Reptile
The Becoming
I'm Afraid Of Americans (cover Davida Bowie)
Burn
Gave Up
La Mer
The Fragile
Banged And Blown Through (cover Saula Williamsa)
Non-Entity
Gone, Still
The Way Out Is Through
Mr. Self Destruct
Wish
Survivalism
The Hand That Feeds
Head Like A Hole
Echoplex
The Good Soldier
The Day The World Went Away
Hurt

Wiadomość z ostatniej chwili: po koncercie lider NIN napisał na Twitterze "DZIĘKUJĘ CI POLSKO, było niesamowicie!"

Zobacz:

- zdjęcia autorstwa Ider,

- relację autorstwa Rajmunda.

Komentarze
Dodaj komentarz »
hoho
qazwsx (gość, IP: 156.17.236.*), 2009-06-25 13:31:16 | odpowiedz | zgłoś
" (...) "La Mer" z gościnnym występem kontrabasisty" buahaha, to był Justin przecież.
re: hoho
ider
ider (wyślij pw), 2009-06-27 18:08:28 | odpowiedz | zgłoś
No dobrze, uznajmy, że gościem był kontrabas :)
2
Starsze »

Materiały dotyczące zespołów

Zobacz inną relację

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Kto płaci za oglądanie na żywo koncertów online?