zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 22 listopada 2017

relacja: Przystanek Woodstock, Zary, 16-17.08.1997

4.03.1998  autor: ragozd
wystąpili: Carrantuohill; Acid Drinkers; Dżem; Easy Rider; Inn; Tuff Enuff
miejsce, data: Żary, 16.08.1997
wystąpili: Gang Olsena; Róże Europy; Trebunie Tutki; Closterkeller; Ankh; Nocna Zmiana Bluesa; Obstawa Prezydenta; Quo Vadis
miejsce, data: Żary, 17.08.1997

15.08.1997, Piątek

Pociąg był strasznie załadowany, ale jakoś weszliśmy i jechaliśmy koło kibla. Do umywalki władowaliśmy bagaże. Jechaliśmy z otwartymi drzwiami, gdyby nie to, nie dałoby się wytrzymać, było gorąco i robiło się też wtedy więcej miejsca. We Wrocławiu byliśmy przed drugą, na przeciwko stał pociąg do Żar - i co wydawało się już niemożliwe - jeszcze bardziej załadowany. Załapaliśmy się tylko w trzy osoby, reszta ekipy została. Na miejsce dojechaliśmy przed piątą (starym sposobem przy kiblu w drzwiach). Wysadzili nas za Żarami, w szczerym polu. Trzeba było przejść ze dwa kilometry. To był niesamowity widok - tysiąc osób w szczerym polu idzie kolumną, a jacyś żule podpalili ściernisko. Na miejscu okazało się, że są dwie sceny (mała i duża), wioska Kryszny, no i ogromne pole namiotowe - ciągnęło się może przez prawie dwa kilometry. Były też ubikacje (ponad pięćdziesiąt takich pojedynczych budek) i woda (kwadrat może 50x50m z około 150-200 kranami dookoła). Rozbiliśmy się na skraju pola koło wioski i poszliśmy zwiedzać okolice. Przed ósmą przyjechała reszta i rozbili się trochę bliżej sceny - tam też przeniosłem sam nasze namioty. Atrakcją tego wieczoru miał być film "Rejs", ale tuż przed nim zaczęła się burza i ludzie się rozeszli.

16.08.1997, Sobota

Okazało się nas okradli, ktoś wziął z namiotu dwie pary Martensów, innych butów nie ruszali. Trudno. Jacyś debile porozbijali krany i były straszne kolejki do wody, na szczęście wieczorem znów wszystko było naprawione. Zjedliśmy i poszliśmy do Żar - jakieś dwa kilometry - w sumie miasteczko bardzo ładne. Potem podrzemałem trochę na słońcu przed namiotami, koło nas goście za 2 zł malowali napisy na koszulkach i dziewczyny się załapały. Ja nie miałem czystej koszulki (znaczy się bez napisów) więc poszedłem ją kupić, ale zobaczyliśmy stoisko z nowymi koszulkami i kupiłem sobie oficjalną Owsiaka. Potem poszedłem do wioski Kryszny zobaczyć jak smakuje ich żarcie. A za 2 zł na tacce dostawało się porcję "sałatki", kaszę i dużego chrupka. Chrupek był ostry i niezły, kasza (chyba z miodem) słodka, a surówka, jak gotowana surówka - razem to było nawet smaczne. Potem wziąłem piwo i poszedłem słuchać koncertu, zaczął się o 16. Najpierw grały początkujące kapele głównie covery, niezła była gościówa z głosem jak Janis Joplin. Potem kolejno: nieźle i ostro zagrali Tuff Enuff, świetnie Inn, niezły był Easy Rider, Dżem z nowym wokalistą wypadli bardzo dobrze, no i Acid Drinkers - zagrali odjazdowo. Potem jeszcze Carrantuohill i coś takiego sobie. Jak było jeszcze duże słońce to wozy strażackie polewały ludzi i było widać coś jak kawałek tęczy. I podobno zrobiło się tam niezłe błotko, niestety stałem z drugiej strony i nie chciało mi się ruszyć. W nocy zrobiło się zimno, po koncercie były sztuczne ognie, wyświetlali też film "Rejs", ale załapałem się tylko na końcówkę.

17.08.97, Niedziela

Wstałem trochę później niż inni, okazało się, że jednej dziewczynie ukradli plecak ze wszystkim - ciuchy, dokumenty. Rano ludzie poszli do Żar. Krany znów rozwalili i trudno było się umyć. Koncert zaczął się o czwartej, cały czas ostro prażyło i kurzyło się jeszcze bardziej niż wczoraj. W tym dniu zagrali: Quo Vadis - świetny zespół, Obstawa Prezydenta - tak sobie, Nocna Zmiana Bluesa - blues jak blues, Ankh - nowe kawałki, nieźle, ale mogłoby być lepiej, z zastępcą Michała Jelonka na skrzypcach, Closterkeller - wspaniale - zagrali "Tak się boję bólu" w nowej wersji (ten bas !!!), poza tym brzmieli cudownie, Trebunie Tutki - po góralsku, Róże Europy - tylko jeden przebój, reszta tak sobie, a na Gang Olsena już nie miałem siły, tak samo na sztuczne ognie. Mimo chusty na twarzy trudno było wytrzymać w kurzu - a kurzyło się okropnie. Było też rzucanie się plastikowymi butelkami, istna nawałnica, jeden worek uwiesił się kamery i tak sobie z nią wisiał. Około pierwszej miałem wszystkiego dość i nie czekając na sztuczne ognie poszedłem spać.

18.08.97, Poniedziałek

O szóstej poszliśmy na dworzec, tam pociąg do Wrocławia był kompletnie załadowany, musieliśmy czekać na dodatkowo podstawiony. W międzyczasie w końcu się porządnie umyłem - jak zwykle w nocy ktoś znów rozwalił krany. Podstawili trzy piętrowe wagony, ale to było za mało, więc pół godziny czekały na dwa kolejne. Załapałem się dopiero do nich, ale za to siedzieliśmy, ja półleżąc na podłodze, ale dobre i to. Biletów oczywiście nie mieliśmy. Do Wrocławia dotarliśmy po jedenastej, kupiliśmy bilety i znów połączyli w jedną grupę. We Wrocławiu widać jeszcze było ślady powodzi - sporo gruzu i śmieci na ulicach, zniszczone pomieszczenia i chodniki. O drugiej poszliśmy na peron i znów załadowaliśmy się w okolicach ubikacji. Ja część drogi spędziłem nawet siedząc na plecakach w umywalce. Mimo tłoku konduktorka sprawdzała jednak bilety, a przed Częstochową wsiadł nawet handlarz z wózkiem, ale do Kielc jechał tylko razem z konduktorami.

Ogólnie impreza bardzo udana - świetna organizacja, mnóstwo ludzi, pewnie ponad 30 tys., dobre zespoły i świetna atmosfera. Dużym mankamentem były kradzieże, podobno kradli nawet całe namioty, i wandale co noc niszczący krany - może przydałyby się tam straże? Na pewno za rok znów będę na polskim Woodstock.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Jak często chodzisz do fryzjera?