zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku czwartek, 8 stycznia 2026

relacja: "Rytuał - edycja XXII", Wrocław 29-31.08.2025

3.01.2026  autor: Krasnal Adamu
wystąpili: Siksa; Opowieść
miejsce, data: Wrocław, Akademia Sztuk Teatralnych, 30.08.2025
wystąpili: Władysław Komendarek
miejsce, data: Wrocław, Akademia Sztuk Teatralnych, 31.08.2025

Coraz rzadziej zdarza mi się przegapić "Rytuał". Tym razem wydarzenie zaplanowano na ostatni weekend sierpnia, a na jego miejsce wybrano wrocławską filię Akademii Sztuk Teatralnych. Cieszę się, że termin mi nie umknął, bo w tym roku program zainteresował mnie bardziej, niż kiedykolwiek. Dwudziesta druga edycja imprezy nosiła podtytuł "Trony i algorytmy", ale to nie temat przewodni wystawy i występów - jak zwykle będący na czasie - tak na mnie podziałał. Szczególną ochotę miałem zobaczyć wykonawców muzycznych z okolic rocka: Opowieść, Siksę i, po raz pierwszy w życiu, Władysława Komendarka.

Tradycyjnie po dotarciu na miejsce szybko zaopatrzyłem się w papierowy, wielostronicowy program wydarzenia i jeszcze przed wernisażem zacząłem zwiedzanie. Grafiki, rzeźby i instalacje rozmieszczono w holu szkoły teatralnej i na jej dwupoziomowym parkingu podziemnym, zamkniętym na ten czas dla samochodów. Oficjalne otwarcie imprezy przeszło w noise'owy performance projektu Vilgoć na schodach przed wejściem do budynku. Chociaż występ mi się podobał, ze względu na dochodzący z głośników hałas trochę współczułem mieszkańcom bloku naprzeciwko. Na trzy kolejne punkty programu przemieściłem się do jednej z teatralnych sal. Przez półtorej godziny obcować miałem z interpretacjami i adaptacjami słów i grafik XX-wiecznych polskich osobistości. Teatr Niewizualny / Kultura Nowa przedstawił fragmenty poematu "Odwrócone światło" Tymoteusza Karpowicza. Wokalno-instrumentalny duet wzbogacił teksty muzyką elektroniczną i gitarową, a w tle wyświetlana była filmowa wizualizacja. Następnie DVJ Tomasz Mniamos zaprezentował przygotowaną przy pomocy sztucznej inteligencji animację bazującą na pracach Zdzisława Beksińskiego, zatytułowaną "Tribute to Beksiński". Po nim scenę przejął Robert Gonera, który niestety, najwyraźniej wskutek nieporozumienia z organizatorami, opóźniał rozpoczęcie swojego występu, a potem tak się wciągnął, że jeszcze go przedłużał. Ostatecznie aktor czytający wykład z książki Józefa Tischnera okazał się najnudniejszym punktem programu trzydniowej imprezy. Tymczasem w innej sali duet Mapa/Szym_T nie czekał na swoją kolej i wystartował chyba zgodnie z harmonogramem. Otoczona widzami formacja wykonywała muzykę elektroniczną z perkusyjnymi dodatkami i ładnym żeńskim wokalem. Wykonawcy sięgali po cudze teksty - usłyszeliśmy m.in. klimatyczną wersję "Centrali" Brygady Kryzys.

Po zapoznaniu się z harmonogramem dzień drugi nazwałem punkowo-performatywnym lub post-punkowym. Strona dotycząca otwierającej go Opowieści w programie imprezy wyglądała jak dodana w formie erraty. Jaka dokładnie historia za tym uzupełnieniem się kryje, nie wiem - najważniejsze było dla mnie, że zespół wystąpił. Zagrał przed siedzącą publicznością. Poza tym wszystko wyglądało prawie dokładnie tak, jak podczas poprzedniego koncertu formacji, który widziałem. W tle - wizualizacje. Po bokach - zasłaniające część zespołu płachty folii z malowanymi na żywo symbolami, na koniec rozcinane. Na środku - wokalista stojący przed metalową beczką, szorujący o nią łańcuchem lub uderzający pałeczkami, w tym raz tworzący ciekawy duet z głównym perkusistą. Do najbardziej klimatycznych utworów w secie należał "Granatowy kolor Boga". Wieczór zaczął się na dość wysokim poziomie. Opowieść na żywo jest wyśmienita od strony muzycznej i dopracowana wizualnie.

Następnie w innej sali Iwona Konecka zaprezentowała "Atrapę i utopię". Przedstawienie - monodram z odrobiną interakcji z publicznością - zawierał dwa fragmenty muzyczne. Już na początku wykonawczyni zrobiła sobie karaoke do chyba najsłynniejszego, przynajmniej w Polsce, przeboju Scorpions i rozbawiła widzów fałszowaniem. Gdy powtarzający się wers pierwszej zwrotki za drugim razem rozbudowała do "Też listening to the wind of change", nie potrafiłem się nie zaśmiać. Spektakl potrwał dłużej, niż przewidywał harmonogram, a przygotowujący się do występu w innej sali członkowie duetu Siksa zdawali się nie mieć tego świadomości. Obwieszona odrobiną sprzętu elektronicznego wokalistka była wyraźnie wkurzona, że musi czekać na dźwiękowca. Gdy już wszystko zostało ustawione, przy punkowo-noise'owym podkładzie basisty rozpoczęła snucie pełnej wściekłości i drwiny opowieści o rozprawie sądowej, w której Grande Donna Freiheit, liderka "głupiego" zespołu muzycznego broni się przed, w uproszczeniu, dystopijnym systemem. Większość publiczności szybko dała się zachęcić, by otoczyć ją z trzech stron, a pod koniec występu duet był już całkowicie okrążony. Jeden z mikrofonów wokalistka często przekazywała widzom, nawet po prostu puszczała go w obieg, by powtarzali podane przez nią wersy: od "Jebać! Jebać! Jebać! Jebać!" na rozgrzewkę, po skandowanie bardziej wysublimowanych buntowniczych haseł i nazwy fikcyjnego zespołu Spiders from the Squat, którego członkami miała być cała sala. Wspierała się też z rekwizytami, np. transparentem - oczywiście do trzymania dostała go publiczność. Muszę przyznać, że wokalistka świetnie sobie poradziła z wykreowaniem poczucia, że nie jesteśmy tylko czyimiś widzami, ale że wszyscy, łącznie z artystami, ufamy sobie nawzajem i zebraliśmy się tam, by wspólnie coś tworzyć, chociaż naturalnie pod jej przewodnictwem. Bezsprzecznie był to jeden z dwóch najlepszych występów, jakie od początku roku zobaczyłem. Nawet więcej, niż zobaczyłem, bo też się trochę powydzierałem do mikrofonu. Po takiej zabawie mogłem opuścić budynek zadowolony.

Siksa, Wrocław 30.08.2025, fot. Krasnal Adamu
Siksa, Wrocław 30.08.2025, fot. Krasnal Adamu

Trzeci dzień imprezy zaczął się elektronicznie i trochę humorystycznie. Duet Krew z Kontaktu nie brzmiał mi wprawdzie jak Kraftwerk, ale zatknięte na stojaki głowy manekinów już mi się z niemieckim zespołem skojarzyły. Następnie w mniejszej sali Teatr Ad Spectatores wystawił "Obcego z Mons" - pomysłową, niemą komedię wojenną z elementami science fiction. Spektakl zebrał chyba największe owacje z całego programu. Po powrocie na salę przeznaczoną tego wieczoru na występy muzyczne mogłem odczuć pewne zaburzenie proporcji. Czyżby Władysław "Gudonis" Komendarek, znany m.in. z polskiego zespołu Exodus, budził takie małe zainteresowanie? A może tak mi się jedynie wydawało z powodu rozmiaru widowni? Zdecydowanie okazała się ona za duża nie tylko dla otwierającego wieczór duetu, ale też dla weterana - większość krzesełek pozostała wolna. Otoczony masą instrumentów klawiszowiec, zgarbiony, z twarzą ukrytą za włosami, zaprezentował set z pogranicza muzyki elektronicznej i rocka progresywnego, zatytułowany "Życie w matryksie zaciemnionych umysłów". Jedną z kompozycji uzupełnił komentarzem, że pewna hiphopowa grupa z Warszawy ostatnio za daleko się posunęła z jej samplowaniem. Występ wzbogacały wizualizacje. Dźwięki i obraz sprawiały, że odczuwało się, że jest to artysta z innych lat, polski pionier sprzed dekad, ale równocześnie brakowało w tym wszystkim magii. Co gorsza, między utworami muzyk dawał się wciągać w dialogi z jednym fanem. Im bliżej końca koncertu, tym chętniej pozostali widzowie w takich przedłużających się momentach opuszczali salę. Słyszałem, jak jeden nazwał występ stand-upem i niestety wcale się nie zdziwiłem. Dodaję tylko, że nie oznacza to, że finisz imprezy był wesoły. Przeciwnie - smutny, bo rozczarowujący.

Dwudziestą drugą edycję "Rytuału" oceniam pozytywnie. Opowieść, chociaż wypadła "tylko" zgodnie z moimi oczekiwaniami, należała do lepszych punktów programu. Energiczna, znakomita w tworzeniu wrażenia wspólnoty Siksa powinna zostać postawiona przed sądem za zawyżanie poziomu. Że zobaczyłem Władysława Komendarka, też się cieszę, ale jego marny od strony dramaturgicznej występ nazwałbym antykulminacją imprezy. Dobrze, że wtopy nie przeważały.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!