zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku poniedziałek, 23 listopada 2020

relacja: Saxon, Chinchilla, Warszawa "Stodoła" 25.10.2004

6.11.2004  autor: Justi
wystąpili: Saxon; Chinchilla
miejsce, data: Warszawa, Stodoła, 25.10.2004

Poniedziałek nie jest najlepszym dniem na imprezy, a właśnie tego dnia do Warszawy przybył zespół Saxon. Zaczęli od wizyty i spotkania z fanami w EMPiKu, w którym podpisywali niedawno wydaną płytę "Lionheart", a wieczorem udowodnili wszystkim, że są w wyśmienitej formie. Ale po kolei.

Jadąc na koncert do "Stodoły" obawiałam się nieco o frekwencję, ale jak się okazało, były to obawy całkowicie bezpodstawne, gdyż występ legendy heavy metalu zgromadził mniej więcej dwa tysiące osób. Na rozgrzewkę zagrał niemiecki powermetalowy zespół Chinchilla. Ich występ trwał niecałą godzinę, ale zdążyli w tym czasie zjednać sobie publiczność, zwłaszcza poprzez przybijanie "piątek" i fakt, że wokalista zarzucił sobie na plecy polską flagę z logiem zespołu, a także dzięki zagranemu na koniec utworowi z repertuaru Kiss. Niewątpliwie Niemcy spełnili swoje zadanie należycie i mocno rozgrzali ludzi przed głównym daniem wieczoru.

Jednakże support szybko poszedł w niepamięć, gdy tylko na scenie zainstalowali się Biff i spółka. Zaczęli mocno, na pierwszy ogień poszedł "The Return", a potem odśpiewany chyba przez całą salę, pochodzący z najnowszej płyty, tytułowy "Lionheart". Okazało się, że pomimo upływu lat Saxon jest w rewelacyjnej dyspozycji, głos Biffa wciąż jest czysty i mocny, a basista Nibbs Carter dysponuje niespożytą energią - ciągle był w ruchu (być może dzięki polskiemu piwu, które popijał w międzyczasie;)). Dawka hitów takich jak "Power And The Glory", "Flyin' On The Edge" czy "Heavy Metal Thunder" sprawiła, że atmosfera na sali osiągnęła temperaturę wrzenia, natomiast utwór "Broken Heroes" wprowadził publiczność niemalże w stan euforii. Pełnia szczęścia nastąpiła, gdy rozległy się pierwsze dźwięki największego przeboju Saxon - nie było chyba osoby, która by nie zaśpiewała "Crusader, crusader, please take me with you".

Po półtorej godzinie wydawało się, że to już koniec, ale rozochocona publiczność nie zamierzała wcale puścić Brytyjczyków do domu. Muzycy, nieco zaskoczeni tak gorącym przyjęciem, szybko wrócili na scenę, Początkowo Biff powiedział, że zagrają jeszcze pół godziny, potem obiecał kolejne dwadzieścia minut a w rezulatacie grali jeszcze dłużej... W sumie koncert trwał dwie i pół godziny (!) dzięki czemu publiczność w Warszawie usłyszała prawie trzydzieści utworów. Oprócz wspomnianych, Saxon zagrał m.in. "Princess Of The Night", "Solid Ball Of Rock", "Forever Free", "Denim and Leather" i "Wheels Of Steel", a na koniec "dobił" zmęczoną (ale szczęśliwą) publiczność grając jeszcze "747 (Strangers In The Night)" i "20000 Ft".

Właściwie mogłabym napisać, że był to koncert doskonały, bo zarówno muzycy jak i publiczność byli fantastyczni, nagłośnienie także było bez zarzutu, ale niestety jedno zdarzenie popsuło imprezę. Chodzi mi o decyzję (nie wiem kto ją podjął) o wpuszczaniu na koncert tylko osób pełnoletnich. Wiem, że ustawa o wychowaniu w trzeźwości zakazuje sprzedaży alkoholu nieletnim, ale wydaje mi się, że zabranianie młodzieży uczestniczenia w koncercie z tego powodu jest przesadą (notabene członkowie zespołu powiedzieli, że od tej pory będą pilnować, żeby wszystkie ich koncerty były "all ages"). Sądzę, że warto pomyśleć o innym rozwiązaniu tej kwestii, bo szkoda, żeby młodzi ludzie tracili tak dobre koncerty jak ten.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy zamawiasz jedzenie do domu?