zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 17 maja 2022

relacja: Saxon i Masterplan, Warszawa "Stodoła" 30.04.2007

21.05.2007  autor: Michał M.
wystąpili: Saxon; Masterplan
miejsce, data: Warszawa, Stodoła, 30.04.2007

Saxon - od trzydziestu lat na scenie. Dziadkowie heavy metalu. Ale za to w jakiej formie! Na ten występ (jak i zresztą na poprzednie) nie sposób narzekać. Panowie zawstydzili niejednego emo-chłopca który myśli, że wie coś o graniu na żywo i ekspresji scenicznej. Anglicy odwiedzają nas dość regularnie i zawsze mogą liczyć na ciepłe i serdeczne przyjęcie. Tak i było tym razem.

Z podobnymi reakcjami publiczności spotkał się zresztą, występujący w roli supportu na tej trasie, niemiecko-amerykański Masterplan. Roland Grapow, wzmocnił swój zespół, podbierając kolegom z Rage perkusistę Mike'a Terranę, a jednocześnie osłabił, zamieniając świetnego Jorna Lande, na dość przeciętnego śpiewaka, którego imienia jednak nie pomnę. Występ Niemców, jako iż nie fascynuje się ich twróczością, mogę zamknąc w kilku słowach. Mianowicie: Profesjonalizm - bo widać było, że muzycy z niejednego pieca chleb jedli. Nuda - bo sam zespół był dość statyczny, gitarzyści nie rozpuścili nawet włosów - miało się wrażenie że najbardziej ruchliwą osobą na scenie jest Terrana za perkusją. Do tego doszedł jeszcze brak selektywności na głośnikach, co też zapewne przyczyniło się do mojego znudzenia tym występem. Z otępienia wyrwało mnie na chwilę solo wspomnianego już perkusisty. Miałem przyjemność widzieć pokaz nieprzeciętnych umięjętności Amerykanina jakiś czas temu, ale i tym razem wywarł on na mnie spore wrażenie. Pan Terrana to niewątpliwie jeden z najlepszych bębniarzy jakich miałem okazję kiedykolwiek podziwiać. I tym jasnym punktem zakończę rozdzial dotyczący zespołu Masterplan.

Na gwiazdę wieczoru nie trzeba było czekać długo. Fakt, iż koncert rozpoczął się z niespotykaną wręcz u nas, niemiecką precyzją, spowodował że scena była gotowa na przyjęcie Anglików już kilka minut po 20:00. Krótkie intro - i zaczęło się. Ogień z gitar jak poszedł, tak trzymał już do końca. Weterani rozpoczęli kawłkami z nowej płyty - "The Inner Sanctum", i przyznam, że choć nie miałem przyjemności zapoznać się z tym materiałem przed koncertem, to wykonanie na żywo przekonało mnie, że w przeciwieństwie do poprzedniego ich wydawnictwa w postaci płyty "Lionheart" - warto! Gdy sześćdziesięcioletni wokalista, zachowujacy się raczej jakby był conajmniej o połowę młodszy, skończył pogaduchy z publiką i zapowiadanie nowych numerów, zespół przeszedł do klasyki. Klasyki Saxon, a więc i gatunku. Ludzie zgromadzeni na widowni, w przedziale wiekowym zamykającym się jakoś w wieku wokalisty, wprost nie mogli wyjść z zachwytu - co dało się we znaki muzykom - musieli bisować trzykrotnie. Wprost nie mogłem uwierzyć, że w tym wieku można mieć taką kondycję! Podsumowując, dzieki temu koncertowi dowiedziałem się, że Saxon odzyksał formę płytową - bo tej koncertowej nigdy nie stracił. I zaczynam się bać, czy kiedykolwiek straci. Gdyby Ozzy, albo każdy inny kolos metalu w ich wieku się tak trzymał...

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołów

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!
Czy chciałbyś być mecenasem sztuki?