zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku środa, 14 października 2026

relacja: See the Night, Wrocław "Salonik" 10.10.2026

13.10.2026  autor: Krasnal Adamu
wystąpili: See the Night
miejsce, data: Wrocław, Salonik (Braniborska), 10.10.2026

O istnieniu See the Night dowiedziałem się niecały tydzień przed premierą jego debiutanckiego albumu "A Girl Like You", który po przesłuchaniu uznałem za przeciętny. Nie przeszkodziło mi to jednak w udaniu się na koncert promujący materiał. Z czynników decydujących najważniejszy był pewnie wstęp wolny. Dodatkowym - okazja do zobaczenia, jak z nowym zespołem radzi sobie Dariusz Bufnal z od dawna już nieistniejącego Serpent Beat.

Podobno See the Night koncertował tego wieczoru po raz pierwszy w swej na razie krótkiej historii. Widzów zebrało się na sali chyba prawie czterdziestu - w przybliżeniu takiej liczby można się było moim zdaniem spodziewać. Oprócz tych na oko w wieku lidera zespołu - wspominanego w mediach często głównie w związku ze swoją działalnością muzyczną z lat 90. - zjawili się też ludzie znacznie młodsi. Lekko mnie zaskoczyło, że był to występ dla publiczności siedzącej - może ze względu na widzów starszych. Zresztą również nie wszyscy muzycy stali i nie chodzi mi tu tylko o bębniarza. Na scenie kwintet ustawił się w dwóch liniach. W pierwszej miejsca zajęli wokalista i dwaj gitarzyści. W drugiej oprócz perkusisty siedział basista Dominik Rudzki.

Set zaczął się utworami "Little Flame", "Devil's Hills", "Dead Man", w którego zapowiedzi Dariusz Bufnal użył również polskiego tytułu "Truposz", czym wzmógł moje podejrzenie o inspirację filmem Jima Jarmuscha, "I See the Night", "My Sweet Love", "I'm on a Rock", "A Girl Like You" i "Train". W większości z nich gitarę prowadzącą obsługiwał Kamil Bartnik i to on był dla mnie gwiazdą występu. Na przeciwnym biegunie znalazł się lider kapeli. Jego śpiew brzmiał jeszcze marniej, niż w nagraniach studyjnych - jakby otoczony profesjonalnymi instrumentalistami młody amator próbował ukryć swoje punkowe pochodzenie i dorównać np. Frankowi Sinatrze. Kontrastu między jego głosem a jakością partii gitary nie potrafiłem uzasadnić konwencją ani niczym innym.

Na czas dwóch kolejnych kawałków - bodaj "Wild West Time" z repertuaru krótko funkcjonującego The Ravens, czyli poprzedniej grupy Dariusza Bufnala, oraz "The World Has Burnt", czyli jedynego podobającego mi się utworu z "A Girl Like You" - wokalista, dotychczas grający czasami na tamburynie, założył gitarę. Częściowo przejął partie rytmiczne, dzięki czemu Bartłomiej Helwing mógł się z Kamilem Bartnikiem dzielić prowadzącymi. Następnie usłyszeliśmy też chyba wykonywany wcześniej przez The Ravens "Bang Bang Bang", którego zapowiedź jeden z widzów odebrał szczególnie entuzjastycznie, i - na koniec setu podstawowego - "The Light". Publiczność po każdym utworze reagowała gromkimi owacjami i łatwo przekonała zespół do bisu. Lider od razu zwrócił nam uwagę, że See the Night wyczerpał już swój zasób piosenek obejmujący dwanaście tytułów. W efekcie rockowa grupa musiała powtarzać wcześniej grane utwory, a każde wykonanie poprzedzone było zastanawianiem się i umawianiem muzyków, którą kompozycję mają wybrać. Początkowo się nie wysilali i po prostu robili "drugie okrążenie" z tą samą setlistą. Najpierw ponownie sięgnęli więc po "Little Flame". Następnie po "Devil's Hills", w trakcie którego Bartłomiej Helwing chyba wreszcie poczuł koncertową energię i na chwilę podszedł, ile się dało, do Kamila Bartnika. Drugi z wymienionych gitarzystów po utworze zdjął się z siebie instrument, ale lider dał mu znak, by założył go z powrotem. Zgodnie z przewidywaniami zespół zagrał "Dead Man". Potem jednak zaczął już przeskakiwać kawałki setlisty. Na drugą połowę bisu złożyły się "Train", "Wild West Time", przed którym Bartłomiej Helwing pomagał Dariuszowi Bufnalowi nastroić gitarę, i "Bang Bang Bang". Występ zespołu mającego w dyskografii dopiero jeden, dopiero co wydany album, przeciągnął się w ten sposób do prawie półtorej godziny. Mnie niestety te powtórki przede wszystkim nudziły. Plusem były żarty rzucane między utworami w krótkich rozmowach z kolegami przez perkusistę Artura Mickiewicza.

Z powodu długości i zawartości bisu można powiedzieć, że zobaczyłem aż półtora występu See the Night. Dla partii gitary prowadzącej Kamila Bartnika było warto. Dla wokalu Dariusza Bufnala - ani trochę. Nawet inne umiejętności lidera jako frontmana trudno jest mi skomentować pozytywnie, skoro perkusista podczas bisu kilkoma humorystycznymi wypowiedziami wywarł na mnie większe wrażenie. Ten skład koncertami zdobędzie najwyżej częściowe uznanie.

Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Napisz relację

Piszesz ciekawe relacje z koncertów? Chcesz je publikować na rockmetal.pl?

Zgłoś się!