zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 stycznia 2020

wywiad: Angra

11.02.2005  autor: ad

Wykonawca:  Edu Falaschi - Angra (wokal)

Piątkowego wieczoru, z Edu Falaschi, liderem brazyjiskiej Angry - powermetalowego zespołu o międzynarodowej renomie, rozmawiałem o nowej płycie, koncertach, planach na przyszłość oraz... stosunkach towarzyskich w grupie. Zresztą, przekonajcie się sami...

strona: 1 z 1

Rockmetal.pl: Zdobyliście sławę jako zespół powermetalowy i za taki jesteście powszechnie uważani. Jak jednak ty sam określiłbyś muzykę Angry?

Edu Falaschi: Na każdym kroku staramy się właśnie to zaznaczyć: Angra jest odległa od nurtu powermetalowego. Jesteśmy zespołem bardzo unikalnym pod względem stylu. Łączymy heavy metal z klasyką oraz elementami muzyki brazylijskiej. To odróżnia nas od kapel powermetalowych.

Mógłbyś nieco więcej powiedzieć o tych akcentach muzyki brazylijskiej?

Muzykę brazylijską mamy we krwi. Jesteśmy Brazylijczykami i staramy się poprzez piosenki zaznaczyć nasze korzenie. Na początku, kiedy zakładaliśmy zespół, chcieliśmy być inni, wyjątkowi. Chcieliśmy wnieść coś nowego do światowej muzyki. Już wtedy w naszych piosenkach zaczęły pojawiać się narodowe akcenty. Teraz, kiedy wydajemy nowy album, "Temple Of Shadows", grupa ma już 13 lat. Mamy fanów na całym świecie i właśnie poprzez te elementy możemy ukazać nasz prawdziwy styl. Ten krążek zbiera świetne recenzje wśród dziennikarzy, szczególnie tutaj, w Brazylii, a także w Japoni. Wszyscy mówią, że prezentujemy coś wyjątkowego i świeżego oraz, że wskazujemy drogę dla przyszłości powermetalu. Jesteśmy wobec tego niezwykle dumni z nowego krążka, zwłaszcza, iż nasze pochodzenie jest na nim zaznaczone w szczególnie wyrazisty sposób. Również element klasyczne są bardziej uwydatnione (chociażby jeśli chodzi o chórki).

Jak długo pracowaliście nad "Teple Of Shadows"?

Zaczęliśmy komponować piosenki w listopadzie ubiegłego roku. Nasz producent był czały czas z nami, w Brazylii, aby nam pomagać. Prace zakończyły się w czerwcu tego roku - spędziliśmy więc osiem miesięcy nad tym nowym projektem.

Czy mógłbyś powiedzieć co nieco o swoich muzycznych idolach oraz ulubionych muzykach?

Mam wielu ulubionych piosenkarzy - szczególnie lubię piosenkarzy. Najbardziej lubię Ronnie'ego Jamesa Dio - według mnie najlepszego obecnie piosenkarza na świecie. Jestem również fanem Crisa Cornella z Soundgarden. Lubię też niektórych brazylijskich wykonawców.

Czy czerpiecie inspirację od tych artystów?

Tak, oczywiście. Jest niezwykle trudno być w 100% oryginalnym. Prawie niemożliwe jest ukrycie w muzyce swoich inspiracji. Ale mam własny styl śpiewania, myślę, że rozpoznawalny. Nazwałbym to moją szkołą.

Czy jesteście dobrze znani w Brazylii?

W Brazylii traktowani jesteśmy jak gwiazdy rocka. (śmiech) Właśnie w ojczyźnie sprzedaliśmy najwięcej płyt i nagrodzeni zostaliśmy nagrodą "Złotej Płyty". Nasz nowy album "Temple Of Shadows" sprzedał się przez pierwszy tydzień tutaj w Brazylii z liczbie ponad 30 tysięcy egzemplarzy. W chwili obecnej całkowita liczba sprzedanych krążków to około 60 tysięcy i myślę, że po raz kolejny uda nam się zdobyć "Złotą Płytę".

A jak wygląda wasza popularność poza granicami kraju?

Oczywiście, ponieważ mieszkamy tu, w Sau Paulo, jest nam dużo łatwiej tutaj osiągnąć sukces. Jesteśmy bardzo znani również w Japonii, gdzie graliśmy dużo koncertów, raz nawet przed trzy-czterotysięczną publicznością. Graliśmy w Tokio, Hiroshimie, Nagoi... Koncertowaliśmy również w Europie, w takich krajach jak Francja, Włochy, Hiszpania, Niemcy, Holandia. W Polsce akurat nie, gdyż nie zdobyliśmy tam dużej popularności, wiemy o tym. (śmiech) Ale w wielu krajach europejskich jesteśmy naprawdę dobrze znani. Tam jednak gramy przed dużo mniejszą publicznością niż w Brazylii, czy Japonii. Ale nie przeszkadza nam to, to dobre dla naszego ego, nie popadamy w ten sposób w samouwielbienie. (śmiech)

Czy planujecie jakieś międzynarodowe trasy koncertowe w celu wypromowania nowego krążka?

Tak. Objechaliśmy już Brazylię, w październiku mieliśmy też jeden koncert charytatywny we Francji, gdzie mieliśmy naprawdę wspaniałą, entuzjastycznie reagującą publikę. Do końca grudnia zagramy jeszcze parę koncertów w Brazylii, a w styczniu czeka nas udział w festiwalu rockowym, który cieszy się tutaj dużym prestiżem i liczną widownią - możemy spodziewać się w tym roku nawet około stu tysięcy widzów. Następnie w lutym czeka nas trasa europejska. Zagramy we Francji, Hiszpanii, Włoszech, Grecji, Holandii, Belgii i wielu innych, których w tym momencie sobie nie przypominam... W marcu natomiast jedziemy na trasę azjatycką - zagramy w Japonii, Tajwanie, Chinach, Korei i jeszcze paru pomniejszych państewkach. Po tym wszystkim wracamy do Południowej Ameryki i wystąpimy w Argentynie, Kolumbii, Chile, Ekwadorze i Meksyku. Na koniec przyjeżdżamy z powrotem do Brazylii, gdzie czeka nas jeszcze jedna trasa. Planujemy zakończyć sezon koncertowy pod koniec maja i od tego momentu zająć się komponowaniem nowego materiału. Tak więc premierę kolejnego krążka przewidujemy na koniec lipca, lub początek sierpnia.

Czy zamierzacie również odwiedzić Polskę?

W Polsce jeszcze nie graliśmy i chyba w tym roku nie mamy tam żadnych zaplanowanych koncertów. Oczywiście chcielibyśmy odwiedzić wasz kraj, ale zdajemy sobie sprawę, że jesteśmy trochę gorzej znani w tej części Europy i nie mamy tam tylu fanów.

Jak wyglądają wasze koncerty? Mam tu na myśli reakcje publiczności, atmosferę...

Jesteśmy bardzo szczęśliwi, gdyż wszyscy nasi fani przychodzący na koncerty kochają Angrę i reagują niezwykle entuzjastycznie. Wszystkie bilety są zawsze wyprzedane, więc na brak widowni też nie możemy narzekać. Mamy jedną taką piosenkę, która nosi tytuł "Rebirth" - jest to dla nas niezwykle ważny utwór. Wykonujemy go zawsze na sam początek, a ja proszę publiczność, aby śpiewała razem ze mną. Jest to niesamowite doświadczenie, jak tysiące ludzi tworzą w tym momencie wspaniały chór. Jest to piękna chwila. Jesteśmy niezwykle dumni z nowego krążka, który zbiera same bardzo pozytywne oceny. Jest to najbardziej skomplikowany i złożony album, jaki do tej pory stworzyliśmy. Sądzę również, iż to jest to najważniejsze dzieło w naszej dotychczasowej karierze.

Jak wyglądają wasze prywatne stosunki? Czy spędzacie wspólnie czas wolny, przyjaźnicie się poza zespołem?

Kiedyś lubiliśmy bardzo grać wspólnie w piłkę nożną. (śmiech) Poza zespołem jesteśmy dobrymi przyjaciółmi, często spotykamy się u mnie w domu. Bardzo lubię urządzać wtedy grilla. Mamy wspólne tematy, rozmawiamy o muzyce, piłce nożnej, filmach rysunkowych. Prawie cały czas przebywamy ze sobą - widuję ich częściej niż własną matkę, a nawet żonę. (śmiech) Jesteśmy jak bracia. Oczywiście miewamy drobne problemy, czy sprzeczki - nie zawsze wszystko jest usłane różami, ale są to sytuacje sporadyczne - na co dzień świetnie się dogadujemy.

Jakie macie plany na przyszłość?

Przede wszystkim, jak już wspominałem, planujemy już stworzenie nowego krążka, na którym to ja sam zająłbym się produkcją. Jeśli wszystko to się powiedzie, prawdopodobnie w roku 2006 zacznę pracę nad albumem solowym. Nie znalałem jeszcze muzyków do tego projektu, ale mam jescze sporo czasu, aby znaleźć odpowiednich ludzi.

Dzięki za rozmowę.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

- Angra

Czy widziałaś(eś) "Kult. Film"?