zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 21 stycznia 2020

wywiad: Borknagar

29.08.2004  autor: Do diabła

Wykonawca:  Oystein G. Brun - Borknagar (gitara)

Borknagar pozostał chyba najciekawszym zespołem ze starej świty na norweskiej scenie. O nowej płycie, nawiązaniach do przeszłości, zmianach w składzie i planach na przyszłość opowiadał mi gitarzysta i lider grupy, Oystein G. Brun.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Minęło dwa i pół roku od kiedy mieliśmy okazję porozmawiać o poprzedniej płycie Borknagar, "Empiricism". Czemu przerwa między dwoma ostatnimi albumami była tak długa?

Oystein G. Brun: Po pierwsze po prostu potrzebowaliśmy trochę czasu, żeby odetchnąć i zwyczajnie odpocząć. Poza tym chcieliśmy poświecić więcej czasu samemu procesowi nagrywania płyty, który zajął tym razem około roku. To wszystko zebrało sie na te prawie trzy lata.

Nie sądzisz, że aktualnie, kiedy tak wiele zespołów wydaje swoje płyty każdego roku, jest nawet lepiej zrobić taką dłuższą przerwę?

Może, sam nie wiem... Myślę, że wypracowaliśmy już silną markę, że nazwa Borknagar jest już na tyle znana, że nie zginiemy w tłumie. Zresztą, ta przerwa nie była aż tak długa, są przecież zespoły, które wydają płyty co 5-6 lat. (śmiech). Mam po prostu nadzieję, że wróciliśmy z mocnym albumem, który się ludziom spodoba.

W składzie Borknagar doszło do kilku zmian personalnych...

Tak, musieliśmy rozstać się z gitarzystą Jensem Rylandem - Jens był zainteresowany głównie graniem koncertów, jeżdżeniem w trasy, natomiast dla mnie najważniejsza jest praca w studio, nagrywanie nowych płyt, koncerty to sprawa drugorzędna. Doszliśmy po prostu do punktu, w którym stwierdziliśmy, że nie dogadujemy się ze sobą. Sądzę, że Jens nie był do końca zadowolony z grania w Borknagar. Druga osoba, która odeszła z zespołu to basista Tyr. To było spowodowane jego personalnymi problemami, nie było między nami żadnego konfliktu. Po części to właśnie przez to sesja nagraniowa trwała tak długo - Tyr miał nagrać swoje partie w lipcu zeszłego roku, ale nie był w stanie i musieliśmy przesunąć całą sesję nagraniową o pół roku. Daliśmy mu czas, żeby uporządkował swoje życie, ale nie mógł sobie z tym poradzić, więc musieliśmy się rozstać w styczniu. Po prostu musieliśmy dokończyć tę płytę.

Partie basu na "Epic" nagrał wasz perkusista. Zostały skomponowane przez niego?

Tak, mieliśmy wprawdzie różne swoje pomysły, jak to ma mniej więcej wyglądać i czasem mówiliśmy mu, żeby zrobił to tak, czy inaczej, ale w gruncie rzeczy to Asgeir jest ich autorem.

Brzmienie "Empiricism" było specyficzne w znacznym stopniu z powodu użycia organów Hammonda i prawdziwych smyczków. Jaki jest sekret brzmienia "Epic"?

Myślę, że jest to kontynuacja tego, co robiliśmy wcześniej. To z czego ja jestem osobiście bardzo zadowolony, jeśli chodzi o ten album, to fakt, że mieliśmy dużo, dużo więcej czasu w studio na nagranie go niż w przypadku "Empiricism". Nie jestem zadowolony z brzmienia gitar na poprzedniej płycie, brakowało im mocy, było w nich za mało "dołu". Na nowej płycie brzmią znacznie ciężej. "Epic" jest też bardziej... niewypolerowany, bardziej surowy. Myślę, że to wynika głównie z produkcji.

Niewypolerowany i surowy? Dla mnie brzmienie nowej płyty jest dużo bardziej dopracowane i profesjonalne...

Cóż, nie mogę się z tym nie zgodzić, ona jest po prostu surowa w profesjonalny sposób (śmiech). To nie jest garażowy blackmetalowy album. Jest w niej po prostu więcej energii.

Skąd ta poprawa w brzmieniu? Zmieniliście studio, albo producenta?

Nie, nic nie zmieniliśmy. Tak naprawdę po prostu mieliśmy więcej czasu na nagrania. Na nagranie samej perkusji mieliśmy miesiąc, nie pracowaliśmy non stop, mieliśmy czas, żeby odpocząć. Mogliśmy wszystko odpowiednio dopracować. Przy nagrywaniu moich partii gitary mogłem poeksperymentować, użyć na przykład wielu różnych wzmacniaczy i wybrać najlepiej pasujące brzmienia.

Czy w tekstach z "Epic" jest jakaś myśl przewodnia?

Nie, nie ma żadnej konkretnej. Teksty są kontynuacją tego, co robiliśmy do tej pory, nie ma tu żadnej rewolucji. Są teksty o naturze, żywiołach, siłach przyrody. Myślę tylko, że ten album jest bardziej filozoficzny niż poprzednie, że jest tu więcej egzystencjalnych pytań...

Czy okładka jest jakoś powiązana z tekstami?

Nie bezpośrednio. Okładkę zrobił nasz perkusista, Asgeir Mickelson. Chcieliśmy, żeby w pewien abstrakcyjny sposób korespondowała z tytułem płyty i żeby w jakiś sposób kontynuowała styl z poprzedniej płyty. Przywiązujemy w ogóle dużą uwagę do wkładki do albumu - uważam, że jest ona bardzo istotnym jego elementem.

Skoro mowa o nawiązaniach do poprzednich płyt - czy utwór "Quintessence" jest jakoś powiązany z albumem o tym tytule?

Nie zawarliśmy piosenki o takim tytule na "Quintessence", więc pomyślałem, że wartoby napisać utwór bezpośrednio nawiązujący do idei kwintesencji. Ten kawałek jest najbardziej powiązany z "Ruins Of The Future" z "Quintessence" - jest jego kontynuacją. To niemalże "Ruins Of The Future Part 2" (śmiech). Lubimy robić takie odniesienia do naszej przeszłości. Postęp to dla mnie nie tylko wybieganie w przyszłość, ale też zrobienie czasem kilku kroków wstecz.

Jakie są najbliższe plany zespołu?

Planujemy nagrać teledysk do jednego utworu, jadę w tym celu do Oslo w przyszłym tygodniu. Pracujemy też nad nowym materiałem i planujemy akustyczną płytę, a także DVD. Zbieramy w tym celu nagrania z koncertów i ujęcia zza sceny, a także bootlegi. Jak na razie nie planujemy tras koncertowych, może później przyjdzie na to czas.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy widziałaś(eś) "Kult. Film"?