zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 11 grudnia 2018

wywiad: Cradle Of Filth

12.01.2001  autorzy: Adam "kalisz" Kaliszewski, m00n

Wykonawcy:  Gian - Cradle Of Filth, Robin Graves - Cradle Of Filth

Z muzykami formacji Cradle Of Filth udało nam się porozmawiać przed ich krakowskim koncertem (2.12.2000), patronowanym przez nasz serwis. Na pytania odpowiadał głównie Gian, kilka słów wtrącił też Robin, który był na tyle miły, że poczęstował ekipę rockmetal.pl zimnym piwem, sam zaś zajął się konsumpcją steku z frytkami, co przez większość czasu uniemożliwiało mu zabieranie głosu. Gian takich oporów nie miał, pogodzenie steku i wywiadu przyszło mu bez większych trudności. Jedynym kłopotem było późniejsze zrozumienie i przetłumaczenie mlaszczących, i kłapiących smakowicie muzyków.

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Jesteście w naszym kraju po raz drugi. Jak wam się podoba Polska?

Gian: Jest zwariowana, zawsze odnosimy to samo wrażenie. Wydaje mi się, że to świetne miejsce, żeby zrobić trochę hałasu, bo wasza publiczność jest chyba najbardziej szalona w całej Europie. Świetnie się bawi na koncertach.

Poprzednio graliście u nas z zespołem Opeth, co o nim myślicie?

Gian: To były bardzo dobre koncerty, świetnie nam się z nimi grało. Nie słyszałem jeszcze ich ostatniego albumu, ale chyba muszę, bo świetnie grają. Są naprawdę dobrymi muzykami. Lubię takie dźwięki... Podoba mi się też In Flames, chyba najbardziej melodyjna kapela ze Szwecji...

Lubisz więc szwedzki, melodyjny death metal?

Gian: Tak, uważam, że jest naprawde dobry, na metalowej scenie to chyba najfajniejsza rzecz w ostatnich czasach, ponieważ nawiązuje do starego angielskiego heavy metalu. I ci ludzie naprawdę bawią się na swoich koncertach, a nie tak jak niektórzy: zero melodii, zero uśmiechu, nic! Nigdy! (śmiech)

Wasz nowy album, "Midian" jest bardziej melodyjny, pojawiły się klasyczne brzmienia. Dlaczego zdecydowaliście się pójść w tym kierunku?

Robin: Ja chciałem, żeby ten materiał był bardziej agresywny, brutalniejszy, ale chyba mi się nie udało. Gian?

Gian: Zależy nam na tym, żeby pomysły każdego członka zespołu były wykorzystywane w równym stopniu. To nie jest tak, że obieramy sobie jakiś kierunek. Każdy z nas jest indywidualistą, każdy ma jakieś pomysły i dopiero ich suma daje to charakterystyczne, rozpoznawalne brzmienie zespołu. Muzyka nie jest zbytnio skomplikowana, tak mi się przynajmniej wydaje, jest dość ciężka, chcieliśmy wykorzystać te wszystkie pomysły, jakoś je pogodzić, żeby ten materiał był reprezentatywny dla nas w tym momencie.

Zgodzisz się, że brzmienie "Midian" można określić jako "słodkie" w porównaniu z waszymi wcześniejszymi dokonaniami?

Gian: O nie, nie nazwałbym go "słodkim". Ono jest... hmm bardziej rozmarzone, eteryczne, zwiewne. To rodzaj ucieczki. Jest inne, niż na wcześniejszych albumach. Nadal brzmimy jak Cradle Of Filth, choć już nieco inaczej. Każdy, kto zna nasze wcześniejsze płyty, może prześledzić nasz rozwój i taki efekt będzie dla niego oczywisty. Nie wprowadziliśmy żadnych rewolucyjnych zmian, nie zatraciliśmy tego, co świadczy o naszej oryginalności. Jeśli więc chcesz określić brzmienie tej płyty jako "słodkie", czemu nie? (śmiech) Moim zdaniem ta płyta jest bardziej gotycka.

Czy "Midian" jest concept-albumem?

Gian: Nie. "Cruelty And The Beast" było concept-albumem, poświęconym pewnej osobie, jej życiu, płyta ta była poświęcona jednej z ważniejszych postaci w historii wampiryzmu (Elżbiecie Batory - red.). "Midian" jest osadzony w świecie fantastycznym, takiej nierzeczywistej części zaświatów. To kraina dusz, tajemnicza i ulotna. Jednocześnie piekielna. Są tam płomienie, mgły. Jest to schronienie dla różnej maści dziwaków, ludzi, którzy nie mogą odnaleźć się w normalnym świecie. Jest miejscem, dokąd mogą uciec przy blasku księżyca.

Wasz nowy teledysk zaskakuje w porównaniu z poprzednimi normalnością. Nie zobaczymy w nim karłów, krwi, jest dość "zwyczajny"... Myślicie, że są szanse, aby takie zespoły jak wasz były prezentowane w stacjach muzycznych pomiędzy teledyskami gwiazdek muzyki pop?

Gian: To, że teledysk jest taki, jaki jest, wynika z jego warstwy tekstowej. Staramy się być bezpośredni i szczerzy. To jesteśmy my, to jest nasza muzyka, tak to widzimy. Chcemy pokazać wszystko tak jak postrzegamy. Są teledyski bardziej "zakręcone", są też takie, gdzie możesz zobaczyć po prostu zespół, który stoi i gra. To jesteśmy my, to jest Cradle Of Filth.

W jaki sposób komponujecie? Czy macie lidera, ktoś jest głównym kompozytorem?

Gian: Piosenki rozwijają się w sposób naturalny. Biorę na przykład gitarę, siadam, zaczynam grać i jakoś to wychodzi, później nad tym pracujemy...

Robin: To jest taka "chemia" zespołu. Sposób, w jaki członkowie grupy wpływają na siebie nawzajem. Te nasze zależności odbijają się na muzyce...

Macie w grupie nowego perkusistę. Co o nim powiecie?

Gian: Gramy razem mniej więcej od roku. Słyszeliśmy o nim wiele dobrych rzeczy, które tylko się potwierdziły, kiedy do nas doszedł. Okazało się, że świetnie pasuje na to miejsce, bardzo dobrze sprawdził się w naszym zespole, bez problemu zastąpił Barkera (poprzedni bębniarz Cradle Of Filtho - red.) Obawialiśmy się, że może sobie nie poradzić, ale chłopak grał w kilku zespołach, jest doświadczony i naprawdę szybko się zaaklimatyzował.

Cradle Of Filth to w tej chwili zespół sześcioosobowy, czy może wasza śpiewaczka również jest traktowana jako pełnoprawny członek grupy?

Gian: To jest tak, że ona jeździ z nami na trasy, wspomaga nas w studio, ale takich "normalnych" członków jest sześciu. To my komponujemy, piszemy piosenki, po prostu pracujemy. O, tam siedzi Sarah, to ta w turbanie! (ze śmiechem pokazuje Sarę, która suszy włosy w drugim końcu garderoby - red.)

Ważną częścią image'u Cradle Of Filth jest wasza fascynacja wampiryzmem. Czy interesujecie się również klasycznymi filmami o wampirach, jak np. "Nosferatu"

Robin: Ten czarno-biały, tak? Hmm... ja bardzo lubię. To może ty wyjaśnij... (Robin po raz kolejny ułatwił sobie zadanie, zaś koledze z zespołu utrudnił konsumpcję obiadu :) - red.)

Gian: Tak, to jest duża inspiracja. Fascynujący jest zarówno obraz, jak i dźwięk tych filmów. Bardzo podobała mi się charakteryzacja Kinskiego w "Nosferatu". Wystarczy popatrzeć na jego twarz: on jest zły, jest prawdziwy...

Robin: Uwielbiamy też ścieżki dźwiękowe z tych filmów. Soundtracki z klasycznych horrorów są naprawdę świetne. Nawet najlepszy film bez ścieżki dźwiękowej dużo traci. To swoisty paradoks, ponieważ z punktu widzenia reżysera ważniejsza jest gra aktorów, technika, natomiast dla mnie bardzo liczy się właśnie oprawa dźwiękowa.

Gian: Ale bardzo lubię właśnie Klausa Kinsky'ego.

A Bela Lugosi?

Gian: To bardzo wampiryczny aktor. Bardzo podobał mi się jego transylwański sposób mówienia. Miał swój niepowtarzalny styl i niewątpliwie zrobił bardzo dużo dla rozwoju tej gałęzi kinematografii. Wprowadzał swoimi rolami bardzo gotycki klimat, to było naprawdę mocne. Dużo ciekawsze niż amerykańskie filmy. Te zresztą też nie są złe. Takie klimaty jak "Hellraiser", czy "Teksańska masakra piłą łańcuchową" są fajne, zresztą mnóstwo tego jest... I te soundtracki... Świetna sprawa.

Wasz wokalista ukończył prace nad filmem "Cradle Of Fear". Widzieliście go?

Gian: Jeszcze nie...

Robin: (wraca z kolejnym piwem) A o czym mówicie?

O "Cradle Of Fear"...

Robin: Myślę, że to niezły patent, taki "shock horror film", to mówi samo za siebie.

A nie myśleliście, żeby wykorzystać to w jakiś sposób do promowania zespołu?

Gian: Czemu nie? Chociaż podejrzewam, że odbiorcy tego filmu w większości mają jakieś pojęcie o istnieniu naszego zespołu... Ale dla pozostałej części... Tak, to może mieć jakieś znaczenie promocyjne.

Czy to prawda, że część waszych tekstów została wykorzystana w brytyjskich szkołach jako przykład użycia staroangielskiego języka literackiego we współczesnych tekstach rockowych?

Gian: Tak, było coś takiego. Myślę, że ci, którzy to robili, musieli jednak wybierać teksty bardzo ostrożnie (śmiech). Ale podoba mi się ten pomysł. Tak się robi historię.

Kto pisał teksty na "Midian"

Robin: Dani. Zajął się całością strony tekstowej.

A podpisalibyście się pod nimi?

Gian: (chwila ciszy) Hmm... jeśli chcielibyście wiedzieć cokolwiek o tekstach, to lepiej zawołajcie Daniego. To wszystko się uzupełnia. Teksty muszą być dopasowane do muzyki, reprezentatywne, w drugą stronę też to działa. Stawiamy sobie w tym zakresie bardzo wysokie wymagania i staramy się je spełniać. Tyczy się to zarówno tekstów, jak i realizacji nagrań, występów na żywo, wszystkiego. Jeśli zaś chodzi o ich przekaz, to przeważnie mówią same za siebie. To konkretne historie o konkretnym znaczeniu.

Można zakwalifikować was tekstowo jako zespół black metalowy?

Gian: Chyba nie. Teksty satanistyczne w większości w jakiś sposób odnoszą się do religii monoteistycznych. Nas nie można w żaden sposób zakwalifikować, nie czujemy się przynależni do żadnego z nurtów ideologicznych, nie jesteśmy wyznawcami żadnej religii. Tak więc trudno określić nasze liryki mianem satanistycznych.

Co sądzicie o zespołach takich jak The Kovenant, które zaczynały od grania black metalu, aby później "polecieć" w elektronikę?

Gian: To fajna sprawa, bardzo podoba mi się ta muzyka. Skoro ich to kręci, to ok. Sami robimy tego typu eksperymenty i bardzo mi się to podoba. Jeśli o The Kovenant chodzi, lubię bardzo również ich wcześniejsze dokonania, te bliższe black metalowi. Ale to co robią obecnie także nie jest złe.

Miesiąc temu mieliśmy okazję porozmawiać z muzykami tej grupy. Twierdzą oni, że komputery to przyszłość metalu...

Gian: Bo w sumie tak jest. Przy pomocy komputera możesz robić dowolne rzeczy, wszystko czego zapragniesz, w dowolnym momencie. Bardzo ułatwia to tworzenie muzyki.

Ale jest pewna różnica między stosowaniem komputerów przy produkcji nagrań, a używaniem elektronicznych urządzeń w charakterze instrumentów muzycznych...

Gian: Zgadza się. My nie korzystamy z elektronicznych brzmień. Używamy cyfrowej techniki nagraniowej i tyle. Wszystko, co słychać na płycie "Midian", jest prawdziwe, czarno-białe. Nie ma tu żartów, kombinowania. Wszystkie partie instrumentalne zostały zagrane naprawdę, to jest prawdziwa muzyka, prawdziwy metal.

Skąd na tej trasie wzięła się supportująca was grupa Christian Death? W końcu z szeroko pojętym metalem ma ona bardzo niewiele wspólnego...

Gian: Bo chcieliśmy wprowadzić jakąś odmianę. Często koncertowaliśmy z zespołami black metalowymi, których znamy mnóstwo. Nieraz z nimi gramy, mamy wielu przyjaciół, ta scena na nas wpływa, jednak równie ważną inspiracją jest dla nas muzyka gotycka. Christian Death jest jedną z najbardziej oryginalnych i "oldschoolowych" formacji gotyckich. Chcieliśmy dać naszym fanom coś innego, coś co ich zaskoczy, da im do myślenia. To świetny zespół, bardzo ich szanujemy. Lubimy też inne grupy sceny gotyckiej. Poza Christian Death szanujemy też Bauhaus, również wiele nowszych grup, na przykład VNV Nation, Wumpscut. Nie tylko grupy wykonujące gotyk w czystej postaci, ale też wiele zespołów, które można zaliczyć do tego nurtu, jednak znajdują się jakby na jego obrzeżach, grupy elektroniczne.

Jakie jest wasze zdanie o bootlegach Cradle Of Filth?

Gian: To gówno. Ale ludzie to kupują. Kwestia marketingu. Jeśli coś zostanie odpowiednio podane, ludzie to kupią. Kupując bootleg traci się wszystko, co w tej muzyce wartościowe. Nie możemy wpływać na zawartość tych płyt i często jest ona żałosna.

Ale dla kogoś, kto nie ma szans wybrać się na wasz koncert może to być jedyna okazja do usłyszenia was "na żywo"...

Gian: Tak, ale jakość tych nagrań zwykle pozostawia bardzo wiele do życzenia.

Więc może nagracie kiedyś płytę koncertową?

Gian: Może kiedyś... To na pewno nie jest wykluczone...

Nagraliście kiedyś kilka coverów, m.in. Slayera, Anathemy, Iron Maiden. Planujecie podobne eksperymenty w przyszłości?

Gian: Tak, ale nic nie da się powiedzieć. Może zrobimy jakiś klasyczny metalowy cover, może coś bardziej elektronicznego. Na scenie elektronicznej jest również wiele znakomitych zespołów, z którymi może warto byłoby współpracować...

(Po chwili ciszy Gian z niesmakiem patrzy na pojemnik z niedojedzonym stekiem i frytkami)

Gian: Macie tu jakieś dobre restauracje?

Niestety, nie jesteśmy z Krakowa.

Gian: Szkoda, bo tego się po prostu nie da jeść...

Teraz trochę nietypowe pytanie...

Gian: O, świetnie, takie lubię...(śmiech)

Kim jest dla was Elvis?

Robin: Danzig. Glen Danzig (śmiech).

Gian: Tak, a dla mnie to będzie Brendan Perry (śmiech).

Planujecie coś specjalnego na dzisiejszy koncert?

Gian: Tak, z pewnością ten koncert będzie dla wielu z was niezapomniany. Przygotowaliśmy kilka niespodzianek, żeby nie był to taki zwykły występ kapeli metalowej. Po prostu napijcie się piwa i bawcie się świetnie, szalejcie.

Chcieliśmy jeszcze zapytać was o stronę internetową zespołu. Sądzicie, że sieć jest dobrym medium, jeśli chodzi o utrzymywanie kontaktu z fanami? Pomaga w promocji?

Gian: Czasem to faktycznie ułatwia życie. Sieć pomaga utrzymywać kontakt, załatwiać wiele spraw, ale też ściągać ogromne ilości nielegalnych plików mp3 i łamać prawo na wszelkie możliwe sposoby. Mp3 to coś, co nas z pewnością irytuje, jest to po prostu nieuczciwe wobec twórców. A co do naszej strony, to myślę, że faktycznie nieco pomaga w promocji, Internet jest tak olbrzymi, że wiele osób może mieć w ten sposób dostęp do informacji nieosiągalnych inną drogą... Na pewno ma przyszłość, choć wiele osób boi się nowych technologii. Komputery często niosą ze sobą zagrożenie, chociażby ciągłej kontroli, niekoniecznie zgodnej z naszą wolą. Ale całą płytę "Midian" zrobiliśmy na komputerach, więc na pewno są to również użyteczne narzędzia.

Dziękujemy za rozmowę. Możecie jeszcze dodać coś na koniec...

Gian: Ja również dziękuję. Chciałem podziękować naszym fanom za wsparcie, za to, że kupują płyty i przychodzą na nasze koncerty. Dzięki.

(podziękowania dla Pawła "Moriturusa" Rusaka ("Lacrimae Hecate" 'zine))

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Po ilu pożegnalnych trasach koncertowych uznajesz, że zespół rzetelnie się pożegnał?