zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku wtorek, 24 listopada 2020

wywiad: Dark Funeral

28.11.2016  autor: Katarzyna "KTM" Bujas

Wykonawca:  Lord Ahriman - Dark Funeral (gitara)

strona: 3 z 3

Dark Funeral, Katowice 29.10.2016, fot. Red Face
Dark Funeral, Katowice 29.10.2016, fot. Red Face

Okładkę nowej płyty stworzył Necrolord - ten sam artysta, który wykonał grafikę do waszego debiutanckiego albumu, "Secrets Of The Black Arts". Czy to jakieś nawiązanie do początków kariery Dark Funeral?

Utrzymywaliśmy kontakt z Necrolordem przez te wszystkie lata i zawsze mieliśmy taki zamiar, żeby jeszcze kiedyś zaprosić go do współpracy. Ilekroć jednak spotykaliśmy się przy okazji wydania nowego albumu, mówiliśmy sobie "to może przy następnej płycie". Kiedy pisałem materiał na "Where Shadows Forever Reign" i skontaktowałem się z Necrolordem, zorientowałem się, że mija dokładnie dwadzieścia lat od wydania "Secrets Of The Black Arts". To było dla mnie bardzo symboliczne i uznałem, że nadarza się świetna okazja, żeby znów pracować razem. Takich zbiegów okoliczności było przy okazji wydania nowej płyty znacznie więcej. Wszystko ułożyło się dobrze praktycznie samo z siebie, co jest dziwne i nieco zaskakujące. Czasem wydaje mi się, że stoi za tym jakieś przeznaczenie.

Jako jeden z przedstawicieli sceny blackmetalowej lat dziewięćdziesiątych, jak oceniasz obecną kondycję tego gatunku?

Kiedy zaczynaliśmy grać w tamtych czasach, nie było żadnych zasad i prawideł, którym musiał podporządkować się zespół, żeby szczycić się mianem kapeli blackmetalowej. To my tworzyliśmy te zasady podążając własną drogą i dlatego jesteśmy dziś tu, gdzie jesteśmy. W dzisiejszych czasach zespoły narzucają sobie zbyt wiele ograniczeń. Istnieją jakieś głupie kanony, których trzeba przestrzegać, żeby zasłużyć na miano prawdziwego zespołu blackmetalowego, a my w latach dziewięćdziesiątych zajmowaliśmy się po prostu graniem muzyki i poszukiwaniem własnej ścieżki.

Bawi mnie, gdy młode pokolenia pouczają nas, kapele które tworzyły tę scenę u jej zarania, co można robić, a co nie, co jest blackmetalowe, a co wbrew zasadom. Jakie pieprzone zasady? Sam je tworzyłem i nie zamierzam się teraz niczemu podporządkowywać. Moim zdaniem zespoły zbyt sztywno trzymają się tych wymyślonych reguł, co w oczywisty sposób ogranicza ich twórczość i sprawia, że nie potrafią nagrać nic interesującego. Jeśli skupiasz się tylko na tym, żeby podążać za utartymi wzorcami, prawdopodobnie nie stworzysz w życiu nic godnego uwagi.

Dostaję mnóstwo wiadomości od fanów z pytaniami, jak komponować, jakie są moje sposoby na pisanie riffów albo co zrobić, żeby nagrać dobrą płytę i wszystkim odpisuję to samo. "Nie słuchaj tego co ja ani ktokolwiek inny ma na ten temat do powiedzenia. Podążaj za własnym sercem i duszą, bądź po prostu szczery. Jeśli spodoba się innym - to wspaniale. Jeśli nie - zrobisz to dla siebie. Pieprzyć resztę". W tym gatunku muzycznym nie można pisać utworów tylko po to, żeby zyskać jak największą liczbę zadowolonych odbiorców. Powinno się to robić przede wszystkim dla siebie.

Myślisz, że młode zespoły zbyt mocno inspirują się "starą szkołą black metalu"?

To jeden z podstawowych problemów tej sceny - nadmierne pragnienie bycia oldschoolowym. Tymczasem prawdziwie oldschoolowa jest tylko muzyka, która została faktycznie stworzona w tamtych czasach. Nie da się w pełni przywrócić ducha tamtej epoki z prostej przyczyny - lata dziewięćdziesiąte minęły i już nie wrócą. Można inspirować się nagraniami z tamtego okresu, ale próby odtworzenia tego klimatu na siłę są zwyczajnie bez sensu. Gdybym przejmował się taką bzdurną presją, pewnie nigdy w życiu bym niczego nie nagrał i niczego nie osiągnął. A przy okazji jeszcze pewnie bym zwariował.

Jeśli przejmujesz się nadmiernie tym, jak twoja muzyka jest oceniana, z samego strachu przed krytyką nie stworzysz nigdy niczego wybitnego. Kiedy wchodzimy do studia z Dark Funeral, doskonale zdajemy sobie sprawę z tego, że rezultat naszej pracy będzie wielokrotnie oceniany nie tylko przez fanów, ale i przez dziennikarzy i ludzi z branży. Nie tylko pozytywnie. Zawsze trzeba liczyć się z tym, że znajdą się też osoby, które będą tę płytę krytykować. Kiedy wydajesz album, musisz być przygotowany na dwa rodzaje reakcji równocześnie: miłość i nienawiść. Obie są potrzebne i obie są tak naprawdę dobre dla zespołu. Dopóki twoja muzyka wywołuje jakiekolwiek reakcje, to znaczy, że ma jakiś sens. Gorzej byłoby, gdyby nikogo to wcale nie obeszło.

Uważasz, że pisanie recenzji płyt ma sens? Często zdarza się, że recenzent dostrzega w muzyce rzeczy, które ponoć zainspirowały twórcę, a o których sam twórca nawet nie ma pojęcia.

Trafne spostrzeżenie... (śmiech) Kiedy czytam recenzje, często zastanawiam się, czy słuchałem tej samej płyty, o której pisze dziennikarz. Wiesz... z dziennikarzami jest tak samo, jak z zespołami - zdarzają się zarówno dobrzy, jak i beznadziejni. Niektórzy dziennikarze są w stanie zrozumieć muzykę i właściwie ją zinterpretować, a niektórzy po prostu nie mają pojęcia czego słuchają. Jeśli ktoś rozumie muzykę, a mimo to album z różnych względów mu się nie podoba, mnie to nie przeszkadza. Tak długo, jak jest to rzetelna i konstruktywna krytyka. Jeden szwedzki dziennikarz nienawidził nas jeszcze zanim w ogóle wsadził płytę do odtwarzacza. Wysmarował taką recenzję, że nie było w niej nic o muzyce, tylko o tym, jakimi jesteśmy debilami i do niczego się nie nadajemy (śmiech). Wyobraź sobie, że napisał to dla poważnego szwedzkiego magazynu, a taka recenzja została opublikowana. To ma być profesjonalne dziennikarstwo? Jak dla mnie była to totalna kompromitacja tego medium. Podkreślam, nie mam nic przeciwko negatywnym recenzjom, jeśli są poparte jakąś logiczną argumentacją i wiedzą muzyczną. Ale bezsensowna pisanina kogoś, kto nie ma pojęcia o pisaniu muzyki i wyżywa się na zespołach z jakichś niezrozumiałych powodów, totalnie do mnie nie trafia.

Denerwuje cię, kiedy osoby, które nie miały w życiu w rękach żadnego instrumentu, oceniają twoją muzykę i umiejętności gitarowe?

Ani trochę. W zasadzie to skomentuję to bardzo krótko. Oto dlaczego ja jestem na scenie i gram koncert, a gość, który wyrzuca swoje frustracje na klawiaturze, tylko stoi w tłumie i patrzy (śmiech).

Myślisz, że w dobie mediów społecznościowych prasa jest nadal zespołom tak samo potrzebna?

Każdy zespół potrzebuje prasy i dziennikarzy. Jeśli o tobie piszą, to znaczy, że wciąż istniejesz i masz na scenie coś do powiedzenia. Przepływ informacji o zespole jest szczególnie ważny, jeśli jeździ się w trasy. Część promocji można zrobić przy użyciu mediów społecznościowych, ale prasa muzyczna dociera zawsze do większej liczby odbiorców.

Mimo to zauważyłam, że Dark Funeral jest zespołem dość aktywnym w internecie.

Tak, korzystamy trochę z tych narzędzi... (śmiech) Kiedy pojawiły się pierwsze tego typu serwisy, na przykład MySpace, ucieszyłem się, bo był to sposób, żeby zaoszczędzić trochę czasu, który dotąd poświęcałem na odpisywanie na maile fanów. Większość osób zadaje tak naprawdę podobne pytania i postując coś publicznie, mogłem dotrzeć do dużej liczby odbiorców na raz. Serwisy typu Instagram są też dobrym narzędziem do bieżącego udostępniania relacji z trasy. Zauważyłem, że fani chętnie oglądają takie rzeczy i śledzą, co robi zespół także poza sceną. Oczywiście staramy się w tym wszystkim nie iść zbyt daleko i zostawić sobie trochę prywatności. Niektóre zespoły trochę z tym przeginają i wrzucają do internetu praktycznie wszystko. Nie rozumiem też wrzucania szalonych ilości selfie na dzień, "bo taki jestem kurwa piękny"... (śmiech). Moim zdaniem trzeba po prostu znaleźć odpowiednią granicę pomiędzy życiem zespołu i życiem prywatnym.

Na zakończenie spytam jeszcze o twoją pozostałą aktywność muzyczną. Co słychać w projekcie Wolfen Society, w którym się udzielałeś?

Rozmawialiśmy o tym jakiś czas temu i padła propozycja, żebym został głównym kompozytorem w tym projekcie, ale nie mogłem na to przystać, bo komponuję wyłącznie dla Dark Funeral. Mogę mieć wkład w muzykę w innej kapeli, ale wszystkie kompletne kompozycje rezerwuję dla swojego podstawowego zespołu. Niewykluczone, że w przyszłości nagramy coś jeszcze z Wolfen Society, ale w tej chwili nie mogę podać żadnych konkretów.

Wobec tego życzę powodzenia zarówno z tym projektem, jak i oczywiście Dark Funeral.

Dziękuję. Czas szykować się do koncertu!

3
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy zamawiasz jedzenie do domu?