zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 25 czerwca 2022

wywiad: Delight

28.10.2004  autor: ad

Wykonawca:  Paulina Maślanka - Delight (wokal)

W poniedziałek, 24 października miałem spotkać się zacisznym Cafe Nescafe na warszawskim Nowym Świecie z Pauliną Maślanką, wokalistką zespołu Delight i porozmawiać o nowym albumie grupy, zatytułowanym "Od Nowa". Jednak sprawy obrały zgoła odmienny obrót: kiedy wchodziłem do kafejki, Paulina, w towarzystwie innego dziennikarza, któremu nie udało dokończyć się swojego wywiadu, opuszczali już lokal. Niemalże w biegu udało mi się dowiedzieć, że plany zostały zmienione i Paulina ma teraz nagranie w telewizji. Kiedy już tam dotarliśmy, odczekaliśmy mniej więcej kwadrans i w koncu mogliśmy przejść do meritum sprawy. Jednak po tym, jak swoją rozmowę dokończył dziennikarz CGM-u, czekała mnie kolejna niemiła niespodzianka, gdyż okazało się, iż Paulina za niecałe pół godziny ma przewidziane następne nagranie i muszę zmieścić się w przeciągu tego czasu. W takiej nerwowej atmosferze, kiedy to co chwila spoglądałem na zegarek, a Paulina mówiłą najszybciej jak potrafiła, przebiegał ten wywiad...

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Na nowym albumie chyba najbardziej oddaliliście się od gotyku, z którym to najsilniej byliście dotąd utożsamiani, stawiając krok w kierunku brzmieniom nu-tone'owych, nasuwających na myśl choćby Evanescence. Czym spowodowana jest ta zmiana stylistyki? I czy nie obawiasz się, iż wpłynie to negatywnie na odbiór tego krążka przez waszych starych fanów?

Paulina Maślanka: My nigdy do końca nie byliśmy zespołem gotyckim. Najpierw graliśmy heavy metal z elementami gotyku, później, na drugiej i trzeciej płycie poszliśmy w kierunku power metalu, więc nigdy do końca nie byliśmy gotyccy i nie można mówić, że odeszliśmy od tego gatunku. Ja muzykę gotycką bardzo szanuję i słucham, ale nie jestem gotycka. To jest tylko polityka firmy fonograficznej, że promuje się nas jako "muzykę z elementami gotyku". Denerwują mnie wszelkie dyskusje na temat gatunków muzycznych, chciałabym, żeby Delight był Delightem i żeby miał jakiś własny styl. Teraz poszliśmy w stronę nu-metalu i nowoczesnej muzyki, gdyż tak się dzieje na świecie. Zresztą i tak jesteśmy gdzieś o 4-5 lat do tyłu, w stosunku do tego, co było modne na Zachodzie. Nasi gotyccy fani może i od nas teraz odejdą, to jest ich wybór, ale wydaje mi się, że osoby, które tolerowały Delight takim, jakim był, są na tyle otwarte iż zaakceptują naszą przemianę. Poza tym, już na dwa lata temu, na trzeciej płycie, wprowadziliśmy pewne elementy nu-metalowe. Nasz nowy album też nie jest stricte nu-metalowy - pojawiają się w nim elemety nu-metalowe, ale nie ma w nim heavy-metalu. Jeśli to jest rock, i nie czerpie z lat 80., to zawsze na jakiś sposób będzie nu-metalem. Jeśli komuś taka moda się nie podoba, to istnieje wiele innych kapel, których mogą słuchać. Nie chcemy być kolejną kapelą, która kogoś powiela, pragniemy wnieść coś swojego.

Skąd wziął się tytuł nowej płyty: "Od Nowa" i jakie treści chcecie przekazać poprzez nowy krążek?

"Od Nowa", gdyż nowa płyta, polskie teksty, nowe brzmienie. Chcemy zacząć jeszcze raz. Zrobiliśmy sobie renomę jako zespół power metalowo-gotycki z wysoko śpiewającą babką na wokalu. Teraz chcemy grać muzkę rockową, czadową i chcemy przede wszystkim, żeby to była nasza muzyka. Pragniemy zmienić styl.

Chcecie zupełnie oderwać się od waszej historii?

Nie możemy się oderwać, gdyż jest to część naszego życia. Ale nie można po prostu grać ciągle tego samego, jeśli zrobiło się już trzy płyty na ten temat. Graliśmy piosenki, które nam się wtedy podobały, ale teraz już tak nie czujemy. Bylibyśmy oszustami, gdybyśmy grali ciągle to samo. Jesteśmy teraz innymi ludźmi, słuchamy czego innego i inaczej czujemy. Ja pierwszą płytę nagrywałam w klasie maturalnej, mając 18-19 lat. Zupełnie inaczej myślałam niż teraz, kiedy mam 23. Nasze pierwsze dwie płyty są dla mnie trochę jak demo, natomiast przedostatnia, "Eternity" miała już naleciałości nu-metalowe. Nie było tam już tych wyjących wysokich wokali - było bardziej rockowo. I w tym kierunku będziemy podążać. Bardzo cieszę się, że zrobiliśmy tę płytę, bo nawet jeśli ludzie się odwrócą, to będziemy mieli świadomość, że podjęliśmy ryzyko i poszliśmy o krok do produ.

Dotąd śpiewałaś wyłącznie po angielsku (z wyjątkiem zamykającego poprzedni album "Wiecznego Finału") Na nowej płycie natomiast znalazły się tylko polskie teksty. Co wpłynęło na tę zmianę?

Doszłam do wniosku, że język polski jest bardzo komunikatywny i mogę w ten sposób więcej treści przekazać, mogę bardziej interpretować i ludzie będą to bardziej odbierać jako słowa, które do nich kieruję, a nie jako jakąś - tam melodyjkę, którą sobie nucę pod nosem. Chcę, aby teksty też były ważne, gdyż dotąd były odsuwane na dalszy plan. A przecież słuchamy muzyki nie dla samej muzyki, ale również żeby czegoś się dowiedzieć z tekstów. Owszem, ludzie w Polsce znają angielski, ale nie dociera on do nich tak bezpośrednio, jak polski.

Kończący płytę "Sen" jest utworem dość nietypowym. Czy jest to muzyczna ilustracja snu? Powiedz coś więcej o tym numerze.

Jest to numer instrumentalny, utrzymany w monotonnym, transowym charakterze. Jest inny od pozostałych piosenek - służy do odprężenia, zrelaksowania się.

Jak będzie wyglądała promocja nowego krążka? Macie już zaplanowane jakieś koncerty, trasy?

Teraz będzie trasa "Dark Stars". Gramy na niej po raz trzeci. Występujemy razem z Closterkeller, Moonlight, Darzamat, Cemetery Of Scream Via Mistica i Desdemoną. Zaczyna się drugiego listopada - to będzie 18-19 koncertów. Będziemy we wszystkich miastach wojewódzkich plus Częstochowa i Zielona Góra. Także jakby ktoś chciał posłuchać Delight, to zapraszam serdecznie, również w imieniu pozostałych kapel. Myślę, że dotarcie na taki koncert nie będzie trudne - jesteśmy na wyciągnięcie ręki.

Jak długo i jak intensywnie przebiegały prace nad nowym materiałem?

Prace studyjne trwały rok. Natomiast planowaliśmy ją już od dwóch lat, od zakończenia pracy nad poprzednią. Nad piosenkami siedzieliśmy rok i wybraliśmy te, które naszym zdaniem były najlepsze. Nagraliśmy je na demo, a następnie przez dwa miesiące trwały nagrania studyjne. Ja spędziłąm nad tym albumem, pisząc teksy i nagrywając, bity rok. W międzyczasie mieliśmy też trasy i koncerty, więc nie mogliśmy się nad wszystkim skupić i mieliśmy bardzo mało czasu.

Czy dzisiaj czujecie się dojrzalszym i lepszym zespołem, niż przed sześcioma laty, kiedy to dopiero zaczynaliście pod nazwą Sator?

Zdecydowanie. Jesteśmy zdecydowanie innym zespołem, jeśli chodzi o doświadczenie koncertowe, jak również pod względem kompozycyjnym. Kiedy człowiek nabiera doświadczenia, inaczej na wszystko patrzy. Ale nadal bardzo cieszymy się tym co robimy. Możnaby powiedzieć, że teraz nawet bardziej. To tak jak pielęgnowanie roślinki - jesteś dumny z tego, że ona rośnie.

Jakie są twoje muzyczne wzory? Ulubione zespoły, wykonawcy?

Moim muzyczym guru jest Tori Amos. Lubię też Bjork, Paulę Cole i Fionę Apple. Generalnie lubię wokalistki, które mają coś do powiedzenia. Raczej nie metalowe, gdyż lubię szukać odskoczni w czymś innym. Poza tym staram się nie dzielić muzyki na szufladki, gdyż to zawęża światopogląd. Kobiety, takie jak Tori są bardzo świadome, piszą świetne teksty i są prawdziwymi artystkami.

To prowadzi do kolejnego pytania: czy czerpiecie inspiracje od swoich idoli? W jaki sposób objawia się to w Waszej muzyce?

Jarek, u którego w domu nagrywaliśmy, słucha światowej muzyki rockowo-metalowo-popowej. Produkuje również płyty takich kapel jak Thy Disease czy Anal Stench. Robi bardzo dużo rzeczy. I generalnie on musi słuchać całej muzyki światowej. Wydaje mi się, że dla niego inspiracją jest muzyka - ogólnie. Ja mówiłam już czego słucham. Klawiszowiec (Jakub Kubica - przyp. aut.) słucha Tricky'ego. Żeby coś zrobi trzeba być otwartym na każdą muzyką. Inspirowanie się czymś nigdy nie może być przepisywaniem czegoś. Należy konfrontować się najróżniejszą muzyką, gdyż każdy gatunek ma w sobie coś ciekawego.

Które z obecnie grających polskich zespołów najbardziej cenisz?

Najbardziej cenię zespół Coma. Jest to zespół, który tekstowo i muzycznie mnie zabija... Jestem pod ich ogromnym wrażeniem. Oczywiście cenię sobie też moich przyjaciół i znajomych. Lubię czasem posłuchać Clostera, Moonlight...

Niestety, nigdy nie miałem okazji słyszeć was na żywo. Jak wyglądają wasze koncerty? Jak reaguje na wasze występy publiczność?

Teraz nasze koncerty będą wygldały nieco inaczej niż dotychczas, gdyż będziemy mieli rejestrator, który będzie puszczał wszystkie loopy, sample i różne efekty, które mamy na płycie. Muzyka będzie bardziej przestrzenna i będzie brzmieć zupełnie jak na płycie. Będzie to zupełnie nowy poziom brzmieniowy. Nie wiem, jak publiczność będzie reagować na polskie teksty. Materiał jest nowy, więc na pewno na razie nie będzie znany i ludzie będą raczej stali i słuchali tekstów, niż je śpiewali razem z nami. Jak dotąd na koncertach byliśmy przyjmowani bardzo dobrze. Na przykład Warszawa, w której co roku mamy dobre przyjęcie. Czsami jak się gra jako support zagranicznej gwiazdy, zdarzają się nieprzyjemne sytuacje. Niektórzy casem wkładają mi w usta, że coś na kogoś powiedziałam, że z kogoś się śmiałam... Uważam, że jest to nie fair, no ale co zrobić? Zdarzają się miłe i niemiłe reakcje, ale żeby ktoś bardzo negatywnie reagował jeszcze się nie zdarzyło. Przeważnie są to pozytywne reakcje.

Czy wasze płyty ukazały się za granicą?

W bardzo wielu krajach. Miedzy innymi w Brazylii, w Stanach, w Wielkiej Brytanii. W Japonii wyszły nasze pierwsze dwie płyty, ale tam było zapotrzebowanie na power metal i późniejszych już nie chcieli, jakoże przestaliśmy się od tej stylistyki. Również Francja, z której zawsze do nas piszą i przeprowadzają wywiady. Może kiedyś pojedziemy tam na jakąś trasę. Ale mamy niewielkie fundusze na promocje. Nasz klip nie leci w żadnej niemieckiej telewizji i tam jesteśmy zespołem zupenie nieznanym. Jednak dochodzą do nas pochlebne opinie z różnych stron, również z Ameryki, oraz z międzynarodowych stron internetowych, poświęconych podobnej muzyce.

Do jakich zespołów jesteście najczęściej przyrównywani przez fanów i krytyków? Bardziej do The Gathering, czy może kapel pokroju Evanescence lub Within Temptation? A może do rodzimych grup, jak na przykład Closterkeller?

Teraz na pewno będziemy porównywani do Evanescence, jako że gramy muzykę nu- i odeszliśmy od gotyku. Wcześniej byliśmy porównywani do Nightwish, gdyż śpiewałam bardziej klasycznie i graliśmy power metal, również do The Gathering, ponieważ tak wibrowałam. Teraz staram się, żeby już tego nie było. Generalnie zawsze będziemy do kogoś porównywani - ludzie uwielbiają porównywać. Nawet reklamując zespół, mówi się, że grają jak ta kapela i jak tamta... Porównywano nas również z Within Temptation, ponieważ śpiewam wysoko. Cóź zrobić? Ja bym chciała być porównywana na przykład do Tori Amos - to by było coś! Ale tak nie będzie - ludzie się ograniczają poprzez szufladki. Mnie to nie ziębi ani nie grzeje - mogą mnie porównywać do zespołów gotyckich czy rockowych... To są tylko słowa, a jaka naprawdę jest muzyka, to trzeba posłuchać.

A co sądzisz o podobnych porównaniach i o wyżej wymienionych zespołach?

Kiedyś było dla mnie zaszczytem, być stawianym w jednym rzędzie razem z The Gathering, gdyż to bardzo szanowany zespół i świetna kapela. Również Within Temptation i Evanescence uważam za dobre zespoły. W ogóle szanuję wszystkie grupy, które do czegoś dochodzą. Wiem jak to wygląda od kuchni i to wcale nie jest przyjemna i łatwa zabawa. Troszkę wkurza mnie to, że odstaliśmy gotycką etykietkę i fani tej muzyki mają do nas pretensje o to, że reklamujemy się jako zespół gotycki, a w rzeczywistości nie mamy z tym gatunkiem wiele wspólnego. Jest to dla mnie totalny absurd i bezsens. Pytanie się, co kto gra i jaki to styl muzyczny to jest zwykłe szufladkowanie. To tak, jak porównywanie koloru włosów - np.: "tego człowieka nie lubię, bo jest blondynem". Nie ma tu czegoś takiego jak tolerancja i indywidualne poszukiwania - to wszystko tylko schematy. Po to każdy stara się być inny, żeby uciec od szufladki. W tym momencie, kiedy pojawia się znowu nowa szufladka i dyskusja kto co gra, a czego nie gra, i jest na przykład piętnaście stron kłótni na jakimś internetowym forum, czy zespół Nightwish jest komercyjny, czy gra heavy, czy power, to jest to moim zdaniem jest zupełnie bezsensu. Wobez tego teraz, kiedy będziemy szufladkowani razem z np. Evanescence, to powiem: "Super. Fajnie, że taki zespół, który swoje płyty w domu nagrywa, jest porównywany do grupy Evanescence z Ameryki, który to ma ogromny budżet na płytę i mają masę ludzi, którzy się nimi zajmują". Jeszcze raz powtórzę, że nigdy nie byliśmy stricte gotyccy. Ja nigdy nie byłam wkręcona w żaden wampiryzm, ani inne krewkie klimaty. Ostatnio zrobiliśmy sobie taką żartobliwą sesję zdjęciową z mieczami, ale tak zupełnie prywatnie, dla zabawy.

Co uważacie za wasz największy sukces w dotychczasowej karierze?

To, że jeszcze istniejemy, że razem ze sobą jako ludzie wytrzymujemy i że się lubimy. Kariera jest na dalszym planie. Jaką my tam mamy karierę? Karierę, to ma na przykład Evanescence - to jest prawdziwa kariera. Wydają miliony płyt, ich klipy można zobaczyć na całym świecie i wszyscy ich znają. A my generalnie mamy to szczęście, że wydajemy sobie płyty i gramy koncerty i to nam wystarcza. Sukcesem jest na pewno to, że wystąpiliśmy na Metalmanii, chociaż zespół nie do końca tam pasował, bo nie był zupełnie metalowy. A że jako nastolatka miałam takie marzenie, żeby tam wystąpić i żeby w ogóle grać koncerty, to to wszystko jest niewątpliwym sukcesem. Wszystkie moje marzenia się spełniły. Jednak naitotniejszą kwestią wydaje mi się to, że nadal się wszyscy przyjaźnimy.

Czy macie jakieś plany bądź wizje, a propos przyszłości Delight? Do czego dążycie i co chcielibyście osiągnąć?

Na pewno nagramy jeszcze kilka płyt. Chcemy dalej się rozwijąć, grać koncerty i robić to wszystko jak najlepiej. Nawet jeśli ta płyta nie będzie sukcesem i ludzie stwierdzą, że nie chcą słuchać tego zespołu, to nadal będziemy próbowali coś robić. Trochę gramy dla siebie, trochę dla ludzi. Generalnie naszym jedynym planem jest granie koncertów i nagrywanie płyt.

Od początku kariery zespołu, skład uległ sporym zmianom. Czy poza pracą łączy was dobra znajomość? Spotykacie się poza studiem nagraniowym?

Tak, jesteśmy wszyscy bliskimi przyjaciółmi. Gdyby tak nie było, to byśmy się cały czas kłócili. Członków zespołu musi łączyć dobra znajomość, gdyż zdarzają się sytuacje nerwowe, kiedy muszą się ze sobą spierać. Wiadomo, że zawsze wynikają jakieś sytuacje konfliktowe - to jest naturalne. Jesteśmy już ze sobą naprawdę długo. Nie jesteśmy zespołem, który pracuje ze sobą tylko ze względów businessowych, na zasadzie spotykamy się, robimy swoje i idziemy w swoją stonę. Takie kapele często się rozpadają. Wystarczy, że wystąpi jakiś konflikt interesów i grupa się rozchodzi. Żeby kapela była razem, wszyscy muszą zdawać sobie sprawę, że to jest nasza, wspólna działalność i wspólny cel. Przyjaźń w zespole jest obowiązkiem i my o to dbamy.

Jak odparlibyście negatywne opinie krytyki, zarzucające Wam komercyjność, wtórność i schematyczność?

Schematyczność. Schemat, polegający, że faceci i kobieta na wokalu odparłabym tak: gdybym była facetem, śpiewałabym to samo i tak samo. Jestem dumna z tego, że jestem kobietą i fajnie jest być kobietą i śpiewać w rockowym zespole. Nienawidzę podziałów związanych z płcią, to mnie strasznie wkurza. Dla mnie to jest szowinizm. Kapele, w których śpiewają kobiety, nie różnią się tak naprawdę od kapel, w których śpiewają faceci. Chodzi o to, w jaki sposób się śpiewa. Weźmy na przykład A Perfect Circle - czy tam Maynard śpiewa jak rasowy facet? On brzmi trochę jak baba, jakby się zastanowić, ale wykonuje ładne i śpiewne melodie. Więc, gdybym była facetem i śpiewałabym tak jak śpiewam, to byłby inny zespół? Komercyjność. Co to jest komercyjność, jak się mieszka w Polsce? Co znaczy być komercyjnym? Ludzie tego nie wiedzą. To pusty termin. Co znaczy być dobrym? Co znaczy być złym? Co znaczy być komercyjnym? Cyz ja jestem komeryjna? Nawet gdybym była, to byłabym z tym szczęśliwa, bo robię taką muzykę, jaką chcę i jaką lubię. W Metal Mind nikt mi nie każe robić takiej, a nie innej muzyki - po prostu ja tego chcę. I jestem szczęśliwa, że mogę zrobić łądną piosenkę z ładną melodią. Nikt nie wie naprawdę, co znaczy być komercyjnym, więc kłótnia na ten temat nie ma sensu. Jeśli ktoś uważa, że nie będzie słuchał danego zespołu, bo jest komercyjny, to niech nie słucha. Po co ma się na ten temat w ogóle wypowiadać? Wtórność. Jeśli nagrywa się swoją pierwszą płytę w wieku 19 lat, to ma się jakieś wzory, z których się czerpie inspirację. Żeby zrobić coś, co jest niepowtarzalne i coś, czego jeszcze nie było, trzeba być geniuszem i dochodzić do tego przez długie lata. Prawie wszystkim zespołom można zarzucić wtórność. na przykłąd The Beatles, moim zdaniem, na kilku albumach zrobili dokłądnie wszysto, co jest możliwe do zrobienia w muzyce rockowo-popowej.

I na zakończenie: Jak oceniacie rolę mediów w branży muzycznej? Jaki macie stosunek do recenzetów, którzy przecież nie zawsze są Wam przychylni?

Media są bardzo potrzebne. Gdyby nie media, ludzie nie dowiadywaliby się o istnieniu zespołu. Jeśli chodzi o krytycznie nastawionych recenzentów, to mają do tego prawo i jeśli tak czują, to niech tak robią. Ale czasem uważam, że nie wszystko co piszą jest słuszne. Ja pod swoją płytą podpisuję się imieniem i nazwiskiem i to jest moja praca. Natomiast jeśli ktoś podpisuje się anonimowo pod recenzją, która ma charakter osobisty, to jest to trochę nie fair, gdyż wyrobi w ten sposób zdanie dużej grupie ludzi, którzy albumu jeszcze nie słyszeli. Kiedyś mnie to zastanawiało i długo o tym myślałam. Teraz mam to w nosie. Są dobrzy recenzeci i kiepscy. Są dziennikarze, których zdanie naprawdę się liczy, gdyż jest podparte wieloletnią pracą i są autorytetami w tym zakresie. A są też ludzie, który pod przykrywką krótkiej ksywki, piszą co chcą i mają do tego bardzo luźne podejście. Wiadomo, że nie wszystkim ta muzyka będzie się podobała - mają do tego prawo i szanuję ich zdanie. Kiedyś to mnie wkurzało, gdyż za bardzo angażowałam się w to emocjonalnie. Teraz nabrałam do tego dystansu. Kiedyś nawet George Michael się zdenerwował, po tym jak przecytał o sobie recenzję i zapowiedział, że więcej nie będzie występował, gdyż zrobiło mu się przykro. Do muzyki podchodzi się emocjonalnie. Nie można do niej podchodzić jak do matematyki i przeliczyć sobie jakość płyty. Przy opisywaniu muzyki przelewa się na papier swoje emocje i jeśi ktoś odczytuje te emocje inaczej, niż artysta chciał przekazać, może to zaboleć. Z jednej strony trzeba być otwartym i pokazywać swoje emocje, a z drugiej, trzeba budować wokół siebie mur. Ciężko jest tak przejść obojętnie wobec wszystkiego. Tyle jest wokoło niesprawiedliwych recenzji. Ale z drugiej strony świat jest brutalny i ludzie mają prawo być niesprawiedliwi. Teraz mam już do tego wszystkiego dystans.

Dziękuję za rozmowę.

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Jak oceniasz obecność wielu scen na festiwalach?