zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku sobota, 2 marca 2024

wywiad: Gorerotted

2.03.2004  autor: m00n

Wykonawca:  Goreskin - Gorerotted (wokal)

Gorerotted to nowi brytyjscy wielbiciele flaków i mięcha, którzy mają szanse znaleźć wielu zwolenników wśród maniaków gore death grindu. Pod koniec zeszłego roku ukazał się ich drugi, naprawdę niezły album zatytułowany "Only Tools And Corpses", o który wypytałem jednego z wokalistów, o jakże wdzięcznej ksywce Goreskin. Zdradził on mi również parę szczegółów dotyczących swoich dziecięcych fascynacji, zapraszam zatem do ciekawej lektury!

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć! Zacznijmy od historii Gorerotted. Zakładam, że nie każdy polski maniak zna waszą kapelę, więc bądź łaskaw powiedzieć coś więcej...

Goreskin: O Jezu! Od czego kurwa mam zacząć?! Jesteśmy po prostu sześcioma żłopiącymi piwo fanami metalu z brytyjskiej grupy death-grindowej o nazwie Gorerotted. Gramy szybki, ciężki, ekstremalny metal z punkowymi, chwytliwymi patentami. Dzięki temu łatwiej się go słucha, a jednocześnie nie traci się agresji. Historia tego, jak powstaliśmy, jest bardzo długo i nudna, no ale jeśli kogoś interesuje, jakie badziewie stworzyliśmy, niech zajrzy do sekcji "biografia" na naszej stronie pod adresem www.gorerotted.com.

Wasze ksywki są dość krwiste. Pasują do nazwy kapeli, do stylu muzycznego... Czyim pomysłem było ich stworzenie?

Hmm, jeśli przyjrzeć się im bliżej, to one nie są wcale takie krwawe. To tylko nazwy, które przybraliśmy przez lata. Mr Gore wziął swoją ksywę, bo uwielbia posokę, horrory i komiksy gore, seryjnych morderców itp. itd. Fluffy nazywa się Fluffy z powodu badziewnej fryzury, którą nosi od jakichś 24 lat. Prawdziwe nazwisko Wilsona to Wilson, a ksywka Junky Jon mówi sama za siebie. Też chciałem mieć jakąś ksywkę w kapeli. Zresztą to całkiem oczywiste - każdy myśli, że jestem głupkiem, więc nazwa brzmiąca jak Foreskin (napletek - przyp. red) wydawała się dobrym pomysłem. Zmieniłem jednak początek na "Gore", ponieważ pomyślałem o jej cwanym, dwuznacznym wydźwięku, co mogłoby sugerować, że jestem wielce inteligentny. Robin Pants zwie się tak dlatego, że został skazany za kradzież gaci ze sznura na bieliznę za czasów, gdy był złodziejem samochodów w Ipswich. Najwidoczniej tak było, bo mógł je sprzedać zboczeńcom, by mieć kasę na swoje nałogi, ale myślę, że to raczej dlatego, że on jest skrzywiony.

Jak wyglądała sesja nagraniowa waszego ostatniego albumu "Only Tools And Corpses"? Gdzie go nagraliście? Kto zajmował się produkcją?

Wyglądała kurewsko obrzydliwie. Nikt z zespołu nie nosił w ogóle koszulek, a każdy z nas ma obleśne ciało, więc wyglądało to jak ogromna kupa trzesącego się jak galareta mięcha, wepchana do zapoconego studio. Nie potrafiłem wytrzymać w pokoju dłużej aniżeli to było konieczne, więc siedziałem sobie na zewnątrz budy jarając wielkie jointy, prowadząc zawody w żarciu curry i grając w golfa na starej Sedze Megadrive.

Było podobnie jak przy okazji nagrywania debiutanckiego "Mutilated In Minutes"?

Taak, debiut nagrywany był w tym samym miejscu, tylko w innym składzie. Tym razem korzystaliśmy z nowego sprzętu. Gościu zbudował dla nas nową szopę do spania, a muzyka, którą graliśmy była trochę inna. Właśnie to sprawiło, że ta sesja była nieco odmienna od sesji "Mutilated". Ale ponownie ten sam stary producent, co przy "Mutilated", Pan Dave Chang, wyciągnął z nas trochę niezłych dźwięków.

A co z tekstami na nowej płycie? Typowe, pełne krwi, straszne historyjki? Przyznam, że większość tytułów brzmi całkiem zabawnie...

One nie mają być krwawe ani straszne!!! Deathmetalowe kapele, w których banda dorosłych facetów śpiewa o szatanie, albo udaje, że dźga nożem jakieś dziwki, są naprawdę śmieszne, więc my staramy się celowo uczynić to wszystko jeszcze bardziej zabawnym. Po prostu piszemy teksty w stylu horrorowych książek, komiksów z lat 70. Kiedy śpiewamy o obrzydliwych czynach w pierwszej osobie, to nie twierdzimy, że chcielibyśmy je robić. My po prostu opowiadamy historię z innej perspektywy, zwykle z szelmowskim uśmieszkiem. Naprawdę nie sądzę, żeby świat potrzebował kolejnej kapeli z kolesiami stojącymi na baczność w czarnych ciuchach, z założonymi rękami, próbującymi wyglądać groźnie. Wydaje mi się, że świat nie potrzebuje też bandy brytyjskich chujków zachowujących się jak pedały, ale gdy zakładaliśmy zespół kompletnie nas to waliło. Teraz nie mamy nic lepszego do roboty, więc jest mała szansa, że wrócimy tam, skąd się wzięliśmy.

Kto jest autorem tekstów w Gorerotted? Skąd czerpiecie inspiracje? Czym przede wszystkim się inspirujecie? Prawdziwymi historiami czy wytworami własnej wyobraźni?

Hmm, większość tekstów powstaje, kiedy piję razem z Mr Gore. Czerpiemy nieco inspiracji z filmów, prawdziwego życia czy ze snów, które mamy, a potem na ich podstawie piszemy nasze własne historie. Pisanie tekstów takich jak nasze i zajmowanie się takimi tematami to nic nowego, ponieważ ludzie, tak jak my, fascynowali się i będą się fascynowali mroczną, bardziej makabryczną stroną życia. My zwyczajnie dostarczamy materiał dla spragnionej krwi publiczności. Nie próbujemy szokować czy być kontrowersyjni, po prostu robimy swoje. Dla niektórych może to być obraźliwe, niektórzy mogą tego nie widzieć w ten sposób i postrzegają nas jak zwykłą kapelę gore'ową. Ale my tego nie zmyśliliśmy, to nie my popełniliśmy którąkolwiek z tych zbrodni. To gówno dzieje się też w prawdziwym życiu czy innych opowieściach, a muzyka jest tylko kolejną płaszczyzną przekazania ludziom przerażających historii, przy których włos się jeży na głowie. Nie do mnie należy zadawanie pytań.

Kto stworzył okładkę do "Only Tools And Corpses"?

Facet o imieniu Jake, który ma na koncie komiks pod tytułem "Tales From Uranus". On też zrobił szatę graficzną do reedycji naszego pierwszego albumu, wydanej przez Relapse Records, jak również przygotował okładkę do naszego splitu z Gronibard i Gruesomme Stuff Relish. Tym razem także wybraliśmy go na autora okładki nowego albumu. No i to był dobry wybór.

Mieliście kiedykolwiek problemy z cenzurą? Jeśli się nie mylę, dotyczy to właśnie nowej płyty...

Cóż, prawdę mówiąc właśnie sam sobie odpowiedziałeś. Nigdy nie zostaliśmy zmuszeni do cenzurowania czegokolwiek, po prostu musieliśmy zabrać album do innej drukarni. Jak już mówiłem, nie interesuje nas to, by być bardziej chorobliwymi czy obraźliwymi niż inny zespół, nas to nie bawi. Okładka jest po prostu sposobem, by pokazać ludziom, czego mogą spodziewać się po płycie - a teksty są przecież agresywne. Ale to także zabawne słowa do agresywnej lecz zabawnej muzyki.

Jak poważnie traktujecie granie, nagrywanie? Jak czystą zabawę czy raczej swego rodzaju pracę?

Oczywiście, że to zabawa, to dlatego się tym zajęliśmy i dlatego też wciąż to robimy. Ale przy okazji chcemy sprzedać tyle albumów, ile się da, i dotrzeć z nimi do jak największej ilości ludzi o otwartych umysłach. Tak więc cholernie ciężko pracujemy, by tworzyć możliwie najlepszy materiał. To niedobrze, gdy siedzisz na dupie czekając, aż przyjdą ludzie i cię znajdą. Musisz wyjść i pokazać ludziom, że wiesz, jak szaleć! Każdy album, który robisz, musi być lepszy od poprzedniego, inaczej po prostu skończysz sprzedając ten sam stary chłam przez lata. Wtedy może kilku pedziów z biznesu będzie mogło nazwać cię kultową podziemną kapelą goregrindową, co w rzeczywistości oznaczać będzie bycie śmieciem. Nie chcemy iść tą ścieżką, jesteśmy winni samym sobie i naszym fanom to, by robić wszystko, co robimy - lepiej niż poprzednio.

Jak wyglądają wasze koncerty? Masa krwi, piły tarczowe itp.? Czy po prostu gracie na scenie bez żadnych efektów specjalnych?

Co prawda nie mamy tego typu koncertów, jednak wciąż dajemy świetne występy. Kiedy oglądam jakąś kapelę, nie chcę po prostu zobaczyć czterech gości grających parę kawałków ze swojego albumu. To samo mógłbym mieć siedząc w domu, gdzie chlanie byłoby tańsze, a dziewczyny ładniejsze. Kiedy zamierzasz obejrzeć jakiś zespół, to przynajmniej w 50% powodem pójścia jest sam występ - musi być czadowo, intensywnie, musi cię zmusić do tego, byś chciał słuchać ich płyt znowu, i znowu, i znowu. Co prawda nie mamy specjalnej scenografii, efektów pirotechnicznych, tak jak kiedyś Venom czy Kiss, jednak wciąż opłaca się ludziom zapłacić swoje ciężko zarobione pieniądze, aby nas zobaczyć. Poprzedniej nocy widziałem Macabre i na żywo byli naprawdę nieźli - robią świetny show. Sprawili, że chcę zobaczyć, co zrobią następnym razem. Większość death-grindowych kapel po prostu gra swoje numery, machając przy tym łbami. To mnie zajebiście nudzi, więc przeważnie kieruję się wtedy do baru, gdzie mogę się nawalić do nieprzytomności.

Czy członkowie Gorerotted są zaangażowani w jakieś inne grupy, side-projekty?

Junky Jon gra w Detrimentum, natomiast reszta z nas całe swe siły wkłada w Gorerotted. On chce grać tak dużo, jak może, więc udziela się w dwóch bardzo różnie brzmiących ekstremalnych kapelach metalowych z bardzo różnymi typami osobowości w składach.

Czytałem ostatnio artykuły o mordercach seryjnych, Tedzie Bundym i Jeffreyu Dahmerze. Interesujesz się tego typu ludźmi?

Pewnie, zawsze interesowałem się niezwykłym gównem, które dzieje się na świecie, szczególnie paranormalnym. Kiedy byłem dzieciakiem, zwykle czytałem o duchach, upiorach i dziwnych potworach, które ludzie podobno widzieli, jak też o teoriach o życiu w przestrzeni kosmicznej. Uwielbiałem także niebezpieczny typ komedii jak "The Young Ones", "Bottom", "Bad Taste" i "Evil Dead". Kiedy dorosłem, zacząłem się również interesować tym, co czynią prawdziwi ludzie. To, co nieznane i dziwne, zawsze było dla mnie interesujące. Gdy pojawia się coś bardziej rzeczywistego, na przykład jakiś człowiek zrobił coś drugiemu, staje się to ciekawsze od tego, co jakiś facet powiedział, że być może widział. Wtedy chcę przeczytać o tym i wiedzieć, o co chodzi. To trochę pojebane, ale każdego interesują rzeczy, które robią szaleni ludzi w najwyraźniej rozsądnym świecie.

Pracujecie gdzieś? Macie jakieś zatrudnienie? Czym zajmujecie się na co dzień?

Pieprzeniem wszystkiego. Robimy trochę tego i trochę tamtego, by zarobić dodatkową kasę, ale przez większą część dnia można nas znaleźć na mieście, pijących piwko z innych zapijaczonymi nieudacznikami. Może to nie jest najbardziej zróżnicowany styl życia, ale trzyma na dystans od rzeczywistości, więc przynajmniej jedną rzecz, której trzeba stawić czoło, mamy z głowy.

Pod koniec listopada zeszłego roku graliście trasę z Pungent Stench. Jak poszło?

Naprawdę dobrze. Świetnie się bawiliśmy na trasie z tymi kolesiami i fajną ekipą techniczną, która ciężko pracowała, ale też ostro imprezowała. To jedno z moich ulubionych doświadczeń w życiu, zrobiłbym to znowu bez chwili wahania! Zagraliśmy kilka fajnych koncertów dla paru fajnych ludzi i była to też świetna promocja nowego albumu!!!

Jakie są wasze kolejne plany koncertowe dotyczące promocji "Only Tools And Corpses"? Istnieje szansa, żeby zobaczyć was w Polsce w najbliższym czasie?

Zaplanowanych jest kilka większych festiwali, takich jak Summer Breeze i Party San, jak też parę undergroundowych, między innymi Rotterdam Death Fest. Z niecierpliwością czekamy już na te koncerty. Zresztą ciągle coś nowego rezerwujemy - uwielbiamy grać na żywo, więc jeśli ktoś chce nas zaprosić na jakąś miłą przejażdżkę po Polsce, to jasne, że zagramy.

Nasze ostatnie standardowe pytanie. Co sądzisz o Internecie?

Internet przyczynił się do tego, że wymienianie się muzyką, a także komunikowanie się, stało się cholernie łatwe. Oprócz tego to świetna sprawa, bo można ściągać szwedzkie pornosy ze zwierzętami i oglądać strony koprofilskie, z których zawsze mam niezły ubaw, więc dla mnie to niezła rzecz!

Na koniec ostatnie słowo do polskich maniaków?

Pozdrowienia dla tych wszystkich, którzy byli z nami od wczesnych lat i dla każdego, kto zamierza zapoznać się z nami w przyszłości. Dzięki za wywiad, mam nadzieję, że wkrótce się zobaczymy!!!

Dzięki i do zobaczenia w Polsce!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Kiedy sztuczna inteligencja zastąpi muzyków?