zaloguj się | nie masz konta?! zarejestruj się! | po co?
rockmetal.pl - rock i metal po polsku piątek, 24 września 2021

wywiad: Mess Age

16.09.2004  autor: m00n

Wykonawcy:  Otwieracz - Mess Age (instrumenty perkusyjne), Maryś - Mess Age (gitara basowa)

Ciepłego, poniedziałkowego wieczoru udało mi się porozmawiać z Otwieraczem, perkusistą gdańskiego Mess Age, któremu asystował basista Maryś. Oczywiście tematem przewodnim był najnowszy album zatytułowany "Crushed Inside", ale nie zabrakło też na przykład wątku o wizycie w zakładzie karnym...

strona: 1 z 1

rockmetal.pl: Cześć Panowie! Powodem naszej wieczornej rozmowy jest wasz najnowszy album "Crushed Inside". Swoją drogą bardzo fajny materiał. Za sprawą poprzedniego wydawcy sesja nagraniowa płyty stanęła pod znakiem zapytania. Co się stało?

Otwieracz: Dzięki, fajnie, że Ci się podoba. Faktycznie, mieliśmy przez chwile problem. Nasz poprzedni wydawca, Conquer Records na kilkanaście dni przed planowanym terminem nagrania drugiej płyty wycofał się ze współpracy. Jako przyczynę podał niską sprzedaż płyty. Nie chcę wnikać w szczegóły, ale blisko rok wcześniej podawał nam znacznie wyższą sprzedaż niż na zakończenie współpracy. Nam jakoś nie mieści się to w głowie, ale cóż, może wytwórnia rządzi się innymi prawami ekonomii (śmiech).

(śmiech) Cała polska scena rządzi się chyba innymi prawami...

Otwieracz: Na to wygląda... W Conquer przyrost ma na tendencje zniżkowe, Balcerowicz by tego nie potrafił wyjaśnić (śmiech).

Zawiedliście się na Conquer Records takim zachowaniem? Czy jednak suma summarum dobrze wspominacie waszą współpracę?

Otwieracz: Cały przebieg współpracy był dla nas jak najbardziej zadowalający. Tomek robił trasy, dbał o promocję, ale wycofał się w naprawdę trudnym momencie - na kilkanaście dni przed zarezerwowanym studiem - i podał tak niewiarygodny powód, że straciliśmy całkowicie do niego zaufanie. Tym bardziej jest to dla nas dziwne, że i tak nie wchodziły w rachubę żadne rozliczenia finansowe, chodziło tylko o prawdomówność i odpowiedzialność. My ze swojej strony nigdy go nie zawiedliśmy, więc tego samego spodziewaliśmy się z jego strony. Niestety, chyba mieliśmy zbyt wyidealizowany obraz współpracy zespołu z wytwórnią. Ale zaznaczam, Tomkowi za cały okres współpracy należą się podziękowania i szacunek, szkoda tylko, że tak spieprzył to dobre wrażenie na koniec. Cóż, niczego nie żałujemy, myślę, że źle nie wyszliśmy na zmianie wytwórni.

Od wydania "Crushed Inside" minęły dwa miesiące. Jesteście jak do tej pory zadowoleni z nowego kontraktu i wydawcy, którym jest nasz rodzimy potentat Metal Mind Productions?

Otwieracz: (pytanie wywołało uśmiech zakłopotania - red.) Na razie trudno powiedzieć. Nie ma powodów do wychwalania, nie ma też powodów do narzekania. Na jakąkolwiek opinię odnośnie współpracy musimy poczekać na pewno jeszcze kilka miesięcy. Teraz wszystko toczy się zgodnie z przewidywaniami, choć bez fajerwerków (śmiech). W każdym razie zaistnieliśmy w "Metal Hammerze", a to jak najbardziej pożądany efekt współpracy. Również dostępność płyty jest nieporównywalnie większa, niż poprzednio. MMP ma naprawdę dużą dystrybucję i to daje nam sporą satysfakcję.

Tradycją już jest, że zespoły MMP zostają supportami na organizowanych przez wytwórnię koncertach zachodnich gwiazd. Rozumiem, że na razie nie dostaliście tego typu propozycji?

Otwieracz: Nie dostaliśmy, ale nie ukrywamy, że przemknęło nam to przez myśl i na pewno trochę na to liczymy. Na razie jednak jedziemy na dwutygodniową trasę z Traumą, której organizatorem nie jest MMP i na razie na tym się skupiamy. Liczymy, że Dziuba o nas nie zapomni (śmiech). Fajnie byłoby zagrać z jakimś "dużym" zespołem.

Patrząc po październikowych koncertach MMP, myślę, że moglibyście wystąpić przed Cannibal Corpse. A o trasie z Traumą za chwilę. Przejdźmy do kilku pytań na temat nowej płyty. Muszę przyznać, że cholernie pozytywne wrażenie zrobiła na mnie jej okładka. Opowiedz coś więcej o jej koncepcie...

Otwieracz: Najzwyczajniej w świecie chodziło nam o to, żeby nie zrobić typowej metalowej okładki. W sklepach jest dość płyt z trupami, czaszkami czy z innymi "tradycyjnymi" metalowymi okładkami. Szczęśliwie trafiliśmy na wybitnego artystę, niejakiego Iwina, który udostępnił nam dwa ze swoich obrazów do wykorzystania na okładkę płyty. Widzieliśmy kilkadziesiąt jego prac i te zrobiły na nas największe wrażenie. Iwin zajął się również się również składem okładki i nie ukrywamy, że jesteśmy bardzo zadowoleni z efektu jaki osiągnął. Sądzimy, że współpraca z nim w przyszłości się rozwinie. Mamy świetny pomysł i jeśli Iwin go zrealizuje będzie to kolejna interesująca okładka.

Przyznaję, że szata graficzna to naprawdę świetna robota. "Crushed Inside" nagrywaliście w Radio Gdańsk, miksowaliście w Red Studio. Oba studia łączy osoba Piotra Łukaszewskiego, czemu więc zdecydowaliście się miksować w innym miejscu, skoro mógł on to zrobić również Radio Gdańsk? Jakież zalety waszym zdaniem ma Red Studio w porównaniu do studia Radio Gdańsk?

Otwieracz: Tak po prostu wygląda system pracy Piotra Łukaszewskiego. Miksy robi w zaciszu własnego studia i tak jest mu najwygodniej, a w związku z tym, że jest świetnym fachowcem, nie mamy powodu, żeby nie ufać temu co mówi. Musimy przyznać, że taki system pracy jaki proponuje Piotr jest również dla nas komfortowy. Piotr potrafi naprawdę wyciągnąć niemalże wszystko z każdego sprzętu jakim dysponuje, potrafi wytworzyć bardzo przyjazną atmosferę podczas sesji, stąd satysfakcjonujące efekty jego pracy i nie jesteśmy jedynym zespołem, który mu zaufał.

"Crushed Inside" ma ciekawą produkcję, więc nie dziwi mnie wasze zaufanie do niego. Nowe numery obfitują w połamaną rytmikę... Wasz najnowszy album z pewnością nie jest materiałem, który można "łyknąć" przy pierwszym przesłuchaniu. Jak sprawdzają się te kawałki na koncertach? Jestem przekonany, że zdążyliście już to sprawdzić...

Otwieracz: Trochę nas zaskakują opinie, że materiał jest "połamany". Nie mamy ambicji grać połamańców, nie jesteśmy jakimiś wirtuozami, gramy co nam przyjdzie do głowy i cały czas wydaje się nam, że gramy dość nieskomplikowanie. Numery na koncertach wypadają bardzo dobrze, są żywiołowe i mają "kopa". Z tego co zauważyliśmy ludziom się też podobają. Natomiast to, że muza nie wchodzi po pierwszym przesłuchaniu możemy uznać za jej zaletę, choć nie takie jest nasze zamierzenie gdy tworzymy kawałki. Większość naszych numerów rodzi się z improwizacji i nie zastanawiamy się nad tym, co powstanie. Skoro ludzie to odbierają tak jak mówisz, to w porządku, każdy odbiera muzykę na swój sposób. Ważne, że się podoba (śmiech).

Zdecydowanie to najważniejsza cecha (śmiech). Do gry w jednym z numerów zaprosiliście Hudy'ego z Yattering. Przyjacielski gest czy ukłon w stronę jego umiejętności?

Otwieracz: Szczerze mówiąc i jedno i drugie. Jesteśmy zaprzyjaźnieni z Yattering i wielokrotnie mieliśmy okazję podziwiać jego wyczyny na gitarze. Nawet nie musieliśmy namawiać Hudy'ego, pomysł wyniknął sam z siebie. Hudy dostał od nas surową wersję utworu, sam przygotował swoja linię i pewnego dnia sam pojawił się w studio. Pozostawiliśmy mu zupełnie wolną rękę, nie wypadało nam nawet ingerować w pomysły tak świetnego muzyka. Efekt końcowy, który usłyszeliśmy następnego dnia zupełnie nas rozwalił. Hudy "wyczesał" czterominutową solówkę, aż nam kapcie z nóg pospadały. Czym prędzej do tego kawałka następne solo dołożył nasz Alex i powstał numer wybitnie dla maniaków gitarowych popisów. Jesteśmy bardzo z niego zadowoleni. Szkoda tylko, że nie będziemy mogli go grać na koncertach, ale może na jeden uda się ściągnąć Hudego. To byłaby niezła gitarowa jazda.

Zmiany personalne nie ominęły również i was. W zeszłym roku w zespole pojawił się Maryś. Może oddamy mu głos i opowie on jak trafił do zespołu? (śmiech)

Maryś: Propozycja współpracy z Mess Age była dla mnie sporym zaskoczeniem. Tym bardziej, że zawsze uważałem Groobego, mojego poprzednika, za odpowiednią osobę na odpowiednim miejscu. Co ciekawe, w tym samym czasie dobiegł końca żywot zespołu Oblivion, z którym byłem mocno związany. Z racji tego, że nie miałem już "zobowiązań" wobec żadnej kapeli, mogłem rozpocząć nowy etap w mojej muzycznej działalności. Bardzo się cieszę, że tak się stało i mam nadzieję, że chłopaki mają takie same zdanie (śmiech). Współpraca z tak dobrym zespołem jest dla mnie okazją do zdobycia coraz to większego doświadczenia, które cały czas chłonę. Natomiast zmiany personalne nie są teraz już żadnym zaskoczeniem, szczególnie, kiedy zespoły grają kilka dobrych lat. My mamy za sobą już sześć wiosen, to sporo czasu, więc nie jest dla nas niczym dziwnym to, że ktoś się "wykrusza".

W sumie racja. Waszym najnowszym nabytkiem w zespole jest gitarzysta Goofi. Zajął on miejsce Ambera, który już po nagraniu swoich partii na "Crushed Inside" opuścił zespół. Co było przyczyną waszego rozstania?

Otwieracz: Zwyczajne zmęczenie materiału. Amber nie chciał już poświęcać tyle czasu na granie, ile reszta zespołu, stąd też narodził się pewien konflikt, którego nie udało się załagodzić. Zespół potrzebuje pełnego zaangażowania, a gitarzysta z 20% zapałem nic nowego nie wniesie do muzyki i momentami staje się ciężarem dla zespołu. Goofi jest bardzo zaangażowany i pełen entuzjazmu, którego brakowało Amberowi. Umiejętnościami nie odstaje ani na nutkę od poprzednika, dlatego jesteśmy przekonani, że to jest zmiana z pewnością na lepsze.

Maryś: Moim zdaniem w zespole brakowało w ostatnim czasie tzw. "świeżej krwi", kogoś, kto by wniósł coś nowego, otworzył furtkę tam, gdzie jeszcze nie byliśmy i pewnie byśmy nie trafili. Goofi doskonale wypełnił tę lukę i bardzo jesteśmy zadowoleni, że współpracujemy razem. Efekty będzie słychać z pewnością już na następnej płycie.

Goofi pochodzi z Asbeel, a wokalistką tej kapeli jest Joanna, które swego czasu śpiewała z wami. Czyżby jakaś wymiana? (śmiech)

Otwieracz: Widzisz jak u nas w Trójmieście jest rodzinnie (śmiech). To zupełnie nieplanowany zbieg okoliczności.

Porozmawiajmy chwilę o koncertach. Doszły mnie słuchy, że macie w planach występ w zakładzie karnym? Kto wpadł na taki pomysł? Gdzie będziecie grali? Bierzecie przykład z Metalliki? (śmiech)

Otwieracz: Pomysł pochodzi od Marysia. Jak tylko nam o nim powiedział, wszystkim się spodobało i zgodziliśmy się bez żadnych uwag. Jedynie planowany termin uległ zmianie, zamiast we wrześniu zagramy w październiku w Zakładzie Karnym w Czarnym. Podobno jest to jedno z najcięższych więzień w kraju (śmiech).

Maryś: Pomysł ten nie ma nic wspólnego z Metalliką, po prostu nadarzyła się taka okazja i nie mogliśmy przejść koło tego obojętnie. Na pewno będzie to ciekawą przygodą...

Niewątpliwie. A nie myśleliście, abstrahując od porównań z Metalliką, o zarejestrowaniu tego koncertu? Może jakiś teledysk?

Maryś: Wtedy to już na pewno byśmy nie uciekli od porównań do Metalliki, a zupełnie nie o to nam chodzi. Poza tym nie ma technicznie możliwości zarejestrowania tego występu. Być może uda nam się "przemycić" jakiś aparat i efekt tego będzie można zobaczyć na naszej stronie.

A szkoda, bo mogłoby to być coś dość nietypowego jak na nasze warunki. Mieliście już okazję grać za granicą, między innymi na Wyspach Brytyjskich. Jak wspominacie te występy?

Otwieracz: Najbardziej zaskakujące dla nas było to, że tak szybko udało nam się wyjechać za granicę i to było dodatkowym zastrzykiem energii i spontana na scenie. Występy wspominamy bardzo dobrze, bo spotkaliśmy się z ciepłym przyjęciem ze strony publiczności i dobrą organizacją. Nie obyło się bez przygód w podróży, co dodatkowo uatrakcyjnia te wyjazdy w naszej pamięci. Wspomnę tylko, że część z nas zamknięto na półtorej godziny w pomieszczeniu deportacyjnym w Dover. Z początku było zabawnie, ale szybko miny nam zrzedły, bo dali nam jakieś papiery deportacyjne do wypełnienia. Szczęśliwie okazało się, że służby deportacyjne nie chciały robić zespołom "pod górę" i obyło się bez większych problemów. Muzycznie natomiast to duża nobilitacja dla nas móc zaprezentować się na zagranicznych scenach. Na pewno nie przynieśliśmy wstydu polskiej scenie i liczymy, że jeszcze zawitamy na zachodnich deskach.

Też miałem okazje odwiedzićć Dover, ale obyło się bez zamknięcia (śmiech). Za kilka dni startujecie w trasę z Traumą, Toxic Bonkers i WolfRider, której patronuje nasz serwis. Opowiedz coś więcej o tym przedsięwzięciu. Dokąd się wybieracie i tym podobne historie?

Otwieracz: Trasa będzie obejmować dwanaście koncertów w dużych miastach w całej Polsce. Zaczyna się 18 września w Białymstoku, a kończy 1 października koncertem w Zabrzu. Na tę trasę zaprosił nas Michał z zespołu WolfRider, który jest jednocześnie organizatorem całego wyjazdu. Zapraszamy wszystkich - ze swojej strony możemy zapewnić, że zagramy na 110% swoich możliwości, a skład zespołów na trasie jest jak najbardziej atrakcyjny. Trauma i Toxic Bonkers to świetne, uznane kapele, Wolfrider też nieźle szyje, więc ognia nie zabraknie. Wypatrujcie plakatów "Divine Perdition Tour"!

Mija szósty rok działalności Mess Age, na waszym koncie dwie duże płyty. To za dobry wynik waszym zdaniem?

Otwieracz: Jeśli patrzeć by na liczby, trzy kasety demo plus dwie płyty to chyba nie tak najgorzej. Na pewno regularnie zaznaczamy swoją obecność na scenie, ale w zasadzie nie przywiązujemy do tego większej wagi, robienie muzyki to nie wyścigi. Nagrywamy, kiedy mamy co nagrać, nic na siłę, to ma być przede wszystkim dobra zabawa i póki tak jest, w zespole wszystko się zazębia. Teraz, po podpisaniu papierków z MMP pewnie trochę to przyspieszy, bo już znamy terminy wydania dwóch kolejnych płyt i nie ma mowy o tym, żeby cokolwiek spowolnić. Ale nawet nie mamy takiego zamiaru, już zaczął powstawać materiał na nasz trzeci album - mamy szkielety dwóch nowych kawałków, po trasie je dokończymy i zabieramy się za kolejne. Jesteśmy teraz w bardzo płodnym okresie i jestem sam bardzo ciekaw, co z tego wyniknie. Ale sądząc po tych dwóch numerach idziemy w ciekawym kierunku (śmiech).

Będziemy kończyć naszą rozmowę. Ostatnie słowa dla fanów Mess Age i naszych czytelników.

Otwieracz: Dzięki za rozmowę. Miło było odpowiadać na pytania dla czytelników rockmetal.pl. Zapraszamy do zapoznania się z naszą muzą, jesteśmy przekonani, że wielu z was znajdzie w niej coś dla siebie. Najbliższą okazją będzie zapewne wspomniana trasa, więc przybywajcie, nie będziecie zawiedzeni. Howgh!

Ja również dziękuję i do zobaczenia w Warszawie podczas "Divine Perdition Tour 2004"! Jeszcze raz dzięki!

« Poprzednia
1
Następna »
Komentarze
Dodaj komentarz »

Materiały dotyczące zespołu

Czy słuchasz list przebojów?