- Koncerty
- terminy koncertów
- galeria zdjęć
- relacje z koncertów
- Wieści
- wieści muzyczne
- kocioł
- dodaj wieść
- Płyty
- recenzje płyt
- zapowiedzi premier
- Wywiady
- wywiady
- Ogłoszenia
- ogłoszenia drobne
- dodaj ogłoszenie
- Zobacz
- wywiady
- forum
- linki
- rekomenduj muzykę
- korozja
- sondy - archiwum
- Redakcja
- o nas
- szukamy pomocników
- reklama
- polityka cookies
- kontakt
wywiad: Moonspell
| Wykonawca: | Fernando Ribeiro - Moonspell (wokal) |
strona: 2 z 2

Moonspell, Ostrawa 20.04.2025, fot. Verghityax
Słuchając "Hermitage" nie sposób nie zauważyć, że dotykacie poważniejszych tematów, niż to miało miejsce dotychczas. Powiedziałbym wręcz, że cała płyta stanowi swego rodzaju komentarz społeczny.
Drobny pierwiastek filozofii i świadomości społecznej zawarliśmy już na "Sin / Pecado". W późniejszych latach poruszaliśmy najrozmaitsze zagadnienia, od inspirowanej twórczością Lovecrafta grozy na "The Antidote", po apokaliptyczne wizje na "Night Eternal". Ale były to motywy rodem z fantastyki. W tym kontekście "Hermitage" jawi się jako zdecydowanie dojrzalsza płyta. Co prawda nie wyrugowaliśmy elementów fikcyjnych zupełnie, ale sedno tego albumu to my sami, kondycja rasy ludzkiej i rzeczywistość, jaką sobie zgotowaliśmy. W charakterze pierwszego singla opublikowaliśmy utwór "The Greater Good", choć słuszność tego wyboru okazała się dyskusyjna. Część odbiorców spodziewała się kawałka unurzanego w gotyckim horrorze, a nie bolączek egzystencjalnych. Sam uwielbiam straszne historie, wszelkiej maści wampiry i wilkołaki, ale moim zdaniem prawdziwe wampiry wysysają coś więcej, niż twoją krew. Wysysają z ciebie pieniądze i energię. To ludzie, którzy przewodzą państwom, niszczą nasz świat i forsują pędzący tryb życia. Skutki można dostrzec gołym okiem, weź na przykład takie zjawisko, jak hikikomori w Japonii - setki tysięcy osób, które izolują się w swoich domach niczym pustelnicy. Uważam, że jako cywilizacja zapadamy się pod własnym ciężarem. Problemy, które trapiły nas od dziesięcioleci, pozostają nierozwiązane. Pamiętam rodzinne obiady, gdy byłem dzieckiem, i ojca ubolewającego nad klęską głodu w Afryce. Z jakiegoś powodu ten obrazek utkwił mi w pamięci, lecz sam temat zniknął w mediach, przykryty nowymi katastrofami i problemami.

Moonspell, Aleksandrów Łódzki 7.09.2024, fot. Verghityax
Wracając do negatywnych reakcji niektórych fanów na "The Greater Good", nie ganię ich za to. Nie ma nic złego w tym, że chcieliby usłyszeć drugą część utworu "Vampiria", w końcu muzyka powinna dostarczać rozrywki. Nie mogliśmy jednak nagrać czegoś, co trąciłoby fałszywą nutą. I nie zgadzam się z twierdzeniem, że ten album jest polityczny. Żyjemy w czasach, w których wszyscy doszukują się polityki absolutnie wszędzie. Urodziłem się w 1974 roku. Publiczny dyskurs dominowała wtedy zimna wojna pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Związkiem Radzieckim. Mieliśmy kapitalizm po jednej stronie i komunizm po drugiej. Wisiało nad nami widmo nuklearnej zagłady, a mimo to sytuacja była jasna. Dzisiaj wszystko jest potwornie zagmatwane. Każde twoje słowo, każdy czyn podlegają ocenie. Mówi się, że ludzie są podzieleni. Oni nie są podzieleni, tylko rozdrobnieni. Trudno o czymkolwiek pogadać, bo przyjaźnie rozpadają się z powodu poglądów politycznych. "Hermitage" ma nieść nadzieję na skupienie i refleksję. Koncept pustelnika stawiamy w opozycji do informacyjnego szumu. Sęk w tym, że zawsze ktoś będzie dążył do pogłębiania różnic, a środki masowego przekazu podsycają poczucie konfliktu, zwłaszcza media społecznościowe. Tych ostatnich raczej unikam, jeśli nie liczyć okazjonalnego promowania Moonspell. Nie mam nawet prywatnego konta, wolę spędzać czas z dzieckiem albo na czytaniu książek. Nie znaczy to jednak, że mieszkam w jaskini i nie wiem, jak one działają (śmiech). Zamiast autentycznych znajomości i przyjaźni jest kolekcjonowanie znajomych. Im więcej, tym lepiej. W prawdziwym życiu masz dwoje, góra troje przyjaciół, na których możesz polegać. Tymczasem w internecie odsłaniasz się przed gromadą obcych. Myślę, że jako twórca najmocniej wystawiasz się na ostrzał. Albo krytykujesz, albo jesteś krytykowany. Nie ma nic pomiędzy.

Moonspell, Warszawa 17.04.2025, fot. Dominika Kudła
Kiedy dyskutowaliśmy nad kształtem teledysku do "The Greater Good", poprosiłem reżysera (Guilhermego Henriquesa - przyp. red.), aby wykorzystał w nim wyłącznie fragmenty ogólnodostępnych nagrań. Nasza wytwórnia (Napalm Records - przyp. red.) chciała rozegrać to profesjonalnie, napisała więc do administratorów YouTube z informacją, że w klipie znajdzie się kilka drastycznych scen. Co z tego wynikło? Wideo i tak zostało ocenzurowane, chociaż każde ujęcie da się obejrzeć w innych materiałach na tej samej platformie. Na tym się jednak nie skończyło. Niektórzy Amerykanie zarzucali nam, że pochwalamy palenie flagi ich kraju, bo zobaczyli wycinek telewizyjnego reportażu. Odezwali się również miłośnicy broni palnej, wysyłając nam zdjęcia swoich pistoletów i strzelnic. Nie pojmuję ludzi, którzy słuchają metalu i bezkrytycznie wierzą, że Stany to taki troskliwy tatuś, który tylko pragnie naszego dobra. Gwoli ścisłości, nie szokuje mnie nienawiść do zespołu. Jestem dorosłym człowiekiem. Od momentu wydania "Sin / Pecado" wielokrotnie wylewano na nas pomyje. Nie potrafię jedynie zrozumieć skali negatywnych reakcji. Teledysk do "The Greater Good" to żaden manifest. Chcieliśmy pokazać w nim świat i jego bolączki na zasadzie kontrastu. Zachodnia cywilizacja też boryka się z problemami, choć nie są one aż tak jaskrawe. Jasne, nie doskwiera nam bieda, ale nie uważam, by podział zysków był sprawiedliwy. Spróbuj powiedzieć coś takiego na głos i zaraz ktoś uzna cię za komunistę. Ale spójrz na Spotify, właściciel tego serwisu zarabia więcej na piosenkach Moonspell niż ja, mimo że nie napisał ani jednej. Czasem wydaje mi się, że ludzie stracili zdolność logicznego myślenia.

Moonspell, Ostrawa 20.04.2025, fot. Verghityax
W moim odczuciu to dość złożona kwestia. Codzienny natłok informacji jest ogromny, a ludzie zbyt zapracowani, by poświęcać czas na weryfikowanie każdej wiadomości. Z drugiej strony są i tacy, którzy wierzą we wszystko bez zastrzeżeń.
Sądzę, że światu przydałoby się usiąść na kozetce u psychoterapeuty i po prostu pogadać, oczywiście bez faszerowania się Xanaksem czy Prozakiem. W wielu przypadkach źródło problemu tkwi w nas samych, lecz nie każdy chce się do tego przyznać, bo łatwiej zrzucać winę na innych. Dlatego najpierw staram się spojrzeć w głąb siebie. Może jest coś, co mógłbym zrobić lepiej? Albo może to mi brakuje wyrozumiałości? Czy moja ambicja nie zagłusza zdrowego rozsądku? To podejście pomogło mi dostosować własne oczekiwania do rzeczywistości. Uczyniło też Moonspell lepszym zespołem. Przestaliśmy konkurować z innymi kapelami, co zdarzało nam się w przeszłości.
Z dezinformacją również da się walczyć. Przede wszystkim warto się zastanowić, czy to, co czytamy, na pewno jest prawdą? Szukajmy rzetelnych źródeł, a więc takich, które przedstawiają odmienne punkty widzenia. Inaczej łatwo wpaść w pułapkę odgórnie ustalonej narracji. Przecież dostęp do wiedzy nigdy nie był prostszy niż dziś. Niestety wiążą się z tym rozmaite niebezpieczeństwa. Istnieją strony internetowe, które będą próbowały ci wmówić, że Ziemia jest płaska. Albo blogi promujące wymioty jako skuteczny sposób na odchudzanie. Musimy na nowo nauczyć się przyswajania informacji. Jeżeli coś przeczy logice, to znak, że pora się zatrzymać, wziąć głęboki oddech i pomyśleć. Między innymi o tym śpiewam na "Hermitage".
Dziękuję ci za poświęcony czas.


